Wywiad z Magdaleną Czają. Pełne skany rozmowy znajdziesz pod tekstem.
Wielu osobom, które przychodzą na sesję, wydaje się, że prowadzący ma już wszystko poukładane i nie zna kłopotów. To wygodne założenie, tylko fałszywe. I bywa niebezpieczne dla obu stron.
Trener z własną historią czy trener bez skazy
Magdalena mówi w tej rozmowie wprost, że najlepszymi trenerami są osoby, które wiele przeszły albo wciąż przechodzą, bo łatwiej im się wczuć i przestają oceniać. Trener, któremu wszystko zawsze układa się bajkowo, nie budzi jej zaufania. Miarą nie jest brak trudności, ale to, jak się z nimi radzi i czy naprawdę używa narzędzi, których uczy.
Gdzie kończy się rola prowadzącego
Tytuł rozmowy jest jej tezą: trener nie jest lektyką i nie przenosi nikogo na drugą stronę. Może być drogowskazem, nie czarodziejską różdżką. Jeśli powie „zrób tak i tak”, decyzja przestaje być decyzją klienta, a wtedy nic się nie zmienia.
Padają tu trzy ryzyka, o których rzadko się mówi publicznie. Pierwsze: prowadzący, który dopiero zaczyna, może doszukiwać się u człowieka własnych przeżyć i podsuwać schemat, na który ten nie jest gotowy. Drugie: można uzależnić się od trenera dokładnie tak, jak od wszystkiego innego, a jeśli trafi się ktoś, kto spełnia się w roli Boga, powstaje „związek drzewa i huby”. Trzecie: prowadzący ma obowiązek odesłać człowieka dalej, gdy czuje, że to nie jest miejsce dla niego. Magdalena podaje przykład własny i przykład koleżanki, która skierowała klienta do psychiatry.
Z tego wywiadu wyrasta wprost to, czego dziś wymagamy od trenerów Instytutu: własny proces przed prowadzeniem innych, czyste intencje i świadomość, gdzie kończą się kompetencje. Trener Radykalnego Wybaczania nie jest psychoterapeutą ani lekarzem.
Skany rozmowy
Metoda Tippinga (Radykalne Wybaczanie) to praktyka rozwoju osobistego. Nie zastępuje opieki medycznej ani psychoterapii.






