Rozmowa Magdaleny Czai z Iloną Felicjańską. Odcinek 136, maj 2026.
Ilona Felicjańska mówi w tej rozmowie, że tęsknota, którą przez lata próbowała czymś zasypać, dotyczyła ojca, i że to przy mężczyznach gubiła siebie najbardziej: „jak byłam sama, to byłam silna, stanowcza, wiedziałam o co chodzi, a niestety przy mężczyznach oddawałam siebie tak jak córka tacie”. Rozmowa jest o rozpoznawaniu tego mechanizmu, o roku w placówce dla osób uzależnionych, o odejściu z relacji bez pieniędzy i o tym, czego nauczyła się słuchać na swój temat.
Jeśli mierzysz się z uzależnieniem albo jesteś w relacji, w której dzieje ci się krzywda, zacznij od rozmowy z człowiekiem, nie od materiału edukacyjnego. Ogólnopolski telefon zaufania dla osób z problemem alkoholowym: 800 12 02 89. Numer alarmowy, gdy sytuacja jest pilna: 112. Przy przewlekłym przygnębieniu: 800 702 222 (całodobowo, bezpłatnie) oraz kryzysowy telefon dla dorosłych 116 123. Jeśli doświadczasz przemocy w bliskiej relacji, całodobowa Niebieska Linia: 800 120 002.
Wolisz posłuchać? Odcinek jest też na Spotify i w Apple Podcasts.
Najważniejsze z rozmowy
- Ilona Felicjańska łączy swoje trudne relacje z brakiem ojca w dzieciństwie i z tym, że przez lata nie znała prawdy o tym, kto jest jej ojcem. Prawdę usłyszała od cioci, jako nastolatka.
- Mówi o sobie, że przy mężczyznach oddawała kontrolę nad swoim życiem, licząc na opiekę, a odkrywała, że wsparcia oczekiwano od niej.
- Kobietom, które zostają w krzywdzącej relacji z powodów finansowych, mówi wprost: „odejdź, spakuj się i odejdź”. Podkreśla, że sama zrobiła to bez pieniędzy i z długami.
- Nad poczuciem winy pracowała osobno, wcześniej. Jej zdanie na ten temat: wtedy postąpiłam tak, bo nie umiałam inaczej.
- Za najważniejszą rzecz, jakiej nauczyła się w rocznym pobycie w placówce, uznaje umiejętność wysłuchania informacji o sobie bez zaprzeczania i bez tłumaczenia się.
- Magdalena Czaja zadaje jej pytanie kontrolne: czy oddawanie odpowiedzialności, tylko już nie mężczyźnie, nie powtarza starego schematu. Ilona Felicjańska odpowiada, że sprawczość zostaje przy niej.
Pojęcia z tego odcinka
| Pojęcie | Co znaczy w tej rozmowie |
|---|---|
| Tęsknota za tatą | Nazwa, jakiej Ilona Felicjańska używa na źródło swojego bólu; wskazuje na nią po latach szukania i po ostatniej terapii |
| Oddawanie kontroli | Jej opis tego, co robiła w relacjach: „oddaję mu kontrolę nad moim życiem”, w zamian za poczucie bezpieczeństwa |
| „Muszę zasłużyć na miłość” | Przekonanie, które uznaje za najtrudniejsze z wyniesionych z dzieciństwa |
| Sprawczość | To, co według niej zostaje po stronie człowieka nawet wtedy, gdy oddaje swoje życie Bogu: „to ja wybieram, to ja nadaję wartość sytuacjom” |
| Lampka na siebie | Nazwa Magdaleny Czai na kierowanie uwagi na siebie, gdy ktoś mówi coś, co uruchamia reakcję |
| Terapia społecznościowa | Forma pracy w grupie, którą Ilona Felicjańska poznała w placówce: wzajemna obserwacja i mówienie sobie informacji na swój temat |
| Balans dawania i brania | Jej wniosek po latach: „mamy dwie ręce. Jedna jest oddawanie, druga jest od brania” |
O czym, według Ilony Felicjańskiej, mówił jej alkohol?
Magdalena Czaja zaczyna rozmowę od zdania Gabora Maté, które kiedyś usłyszała: nie pytaj, skąd nałóg, spytaj, skąd ten ból. Ilona Felicjańska odpowiada, że szuka tej odpowiedzi około dwudziestu lat, a pierwszy raz zorientowała się, że alkohol coś jej zastępuje, na początku lat dwutysięcznych. Mówi, że powroty do picia pokazywały jej, że ból został przykryty tylko powierzchownie. Nazwę tego bólu podaje dopiero po ostatniej, długiej terapii: tęsknota za ojcem i brak męskiego wsparcia w jej życiu. Do tego dokłada obserwację o sobie: sama radziła sobie dobrze, przy mężczyznach gubiła się.
To jej własne rozpoznanie, dotyczące jej historii. Nie jest opisem mechanizmu, który da się przenieść na kogokolwiek innego, i sama nie przedstawia go jako recepty.
Moje powroty do picia pokazywały mi właśnie, że ten ból został tylko powierzchownie przykryty.
- Ilona Felicjańska
Co zmienia w dziecku niewiedza o tym, kto jest jego ojcem?
Ilona Felicjańska mówi, że długo żyła w nieświadomości, kto jest jej ojcem, i że domyślała się prawdy z rozmów w domu, zanim ktokolwiek ją potwierdził. Powiedziała jej to ciocia, gdy była w liceum. Zastrzega, że nie było to dla niej wtedy zaskoczeniem, raczej potwierdzeniem: z ojczymem nie miała żadnej relacji. Najtrudniejsze nazywa nie samą informacją, tylko jej konsekwencją: „nie było tej męskiej energii, a dla nikogo nie byłam księżniczką, na nikim nie mogłam się oprzeć”.
Magdalena Czaja dopytuje, jakie przekonania mogła z tego wynieść. Odpowiedź brzmi: że się nie nadaje, że jej się nie należy, że przez całe życie czuła się odrzucona, i przede wszystkim, że na miłość musi zasłużyć. Do tego dodaje własne zastrzeżenie, które powtarza kilka razy: nie obwinia dziś nikogo i mówi o tym po to, żeby opisać siebie, nie żeby rozliczać rodzinę.
Przede wszystkim, że ja muszę zasłużyć na miłość. Chyba to było najtrudniejsze.
- Ilona Felicjańska
Dlaczego mówi, że przy mężczyznach oddawała siebie?
To najbardziej konkretny wątek rozmowy. Ilona Felicjańska opisuje układ, w którym szukała partnera, który się nią zaopiekuje, i oddawała mu kontrolę nad swoim życiem, „tak jak córka tacie”. Magdalena Czaja zauważa, że dwie relacje, o których mowa, były relacjami z zamożnymi mężczyznami, i pyta, czy w tle stały przekonania o pieniądzach.
Odpowiedź odwraca ten obraz. Ilona Felicjańska mówi, że tylko jej się wydawało, że chodzi o zamożność, a ostatecznie odkrywała, że pieniędzy i wsparcia oczekiwano od niej, nie ona od nich. Wyjaśnia to jednym zdaniem, w którym cały układ jest widoczny: „tacie trzeba oddać”. Mówi też o drugiej stronie tego samego mechanizmu: że wszystko brała na własne barki i kompletnie nie potrafiła prosić o pomoc. Za pierwsze pamiętane proszenie uznaje sytuację, w której musiała poprosić kogoś o pomoc przy wprowadzeniu wózka z dwoma małymi synami do autobusu.
Ostatecznie odkrywałam, że to oni tych pieniędzy ode mnie oczekiwali i tego wsparcia, a nie ja od nich.
- Ilona Felicjańska
Co mówi kobietom, które nie odchodzą, bo nie mają pieniędzy?
Magdalena Czaja opisuje kobiety, które przychodzą na kursy i sesje, wiedzą, że są w krzywdzącej relacji, i nie odchodzą, bo nie stoją na własnych nogach finansowo. Pyta wprost, co Ilona Felicjańska powiedziałaby takiej osobie.
Odpowiedź jest krótka: „odejdź, spakuj się i odejdź”. Zaraz po niej pada jej własne zastrzeżenie, że to może wywołać burzę, i uzasadnienie, dlaczego mimo to tak mówi: sama to zrobiła. Odeszła z drugiej relacji bez pieniędzy i z długami, długo nie wiedziała, gdzie zamieszkać, szukała różnych miejsc i chwytała się różnych prac. O samej relacji mówi ogólnie, że sytuacja przestała być warta ryzyka. Na uwagę Magdaleny Czai, że część kobiet ma małe dzieci, odpowiada, że rozwiązanie zawsze jest, czasem bardzo głęboko schowane albo niestandardowe, i że potrzebna jest otwartość na takie, którego się nie przewidziało.
Od nas: to relacja jednej decyzji, a nie wskazanie dla kogokolwiek. Wyjście z relacji, w której dzieje się przemoc, jest sytuacją, w której warto mieć obok siebie kogoś, kto zna procedury: 112, ośrodki interwencji kryzysowej i pomoc prawną.
Odejdź, spakuj się i odejdź. Wiem, że to może wywołać burzę.
- Ilona Felicjańska
Jak pracowała z poczuciem winy?
Magdalena Czaja pyta o dwie rzeczy: jak jej trudne lata wpłynęły na relacje z dwoma synami i jak poradziła sobie z poczuciem winy. Pyta w kontekście kobiet, które czują się złymi matkami.
Ilona Felicjańska mówi, że nad poczuciem winy pracowała osobno i znacznie wcześniej. Przywołuje zdanie, które usłyszała od nieżyjącego już nauczyciela, gdy zapytała, dlaczego mimo wiedzy nadal się gubi i cierpi: że to poczucie winy ją zabija. Magdalena Czaja dopowiada z perspektywy metody, że poczucie winy przyciąga karę, a Ilona Felicjańska przyjmuje to sformułowanie i podaje własne rozwiązanie: jeżeli postąpiła kiedyś tak, że nie jest z tego dumna, to pamięta, że wtedy nie umiała inaczej, bo gdyby umiała, postąpiłaby inaczej.
Stąd wychodzi na wybaczanie sobie jako pierwszy krok, z warunkiem, który sama dokłada: nauczyć się i następnym razem spróbować tego nie powtórzyć.
Wybaczam sobie, że wtedy nie umiałam, ale moją rolą jest nauczyć się jak mogłam i następny raz spróbować tego nie zrobić.
- Ilona Felicjańska
Czego nauczyła się w placówce o słuchaniu prawdy o sobie?
O roku spędzonym w placówce dla osób uzależnionych Ilona Felicjańska mówi ostrożnie, uprzedzając, że nie chce nikogo straszyć, i przyznając, że było to bardzo trudne. Nie opisuje przebiegu terapii. Za najtrudniejszą i jednocześnie najważniejszą rzecz uznaje formę pracy w grupie: wzajemną obserwację, mówienie komuś informacji na jego temat i wysłuchanie takiej informacji o sobie bez zaprzeczania i bez tłumaczenia się. Magdalena Czaja nazywa to grupą otwarcia.
Efekt opisuje jako dostęp do tego kawałka siebie, którego sama nie widziała, a który przeszkadzał jej najbardziej. U siebie nazywa go nadmierną kontrolą. Na pytanie o ćwiczenie dla słuchaczy podaje gotowe zdanie, którego używa, gdy ktoś mówi jej coś o niej: nie widziałam tego w taki sposób, dziękuję, że mi to mówisz, przyjrzę się temu. Magdalena Czaja łączy to ze swoim określeniem: lampka na siebie.
To jest pewien kawałek mnie, którego ja nie widzę, a to on mi najbardziej przeszkadza.
- Ilona Felicjańska
Czy duchowość nie bywa kolejnym oddaniem odpowiedzialności?
To pytanie, które Magdalena Czaja zadaje jako najtrudniejsze w rozmowie. Skoro dotąd Ilona Felicjańska szukała oparcia i odpowiedzialności w mężczyznach, czy w wierze nie znalazła kolejnej figury, na której można się zawiesić.
Odpowiedź rozdziela dwie rzeczy. Ilona Felicjańska mówi, że nawet jeśli tak jest, to jest to figura, która jest tego warta, ale od razu dodaje, że sama duchowość jej nie wystarcza: „to nie tylko duchowość i to nie tylko: prowadź mnie Boże, bo to jest absolutna bzdura”. Podkreśla, że codziennie uczy się asertywności i stawiania granic, i że sprawczość zostaje przy niej. Magdalena Czaja dokłada własne stanowisko, powtarzane w tym podcaście od lat: że ludzie zawieszają się na duchowości, traktując ją jako sposób oddania odpowiedzialności, a zadaniem człowieka jest brać odpowiedzialność za swoje czyny.
To we mnie jest ta sprawczość.
- Ilona Felicjańska
Czego nauczył ją udział w programie telewizyjnym?
Na pytanie, czy rok w placówce przygotował ją do udziału w „Królowej Przetrwania”, odpowiada śmiechem, że nie przygotował. Mówi, że decyzję o udziale podjęła po rozmowach i po namyśle, nie pochopnie, i że odebrała ją jako sens: pojawić się tam, gdzie wartości są w zaniku, żeby pokazać, że są wartościami.
Najkonkretniejszy wątek dotyczy uczciwości. Opisuje sytuację, w której jako szefowa drużyny zobaczyła, że reguły są łamane, i musiała zdecydować, co powiedzieć swojej drużynie. Mówi, że była wtedy kompletnie zagubiona, a ostatecznie na oszukiwanie się nie zgodziła i przegraną przyjęła z godnością. Drugi wątek to ostrożność w ocenianiu ludzi po odcinkach: zwraca uwagę, że z tysięcy godzin nagrań można pokazać człowieka dowolnie, i że sama zmieniała zdanie o tych samych osobach. Magdalena Czaja podsumowuje, że takie programy uczą pokory.
Nic nie jest zero jedynkowe w życiu.
- Ilona Felicjańska
Cytat, który zostaje z tej rozmowy
Nie stworzymy dobrych relacji, dopóki nie znajdziemy relacji najważniejszej ze sobą.
- Ilona Felicjańska
Posłuchaj powiązanych odcinków
- RW 103: Grzeczne, by być kochane. Dzieci, które porzuciły siebie w zamian za miłość i akceptację – o przekonaniu, że na miłość trzeba zasłużyć.
- RW 11: Samowybaczanie, jak pokochać siebie? – o pracy z poczuciem winy wobec siebie.
- RW 55: Związki: współuzależnienie. Nieświadoma umowa partnerów – o układzie, w którym jedna osoba zatraca się dla drugiej.
- RW 113: Pokochaj siebie i zwiąż się z kim chcesz! – o wyborze partnerów i o relacji z sobą jako punkcie wyjścia.
- RW 132: Jak spojrzeć inaczej na trudne relacje? Zasada lustra i praca z cieniem – o kierowaniu uwagi na siebie, czyli o „lampce na siebie”.
Pogłęb temat
- Arkusz Radykalnego Wybaczania – bezpłatne narzędzie do pracy samodzielnej z konkretną sytuacją.
- Style przywiązania – materiał o tym, jak wczesne więzi wpływają na dobór partnerów.
- Związki – przegląd materiałów Instytutu o relacjach partnerskich.
Najczęstsze pytania
Czy z tego odcinka wynika, jak wyjść z uzależnienia?
Nie i nie taka jest jego rola. Ilona Felicjańska opowiada o swojej drodze, w tym o rocznym pobycie w placówce dla osób uzależnionych i o terapii, ale nie podaje żadnej procedury ani zaleceń dla innych. Uzależnienie leczy się w placówce leczenia uzależnień, pod opieką specjalistów. Ten odcinek i ta strona są materiałem edukacyjnym i tego nie zastępują. Ogólnopolski telefon zaufania dla osób z problemem alkoholowym: 800 12 02 89. W sytuacji pilnej: 112.
Czy praca nad sobą, wybaczanie albo duchowość mogą zastąpić leczenie uzależnienia?
Nie. Praca nad sobą nie zastępuje leczenia uzależnienia i nie jest jego formą. Ilona Felicjańska mówi w tej rozmowie o obu rzeczach osobno: o leczeniu, które przeszła, i o tym, co robi ze sobą dziś. Nie stawia między nimi znaku równości i nie twierdzi, że jedno wystarcza za drugie. Jeśli szukasz pomocy dla siebie albo dla kogoś bliskiego, zacznij od placówki leczenia uzależnień albo od telefonu 800 12 02 89.
Czy „odejdź, spakuj się i odejdź” to rada dla każdej osoby w trudnej relacji?
Nie. To zdanie jednej osoby, opowiadającej o swojej decyzji, i sama je opatruje zastrzeżeniem, że może wywołać burzę. Odejście z relacji, w której dzieje się krzywda, bywa sytuacją, w której potrzebne jest planowanie i wsparcie: kontakt z ośrodkiem interwencji kryzysowej, pomoc prawna, a w sytuacji zagrożenia numer 112. Ilona Felicjańska sama mówi, że rozwiązanie bywa niestandardowe i że trzeba na nie być otwartym.
Co Ilona Felicjańska nazywa źródłem swoich trudnych relacji?
Tęsknotę za ojcem i brak męskiego wsparcia w dzieciństwie. Mówi, że jako dziecko nie znała prawdy o tym, kto jest jej ojcem, i że wyniosła z tego przekonania: że się nie nadaje, że jej się nie należy i że na miłość musi zasłużyć. W relacjach z mężczyznami rozpoznaje potem powtarzalny układ: oddawanie kontroli nad swoim życiem w zamian za poczucie bezpieczeństwa.
Czy Radykalne Wybaczanie jest w tym odcinku przedstawiane jako sposób na uzależnienie?
Nie. Ilona Felicjańska wymienia Radykalne Wybaczanie jako jedno z miejsc, w których szukała odpowiedzi o sobie, i mówi, że dziś nie ma pretensji do osób ze swojej historii. To perspektywa rozmówczyni, dotycząca jej relacji z przeszłością. Metoda Tippinga jest pracą z przekonaniami i z perspektywą, nie postępowaniem wobec choroby, i nie zastępuje leczenia.
Czego, według rozmówczyni, nauczyła ją grupa w placówce?
Wysłuchania informacji o sobie bez zaprzeczania i bez tłumaczenia się. Opisuje formę pracy opartą na wzajemnej obserwacji i mówi, że dała jej dostęp do tego kawałka siebie, którego sama nie widziała. Podaje też gotowe zdanie na taką sytuację: nie widziałam tego w taki sposób, dziękuję, że mi to mówisz, przyjrzę się temu.
Jak radziła sobie z poczuciem winy wobec dzieci?
Mówi, że nad poczuciem winy pracowała osobno i wcześniej, a punktem zwrotnym było zdanie, że poczucie winy ją zabija. Jej własne rozwiązanie brzmi: wtedy postąpiłam tak, bo nie umiałam inaczej, więc wybaczam sobie i uczę się, żeby nie powtórzyć. O relacjach z synami mówi krótko, że dziś są dobre, i nie formułuje z tego żadnych zaleceń rodzicielskich.
Czy ten materiał zastępuje pomoc specjalisty?
Nie. To materiał edukacyjny i nie zastępuje pomocy lekarza ani psychoterapeuty. Przy uzależnieniu potrzebna jest placówka leczenia uzależnień; telefon zaufania dla osób z problemem alkoholowym to 800 12 02 89, a w sytuacji pilnej 112. Przy przewlekłym przygnębieniu pomaga całodobowo 800 702 222, a kryzysowy telefon dla dorosłych to 116 123.
Pełna transkrypcja odcinka (do czytania)
Ilona Felicjańska
Odejdź, spakuj się i odejdź. Wiem, że to może wywołać burzę, bo jak to tak? Ja to wiem, wiesz. Dlatego ta moja historia może być ważna, Bo ja to zrobiłam.
Magdalena Czaja: Wybierałaś partnerów, którzy mieli cię zastąpić ojca. Ale jednocześnie to były bardzo toksyczne relacje.
Ilona Felicjańska
Nie było tej męskiej energii, a dla nikogo nie byłam księżniczką, na nikim nie mogłam się oprzeć. Więc co? Miałam czekać, aż zostanę zabita? Aż ja z nerwów nie wiem co zrobię.
Magdalena Czaja: Pije takie wyskakuje słowo. Ja kiedyś usłyszałam jak Gabor Mate powiedział Nie pytaj skąd ten nałóg, nie pytaj skąd to uzależnienie, Spytaj skąd ten ból.
Ilona Felicjańska
Że one na legalu oszukują i co też oszukiwać. Co ja mam powiedzieć tym moim dziewczynom?
Magdalena Czaja: Ilona. Czy to trochę nie jest tak? Czy tego się nie boisz? Albo czemu się przyglądasz, że tak jak do tej pory szukałaś tego oparcia, oddania, odpowiedzialności w mężczyznach? Znalazłaś w Bogu.
Lektor: Rozwój, relacje i duchowość? O tym, co najważniejsze w życiu mówić będzie Magdalena Czaja.
Magdalena Czaja: Dzisiaj ze mną w studio jest Ilona Felicjańska, autorka książek. No i teraz podkreśliła się również studentka psychologii.
Ilona Felicjańska
To bardzo ważny, kolejny etap w moim życiu. Dzień dobry.
Magdalena Czaja: Ale wiesz Ilona, jak się wpisze w YouTube? Ilona Felicjańska, to wiesz, co pierwsze wyskakuje. Alkohol pije takie wyskakuje słowo. Ja kiedyś usłyszałam, jak Gabor Mate powiedział Nie pytaj skąd ten nałóg, nie pytaj skąd to uzależnienie. Spytaj skąd ten ból. O czym był ten ból twój, który pokazywał ten alkohol?
Ilona Felicjańska
Tak naprawdę myślę, że to była tęsknota za tatą. No ja kurczę, chyba około 20 lat poszukuję. Skąd ten ból? Bo pierwszy raz zorientowałam się, że ten alkohol coś mi daje, coś zastępuje. Na początku lat dwutysięcznych, czyli już jakiś czas. I moje powroty do picia pokazywały mi właśnie, że ten ból został tylko powierzchownie przykryty, odgadnięty, ale nie zaleczone. I ostatnia terapia, bardzo długa, zeszłoroczna pokazała mi, że to była właśnie tęsknota za tatą, brak tej męskiej męskiego wsparcia w moim życiu i takie zagubienie się, czyli bo ja ewidentnie gubiłam siebie przy mężczyznach. Jak byłam sama, to byłam silna, stanowcza, wiedziałam o co chodzi, a niestety przy mężczyznach oddawałam siebie tak jak córka tacie i chciałam. Szukałam tego poczucia bezpieczeństwa i miałam wrażenie mylne oczywiście, że że tak powinno być i że teraz mężczyzna się mną zaopiekuje, a ja oddaję mu kontrolę nad moim życiem. No i kończyło się jak się kończyło. Mam nadzieję, że ta terapia, gdzie pracowałam głównie na relacjach. Że pokazała mi tak dużo i zrozumiałam tak wiele, że już nie będę musiała szukać ukojenia.
Magdalena Czaja: Wiesz co, ja chciałabym poruszyć ten temat właśnie braku ojca. Bo ta historia jest chyba jeszcze bardziej bolesna niż tylko brak ojca. Bo ta historia jest o tym, że Ty długo żyłaś w kłamstwie. Tak de facto o tym, kto jest twoim tatą.
Ilona Felicjańska
Mhm. Tak, ponieważ jestem też w miejscu, gdzie radykalnie wybaczam, to już nie mam pretensji do nikogo, bo to wszystko, co się wydarzyło w moim życiu, zbudowało mnie, bo wzięłam odpowiedzialność i szukałam, o co chodzi. Szukałam właśnie, co ten świat daje, dlaczego tak jest, a nie inaczej. Ale tak, masz rację, Bardzo długo gdzieś już się domyślałam, już w rozmowach mojego ojczyma. Teraz wiem, że to był ojczym. Kiedyś myślałam, że to jest mój tato Słyszałam w tych rozmowach jakieś właśnie teksty, że to nie jest twoja córka, więc coś. A jak pytałam moją mamę, to mama nie była gotowa. Moja mama z całą miłością do mnie i z tym, że dała mi to życie. Bo też był taki moment, kiedy była na progu decyzji o tym, żeby mnie nie było, ale jednak jestem. Czyli to życie zawdzięczam de facto jej. Więc nie mogę do niej mieć pretensji, że ona nie wiedziała, że dobrze byłoby, żebym jednak wiedziała, jaka jest prawda i jakby z miłości nie mówiła mi tego.
Ilona Felicjańska
Powiedziała mi to ciocia.
Magdalena Czaja: Ile miałaś lat?
Ilona Felicjańska
Jakoś naście lat miałam. Chodziłam do chyba do liceum i tak naprawdę, wiesz, to było potwierdzenie. To już nie było tak, że ja byłam w szoku i byłam zdziwiona, bo ja z tym ojczymem relacji nie miałam żadnej. To był właśnie. I to też było chyba trudne i bolesne. I taki gwóźdź do trumny, że nie było tej męskiej energii, a dla nikogo nie byłam księżniczką, na nikim nie mogłam się oprzeć. A to jest bardzo ważne. No niestety, jesteśmy tak a nie inaczej wymyśleni i to wszystko ma swój taki ważny sens i cel. Żeby był ten tata i żeby ta dziewczynka wzrastała przy nim. No ja tego nie miałam.
Magdalena Czaja: No właśnie. I teraz pytanie bo jeżeli dziecko wyrasta w jakimś środowisku, my w to wierzymy w metodzie Tippinga i tego się też uczą trenerzy, to zawsze wyciąga jakieś wnioski z tego, co się dzieje. I te wnioski potem stają się przekonaniami, przekonaniami o sobie, przekonaniami, o świecie, przekonaniami, o mężczyznach, o kobietach, o miłości, o relacji, o rodzinie.
Ilona Felicjańska
Tak chcesz powiedzieć? Ja w to wierzę, że żyjemy w pewnej iluzji.
Magdalena Czaja: Tak I Ty jako dziecko, taka dziewczynka jak ty, Ty nie tylko zostałaś. Jakby w pewnym momencie odkryłaś, że nie tylko zostałaś opuszczona przez ojca, ale też przez długi czas Twoje środowisko nie mówiło Ci prawdy, którą Ty gdzieś tam czułaś. Jakie myślisz przekonania, schematy, programy mogłaś wynieść z dzieciństwa, które potem u Ciebie jako dorosłej kobiety spowodowały to, co spowodowały. Czyli wybierałaś partnerów, którzy mieli Cię zastąpić ojca. Ale jednocześnie to były bardzo toksyczne relacje. I ty potem szukałaś.
Ilona Felicjańska
To wszystko jest jeszcze bardziej skomplikowane, bo jeszcze dorastałam przy mamie, która jest bardzo silną osobą, bardzo kontrolującą i potrzebującą mieć rację we wszystkim. I jakby ja weszłam w taką rolę dziecka idealnego, więc ja jeszcze siebie nie mogłam widzieć w tym wszystkim, tylko widziałam mamę, jej problemy i jej sytuację. Oczywiście teraz już znając te mechanizmy o jakich mówisz, ja z tego co było złe czerpię. I to są moje zalety. Ale wróćmy do pytania. Jakie mylne przekonania o Tobie?
Magdalena Czaja: Na przykład, skoro ojciec po pierwsze ten prawdziwy zniknął.
Ilona Felicjańska
Ale to, co ja dziś odkryłam, bo ja wcześniej tego nie wiedziałam, bo my funkcjonujemy i nie widzimy pewnego kawałka, w jakim funkcjonujemy, że się nie nadaję, że mi się nie należy. Ja się czułam całe życie odrzucona, czułam. Nie chcę, żeby moją mamę to bolało, bo to nie jest o niej, to jest o mnie i moim całym życiu. Bo rodzice tworzą nas, a później my mamy sobie to wszystko poukładać. Więc ja już nie obwiniam absolutnie nikogo, co ja wyciągnęłam jeszcze z tego. A jednocześnie to trudne pytanie, bo tego było tak dużo, że przede wszystkim, że ja muszę zasłużyć na miłość. Chyba to było najtrudniejsze.
Magdalena Czaja: No bo popatrz, to ma sens, skoro w pewnym momencie odkryłaś, że twój ojciec, A ty wiesz w ogóle, co się stało? Mama ci powiedziała w ogóle?
Ilona Felicjańska
I tak, i nie. Coś wiem. To jest nadal dla mamy bolesne. A ja się uczę zaliczać siebie. I ja już nie muszę wiedzieć wszystkiego.
Magdalena Czaja: Ok, czyli nie wiesz tak de facto?
Ilona Felicjańska
Nie no, mama poznała tego mężczyznę. No stało się. Co się stało? Bo jestem. Później on wyjechał, bo chciał studiować. Mieszkali we wsiach obok siebie. Później mama była w ciąży. Powiedział, że absolutnie nie. Więc z siostrą jego pojechano tę sprawę załatwić, ale jednak mama. Mama mnie urodziła dzięki lekarzowi, który powiedział Dziecko, ja ci dziecko, bo mama miała 17 lat. Ja ci to mogę zrobić, ale ty już więcej dzieci nie będziesz miała. I tak też się stało. Jestem jedynaczką, pomimo wielokrotnie jeszcze prób mojej mamy, aby. Aby mieć dzieci. później podobno później on przejechał, ale mama już zakochała się w tym ojczyma. Ok.
Magdalena Czaja: Czyli jest tam taki. To nie tak do końca, że wiesz, że tata mnie nie chciał, bo. Bo wiesz, ta twoja.
Ilona Felicjańska
Całkiem niedawno o tym dowiedziałam, że jednak był okej. Ale to też mi bardzo pomogło. Bo wiesz, Radykalne Wybaczanie, okej, no ja wybaczyłam jemu, bo to jest noszenie w sobie tego ciężaru, ale. Ale gdzieś chyba dopiero teraz, po tej terapii, tej długiej i teraz mieszkam z mamą i chyba to jest taki moment, bo mama była bardzo chora, nie mogła chodzić, więc jej pomagałam. I to jest chyba taki moment, gdzie ja mając 52 lata domykam bycie jej dzieckiem. Ja teraz odcinam tą pępowinę. Ja teraz bez bólu i bez obaw. To jest niesamowite. Mogę powiedzieć Mamo, a pozwolisz mi, żebym zrobiła tak jak ja chcę? I czuję, aż teraz mam gęsią skórkę. Bo to jest niesamowite, jak żyjemy w pewnych właśnie tych mylnych przekonaniach i w tej silnej matczynej miłości, która de facto zniewala. I nie wiemy tego. A to, co czujemy wobec matki, ma odniesienie do innych relacji. W ogóle teraz jestem w miejscu, że nie stworzymy dobrych relacji, dopóki nie znajdziemy relacji najważniejszej ze sobą i z Bogiem.
Ilona Felicjańska
Odnalazłam ją, bo ja odnalazłam tatę. Ale, ale właśnie teraz widzę, jak bardzo byłam jeszcze dzieckiem i jak teraz mogę to domykać, Jaka jestem z tego szczęśliwa.
Magdalena Czaja: Czyli można wychodzić z dzieciństwa po 50 tce? Można.
Ilona Felicjańska
Nie ma znaczenia. Ja myślę, że właśnie całe życie jest po to, abyśmy szukali, zadawali pytania, a wam otworzą. Szukajcie, a znajdziecie. To są najważniejsze pytania. O co tu chodzi? Na czym to polega? Najważniejsze moim odkryciem było, gdy w pierwszej mojej relacji z ojcem moich dzieci, gdy zaczęłam właśnie pić na terapii, dowiedziałam się, że ja mogę sterować swoim życiem, że życie nie polega na jakimś odtwarzaniu pewnych ról, tylko możemy to życie tworzyć, że mamy na nie wpływ. Więc ja w wieku dwudziestu ośmiu lat odkryłam to, że w ogóle mogę tym życiem w jakiś sposób kierować. Wcześniej tak płynęłam, działo się ot po prostu. Od przeszło 20 lat to wszystko układam z różnymi skutkami, można by rzec. Chociaż ja uważam, że z najlepszymi.
Magdalena Czaja: Ta twoja historia. Ona jest taka bardzo mocno dramatyczna, bo to wszystko działo się. Na oczach całej Polski. Ale ja chcę powiedzieć, że Twoja historia może być bardzo cenna dla wielu osób, których takie dramaty życiowe spotykają za zamkniętymi drzwiami. Dlatego, że historia dzieci, które po pierwsze dowiedziały się kiedyś, że nie były chciane. Albo historie dzieci, gdzie rodzic znikał najczęściej ojciec. To są historie dzieci, które wtedy zinterpretowały sobie, że coś z nimi jest nie tak. Nie da się je kochać. A w związku z tym być może nikt nigdy ich nie pokocha. I bardzo dużą część swojego dorosłego życia przyciągają. Wybierają do swojego życia osoby, które im próbują. Metody Tippinga wybierzemy, które im próbują pokazać Zobacz, masz takie przekonania.
Ilona Felicjańska
Masz rację, ja ci udowodnię, że masz rację. I to wszystko dzieje się na tym nieświadomym, Tak, na tej nieświadomej płaszczyźnie. I my tego nie wiemy. I tak naprawdę jesteśmy przekonane, że my chcemy dobrze, że my chcemy tych partnerów zagłaskać, że my się poddajemy, wchodzimy w te uległości, że my ich ratujemy. I ja jestem wdzięczna za tych moich partnerów teraz, bo oni mi to pokazali. I teraz ja wyszłam z siebie i oglądam to wszystko i widzę, że ja to robiłam. Gdybym tego nie robiła, gdybym nie szukała właśnie radykalnym wybaczaniu, gdybym nie szukała w tych przeróżnych miejscach, w jakim była byłam, to nie miałabym tej wiedzy. I dlatego, skoro ja, tak jak mówisz, na oczach ludzi, to przeżywałam na oczach ludzi, Próbowałam sobie odpowiadać na pytania i dostałam tę odwagę, bo jednak tę odwagę mam, żeby żeby dalej być, żeby się nie poddać, to to faktycznie to może być potrzebne, to może pomagać i to nie mówię tego z jakiejś pychy wewnętrznej, tylko z jakiejś takiej chyba z momentu mojego życia, gdzie ja chciałam uciec, uciec w cudzysłowie i już zostać na tym Pomorzu.
Ilona Felicjańska
I nagle dostałam pewne propozycje. No i wyszło na to, że taka moja rola to w tym życiu, żeby właśnie tę siłę pokazać, a jednocześnie w tym wszystkim mieć taką ulgę wewnętrzną w tym, że znaczy ja to odbieram jako odnalezienie właśnie Boga Ojca, oddanie Mu swojego życia, pozbycie się tej koniecznej kontroli, ale przede wszystkim lęku. Ja znalazłam się w miejscu absolutnej miłości, która uwolniła mnie od lęku. I to jest ta ulga.
Magdalena Czaja: A ja ci zadam pytanie, bo ja oczywiście prześledziłam twoje ostatnie wywiady, rozmowy i tak dalej. A ponieważ sama jestem terapeutką, pojawiło mi się w głowie taka czerwona lampka mi się zapaliła. Ilona Czy to trochę nie jest tak? Czy tego się nie boisz? Albo czy temu się przyglądasz, że tak jak do tej pory szukałaś tego oparcia, oddania, odpowiedzialności w mężczyznach? To teraz znalazłaś kogoś takiego? Tego ojca? Przedtem szukałaś mężczyzny, a teraz znalazłaś w Bogu? Nie boisz się? I czy nie przyglądasz się temu, że to oddawanie odpowiedzialności? Bo ja słyszałam co ty mówiłaś w wywiadach, że ty teraz po prostu starasz się nic nie kontrolować, nic. Jakby wszystko wiesz, że jest prowadzone, wszystko oddajesz. Rozmawiasz z górą? Ja też. Ale czy się nie boisz, że to jest kolejna osoba, figura, na której ty się chcesz trochę zawiesić?
Ilona Felicjańska
Nawet jeżeli tak jest, to jest to najważniejsza figura, która stworzyła wszystko. Ciebie i mnie również. To jest ta osoba, która jest tego warta. Czytam Biblię i to jest książka, jakkolwiek cokolwiek by mówić, najważniejsza na świecie, najczęściej czytana, najczęściej przekładana i mająca najwięcej prawd, to jest najlepsza książka psychologiczna. Moim autorytetem jest działanie Jezusa. Nowy Testament i jego postępowanie wobec ludzi pokazuje mi tą bezwarunkową miłość, jaką ja chcę mieć wobec ludzi. Ale w tym wszystkim zmiana umysłu jest ważna. To nie tylko duchowość i to nie tylko Prowadź mnie Boże, bo to jest absolutna bzdura. I myślę, że specjalnie sprowokowałaś mnie takim zadaniem tego pytania. Bo ja jestem sprawcza, bo to ja każdego dnia.
Magdalena Czaja: Uczę.
Ilona Felicjańska
Się, każdego dnia uczę się właśnie dzięki mamie. Też uczę się asertywności, uczę się stawiania granic, ale uczę się najważniejszego. Właśnie tej sprawczości. Nie oddaję komuś sprawczość, którą on mi pokazuje, bo każdego dnia mówię dzisiaj też mnie prowadź, nawet mów moimi ustami, żebym dokładnie tłumaczyła, jak inni mogą poczuć ulgę, bo ja ją czuję. Ale to we mnie jest ta sprawczość. On nie robi nie wiadomo czego. Robi dużo, bo to, co dla człowieka jest niemożliwe, dla niego jest możliwe. Tylko że to my mamy wziąć te sprawy w swoje ręce.
Magdalena Czaja: Ja o tym cały czas mówię, bo bardzo dużo ludzi zawiesza się na duchowości. Ale nie, nie z dobrej intencji, tak bym to nazwała. Traktuje duchowość jako rodzaj oddania, odpowiedzialności, a to kompletnie. Ja cały czas powtarzam, że naszym największym zadaniem tu na Ziemi istot duchowych, które doświadczają ludzkiego losu, jest jednak branie odpowiedzialności za nasze, Za nasze czyny. I teraz pytanie do Ciebie jak byś powiedziała komuś jakie są te takie, wiesz, te czerwone sygnały, że Ty zaczynasz oddawać odpowiedzialność? Czy Ty teraz po tych swoich doświadczeniach potrafiłabyś już powiedzieć O hola, hola, tutaj to już zaczynam się bluszczować.
Ilona Felicjańska
Ja mam swój jakiś kompas wewnętrzny i myślę, że każdy go ma, tylko nie wiem na jakim poziomie mają go inni. No bo ja mogę mówić o sobie. Myślę, że to, że ja się wychowywałam na łąkach i polach też bardzo mi pomogło. Ale jest ta intuicja i myślę, że mężczyźni też ją mają, choć nigdy mężczyzną nie byłam. Po prostu czuję i. Ale za każdym razem. Teraz właśnie tą pomocą jest mi Bóg i Biblia. Za każdym razem, jeżeli ja coś czuję, zadaję sobie pytanie czy ja tego chcę? Bo sukces, sława.
Magdalena Czaja: Czyli sprawdzasz intencje.
Ilona Felicjańska
Ale oczywiście czy tego chcę, bo to może być słuszne i potrzebne, i ważne. Absolutnie to nie jest tak, że wybieram codziennie wszystko, co ja bym chciała. Właśnie zadaję to pytanie. Bóg mówi do nas przez Biblię, przez ludzi, przez wydarzenia, przez sytuacje, jakby każdego dnia jestem uczennicą. To nie jest tak, że ja już doświadczyłam Boga i oddałam Mu swoje życie. I teraz co? No teraz właśnie jest najważniejsze, bo teraz jestem może testowana, a też wierzę w to, że życie jest walką między złem i dobrem, że część zła od świata właśnie, czyli sława, sukcesy, pieniądze cały czas walczą o nas, cały czas nas chcą, jesteśmy wartościowi, więc. Więc oczywiście, że trzeba być bardzo czujnym, ale też wiesz, no, zasady dobrego życia, jakie muszę prowadzić, już nawet nie chcę, bo chcę na pewno, ale muszę ze względu na moją chorobę, bo jednak to uzależnienie jest chorobą nieuleczalną i mogę ją zaleczyć. Mogę żyć cudownie i wspaniale, ale jednak muszę pewnych zasad pilnować, żeby kiedyś, pomimo, że już nie szukam tej miłości i tego bólu nie czuję, nie wiem co się w życiu wydarzy, nie wiem, co jeszcze dla mnie ma historia mojego życia, więc po prostu muszę dobrze żyć.
Ilona Felicjańska
Więc pilnować tego, aby się nie przemęczać, aby jeść, aby dbać o siebie.
Magdalena Czaja: Cudownie mówić, nie.
Ilona Felicjańska
Mówić.
Magdalena Czaja: Nie.
Ilona Felicjańska
Oj tak.
Magdalena Czaja: Wiesz co? Na jednej rzeczy Cię zatrzymam, bo ona wprowadza dużą konfuzję, tak to nazwę w życie wielu osób. Powiedziałaś, że wierzysz w to, że życie to jest walka dobra i zła i wymieniłaś źle. Sukces? Pieniądze, sławę. Ja trochę inaczej to widzę. To znaczy nic nie jest dobre ani złe. Dopiero takie się staje, kiedy nadamy kontekst. Ludzie, którzy wierzą w to, że pieniądze są złe, mają po prostu kłopoty z pieniędzmi. Pieniądze są jak powietrze.
Ilona Felicjańska
I są bardzo ważne i bez nich nie da się żyć w tym.
Magdalena Czaja: Świecie. Więc jak ty je umiejscawiasz w takim punkcie, że one są złe? To Twoje życie, Twoja podświadomość będzie Cię tak prowadzić przez życie, żebyś tych pieniędzy nie miała. Dlaczego? No bo skoro pieniądze są złe, to znaczy, że ludzie, którzy je mają są źli.
Ilona Felicjańska
A ja chcę być dobra.
Magdalena Czaja: A to oznacza, że ja wolę nie mieć pieniędzy podświadomie, bo wtedy będę dobrym człowiekiem.
Ilona Felicjańska
To jest kolejna rzecz, jakiej bardzo pilnuję. Masz rację, absolutnie się z tobą zgadzam i nie myślę tak, jakby to było taki skrót myślowy, skrót myślowy polegający na tym, że znowu ja powiem z mojego punktu widzenia czytania Biblii jest jeden Bóg, którego kocham i kocham, bliźniego swego. Kocham bliźniego jak siebie samego. To są dwa najważniejsze przykazania. I teraz nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. I to chodzi o to, żeby ani ta sława, ani pieniądze, ani sukces nie stały się tym Bogiem. Tak jak Bogiem był alkohol. Dla mnie, tak jak Bogiem stają się złym Bogiem w efekcie. Ale wszelakie uzależnienia. Wszystko jest narzędziem, wszystko jest nijakie.
Magdalena Czaja: To wszystko ma takie zabarwienie, jakie nadajemy.
Ilona Felicjańska
My, nadajemy zabarwienie. To my Intencja z jaką coś robimy nadaje znaczenie temu, co robimy. Więc absolutnie tak. Więc tylko pod tym kątem powiedziałam, że ten świat.
Magdalena Czaja: Który żeby uważać na intencje.
Ilona Felicjańska
Uważać na intencje i na to w jakim celu coś robimy.
Magdalena Czaja: Jak.
Ilona Felicjańska
I wagę, tak ja teraz świadomie wróciłam, poszłam do tych królowych przetrwania. Po wielu rozmowach, takich realnych, ziemskich i nieziemskich wzięłam udział jakby świadomie, bo to może być środek do celu. Mój. Bo może to, co powiedziałaś na początku, może ta moja historia może się przydać. Może to wszystko, co przeżyłam nie pójdzie na marne.
Magdalena Czaja: Ja nie mam wątpliwości, że tak jest. A mówię o tych, o tym podejściu do pieniędzy, bo ja pracuję z ludźmi na kursach, gdzie też pracujemy z obfitością, a pieniądze też są obszarem obfitości i po prostu mamy tak dużo przekonań na temat pieniędzy, że po prostu wiesz, ludzie wydają pieniądze więcej niż mają, a potem odkrywają, że babcia mówiła na przykład, że w czasie wojny to ludzie byli biedni, ale dobrze i mała dziewczynka sobie zapisuje w podświadomości. Czyli ci, którzy mają pieniądze, są źli. No więc ona po prostu jedzie na długach. Więc ja tego bardzo pilnuję, bo jedziemy pewnymi programami, o których nie mamy zielonego pojęcia. Tak.
Ilona Felicjańska
Tak, oczywiście, ja bardzo dużo tych programów odkrywałam już teraz nawet nie pamiętam, bo od wielu lat, zanim poznałam Boga, takiego żywego w ośrodku, to ja już zaczęłam pracować nad właśnie tymi przekonaniami. I absolutnie się nie zgadzam z tym, że trzeba ciężko pracować, żeby mieć pieniądze. Nie, ja chcę łatwo. No właśnie. Mało tego, ja sobie nawet tak pomyślałam I to się chyba sprawdza, że ja to bym najbardziej chciała te pieniądze zarabiać samym swoim istnieniem.
Magdalena Czaja: No to.
Ilona Felicjańska
Życzę.
Magdalena Czaja: Ci tego.
Ilona Felicjańska
Ale widzisz, ale tak troszkę jest. Tylko, że to moje samoistnienie to jest ciężka praca jaką wykonałam nad tym, żeby być w tym miejscu. Czyli to nie jest tak, że ja chcę leżeć i pachnieć. Ja naprawdę wykonałam bardzo ciężką pracę, żeby teraz móc powiedzieć Polecam wam wszystkim miejsce odnalezienia miejsca, w jakim jestem. Więc nie, pieniędzy nie trzeba ciężko zarabiać. Nie tylko ci co kradną, zarabiają też. Jest taki przesąd. Ci co są bogaci to kradną. Na pewno jest też tak, a.
Magdalena Czaja: Na pewno w Polsce i.
Ilona Felicjańska
Na pewno w Polsce. I jeszcze jest coś takiego, co u mnie w domu było trzeba oszczędzać, trzeba oszczędzać, nie można wydawać, trzeba oszczędzać. I to jest coś.
Magdalena Czaja: Na czarną godzinę jeszcze w dodatku.
Ilona Felicjańska
Na co właściwie tylko po prostu trzeba oszczędzać. Ja bardzo długo ukrywałam rzeczy, jak je kupowałam, nie? A teraz wiem, że tych pieniędzy jest pełno dookoła, wszędzie i jakby właśnie dobre myślenie o nich, a jednocześnie bycie w działaniu. Bo to chodzi o bycie w działaniu, o poszukiwanie tego, co ja naprawdę chcę w życiu robić. I właśnie to jest kolejny przesąd. Idź do takiej pracy, jaka da Ci dużo pieniędzy, bo są takie zawody, co dają dużo pieniędzy i ludzie cierpią i są wypalenia i jeszcze inne rzeczy, bo nie odkryli tego, co naprawdę w sobie mają istotnego. A wierzę, że każdy ma ten swój potencjał, ten swój dar. Jak to powiedzieć? No to co jest najważniejsze w nim i co potrafi i co może światu dać? I odkrycie tego właśnie może spowodować, że ta praca nie będzie ciężka. Będzie przyjemnością, nawet jeśli będzie ciężka.
Magdalena Czaja: Ilona Skoro jesteśmy przy takich odważnych rozmowach o sobie, to mam do Ciebie pytanie, też z obszaru pieniędzy. Ten alkohol, te relacje i pieniądze. Czy ty widzisz tam jakieś przekonania, Twoje lęki, Twoje programy, które były, bo jednak związała się z dwoma zamożnymi mężczyznami?
Ilona Felicjańska
Tak mi się wydawało.
Magdalena Czaja: Tak ci się wydawało. Okej.
Ilona Felicjańska
To kolejne było błędne przekonanie.
Magdalena Czaja: Czy czegoś.
Ilona Felicjańska
Szukałaś? Nie poszukiwałam. Cały czas poszukiwałam taty, który się mną zaopiekuje.
Magdalena Czaja: A żeby się opiekować, trzeba mieć pieniądze.
Ilona Felicjańska
Tak, troszkę tak jest. Trzeba zająć się tym życiem, żeby dzieci miały dom, jedzenie. No bo to nie tylko chodziło o męża, tylko chodziło też o ojca dzieci. Więc te pieniądze były jakąś taką wartością dodaną, którą której nie było de facto.
Magdalena Czaja: Czyli ostatecznie odkrywałaś?
Ilona Felicjańska
Ostatecznie odkrywałam, że to oni tych pieniędzy ode mnie oczekiwali i tego wsparcia, a nie ja od nich. A ja wszystko oddawałam, bo tacie trzeba oddać.
Magdalena Czaja: No tak.
Ilona Felicjańska
Tata potrzebuje, to trzeba dać. Trzeba wspierać tatę.
Magdalena Czaja: W zamian za opiekę, w.
Ilona Felicjańska
Zamian za opiekę.
Magdalena Czaja: Wiesz dlaczego o to pytam? Bo znam bardzo, bardzo wiele kobiet, które przychodzą na kurs trenerski, ale też na sesje, na warsztaty, które wiedzą, że są w toksycznych relacjach i właściwie to już by miały spakowane walizki, ale nie odchodzą, ponieważ są uwiązane finansowo, ponieważ nie wyobrażam. Nie potrafią sobie odejść od tego układu, bo nie stoją na własnych nogach. Co byś powiedziała tym kobietom?
Ilona Felicjańska
Odejdź, odejdź, spakuj się i odejdź. Wiem, że to może wywołać burzę, bo jak mówię tak, ja to wiem, wiesz. Dlatego ta moja historia może być ważna, bo ja to zrobiłam. Ja też byłam w tej drugiej relacji. Zainwestowałam ostatnie pieniądze, jakie miałam, sprzedałam wszystko, co mogłam i czekałam na to, żeby ten zysk przepłynął i on nie przepływał, a kolejne siniaki na twarzy i sercu się pojawiały. Więc. Więc co? Miałam czekać, aż zostanę zabita? Aż ja z nerwów nie wiem co zrobię. No to już dochodziło do takich abstrakcyjnych sytuacji, że pomyślałam sobie no nie, no nie, to nie jest tego warte, Pieniądze nie są warte życia. I spakowałam się i.
Magdalena Czaja: Wyszłam z drugiej relacji od pola. Odeszłaś bez pieniędzy.
Ilona Felicjańska
Kompletnie z długami. Kolejny raz. Może trochę mniejszymi niż po pierwszym, ale tak odeszłam. Z długami. Bardzo długo nie wiedziałam gdzie zamieszkać z mamą. Ciężko było. Szukałam przeróżnych miejsc, sytuacji, ośrodków. Chwytałam się przeróżnych prac, bo nie wiedziałam co zrobić. Ale wiedziałam jedno. Tam nie mogłam zostać.
Magdalena Czaja: Jest to piękne świadectwo, wiesz? Bo tylko Ty już miałaś. To mi kobiety powiedzą Ale ja mam małe dzieci, tak?
Ilona Felicjańska
No tutaj faktycznie, ale zawsze jest rozwiązanie. Ja wiem jedno. Zawsze jest rozwiązanie. Ono jest czasami bardzo głęboko schowane, a czasami jest takie, że my go nie widzimy i nie wyobrażamy sobie, że ono może być właśnie takie.
Magdalena Czaja: Czyli co jest potrzebne? Otwartość. Najpierw decyzja, a potem otwartość, że to rozwiązanie jest i się pojawi.
Ilona Felicjańska
Czyli nie wierzysz w Boga, to zaufaj. Nie wiem komu, światu energii. Ja mam Boga i Jego. Proszę pokaż mi, wskaż mi. Ja mam Biblię, w której szukam odpowiedzi, ale nie wiem. Czasami z tą intencją podpowiedz mi świecie życie, losie. Można pójść z tą intencją do kina, na film i w tym filmie można znaleźć świat działa dla nas wszędzie. Tych odpowiedzi można, jeżeli tylko poprosimy, Jeżeli mamy tą odwagę, jeżeli chcemy odpuścić nasze. Ja wiem co powinnam, bo nasza siła jest wielka, ale ta kontrola nas zabija bardzo często i czasami te rozwiązania są takie, o których byśmy w ogóle nie pomyślały. Trzeba być otwartym na nie, niestandardowe, jakieś takie rozwiązania.
Magdalena Czaja: Ja tylko podpowiem, że jak ja proszę, jak ja rozmawiam z górą, to zawsze proszę o najlepsze rozwiązanie dla wszystkich. Ja nawet nie wskazuję, o co ja się modlę, rozumiesz? Ja nie mówię proszę bardzo, żeby się wydarzyło to i to moja, moja modlitwa. Moja rozmowa z górą polega na tym, że ja mówię mam taki problem i po prostu nie widzę rozwiązania. Proszę o najlepsze rozwiązanie dla wszystkich. Tak jak już jesteśmy przy dzieciach, to Twoje dzieci z pierwszego małżeństwa były świadkami tych Twoich upadków, picia, alkoholizmu i tak dalej. Powiedz mi dwie rzeczy są dla mnie takie ciekawe, bo wiem, że teraz macie dobre relacje. Po pierwsze, jak to jednak wpłynęło na relacje z nimi? To jest dwóch chłopców, a po drugie jak Ty sobie poradziłaś z poczuciem prawdopodobnie jednak winy? A pytam o to dlatego, że jest mnóstwo kobiet, które czują się złymi matkami. I czy w ogóle sobie poradziłaś?
Ilona Felicjańska
Poczuciu winy Nad poczuciem winy pracowałam już dużo wcześniej. Miałam takiego mistrza już nieżyjącego i chodziłam na pewne ceremonie, które też pokazywały mi, otwierały mnie na widzenie inaczej właśnie niż tak standardowo. I tam jak zapytałam Marka, dlaczego ja pomimo takiej wiedzy ciągle się gubię i cierpię, no to już nie wytrzymał i powiedział Bo poczucie winy Cię zabija.
Magdalena Czaja: Poczucie winy przyciąga karę.
Ilona Felicjańska
Tak jak jestem winna, to zasługuję na karę. Tak, tak to to jest. Nie mamy świadomości jaka wielka moc i siła jest w słowach. Słowa są magią i my same wypowiadając je przyciągamy właśnie to, co mówisz. Więc zaczęłam pracować nad tą, nad tym poczuciem winy, nad swoją winą, nad tym, że jeżeli w danym momencie postąpiłam tak, a nie inaczej i nie jestem z tego dumna, to jednak muszę pamiętać, że wtedy postąpiłam tak, bo nie umiałam inaczej. Bo gdybym umiała inaczej, to na pewno bym postąpiła inaczej.
Magdalena Czaja: Zawsze robimy swoje.
Ilona Felicjańska
100%. Zaczynamy wybaczanie od siebie. Wybaczam sobie, że wtedy nie umiałam, ale moją rolą jest nauczyć się jak mogłam i następny raz spróbować tego nie zrobić. To co? Chciałam do kobiet wrócić jeszcze chwilkę, żeby nauczyć się prosić o pomoc.
Magdalena Czaja: Wiem, też.
Ilona Felicjańska
Wiem też właśnie to chciałam powiedzieć, że my to wszystko same na własnych barkach. To jest też właśnie może nieposiadanie taty, że jak już go nie było, no to ja musiałam na tych barkach jeszcze ta moja mama też nieszczęśliwa, chora też. Wszystko na barkach i ja oddawałam wszystko, a nie potrafiłam kompletnie prosić o pomoc. Pierwsze moje pomaganie, jak pamiętam to było jak miałam dwóch małych synów, bo oni się rok po roku urodzili. I jak już do autobusu wsiadałam, no to musiałam poprosić kogoś, żeby mi ten wózek pomógł wprowadzić. To było i to, i to była, pamiętam ta walka, żeby poprosić o wprowadzenie wózka. To jest niesamowite, jak żyjemy w tych przekonaniach i one nas obciążają. I jak ciężko jest powiedzieć to proszę, ale kolejny raz bardzo taki silny i mocny. To było właśnie jak uciekłam od pola, od takiego męża i trafiłam do tego ośrodka. Ja byłam kompletnie bez pieniędzy, kompletnie. Żyłam z zasiłku 460 zł, więc oczywiście tam miałam. Tam miałam nocleg, tam miałam. Byłam zapewnione.
Ilona Felicjańska
Miałam byt, ale jednak. No kawa czy jakieś ciastko? Ale też w pewnym momencie przychodzą przepustki, na które musisz pojechać. One są terapeutyczne i musisz te pieniądze mieć. I wtedy ja uczyłam się. Czy zadzwonić do kogoś, czy ktoś do mnie napisał? Uczyłam się, że u mnie wszystko jest dobrze. Bardzo dobrze, bo odnalazłam miejsce, które pokazuje mi, jakie błędy popełniałam i uczę się od początku żyć. Ale czy byłbyś w stanie byłabyś w stanie wysłać mi kawę? Bo to jest coś, czego potrzebuję. To jest przełamywanie jakichś takich absolutnie. Bo ja mam pomagać, ja mam, ja mam innych wspierać, ja mam być. To nie ja też jestem tą drugą częścią siebie, która potrzebuje wsparcia, pomocy.
Magdalena Czaja: Czy myślisz, że to wychodziło z tej części Ciebie, która mówiła ja nie zasługuję? Albo jeśli już, to ja na końcu?
Ilona Felicjańska
Może tak, może tak, ale też z jakiegoś powodu. Może jestem.
Magdalena Czaja: Mniej ważna.
Ilona Felicjańska
Jest taki mechanizm. To ty mi powiedz proszę, że jeżeli ja byłam niechciana, to ja teraz muszę udowodnić, że jestem taka silna, że zobacz, zobacz, ty mnie nie chciałeś, a zobacz jaka ja jestem. Już tego nie mam, ale myślę, że to mogło też być. Ktoś mi nawet wspomniał, że być może mój zawód, jaki wykonywałam był takim. Zobacz, jestem taka fajna i przeproś.
Magdalena Czaja: Gdybyś była u mnie na sesji, to bym powiedziała bardzo ładnie sama pracujesz.
Ilona Felicjańska
Dziękuję.
Magdalena Czaja: No bo w sumie sobie odpowiedziałaś. Nie? Ja wam pokażę, Ja wam udowodnię. Ja was nie potrzebuję. Ja was nie potrzebuję.
Ilona Felicjańska
Chcecie mnie? To nie.
Magdalena Czaja: Tak. I to jest też kawałek dla ludzi, którzy wiedzą, że trudno jest im prosić. A jest ich bardzo dużo. Nawet trenerzy do mnie piszą Zrób odcinek o tym, że Dlaczego tak trudno jest przyjąć, Dlaczego tak trudno poprosić?
Ilona Felicjańska
Nie wiem. Już wiesz, Bo ja naprawdę ja. Ja skończyłam studia psychologii, psychologii psychotronicznej, gdzie też dotykałam różnych tematów związanych z energią. I naprawdę dotykałam wszystkiego, bo chciałam zrozumieć. Mamy dwie ręce. Jedna jest oddawanie, druga jest od brania.
Magdalena Czaja: I trzeba bardzo dbać o balans.
Ilona Felicjańska
To co jest teraz wiem w życiu, co jest najważniejsze. Równowaga pomiędzy wszystkim, pomiędzy. Asertywność to też jest balansowanie między agresywnością a uległością. Wiele takich naszych cech, ważnych cnót, to jest balansowanie między tą jedną złą i drugą złą. A środek należy wybrać. Więc tutaj też umiejętność dawania i brania jest bardzo ważna. Nie można być ani agresorem w życiu, ani uległą, uległym. Chociaż i tak tego nie unikniemy. No są takie sytuacje, gdzie jesteśmy wszystkim.
Magdalena Czaja: Ja bardzo lubię to powiedzenie, że to Jung powiedział, że nawet nie chodzi o to, żeby być dobrym człowiekiem, tylko żeby być całym człowiekiem. A to oznacza, że naszym zadaniem w życiu jest też integrowanie tych niefajnych rzeczy o nas samych. I ja zawsze zachęcam ludzi do pracy ze sobą i do traktowania tej pracy ze sobą jak do przygody. Dla mnie to jest tak ciekawe, co ja o sobie odkryję. Nawet jak odkryję niefajne rzeczy o sobie.
Ilona Felicjańska
O, i właśnie o tym chciałam powiedzieć. Teraz jak patrzę z perspektywy ja w ogóle kiedyś jedną z książek twórca chyba się nazywała, przeczytałam i tam było takie polecenie, żeby zacząć obserwować swoje życie. To też było dla mnie bardzo odkrywcze. Bo my jesteśmy tak bardzo w sobie, że my nawet nie widzimy tych pewnych działań, jakie robimy, a później się dziwimy, że nie wyszło. Więc jakby bardzo ważne było dla mnie nauczenie się obserwowania siebie i jakby zastanawiania, czy ja bym lubiła tą Ilonę, która tak a nie inaczej postępuje. I w tym momencie, jak patrzę na to, co się wydarzyło w tej mojej drugiej relacji, to była absolutnie tylko i wyłącznie nie tylko i wyłącznie, ale bardzo, w dużej mierze integracja cienia, co przed chwilą powiedziałaś. Bo w tym poszukiwaniu zagubiona i zagubiona dziewczynka z zaburzonym poczuciem wartości szukała siebie, upadała, wstawała, ale już była przekonana, że te książki. Napisała o sobie, że już taką prace wykonała, że już naprawdę jest taka fajna i taka dobra. Ale wielokrotnie mówiła, zastanawiała się, mówi o sobie.
Ilona Felicjańska
Nie lubię mówić o sobie w trzeciej osobie, ale zastanawiałam się wielokrotnie, jak ona może być z tym mężczyzną, jak on ją bije, jak on może, nie wiem, postępować w ten, a nie inny sposób. I to jest w momencie jak takie moje spostrzeżenia jak chcesz się rozwijać i to jest taką ideą twojego życia, to za każdym, jak ktoś mógł, kryje się proszę bardzo, sprawdź.
Magdalena Czaja: Co tu Twojego jest, co.
Ilona Felicjańska
Tu jest.
Magdalena Czaja: Twoje. Ja to nazywam lampka na siebie.
Ilona Felicjańska
Tak i w mojej relacji z Polem dostałam najpiękniejsze chwile mojego życia. Dostałam to wszystko, czemu dziwiłam się i nie rozumiałam, dlaczego ludzie postępują w ten albo inny, albo inny sposób. Poznałam siebie, której nie przypuszczałam, że mogę taką być. Znalazłam w sobie i złość, i agresję i upadlanie się. Nie chcę o tym w ogóle mówić, ale to był największy możliwy cień. I dziękuję za to. Dziękuję przede wszystkim za odwagę sobie, że właśnie, że mogłam uciec, nie czekając na jakieś rezultaty, Że te pieniądze nie zaćmiły mi, że jednak życie stało się najważniejszą wartością i uciekłam, żeby przeżyć, żeby przetrwać. A teraz patrząc na to, widzę, jak bardzo jestem cała ja. Mam w sobie wszystko, co każdy inny człowiek. I właśnie tutaj dochodzimy do tego pytania. Ale we mnie jest. Na początku, które zadałaś, we mnie jest sprawczość. To ja wybieram, to ja nadaję wartość sytuacjom, to ja nie reaguję Histerycznie ani nie reaguje. Nagle tylko zastanawiam się, jaką reakcję powinnam, jakiej reakcji powinnam dokonać.
Ilona Felicjańska
Czasami oczywiście to nie jest tak, że za każdym razem zaczekaj, zaczekaj, Muszę przemyśleć. Ale często tak jest. Jak coś się dzieje, to nie pozwalam mechanizmom ani innym przekonaniom, aby panowały nad moim życiem, tylko oglądam to i wybieram to, co uważam, że jest ważne i słuszne.
Magdalena Czaja: Czyli można by było to tak podpisać, że ten alkohol i te toksyczne relacje były Twoją drogą do samoświadomości?
Ilona Felicjańska
No, ja myślę, że każda choroba coś nam pokazuje, każda choroba bierze się z naszego bólu, lęku, no czasami też z wypadku. Ale ten wypadek też ma jakiś powód. Tak.
Magdalena Czaja: Tak. Ja bardzo lubię tak podchodzić do życia, że nic nie dzieje się nam, lecz dla nas. I to jest właśnie mi.
Ilona Felicjańska
Nie wierzą w to, ale to nie muszą.
Magdalena Czaja: Już nie musi. Już wiesz, że dużo ludzi wierzy.
Ilona Felicjańska
Ci, którym nie wychodzi w życiu i są chorzy. Ciężko im wziąć odpowiedzialność za swoje choroby i za swoje cierpienie. Ostatnio w wywiadzie Ja lubię, lubię rozmawiać, bo ja bardzo często w takich rozmowach jak z Tobą dziękuję Ci za nią. Mogę usłyszeć siebie i albo w wywiadzie mogę przeczytać siebie i wiesz, no ja się zmieniam, zmieniam swoje przekonania, zmieniam. Kompletna metanoia zaistniała we mnie, Ale teraz ja siebie poznaję też tą nową. I jak ostatnio tytuł wywiadu przeczytałam, że że miłość do świata jest naszym wyborem, no to to jest piękne. No bo tak jest, bo nam się wydaje. Że co? Że miłość nam się należy? Albo trzeba na nią zapracować, albo. Albo że miłość bezinteresowna nie istnieje. No bzdury kompletne.
Magdalena Czaja: No wybaczanie też jest wyborem.
Ilona Felicjańska
Też Oczywiście, że jest wyborem.
Magdalena Czaja: Bo najpierw jest decyzja. Wiesz co, masz ten kawałek historii swojej dla mnie taki bardzo interesujący i Tajemniczy, bo nigdy nie byłam w tym świecie. To jest ten czas, kiedy byłaś 12 miesięcy, czyli cały rok w ośrodku. To jest ośrodek dedykowany uzależnieniom.
Ilona Felicjańska
Tak, to jest misja chrześcijańska Teen Challenge. Zresztą misja światowa na Pomorzu ma swoją siedzibę, ma dwa ośrodki dwumiesięczne i 10 albo 12 miesięczny, czyli długoterminowy ośrodek dla osób uzależnionych. I ten. Zwłaszcza chyba ten drugi to jest dla osób uzależnionych uzależnienie mieszane albo krzyżowe, Czyli nie tylko jedno. Tak, ja już wiesz, bo to najpierw był tylko alkohol, a później doszły narkotyki i doszły jeszcze doszła jeszcze tak toksyczna relacja. To jest najcięższe uzależnienie.
Magdalena Czaja: Mówisz o drugiej osobie?
Ilona Felicjańska
Tak. Tam doszło współuzależnienie, czyli mechanizmy takiej kontroli, jakby tej drugiej osoby, w których ja się zatracałam dla dobra. Tak mi się wydawało. Poza tym teraz już wiem, że to wszystko było tak napełnione mechanizmami nieprawdziwymi. Bo uzależnienie, jakiekolwiek jest chorobą psychiczną polegającym na tym, że nasz mózg zmienia sposób patrzenia na świat. Więc tam nie było nic prawdziwego od momentu jak wróciłam do picia.
Magdalena Czaja: Co więcej, tam były czerwone flagi, które nawet ja zobaczyłam, bo spotkaliśmy się kiedyś, poznałam Paula. Jak weszliście do tej restauracji, to po prostu byliście tak zwracający uwagę, tak piękni. Po prostu trudno było was nie zauważyć. Ale ty wtedy mi powiedziałaś a to był sam początek przecież, że Paul robi imprezy, na których jest alkohol, na których pije on i i ty wyraziłaś. Ja nie wiem, czy ty to pamiętasz. Ty to w taki sposób powiedziałaś, że ja sobie pomyślałam O kurczę, to się nie uda, bo ty wtedy nie piłeś.
Ilona Felicjańska
Nie piłam i bardzo długo próbowałam nie pić. Ale później zaczęło się współuzależnienie. Czyli zamiast oczekiwać na pola, które wychodzi, to może lepiej próbować kontrolować swoje picie? Nie ma. W pewnym momencie, gdy wchodzi, przychodzi uzależnienie. Nie ma kontrolowanego picia, nie ma kontrolowanego brania. I to jest ułuda. Mechanizmów choroby też. No tak, tam się dużo rzeczy zadziało, ale No widzisz, jestem. Wyszłam z tego.
Magdalena Czaja: Jestem tu I opowiedz o ośrodku, bo dla mnie to jest strasznie. Słuchaj, rok czasu. Ja nawet jak wiesz jak się przygotowywałam do tej naszej rozmowy, to sobie pomyślałam kurczę, ja to bym w sumie też chętnie pojechała gdzieś na rok. Nie mówię, że z uzależnieniem, bo akurat to nie jest mój temat, ale w ogóle takie roczne, wiesz, oderwanie się od świata i wejście w taką bańkę swojej pracy i tak dalej, to by było naprawdę super doświadczenie. Ale opowiedz, jak wygląda taki pobyt, bo dla wielu ludzi po pierwsze.
Ilona Felicjańska
Nie mogę straszyć, ale nie.
Magdalena Czaja: Ja. A dlaczego uważasz, że to będzie straszące?
Ilona Felicjańska
Bo to było bardzo trudne. Bo to było naprawdę.
Magdalena Czaja: Ale myślę, że jak ktoś się decyduje na odwyk, to wie, że będzie trudne.
Ilona Felicjańska
Ale wiesz, ale takie zmierzenie się ze swoimi najgłębszymi nie umiejętnościami. I to przez tyle czasu i z różnymi ludźmi, i z ich opinią.
Magdalena Czaja: Bo na przykład nie mogłaś. Nie mogłaś się spotykać z mężczyznami.
Ilona Felicjańska
Tam musiało być zawsze.
Magdalena Czaja: Tak to było. To było ciekawe. Dla mnie było.
Ilona Felicjańska
Ciekawe. Tak, ale wiesz, najtrudniejsze chyba było to, że to było oparte najtrudniejsze, ale i najważniejsze, że to było oparte na terapii społecznościowej, czyli na wzajemnej obserwacji i uczeniu się dawania komuś informacji na jego temat.
Magdalena Czaja: Grupa otwarcia to się nazywa.
Ilona Felicjańska
I usłyszenia tego. Bez zaprzeczania, bez tłumaczenia. I przyjrzenie się temu to było najważniejsze, czego ja się nauczyłam. To jest najlepsza lekcja walki z hejtem, który jest. Niestety biorę też udział w kampanii. Nie hejtuje, motywuje, bo to jest straszne co się dzieje. Z hejtem dookoła, ale to było najlepsze, co mogłam tam dostać. Czyli to, że jest pewien kawałek mnie, którego ja nie widzę, a to on mi najbardziej przeszkadza. Czyli u mnie to była właśnie taka nad kontrola, wychodzenie trochę przed szereg. To, czego nie lubię u mojej mamy, to właśnie ja musiałam, bo.
Magdalena Czaja: Wiadomo lustro.
Ilona Felicjańska
W sobie to wszystko uleczyć, ale też wiesz, takie jak to jest. Teraz to widzę znowu lubię obserwować takie momenty, jak ktoś Ci coś mówi, jak ty chcesz skoczyć na niego. Bzdury. Nie masz racji. A teraz ktokolwiek cokolwiek mówi, ja mogę ze spokojem powiedzieć Aha. Tak myślisz? Hmm.
Magdalena Czaja: Tak mnie widzisz? Super. To jakie ćwiczenie byś dała naszym widzom i słuchaczom? Jak to ćwiczyć? Czyli co? Ktoś. Ktoś mi coś mówi i daje mi feedback o mnie na przykład. No wiesz, zachowałaś się tak i tak, zrobiłaś to i to. Ja się poczułam tak i tak. I wtedy ty co?
Ilona Felicjańska
Nie widziałam tego w taki sposób. Dziękuję, że mi to mówisz. Przyjrzę się temu, okej?
Magdalena Czaja: To jest lampka na siebie. My to nazywamy, czyli cokolwiek. Świat się przenosi, ty patrzysz ok, a gdzie to jest?
Ilona Felicjańska
Się skrzywdziłam, to przepraszam, nie tego chciałam.
Magdalena Czaja: To powiedz mi, jak to doświadczenie przygotowało cię do udziału w.
Ilona Felicjańska
Królowych.
Magdalena Czaja: Przetrwania?
Ilona Felicjańska
Nie przygotowałam. Hahahahahaha.
Magdalena Czaja: Nie, jednak nie.
Ilona Felicjańska
Nie wiesz, co tam zresztą już było widać w ostatnim odcinku. Jak ja się chciałam modlić przy stole I naprawdę chciałam tak przeżyć tę moją nową siebie. Wiesz co, to ja nie miałam pojęcia, że to będzie aż tak trudne. Bo żeby.
Magdalena Czaja: A oglądałaś wcześniejsze sezony? Nie no, ja bym obejrzała. Nie.
Ilona Felicjańska
Nie. Wiesz co, ja tak samo jak bardzo obejrzę wszystkie programy, jakie ty robiłaś wcześniej, ale nie obejrzałam tego przed tym odcinkiem, przed naszą rozmową, bo nie chcę się sugerować. To jest silniejsze od nas samych. Ja się uczę nie oceniać, nie krytykować i być obok, ale to jest Jesteśmy człowiekiem, który ma to w sobie i to jest tak ciężkie, żeby się nie nastawiać nie na cokolwiek. Więc nie widziałam. Tak samo jak usłyszałam o tym programie. Nie chciałam tego, bo pewnie bym nie pojechała. Ja A to też ważne, bo ja byłam dokładnie w momencie, kiedy podjęłam decyzję, że nie wracam do show biznesu, gdzie nie wracam do Warszawy, nawet, gdzie idę na studia, tam do Bydgoszczy albo do Słupska, gdzie zostaję, pracuję w Teen Challenge, gdzie tam będę mieszkała na początek w hostelu w Miastku, a później zobaczymy. Ja podjęłam tę decyzję i powiedziałam Popłakałam się, Mówię Boże, jak tak chcesz. Mówię, powiedziałam, wręcz mówię Mam do Ciebie trochę pretensję, że pokazałeś mi tą Warszawę, którą bardzo lubię.
Ilona Felicjańska
Ja to lubię mieszkać, tu są moje dzieci, ja się tutaj dobrze czuję w Warszawie. To jest większa część mojego życia. Ja mówię pokazałaś mi Warszawę. Świat. Paryż. Londyn. Pokazałeś mi go, a teraz co? Teraz w Miastku.
Magdalena Czaja: Pozdrawiam, Miastku. Tak.
Ilona Felicjańska
Ale mówię. Ale mówię. Wiesz. Chcę Ci ufać. Jeżeli to jest ważne i to przyniesie coś dobrego dla nas wszystkich, to. Dobra. I następnego dnia dostałam propozycję wystąpienia.
Magdalena Czaja: Wiesz co, muszę Ci wejść w słowo, bo to jest jedna z moich ulubionych historii. Mianowicie ja bardzo wierzę w to, że czasami samo to, że my wyrazimy zgodę na doświadczenie, które nam się wcale nie podoba.
Ilona Felicjańska
Ja płakałam.
Magdalena Czaja: Tak samo. To, że my powiemy dobra, no to niech się tak dzieje. Nie wiem dlaczego tak jest, nie podoba mi się to, ale ok, biorę to na klatę. Czasami wystarczy, żeby to doświadczenie się zakończyło. Tak? I wtedy to doświadczenie się kończy i wtedy paradoksalnie pojawia się coś nowego. Tylko ja zawsze mówię ludziom nie róbcie tego z jaką manipulację? Czyli na.
Ilona Felicjańska
Zasadzie no.
Magdalena Czaja: Dobra, dobra, zgadzam się, ale z tyłu gdzieś mam. No to niech się to zmieni. Nie, To naprawdę musisz poczuć w sercu, że Ty się na to zgadzasz. I wtedy z mojego doświadczenia wynika, że wtedy nagle tak jakby góra mówiła dobra, no to zadanie wykonane, masz tutaj nowe, no i do ciebie dla ciebie się pojawiło. Jedziesz z powrotem do Warszawy.
Ilona Felicjańska
No zaczęłam tam, zaczęłam oglądać ten program, ale pomyślałam sobie nie będę tego oglądać, wiem o co chodzi. Pani mi wytłumaczyła, pani z produkcji i pani z produkcji mnie podeszła, bo ja właśnie powiedziałam, że nie ja już. Nowe życie, nowe cele, nowe idee, nowe. Nie wiem, jakoś tak podejście. A to jest świetne miejsce, żeby pani mogła o tym powiedzieć.
Magdalena Czaja: Ale cię.
Ilona Felicjańska
Też.
Magdalena Czaja: Trafiła w twoją misję?
Ilona Felicjańska
Troszkę tak, ale to nie jest znowu ja, już nauczona, że żeby nie podejmować i życiowo, i Viktor Frankl, i w ogóle, ale też po Bożemu, bo nie podejmuje decyzji pochopnie, więc poszłam do pani kierowniczki głównej mojej indywidualnej terapeutki. Powiedziałam o tym, a ona w szoku no bo to wiesz, nikt ci nie powie zrób tak albo tak, to żaden terapeuta, nikt ci nie powie. Poszłam do pastora. Pastor mówi Oj, boje się tego pastora. Ja też mówi To proś o słowo. No i dostałam, dostałam słowo. No chodzi o to, że czasami pomimo swoich wartości warto właśnie pójść. Ja to tak odebrałam. Warto pojawić się tam, gdzie te wartości są w zaniku. Może właśnie po to, żeby pokazywać, że te wartości są wartościami.
Magdalena Czaja: Czyli zostałaś apostołem? Zostałam, który pojechał na Sri Lankę.
Ilona Felicjańska
W ogóle jestem, mam wrażenie, ale tam właśnie zobaczyłam, jak jak bardzo jestem inna.
Magdalena Czaja: To powiedz, jak jesteś inna, ale inna w porównaniu do siebie z przeszłości czy do siebie?
Ilona Felicjańska
Z przeszłości i do osób tam będących. No i tak naprawdę zobaczyłam, że jestem inna. Ale też polubiłam siebie jeszcze bardziej. Teraz jak oglądam. Bo ja wiesz, to było pół roku temu jak tam byliśmy. Ja z jednej dżungli pojechałam do drugiej. Nowa ja musiałam się tam konfrontować z tą nową ja i odnajdywać się. Wiesz, jak wchodzisz między wrony? Tak, ale to nie do końca tak. No jakby umieć pogodzić, to żeby nie być znów tą naiwną i głupią. I że modlitwą wszystko się stanie. Czyli być tą asertywną, sprawczą, ale nie przekraczać pewnych granic.
Magdalena Czaja: Czyli ludzką, ale wierną sobie?
Ilona Felicjańska
Tak.
Magdalena Czaja: No to jak się okazało, że byłaś inna? Co mówiłaś o sobie?
Ilona Felicjańska
Oglądaj.
Magdalena Czaja: No ja oglądam, oglądam, ale wiesz, ja tak nie lubię, jak oni tak wiesz, ciurkają tymi odcinkami. Wiesz, ja to wolę obejrzeć naraz wszystko, a tu trzeba.
Ilona Felicjańska
Czekać, to trzeba czekać. Wiesz co? No ja tam na bieżąco, bo wiesz, no stajesz, Stajesz w sytuacji jako szefowa swojej drużyny i widzisz, że one na legalu oszukują.
Magdalena Czaja: Ok.
Ilona Felicjańska
I co? I i co też oszukiwać? Co ja mam powiedzieć tym moim dziewczynom? No bo jeżeli nie będziemy oszukiwać, to na pewno przegramy. A moje serce mówi nie, nie wolno oszukiwać. A ja w mojej naiwności nie przypuszczałam, że można aż tak oszukiwać.
Magdalena Czaja: No i co zrobiłaś?
Ilona Felicjańska
No dzisiaj się okaże. Wiesz co, No nie no powiedziałam słuchajcie. No nie wiem. No może wsypujemy albo nie wsypujemy. Nie wiem. Byłam zagubiona kompletnie w tym momencie.
Magdalena Czaja: Ale test. No ale zobacz jak Ci ten program pomógł oddzielić ziarno od plew i jeszcze bardziej.
Ilona Felicjańska
Pokazać, że nie zawsze wszystko jest takie oczywiste, nie zawsze wszystko jest takie oczywiste. Że jednak ja nadal uważam, że uczciwość jest jednym z najważniejszych priorytetów w moim życiu i prawda. No ale czasami jesteś w miejscu, gdzie musisz się poddać w ochronie swoich wartości.
Magdalena Czaja: Nasz odcinek pojawi się za jakiś czas, więc możesz powiedzieć zgodziłaś się w końcu na oszukiwanie?
Ilona Felicjańska
No nie.
Magdalena Czaja: Nie.
Ilona Felicjańska
No nie, no nie. I też był taki moment, że chciałyśmy walczyć, że to niesprawiedliwe, że przegrałyśmy. Ale później, A później przypomniało mi się, że kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem. Albo że wiesz, że źdźbło w oczu widzi wokół Widzimy u kogoś, a u siebie belki nie widzimy. No i wiesz. No i z godnością wzięłyśmy tę przegraną. I nadal stwierdziłyśmy, że mimo wszystko oszukiwać nie chcemy. I tak też chcę iść przez życie.
Magdalena Czaja: To najważniejsza rzecz, którą wywiozłaś. Wywiozłaś jakieś przyjaźnie z tego programu?
Ilona Felicjańska
Wywiozłam znajomości, przyjaźnie. Wiesz, ja, kurczę, jestem takim samotnikiem. Znajomości, znajomości, że w ogóle w tym życiu mam ludzi, którzy są mi bliscy i ważni. Korespondujemy ze sobą, spotykamy się, wspieramy się, ale to nie jest jakieś takie Wiesz, to też są takie czasy, że wszyscy zabiegani, zalatani. Ale mam kontakt z Dominiką Sadowską. Mam kontakt z Karoliną.
Magdalena Czaja: A powiedz jeszcze jedną rzecz, bo myślę, że to jeśli chodzi o takie programy zawsze nurtuje osoby, które oglądają. Czy naprawdę jest tak, że możemy wyciągnąć błędne wnioski o osobach po odcinkach?
Ilona Felicjańska
Wiesz co, to jest tak, że ja też się bałam tego. W pewnym momencie, jak mnie zapytano, czy nie boję się, jak mnie pokażą w tym programie. I wtedy mi się lampka zapaliła. Aha, no przecież oni mają tak bardzo dużo, tysiące godzin tych nagrań, że mogą pokazać mnie, jak chcą. A później pomyślałam no nie, tak naprawdę można zmanipulować w ten sposób, że uwydatnisz.
Magdalena Czaja: No właśnie o to pytam. Czy to nie jest tak, że my z takich programów wynosimy błędne wnioski o ludziach i to może być bardzo krzywdzące.
Ilona Felicjańska
Czasami czytam komentarze albo słucham jakichś komentarzy, bo nie miałam pojęcia, że tak duży szum wokół tego programu jest. I tyle innych programów powstaje na temat tego, co się w programie dzieje. Wydaje mi się, że to ja tak patrzę na to, że to wszystko może być wzmacniające i że dziewczyny naprawdę w trakcie się zmieniały. Dziewczyny same wyciągały pewne wnioski na bieżąco. Było tak, że kogoś nie lubiłam, później lubiłam, później znowu nie lubiłam, więc my tam nie byłyśmy w stanie poznać siebie. Naprawdę. My mogłyśmy wyciągać wnioski na podstawie danego, danej sytuacji. No, jeżeli ktoś do mnie mówi nie zesrajmy się. Kobieta do mnie kulturalnej.
Magdalena Czaja: Grzecznie to chyba jedno z ładniejszych określeń, które tam padają.
Ilona Felicjańska
Ale dla mnie taka ja pani, bo Ty jesteś dojrzała starej daty. Pani Był to dla mnie szok, ale później patrzę na tę samą osobę w innym odcinku i widzę, że nic nie jest zero jedynkowe w życiu.
Magdalena Czaja: Wiesz co, zgadzam się z Tobą. W ogóle tego typu programy uczą dużej pokory, bo pokazują nam jak bardzo często możemy zmieniać zdanie o kimś, jak my się różnie zachowujemy w różnych momentach. I ten program bardzo moim zdaniem wyciągał z uczestniczek ich cienie.
Ilona Felicjańska
Tak, jeżeli one przyjrzą się sobie i nie uciekną od tego i nie będą zaprzeczać same sobie, tylko jakby właśnie to jest to, co ja robię mentalnie można zrobić realnie. Ja przyglądam się sobie w swojej głowie i przyglądam się rzeczom, jakie zrobiłam i wyciągam wnioski. A tutaj można usiąść przed telewizorem i zobaczyć siebie. O ja chrzanię. Naprawdę tak zrobiłam? No nie? Muszę to zmienić.
Magdalena Czaja: Tak Kończąc jeszcze.
Ilona Felicjańska
Właśnie uczy ten program tego, żeby nie oceniać za szybko ludzi. Oczywiście nadal wierzę w to, że jakaś taka nasza intuicja, która mówi uciekaj jest jednak dobrą intuicją. Ale nawet jeśli intuicja mówi uciekaj, to nie znaczy, że należy być niemiłym, nieuprzejmym, opryskliwym, oceniającym czy krytykującym.
Magdalena Czaja: Ten program bardzo też pokazuje taką taką rzecz. To jest taki zabawny. Zabawne powiedzenie, że jak spotkało się pięć przyjaciółek, to nie miały o czym rozmawiać, bo przyszły wszystkie.
Ilona Felicjańska
No bo po.
Magdalena Czaja: Prostu tamto obgadywanie za plecami, te sojusze niestety.
Ilona Felicjańska
Się zaczyna. Właśnie, ja nawet tego właśnie z mamą rozmawiałam. Mówię mamo, ja z ciekawością siadam, bo przecież ja wiem tylko kawałek tego, co tam się działo. Po pierwsze nie wiem, co się działo w drugiej drużynie, a po drugie nie wiem, co się działo w drugim sojuszu w mojej własnej drużynie, Więc z ciekawości się z ciekawością siadam i przyglądam się temu.
Magdalena Czaja: Na koniec mam jeszcze takie pytanie Czy w momencie, kiedy wiedziałaś już, że. Że jesteś. Kim jesteś po tych 12 miesiącach i jedziesz do takiego programu, który ogląda wiele, wiele Polaków różnie podchodzących do duchowości, do osób wiesz, mocno wierzących, religijnych. Miałaś sobie lęk, że jak zaczniesz głośno mówić o tym, że odnalazłaś ojca? Że teraz jesteś taką osobą? Bałaś się tego?
Ilona Felicjańska
Bardzo się bałam tego. Ja się bałam tego już na początku terapii, bo gdzieś wewnętrznie czułam, że po to tam jestem, w tym ośrodku, żeby wrócić i mówić, że jest taka pomoc realna, choć nierealna, niedotykalna. Jest nią wiara i właśnie poszukiwanie. Bałam się tego od początku, ale jak mówiłam Boże, naprawdę mnie tam wysyłasz? I co ja się ja się boję? No to kochasz czy nie? Kochasz? To chcesz iść za miłością, czy nie chcesz iść? Bo lęk, strach jest po drugiej stronie miłości. Ufasz mi czy nie ufasz? To jest wielki sprawdzian wiary. Ufam. Idę. Tak, oczywiście, że bałam się, ale jakby Bóg dotrzymuje obietnic. I jakby z każdym kolejnym mówieniem na głos o mojej wierze. Nie czuję. Nie ma. Obawy nie są realne. Znaczy nie mam konsekwencji tych obaw. To bardzo często w życiu lęk jest czymś nierealnym, czymś co nie istnieje. Najbardziej nie wiem. Boimy się dotknąć czegoś gorącego, a jak dotkniemy to, to mamy później randkę.
Ilona Felicjańska
Chwilę? Tak. Lęk jest czymś, co nas zniewala bardzo często, a to jest coś nieistniejącego, nierealnego. Tak samo z tym moim lękiem o mówieniu o Bogu. A poza tym ja wszystkim tłumaczę, że oczywiście na potrzeby podcastów, na potrzeby wywiadów O tym Bogu jest dużo. Ale w życiu codziennym jesteś normalny. Jestem normalna. Nie chodzę z Biblią pod pachą, nie nawracam wszystkich.
Magdalena Czaja: Wiesz, dlaczego o to pytam? Dlatego, że ja, osoba z biznesu, jestem w biznesie. Ale byłam w. Prowadziłam ponad 20 lat agencję reklamową i nagle zaczęłam zajmować się właśnie samoświadomością, metodą Tippinga, radykalnym wybaczaniem. I ja też przeszłam przez ten lęk. Ja się bardzo bałam, co moje środowisko powie o mnie, że powiedzą no Jezu, Czaja odleciała po prostu nagle zajmuje się wybaczaniem i dokładnie tak jak ty mówisz. Ja zaczęłam o tym mówić i z każdym krokiem, z każdą moją decyzją, że ja nie będę udawała kogoś innego, nie będę ukrywała, kim jestem, odkrywałam, że świat to po prostu akceptuje. Ale wiesz, to jest to, co też mówię, że jeżeli Ty masz w sobie akceptację do czegoś, to świat ci pokaże to samo. Ok. No może troszkę zwariowana, Może coś tam, ale to jest ciekawe. I ja się właśnie teraz spotykam, już po tym, jak przeszłam ten lęk. A mówię to z dedykacją dla moich trenerów, bo jak pytam słuchaj, na kursie trenerskim, ile z was się wstydzi powiedzieć, że jesteście na tym kursie?
Magdalena Czaja: 90% podnosi rękę, więc mówię to do Was kochani po prostu z każdym krokiem, kiedy jesteście autentyczni, ale nie tylko do trenerów, to mówię i buduje się was samoakceptacja do tego kim jesteście. Tym bardziej świat będzie wam pokazywał. Okej, okej, to ciekawe. Powiedz mi więcej.
Ilona Felicjańska
Powiedzenie świat jest lustrem jest takim banałem. Wydaje się ale to jest ja, to ja to tak rozumiem teraz ja to tak rozumiem. Jak ktoś mi mówi, że ludzie są źli, świat jest beznadziejni, są nieuprzejmi. Ja mówię ale.
Magdalena Czaja: Lampka na siebie.
Ilona Felicjańska
Ale w którym świecie to jest? Bo mówię w moim świecie ludzie się do siebie uśmiechają, rozmawiają ze sobą, wspierają się i są uprzejmi. A nawet wczoraj właśnie jechałam do dzieciaczków do Bogumiłka, takiego ośrodka, któremu pomagam i jechaliśmy w trzy osoby. Weszliśmy do sklepu i pani w tym sklepie taka nie do końca była uprzejma, bo ja tam trochę mam aplikację szukałam. Może duża kawa, może mała. A ja swoją taką uprzejmością wobec tej pani. Ja tego nawet nie widziałam. Dopiero po wyjściu kolega powiedział Rozbroiła ją sobą. Pewnych rzeczy ja już nie widzę. Dla mnie jest oczywiste, żeby być uprzejmym, bo to ode mnie wszystko się zaczyna. Ja czasami nie wiem. Widzę, że pan nie może wejść w metrze, więc ja otwieram drzwi i zapraszam go. I ja nie zwracam na to uwagi, że to robię. Dopiero pan stojący pokazuje mi tak i sobie myślę kurczę, dla ludzi nadal uprzejmość jest czymś obcym.
Magdalena Czaja: Wiem, o czym mówisz.
Ilona Felicjańska
Ale mój świat jest uprzejmy, a jak nie jest, to ja i tak jestem.
Magdalena Czaja: Dokładnie tak. Powiedz na koniec, gdzie kobiety mogą szukać wsparcia w obszarach Gdzie ty jesteś? Prowadzisz fundację.
Ilona Felicjańska
Wiesz co?
Magdalena Czaja: Zareklamuj się. Innymi słowy tak.
Ilona Felicjańska
Instytut Miłości to jest miejsce, gdzie zaczynam działania. Powolutku, małymi krokami, bo ja już nie potrzebuję na głęboką wodę. Tu i teraz, już z całego tego bałaganu muszę zaczekać, aż Bóg zrobi dobro i połączy odpowiednich ludzi. Przede wszystkim. Chcę robić grupę dla kobiet. Powolutku. Poza tym chcę zrobić spotkania Blessingi, czyli spotkania. Taka troszkę alternatywa dla AA, ale nie tylko dla AA. Będę robiła kampanię Zbieram ludzi, pomoc. Chcę wydać książkę Jak być niezniszczalną jeszcze raz, bo to jest o uzależnieniu, depresji i przemocy. Więc zapraszam. Ale też jestem na swoich mediach społecznościowych, więc tak naprawdę ja się rozkręcam, bo ja przecież w październiku wróciłam z tej dżungli drugiej. No tak, ja staję na nogach, to jest pół roku tej dżungli. najdłużej osoby, które doszły do finału. Nie mogę mówić. Były trzy tygodnie. 21 dni.
Magdalena Czaja: Okej. No dobrze.
Ilona Felicjańska
Więc tak wracam.
Magdalena Czaja: Bardzo Ci dziękuję za podzielenie się swoją historią, za Twoją odwagę.
Ilona Felicjańska
Dziękuję. A ja dziękuję, że robisz to, co robisz i uczysz wybaczać, bo to jest podstawa.
Magdalena Czaja: Dziękuję bardzo. Dziękuję. Wam też dziękuję. Jeśli uważacie, że nasze treści są ważne, to pamiętajcie, że tam jest taki dzwoneczek. Do subskrypcji możecie też zostawić komentarz. Napiszcie do mnie, napiszcie do Ilony. No i oczywiście jesteśmy zawsze wdzięczni za udostępnianie naszych odcinków innym. Jeśli chcecie natomiast popracować trochę metodą Tippinga, to macie też pod spodem dostępny darmowy ebook dla Was. Darmowy, bo normalnie jest płatny, który uczy narzędzia Metody Tippinga Czterech kroków. Za dzisiaj Wam bardzo dziękujemy. Dziękuję bardzo i do zobaczenia.