Udostępnij
Podcast Rozwój Związki

RW 42: Bądź miłością swojego życia cz.1.

Rozmowa Magdaleny Czaji i Ewy Turek. Odcinek 42, grudzień 2021.

„Pokochaj siebie” to w tej rozmowie punkt wyjścia do pytania, nie odpowiedź: prowadzące same nazywają to hasłem na sztandarze, które każdy chętnie wręczy, i pytają, co konkretnie miałoby znaczyć. Pierwsza część pary jest o genezie, czyli skąd bierze się brak miłości do siebie, po czym poznać go w dorosłym życiu i dlaczego uderza w relacje. Narzędzia, czyli „jak”, są tematem części drugiej.

Ta rozmowa dotyka bicia dzieci, poczucia winy i długo trzymającego się smutku. Radykalne Wybaczanie nie leczy i nie zastępuje leczenia. Jeśli przygnębienie trzyma cię od tygodni albo myślisz o odebraniu sobie życia, zacznij od rozmowy z człowiekiem: całodobowe centrum wsparcia 800 702 222 (bezpłatnie), kryzysowy telefon dla dorosłych 116 123, numer alarmowy 112.

Wolisz posłuchać? Odcinek jest też na Spotify i w Apple Podcasts.

Najważniejsze z rozmowy

  • Prowadzące odwracają kolejność, w jakiej zwykle się o tym mówi: nie „pokochaj siebie, a potem kochaj innych”, ale najpierw pytanie, dlaczego w ogóle nie mamy dla siebie miłości.
  • Brak miłości do siebie widać nie w słowach, a w zachowaniach: braku granic, brania na siebie zbyt wiele, stałym poczuciu winy, perfekcjonizmie i unikaniu nowych rzeczy.
  • Zdanie, które organizuje cały odcinek: dziury po braku miłości nie da się zasypać miłością z zewnątrz, więc szukanie w związku kogoś, kto to zrobi, obciąża drugą osobę.
  • Według Magdaleny Czaji przekaz kulturowy o pokorze i zasługiwaniu na karę stał w kontrze do kochania siebie i zostawił nas bez wzorca, co to w ogóle znaczy.
  • Skrzywdzone dziecko bierze winę na siebie, bo tak jest dla niego bezpieczniej niż uznać, że dorosły, od którego zależy, nie panuje nad sobą.
  • Zadaniem narzędzi metody jest według prowadzących jedno: zmienić perspektywę, a nie poprawić nastrój na chwilę. Same narzędzia są w części drugiej.

Pojęcia z tego odcinka

PojęcieCo znaczy w tej rozmowie
Bądź miłością swojego życiaStan, w którym najważniejszą osobą dla siebie jesteś ty, a nie ktoś, kto ma cię dopiero pokochać. Prowadzące mówią o nim jako o procesie, nie o decyzji
Czarne dziuryObrazowe określenie Magdaleny Czaji na braki z dzieciństwa, których nie wypełnia miłość od partnera
Naciskanie guzikówNormalne zjawisko w relacji: partner wywołuje reakcje, które pokazują nasze niedomknięte rany. Według prowadzących po to właśnie łączymy się w pary
Zdrowy narcyzmWedług Magdaleny Czaji cząstka zachwytu i akceptacji, którą małe dziecko dostaje od najbliższych. Bez niej, jak mówi, dorosły szuka tego samego przez całe życie
Miłość warunkowaKochanie za coś, z karą w postaci wycofania miłości. Ewa Turek nazywa je powszechnym i wskazuje szkołę oraz sport jako miejsca, gdzie uczymy się zależności od ocen
Toksyczny perfekcjonizmNie szukanie w sobie najlepszego, a najgorszego. W tym odcinku sygnał braku miłości do siebie, nie wysokich standardów
PlasterekNazwa, którą prowadzące nadają narzędziu czterech kroków: krótkiej procedurze na trudny moment w ciągu dnia. Omawiana szerzej w części drugiej

Dlaczego kochanie siebie ma jakiekolwiek znaczenie?

Prowadzące zaczynają od najbardziej praktycznego argumentu, jaki mają: od tego, co się dzieje w relacjach. Magdalena Czaja opowiada o kobietach, które przychodzą na sesje z przekonaniem, że są złymi matkami i nie potrafią kochać swoich dzieci tak, jak by chciały. Kiedy w rozmowie cofa się do genezy, okazuje się, że one same jako dzieci nie dostały wystarczająco dużo miłości. Jej komentarz jest krótki: z pustego i Salomon nie naleje.

Ewa Turek dokłada drugą stronę tego samego mechanizmu. Osoba bez tej umiejętności staje się obciążeniem w relacji, bo odpowiedzialność za poczucie bycia kochanym przerzuca na partnera. Magdalena Czaja nazywa to najczęstszą motywacją, z jaką ludzie szukają związku: jak znajdę tę miłość mojego życia, to wreszcie będę szczęśliwa. Na początku bywa, że to działa. Problem zaczyna się wtedy, gdy w relacji zaczynają być naciskane guziki, co według prowadzących jest normą, a nie awarią.

Wtedy się okazuje jak wielkie mamy dziury. To są wielkie, czarne dziury, których nie da się zasypać miłością z zewnątrz.

  • Magdalena Czaja

Po czym poznać, że nie kocham siebie?

To najbardziej użyteczna część odcinka, bo prowadzące nie zostają przy uczuciach, tylko wymieniają zachowania. Ewa Turek podaje ich kilka po kolei: brak umiejętności stawiania granic, branie na siebie zbyt dużej odpowiedzialności za wszystko, życie ze stałym poczuciem winy, nieumiejętność odpuszczenia sobie niepowodzeń, życie zachowawcze i nieprzyjmowanie własnej niedoskonałości.

Magdalena Czaja pokazuje, jak jedno wynika z drugiego. Biorę na siebie wszystko, bo nie umiem powiedzieć dość; a kiedy próbuję to odkręcić, pojawia się lęk, że zostanę odrzucona i stracę to, co mam. Stąd, jak mówi, ludzie zostają w relacjach toksycznych: cokolwiek tam dostają, przypomina dom, a dom znaczy bezpiecznie, choćby był bardzo toksyczny. Osobno wymienia perfekcjonizm i zwraca uwagę, że perfekcjonista pierwszy widzi, czego nie zrobił i co zrobił źle. Wątek DDA i DDD, czyli dorosłych dzieci z domów z uzależnieniem i z domów dysfunkcyjnych, wchodzi tu jako przykład domu, w którym dzieciom nie wolno było stawiać granic.

Osoba, która nie potrafi siebie kochać, również nie potrafi stawiać granic. A wiemy, że osoby, które nie stawiają granic, to tak po kawałku poświęcają siebie.

  • Ewa Turek

Skąd bierze się brak miłości do siebie?

Prowadzące wskazują dwa źródła i oba relacjonujemy jako ich perspektywę. Pierwsze jest kulturowe. Według Magdaleny Czaji przekaz religijny, jaki dostawaliśmy przez setki lat, premiował pokorę, myślenie o sobie źle i poczucie, że zasługuje się na karę, a osoba mówiąca, że siebie kocha, była uznawana za egoistkę. Skutek, który jej zdaniem został: brak wzorca, co kochanie siebie w ogóle znaczy. Ewa Turek dodaje, że biczowanie siebie za niedociągnięcia traktowano jako warunek konieczny rozwoju.

Drugie źródło jest wczesne. Prowadzące mówią o pierwszych miesiącach życia jako o okresie, w którym dziecko nasącza się miłością jak gąbka, o odzwierciedlaniu stanu matki i o dotyku jako podstawowej formie miłości; przywołują też badania nad dziećmi w sierocińcu, którym brak dotyku odbierał szanse. Magdalena Czaja wymienia przy tym odsetki nieplanowanych i niechcianych ciąż, nie wskazując badania, więc podajemy je jako liczby z rozmowy, a nie jako ustalenie. Ewa Turek zamyka wątek obserwacją, że dalej uczy nas tego szkoła i sport, gdzie wszędzie jesteśmy oceniani.

Powstaje tzw. zdrowy narcyzm, czyli dziecko dostaje tę swoją cząstkę 100% zachwytu i akceptacji od najbliższych.

  • Magdalena Czaja

Dlaczego skrzywdzone dziecko bierze winę na siebie?

Ten fragment jest w odcinku najmocniejszy i wymaga ostrożności, więc podajemy go osobno. Ewa Turek czyta cytat z książki Jennifer J. Freyd „Trauma zdrady”: że dzieci, ze względu na swoją zależną pozycję, muszą wierzyć, iż dorośli, którzy się nad nimi znęcają, robią tak, bo one na to zasłużyły. Wiara w to daje nadzieję, bo pozwala myśleć, że da się dowiedzieć, co jest ze mną nie tak, zmienić to, a wtedy znęcanie się skończy. Alternatywa jest gorsza: uznać, że ludzie, od których musisz zależeć, nie panują nad sobą.

Magdalena Czaja streszcza to jednym zdaniem i mówi, gdzie widzi ten mechanizm najczęściej: w opowieściach ludzi, którzy jako dzieci byli bici. Dodaje przy tym rzecz, której nie pomijamy, bo równoważy cały wątek: wielu z tych ludzi radzi sobie w życiu dobrze. Tym, którzy czują, że nie radzą sobie, wskazuje narzędzia, po które mogą sięgnąć.

Bite dziecko myśli tak – to ze mną musi być coś nie tak. Przecież mój rodzic mnie kocha, jest moim bogiem i to ja od niego zależę, więc to ze mną jest coś nie tak.

  • Magdalena Czaja

Co z tym robi Radykalne Wybaczanie?

W drugiej połowie odcinka prowadzące czytają list napisany jako praca egzaminacyjna na kursie trenerskim, za zgodą autorki. Pisze go matka, która czuje się złą matką: jest zmęczona, wściekła, ma poczucie winy i strach o przyszłość córki. Nie opisujemy tego jako drogi do przejścia ani nie podajemy z tego żadnej porady wychowawczej. Ważne jest w nim to, co Magdalena Czaja nazywa po przeczytaniu: punkt wyjścia i punkt dojścia różnią się nie faktami, a perspektywą.

Jej komentarz jest zresztą jedynym miejscem, gdzie w tej części pojawia się mechanizm metody, i sprowadza się do jednego: zadaniem czterech kroków, tak jak wszystkich narzędzi Radykalnego Wybaczania, jest zmienić perspektywę. Prowadzące dodają, że nie trzeba w to wierzyć, bo według autora metody wystarczy otworzyć się na taką możliwość. Jak to konkretnie zrobić, czyli same narzędzia krok po kroku, jest tematem części drugiej.

To jest tak, jakby stała tyłem do słońca, a potem się zaczyna powoli do niego odwracać.

  • Magdalena Czaja

Zdanie, które warto zapamiętać z tej rozmowy

Jeżeli ja zostałam stworzona przez miłość, to ja też jestem miłością.

  • Magdalena Czaja

Posłuchaj powiązanych odcinków

Pogłęb temat

Najczęstsze pytania

Czy „pokochaj siebie” to nie jest po prostu egoizm?

Prowadzące odpowiadają na to wprost i rozdzielają dwie rzeczy. Miłość do siebie nie jest w tej rozmowie pychą ani skupieniem na sobie; Magdalena Czaja mówi wyraźnie, że to nie jest apel o pychę. Skojarzenie z egoizmem wiąże z przekazem kulturowym, w którym dobrze widziana była osoba myśląca o sobie źle i uznająca, że zasługuje na karę.

Po czym poznać, że nie kocham siebie?

Prowadzące wskazują zachowania, nie uczucia: brak stawiania granic, branie na siebie zbyt dużej odpowiedzialności, stałe poczucie winy, brak zgody na własne niepowodzenia, perfekcjonizm nastawiony na szukanie w sobie najgorszego oraz życie zachowawcze, bez próbowania nowych rzeczy. To lista z rozmowy, a nie narzędzie do stawiania sobie rozpoznania.

Czy praca nad miłością do siebie sprawi, że znajdę partnera albo naprawię związek?

Nie i tego wam nie obiecujemy. Ten odcinek mówi o czymś odwrotnym: że szukanie w drugiej osobie kogoś, kto zasypie braki z dzieciństwa, obciąża relację, a nie ją ratuje. Prowadzące nie zapowiadają żadnego rezultatu, ani związku, ani zmiany partnera, ani konkretnego terminu, w którym coś się poprawi. Mówią o procesie i o zmianie perspektywy, a co z tej zmiany wyniknie w waszym życiu, jest poza tym, co ktokolwiek może zagwarantować.

Jeśli nie dostałem tej miłości w dzieciństwie, czy jest już za późno?

Prowadzące mówią, że nie. Magdalena Czaja nazywa nieczucie się kochanym ludzką kondycją i przypuszcza, że uczenie się miłości do samego siebie jest lekcją, którą przechodzi większość ludzi. Zwraca też uwagę na coś, co łatwo przegapić: wiele osób z bardzo trudnych domów radzi sobie w życiu dobrze.

Czy z tego odcinka wynika, że winni są rodzice?

Nie i nie ma w nim żadnej porady wychowawczej. Wątki dzieciństwa, dotyku i odzwierciedlania prowadzące podają jako wyjaśnienie mechanizmu, nie jako listę zarzutów ani instrukcję dla rodziców. Fragment o własnym niemowlęciu Magdalena Czaja opowiada jako swoje doświadczenie. Jeśli szukacie perspektywy rodzicielskiej, ten odcinek jej nie daje.

Gdzie są konkretne narzędzia, o których prowadzące wspominają?

W części drugiej. Ten odcinek jest zapowiedzią: prowadzące mówią, po co narzędzia są, czyli po to, by zmienić perspektywę, ale samą pracę krok po kroku pokazują w RW 43. Osobny odcinek o czterech krokach to RW 8.

Czy Radykalne Wybaczanie pomoże, jeśli od dawna czuję przygnębienie?

Tu potrzebne jest rozgraniczenie od nas, nie z nagrania: metoda nie leczy i nie zastępuje leczenia. Jeśli obniżony nastrój trzyma się tygodniami, utrudnia codzienne funkcjonowanie albo pojawiają się myśli o odebraniu sobie życia, pierwszym krokiem jest kontakt ze specjalistą, a nie materiał edukacyjny. Całodobowo pomaga 800 702 222, kryzysowy telefon dla dorosłych to 116 123, numer alarmowy 112.

Czy ten materiał zastępuje pomoc specjalisty?

Nie. To materiał edukacyjny i nie zastępuje pomocy lekarza ani psychoterapeuty. Instytut Metody Tippinga i prowadzące podcast nie prowadzą leczenia, a Radykalne Wybaczanie jest metodą pracy nad sobą, nie postępowaniem medycznym. Przy przewlekłym przygnębieniu, myślach samobójczych albo skutkach przemocy zacznij od specjalisty; numery pomocy są wyżej.

Pełna transkrypcja odcinka (do czytania)

Magdalena Czaja: Witaj w Instytucie Metody Tippinga, w którym dzielimy się filozofią Radykalnego Wybaczania. Nazywam się Magdalena Czaja i prowadzę jedyny w Polsce ośrodek oficjalnie reprezentujący tę metodę w Polsce. W tym podkaście wraz z naszą trenerką i pracownicą Ewą Turek, pomożemy ci lepiej poznać Radykalne Wybaczanie i jego narzędzia, które od dekad zmieniają życie tysięcy osób na całym świecie, pomagając uwolnić się od bólu przeszłości i teraźniejszości po to, aby żyć z lekkością i radością, bo wybaczanie naprawdę ma moc uzdrawiania. Zapraszam.

Magdalena Czaja: Dzień dobry.

Ewa Turek: Witamy ponownie.

Magdalena Czaja: Dzisiaj temat ciekawy, ponieważ wszyscy o nim mówią, wszyscy go znają, a tak naprawdę mało kto wie, o co chodzi.

Ewa Turek: Wszyscy tego chcą, czyli bądź miłością swojego życia.

Magdalena Czaja: I zaznaczymy od razu, że jest to pierwsza część. Dzisiaj będziemy opowiadać trochę o genezie tego, dlaczego siebie nie kochamy. Co to w ogóle oznacza i dlaczego jest ważne, żeby siebie kochać. Będzie też taki moment w którym pokażemy wam, jak wykorzystać jedno z narzędzi Radykalnego Wybaczania, czyli 4 kroki, aby zmienić perspektywę i pokochać siebie.

Ewa Turek: To sformułowanie ,,pokochać siebie" jest ważne i często jest już takim sloganem, który się słyszy – no to kochaj siebie. Rodzi się później dodatkowe pytanie i myśl. Co to znaczy? I jak to zrobić?

Magdalena Czaja: Mnie to się kojarzy z podobnym hasłem ,,myśl pozytywnie". Pokochaj siebie, to są takie hasła na sztandarze, że wszyscy je niosą i chętnie ci wręczą. Na każdy twój kłopot jest odpowiedź – pokochaj siebie. Dlaczego to w ogóle ma znaczenie czy my siebie kochamy?

Ewa Turek: Czyli zaczniemy od pytania – dlaczego kochanie siebie jest ważne dla każdego z nas?

Magdalena Czaja: I pewnie słyszeliście o tym, że nie możemy kochać innych, jeśli nie potrafimy dać miłości sobie. Najprościej można to wytłumaczyć na historiach ludzi. Słyszymy to w czasie sesji, od pacjentek głównie, czyli kobiet, matek, które mówią, że są złymi matkami i nie potrafią kochać tych dzieci, tak jakby chciały. Kiedy drążymy temat i szukamy genezy tego, to okazuje się, że one same jako dzieci nie otrzymały wystarczająco dużo miłości. I teraz, po prostu, z pustego i Salomon nie naleje. One tego nie mają, bardzo tego chcą. Chcą tego od nich i ich dzieci. Tutaj się robi pewien problem.

Ewa Turek: Temat jest ważny również dlatego, że w momencie kiedy nie ma tej umiejętności, to osoba staje się obciążeniem w relacji. Odpowiedzialność za poczucie bycia kochanym przerzuca na drugą osobę.

Magdalena Czaja: No i niestety to jest bardzo często motywacja, którą ludzie mają szukając związku. Jak znajdę tę miłość mojego życia, to wreszcie będę szczęśliwa. Dlaczego będę szczęśliwa? Bo będę kochana, będę akceptowana, ktoś da mi zachwyt. No i tak może być na początku. Problem zaczyna się kiedy naciskamy 'guziki', a to jest norma w relacji. Można by zaryzykować twierdzenie, że po to się łączymy w pary, żeby zobaczyć, jakie mamy rany, programy i demony w szafie. Kiedy się te problemy zaczynają, to nagle jesteśmy rozczarowani – jak to? Nie kochasz mnie jednak, tak jak mówiłaś na początku?

Magdalena Czaja: No i zaczyna się. Wtedy się okazuje jak wielkie mamy dziury. To są wielkie, czarne dziury, których nie da się zasypać miłością z zewnątrz.

Ewa Turek: Osoba, która nie potrafi siebie kochać, również nie potrafi stawiać granic. A wiemy, że osoby, które nie stawiają granic, to tak po kawałku poświęcają siebie.

Magdalena Czaja: To jest w ogóle temat DDA I DDD, czyli dorosłe dzieci alkoholików i dorosłe dzieci z domów dysfunkcyjnych. Bardzo często w tych domach nie szanowało się innych ludzi. Dzieciom nie wolno było stawiać granic. W związku z tym my wychodzimy z takich domów bez poczucia gdzie te granice mamy? To niestety też często oznacza, że my też przekraczamy granice innych. Jak my nie wiemy, gdzie te granice normalnie są, to też robimy to innym. Dlatego tak ważne jest jeśli wiecie, że jesteście z takiego domu, zająć się pracą ze sobą.

Ewa Turek: Osoba taka, jeżeli nie potrafi siebie kochać, to bierze na siebie zbyt dużo. Bierze zbyt wielką odpowiedzialność za wszystko. Charakterystyczne jest to, że żyje z ciągłym poczuciem winy.

Magdalena Czaja: To się łączy z poprzednim punktem czyli – biorę na siebie wszystko, bo nie umiem stawiać granicy, nie umiem powiedzieć dość. Poza tym, wzięcie tej odpowiedzialności na siebie, a potem powiedzenie, że – jednak jej nie biorę – wiąże się z lękiem, że zostanę odrzucona. Już w ogóle stracę wszystko co mam. Nie dość, że mam ciągłe poczucie braku kochania, to jeszcze stracę cokolwiek tam jest. Dlatego często ludzie zostają w związkach toksycznych, bo cokolwiek tam dostają, przypomina dom. Jeżeli przypomina dom, to jest bezpiecznie, choćby było bardzo toksycznie.

Ewa Turek: Domek z kart może się tak łatwo rozsypać i wtedy nie wiemy co zostanie.

Magdalena Czaja: Dokładnie tak. Nie potrafimy też odpuszczać sobie niepowodzeń. Niekochanie siebie bardzo często idzie w parze z bardzo toksycznym perfekcjonizmem, ponieważ perfekcjonizm, to nie jest szukanie w sobie najlepszego, to jest szukanie najgorszego. Zwróć uwagę, że ludzie, którzy są perfekcjonistami, sami w pierwszej kolejności widzą, czego nie zrobili, co zrobili źle itd. Niestety perfekcjonizm pcha nas ciągle w stronę bycia niedostatecznie dobrym. I teraz bardzo ciekawa rzecz. Jest pewna różnica jeśli chodzi o budowę mózgu kobiet i mężczyzn. Kobiety inaczej przeżywają niepowodzenia niż mężczyźni. Kobiety dużo dłużej je przeżywają. Potrafimy iść spać i myśleć – czemu nie odpowiedziałam, a mogłam powiedzieć to, a mogłam się nie zgodzić, a coś tam. Mężczyzna już dawno śpi, a my po prostu w dalszym ciągu przeżywamy swoje niepowodzenie. To jest też tak, że mężczyzna po niepowodzeniu zaczyna się złościć, natomiast kobieta wpada w smutek. Niestety drogie Panie, jeśli tak macie, to jesteśmy na przegranej pozycji. Jednak złość jest lepsza. Złość nas popycha do czegoś.

Ewa Turek: Ja myślę, że to taki obraz pierwotnych związków. Mężczyzna wracał z polowania, nic nie upolował, złościł się. Wyładował to przygotowując ognisko, a kobieta w momencie kiedy było niepowodzenie, to zostawała z tym.

Magdalena Czaja: Ciekawe spostrzeżenie. Ja taką anegdotę opowiem o tym właśnie, jak kobiety przeżywają porażki i jak biorą wszystko do siebie. Ta anegdota jest o pewnym trenerze amerykańskich drużyn futbolowych (kobiet i mężczyzn). Opowiadał, że jak wchodził po przegranym meczu do szatni kobiet i mówił: Dziewczyny, niektóre z was muszą się wziąć za siebie – to wiedział, iż wszystkie myślą, że to jest o niej. Jak wchodził do szatni mężczyzn i mówił: Panowie, no nie było dobrze, niektórzy z Was muszą popracować nad formą – wiedział, że każdy myśli o ten niech się weźmie do roboty, bo ja to dzisiaj byłem Bogiem. To przeżywanie niepowodzeń i branie ich do siebie, występuje częściej u kobiet niż u mężczyzn, a zwłaszcza u osób, które mają dla siebie mało miłości. Dla nich jest to taki dodatkowy sposób na samo katowanie się, na samo biczowanie. Zwróćcie uwagę, ile razy mogło być tak, że po prostu tylko sobie pomyślicie, no dobra dałam ciała. Ci, którzy są na kursie trenerskim, to wiedzą co powinni mówić w tym momencie. Pozdrawiam wszystkich trenerów. Ale my nie! My będziemy w kółko jednomyślni. Będziemy powtarzać pewien trik. Kiedyś słyszałam o takiej metodzie, że zakłada się gumkę recepturkę. Za każdym razem kiedy złapiesz się na tym, że po raz kolejny sama siebie biczujesz, i myślisz o sobie niefajne rzeczy, to strzelasz tą gumką.

Ewa Turek: Później taka rana na nadgarstku.

Magdalena Czaja: I widać jak ktoś ciężko pracował nad sobą.

Ewa Turek: Osoby, które nie potrafią kochać siebie, żyją zachowawczo, ponieważ nie próbują nowych rzeczy.

Magdalena Czaja: A czemu? Bo boją się porażki. Jeszcze się okaże, że jestem jeszcze gorsza, niż w ogóle o sobie myślę. Czasami słyszę jak klienci mówią na sesjach – już chyba nikt gorzej o mnie nie może myśleć – dużo pracy przed nami i z tym samo kochaniem. Samo kochanie też zwiększa zaufanie do siebie, do świata. Jak siebie kochasz, to siebie akceptujesz jednocześnie. Jeżeli siebie akceptujesz, to masz takie podświadomie oczekiwanie, że świat Ciebie też będzie akceptował. I tak się dzieje.

Ewa Turek: Osoba, która nie potrafi kochać siebie, również nie potrafi akceptować tego, że nie jest perfekcyjna. Ciekawostka, dlaczego lubimy obserwować inne osoby, portale, osoby aktywne w internecie, które pokazują ten niedoskonały świat?

Magdalena Czaja: Tak i tutaj masz na myśli jaki portal?

Ewa Turek: Chu***a Pani domu.

Magdalena Czaja: Myślę, że tutaj jest taki mechanizm spuszczania pary. Że nie tylko ja tak mam. Jest taka śmieszna historia, jak mój były mąż kiedyś wrzucił na Facebooka zdjęcie, jak robił Kisiel i mu się ten kisiel nie udał. Na nasze nieszczęście na Facebooku też był mój tata. Jak on to zobaczył (jego generacja nie ma tego dystansu) powiedział tak – jak można było wrzucić, że mu się kisiel nie udał? Kompletnie tego nie rozumiał. Niestety musieliśmy go usunąć ze znajomych, tak to się skończyło.

Ewa Turek: Tatę, nie męża.

Magdalena Czaja: Pokazywanie swoich porażek zwłaszcza w Polsce powoduje, że mamy do tej osoby więcej sympatii i jest bardziej nasza.

Ewa Turek: Budowanie zdrowej relacji, to jest zawsze dawanie i branie miłości. To jest akt dobrej woli, a nie czegoś, co jest wymuszone. Dlaczego w takim razie nie kochamy siebie?

Magdalena Czaja: Tutaj mamy trochę korzenie historyczne. Pamiętajmy, że przekaz religijny, który dostawaliśmy przez setki lat był taki, że im jesteś bardziej pokorną osobą, tym lepiej. Osobą, która o sobie źle myśli, która sama widzi, że ma jeszcze dużo do zrobienia, która zasługuje na karę, która jest grzeszna itd. No staje to jednak w kontrze do kochania siebie i osoba mówiąca, że się kocha, była uważana za egoistyczną, skupioną na sobie. My nie mieliśmy takiego wsparcia, samokochania. Myślę, że też nie mieliśmy wzorca, co to w ogóle oznacza? To było takie trochę puste hasło.

Ewa Turek: Biczowanie siebie za swoje niedociągnięcia było uważane za taki warunek konieczny w samorozwoju.

Magdalena Czaja: Jak mogłaś zostać świętą, nie przechodząc katuszy, nie mówiąc o sobie, że nie zasługujesz? Ile razy biłaś się w piersi i mówiłaś, że nie zasługujesz? To też nie chodzi o to, żeby wpaść w pychę. To nie jest apel o pysze. Ja np. lubię bardzo tę myśl, że ta siła wyższa, Bóg, Energia, (jakkolwiek to nazwać, jestem raczej ponad religijna) Siła Wyższa, że jest Miłością i to mnie motywuje do bycia lepszą osobą. Jeżeli ja zostałam stworzona przez miłość, to ja też jestem miłością.

Ewa Turek: To bardzo ładne porównanie. Kiedy matka patrzy na swoje dziecko, które uczy się raczkować, a później chodzić, ale nie udaje mu się to od razu, to matka się zachwyca.

Magdalena Czaja: A przynajmniej powinna! To jest bardzo ważny wstęp do dużego rozdziału pod tytułem ,,skąd my tą miłość do siebie powinniśmy brać"? I tutaj się okazuje, że w pierwszych miesiącach/latach naszego życia powinniśmy  się tym nasączyć jak gąbka. No ale biorąc pod uwagę badania amerykańskie, które mówią, że ponad 60 proc. ciąż jest nieplanowanych, a 45% dzieci jest niechcianych od momentu poczęcia, to my mamy prawie połowę ciąż, w których dziecko nie jest mile widziane.

Ewa Turek: To porażające.

Magdalena Czaja: W idealnym świecie ktoś czeka na nas aż się urodzimy, jest tym zachwycony. W pierwszym okresie (do dziewiątego miesiąca życia) są takie rzeczy jak odzwierciedlenie, czyli dziecko czuje to co mama czuje. Gdy urodziło się moje dziecko, to sobie przysięgałam (mimo że jestem śpiochem i strasznie się bałam, że będę niewyspana), to przysięgałam sobie, że jak tylko podejdę do łóżeczka w nocy, to będę zawsze uśmiechnięta. Tak było, tego słowa dotrzymałam.  Byłam zawsze uśmiechnięta i nie było to dla mnie taką katorgą, jak myślałam. Dziecko odzwierciedla, czuje to co mama czuje. Były też badania, chyba po drugiej wojnie światowej, albo w czasie drugiej wojny światowej w sierocińcu w Rumunii.

Ewa Turek: Dzieci dostawały choroby sierocej.

Magdalena Czaja: Dzieci tam umierały. Dzieci bez dotyku umierały. Dla dziecka dotyk to jest miłość i odzew tzw. czyli dziecko słyszy głosy zachwytu. Te wszystkie słowa do tych małych dzieci ,, jaki brzuszek, jaka rączka, buziaczki". Dziecko tego potrzebuje. Powstaje tzw. zdrowy narcyzm, czyli dziecko dostaje tę swoją cząstkę 100% zachwytu i akceptacji od najbliższych. Co się stanie jeśli tego nie dostanie? Wtedy zostaje dorosłym narcyzem. Po prostu szuka tego w życiu dorosłym.

Ewa Turek: Takie dziecko dorasta w braku. Rośnie i jest zależne od ocen z zewnątrz. Całe szkolnictwo na tym polega. Jak dobrze coś zrobisz, to dostaniesz dobrą ocenę. W sporcie przecież tak samo. Wszędzie jesteśmy oceniani. To nam nie sprzyja, żeby budować, czy utrzymać wewnętrzną miłość, którą mamy np. z dobrego dzieciństwa.

Magdalena Czaja: Znam osoby, które mają to gdzieś. Naprawdę parę osób ze zdrowym poczuciem własnej wartości i miłością do siebie znam.

Ewa Turek: Dodam, że jak mówią statystyki, od 1-3% populacji osób w społeczeństwie, to są psychopaci. Oni nie potrzebują akceptacji.

Magdalena Czaja: To ciekawe, że wspomniałeś teraz o psychopatach. Ci o których myślę, nie są psychopatami.

Ewa Turek: Dobrze, że dodałaś zdrowy ,,zdrowy".

Magdalena Czaja: Oni naprawdę nie przejmują się oceną, robią swoje. I w gruncie rzeczy dobrze się mają, no da się.. Wszystkie te osoby (a nie jest ich wiele) miały bardzo zaangażowanego chociaż jednego rodzica, który dawał temu dziecku dokładnie to, o czym mówimy.

Ewa Turek: To, co słyszymy i czytamy też w różnych publikacjach, że tzw. miłość warunkowa niestety jest powszechna. Czyli kochanie za coś. Karze się brakiem miłości i brakiem okazywania jej.

Magdalena Czaja: Ja to nawet myślę Ewa, że to jest taka ludzka kondycja. Nie czuć się kochanym i uczyć się miłości do samego siebie. Być może jest to jedna z lekcji życiowych, którą przyjmuje 90% ludzi.

Ewa Turek: Z perspektywy duchowej mamy takie zadanie.

Magdalena Czaja: Myślę, że coś tu jest na rzeczy, bo to jest tak powszechne i tak przekazywane z pokolenia na pokolenie, że ja sobie myślę, że tutaj jest jakaś lekcja ludzkości.

Ewa Turek: Słuchajcie, mamy dla Was fragment z książki Jennifer A .Frey pod tytułem "Trauma, zdrady". Jest to bardzo ciekawy cytat. "Dzieci ze względu na swoją zależną pozycję, muszą wierzyć, iż autorytety, które się nad nimi znęcają, robią tak, gdyż one na to zasłużyły. Takiemu dziecku, gdy jest dorosłe i przychodzi na terapię, powiedziałabym coś mniej więcej takiego: Jak wszystkie dzieci, wolałeś wierzyć, że dorosły znęca się nad tobą z powodu jakiegoś zła, które w tobie tkwi. Wiara w to dawała nadzieję w tym sensie, że mógłbyś się dowiedzieć, co jest z tobą nie tak i zmienić to, a wtedy znęcanie by stało. To kluczowe trzymanie się nadziei było lepsze niż stawianie czoła przerażającym faktowi, że ludzie od których musiałeś zależeć, nie panowali nad sobą i byli destrukcyjni".

Magdalena Czaja: Podsumowując ten cytat. Dziecko, żeby przetrwać i nie dopuścić do siebie myśli, że ci od których zależy (bo krzywdzą) brało winę na siebie. Czyli wolało myśleć, że coś ze mną jest nie tak. Wiesz, gdzie często to widzę? Jak ludzie opowiadają, że byli bici jak dzieci.

Ewa Turek: To jest porażające. Te historie są tak traumatyczne, że ja się dziwię jak te dzieci mogły przeżyć.

Magdalena Czaja: A mimo wszystko dają radę. Co myśli bite dziecko? Bite dziecko myśli tak – to ze mną musi być coś nie tak. Przecież mój rodzic mnie kocha, jest moim bogiem i to ja od niego zależę, więc to ze mną jest coś nie tak. Myślę, że z tych ludzi bitych wyrastają wspaniałe osoby. Naprawdę wiele osób świetnie sobie radzi. A ci z was, którzy czujecie, że sobie nie radzicie, to macie narzędzia, w tym Radykalnego Wybaczania, po które zawsze możecie sięgnąć. I właśnie, à propos takiego narzędzia, to chcemy wam z Ewą pokazać narzędzie 4 Kroki RW. Link znajdziecie tutaj pod tym podkastem. To narzędzie, którego uczy się dokładnie na kursie trenerskim. Ja wam przeczytam jak go można wykorzystać w momencie, kiedy dzieje się coś takiego, że uderza w ciebie. Nie kochamy siebie, źle myślimy o sobie itd. Jest to bardzo proste narzędzie składające się z czterech punktów, którego jak się nauczysz na pamięć, to można wykorzystywać w każdym trudnym momencie w ciągu dnia. My to narzędzie nazywamy plasterkiem. I ja wam przeczytam list, który jest pracą egzaminacyjną na kursie trenerskim jednej z trenerek, która zgodziła się, żeby go przeczytać. I jest to o byciu złą matką, niekochaniu siebie i myśleniu o sobie, że nie daje sobie rady ze swoim dzieckiem. Gdy czytałyśmy go na transmisji, to tam było dużo ,,to o mnie!" Punkt pierwszy – widzę co stworzyłam. Moje dziecko nie chce się uczyć, ma same jedynki w szkole. Każde zadanie domowe to walka, każdy sprawdzian to armagedon po którym muszę układać moje życie. Kończę pracę, a jeszcze siadam do nauki, a moja córka ma to gdzieś. Ma pretensje, że ją pilnuję. Czasem mam wrażenie, że mnie za to nienawidzi. Inni rodzice dają więcej luzu, lepiej by było w innej szkole. Punkt drugi – dostrzegam swoje sądy i kocham siebie za nie. Jestem zmęczona, jestem bardzo zmęczona bezsilnością, złością na moje dziecko. Jest mi tak strasznie przykro, że moje zamartwienie się szkołą tak bardzo wpływa na naszą relację. Jest mi tak bardzo przykro, że walczymy ze sobą. Czuję się złą matką, czuję, że sobie nie radzę, że gdzieś zawaliłam, że może coś przeoczyłam, jestem beznadziejna. Czuję się winna, że zgodziłam się na wyjazd za granicę męża, a ja tak dużo sama pracowałam, że moje dziecko musiało być pod opieką innych ludzi. Czuję się winna, że tak późno zrozumiałam tyle rzeczy. Teraz zrobiłbym inaczej. Czuję ogromny smutek, że ta nasza relacja tak wygląda. Poczucie winy i wstyd, że tak bardzo sobie nie radzę, że moje dziecko tak może mnie odbierać przy innych. I że ja odbieram ją za głupią i leniwą dziewczynę. Czuję też złość na nią i na jej ojca. Nie umiem zwalczyć o ukrócenie internetu i telefonu. Czuję się osamotniona, bezsilna, bezradna. Boję się o jej przyszłość, że sobie nie poradzi, że być może przeze mnie zmarnuje swoje życie. Tak strasznie czuć się złą matką. Ale kocham się za te uczucia, bo pokazują mi one jak widzę i interpretuje tę sytuację. Widzę swoje uczucia i kocham siebie za to. Punkt trzeci – jestem gotowa dostrzec doskonałość w danej sytuacji. Nie wiem, o co chodzi i dlaczego dzieje się to, co się dzieje, ale otwieram się na to, że ta sytuacja jest doskonała i będzie się rozwijać w doskonały sposób. Otwieram się na to, że być może taka właśnie jest ścieżka mojego dziecka. Być może dzieje się dokładnie to, co się ma dziać. Jeszcze tego nie rozumiem choć to mnie rani. Otwieram się na to, że być może moją lekcją jest zaakceptować swoją bezradność, że choć chcę kogoś ratować to nie dam rady zrobić tego na siłę, bo uratować mogę tylko siebie. I choć to niezwykle trudne, to jestem gotowa otworzyć się na taką możliwość, że moje dziecko może nie zdać, że to właśnie będzie dla niej najlepsze. Być może to, że jest niepokorna ma mnie nauczyć akceptacji. Być może to, że nie jestem w stanie uratować jej na siłę ma mnie nauczyć pokory, że każdy ma swoją drogę. Być może to, że jest mi wstyd przed innymi rodzicami ma mnie nauczyć miłości bezwarunkowej do mojego dziecka. Być może to, że pomimo, że nie będzie szła ścieżką uznawaną powszechnie za dobrą, ma mnie nauczyć zaufania, że wszystko co się dzieje jest doskonałe, a reszta jest tylko moją interpretacją. Być może to wszystko, co przeżywam, to przepiękna lekcja zaufania do góry, że moje dziecko, tak jak i ja, jesteśmy zawsze pod opieką. Wiem, że robię wszystko, aby jej pomóc. Doceniam siebie i swoje starania i rozumiem, że na pewne rzeczy nie mam wpływu. Szanuję ścieżkę, którą wybrało sobie moje dziecko. Pozostaję spokojna w obliczu pewności, że wszystko zawsze było, jest i będzie zgodne z boskim planem. Uwalniam się od potrzeby kontroli rezultatów wydarzeń i kocham siebie taką jaka jestem. Punkt czwarty – wybieram moc spokoju. Teraz rozumiem, że jak zawsze mam robić to co w mojej mocy, a resztę zostawić sile wyższej. Wybieram spokój radość i miłość.

Magdalena Czaja: Może warto tutaj powiedzieć, jakie jest zadanie 4 kroków, jak i wszystkich innych narzędzi Radykalnego Wybaczania? Ich zadaniem jest zmienić perspektywę. Zobaczcie, co tu się zadziało? Matka wyszła z punktu, że zawala, nie daje rady, jest wściekła na swoje dziecko, na męża i na wszystko. To jest tak, jakby stała tyłem do słońca, a potem się zaczyna powoli do niego odwracać. Zaczęła dopuszczać, że to wszystko się może dziać dla dobra dziecka, że ona ma swoje lekcje do odrobienia. I to samo się zawsze dzieje na sesjach z klientami. Przez te wszystkie etapy o których ja mówię, prowadzą wszystkie narzędzia Radykalnego Wybaczania.

Ewa Turek: Tak i to, co jest charakterystyczne, że poszerzając tę świadomość, patrząc z innej perspektywy duchowej, a nie tylko ziemskiej, patrzy się inaczej już na daną sytuację i zdarzenia. Często się pojawia w komentarzach po sesjach ulga, lepsze myślenie o sobie, jest lżej.

Magdalena Czaja: To zawsze słyszymy. Warto powiedzieć, że w to wszystko nawet nie trzeba wierzyć. Twórca metody Radykalnego Wybaczania zawsze mówił, że wystarczy się otworzyć na taką możliwość, że to wszystko działa. Tutaj, ta osoba się otworzyła na to, że może dzieje się coś dobrego dla jej dziecka mimo, że ona po ziemsku nie była w stanie tego zaakceptować.

Ewa Turek: Jeżeli to, co dzisiaj usłyszeliście pomogło wam czy pomoże wam w tej analizie siebie, to piszcie do Instytutu. Nas to zawsze bardzo cieszy, jak widzimy wasze reakcje i wasze historie. Zapraszamy też na sesje indywidualne. Macie całą listę trenerów na stronie Instytutu. Oczywiście zajrzyjcie tam, gdzie jest sklep, tam są różne wydarzenia. Jeżeli ktoś chce, to znajdzie sposób, żeby pracować.

Magdalena Czaja: I oczywiście zostawcie subskrypcje na YouTubie, dlatego, że jak tylko pojawią się nowe rzeczy, to będziecie o tym wiedzieć. Za dzisiaj dziękujemy!

Ewa Turek: Dziękujemy i do usłyszenia.

magda
AutorMagdalena Czaja
Od lat towarzyszę ludziom w odkrywaniu miłości – tej do siebie, do innych i do życia.Jestem terapeutką, przedsiębiorczynią i szefową Instytutu Metody Tippinga® w Polsce. Stworzyłam autorską metodę Lovefiting®, wspierającą w budowaniu relacji pełnych bliskości i zaufania.

Posłuchaj

Podcast dostępny również na:
Koszyk