Udostępnij
Podcast Rozwój Trudne tematy

RW 50: Syndrom oszusta – sprawdź czy go masz!

Rozmowa Magdaleny Czai i Ewy Turek. Odcinek 50, kwiecień 2022.

Odcinek zaczyna się od zdania, które Ewa Turek przypisuje Tomowi Hanksowi: że niezależnie od tego, co udało się osiągnąć, przychodzi moment pytania, kiedy wszyscy odkryją, że jest się oszustem. Rozmowa jest o tym wzorcu myślenia: człowiek ma za sobą efekty własnej pracy, a w głowie słyszy, że to był przypadek. Prowadzące opowiadają, skąd ten wzorzec się bierze, po czym rozpoznają go u siebie i u uczestniczek zajęć oraz co pomaga im samym go osłabiać.

Wolisz posłuchać? Odcinek jest też na Spotify i w Apple Podcasts.

Najważniejsze z rozmowy

  • Syndrom oszusta nie jest chorobą ani rozpoznaniem: to nazwa opisowa na wzorzec myślenia o własnych osiągnięciach, funkcjonująca w psychologii od końca lat 70.
  • Magdalena mówi o sobie: po każdym sukcesie w reklamie miała wrażenie, że to był łut szczęścia, a kolejne zadanie jest testem, który może oblać.
  • Prowadzące wskazują trzy źródła tego wzorca: warunki i przekazy rodzinne, rywalizację w rodzeństwie oraz stereotypy związane z płcią.
  • Zawody najbardziej narażone według Magdaleny to te, w których praca podlega subiektywnej ocenie: artyści, freelancerzy, ludzie z reklamy.
  • Ewa nazywa własny objaw: kolekcjonowanie dyplomów, czyli odkładanie startu do kolejnego kursu.
  • Koszty, które wymieniają: unikanie wyzwań, skupianie się wyłącznie na własnych potknięciach, godzenie się na niższe stawki.
  • Trzy rzeczy, które według nich pomagają najbardziej: odkrycie, że inni mają to samo, grupa wsparcia oraz zdanie „nie biorę rzeczy tak do siebie”.

Pojęcia z tego odcinka

Pojęcie Co znaczy w tej rozmowie
Syndrom oszusta Wzorzec, w którym mimo własnych umiejętności i efektów pracy wewnętrzny dialog mówi „znowu ci się udało” i ostrzega, że ktoś to odkryje
Overconfidence male syndrome Żartobliwa nazwa, którą prowadzące nadają odwrotnej postawie: wchodzeniu w zadanie z pewnością siebie bez pokrycia w kompetencji
Kolekcjonowanie dyplomów Objaw opisany przez Ewę: kolejny kurs i kolejny certyfikat jako warunek, żeby wolno było zacząć
Gremlin Wewnętrzny głos, który po pracy nie pozwala zasnąć i wypunktowuje, co poszło nie tak
Wirówka Narzędzie metody, o którym mówi Magdalena: rozdzielanie tego, co się wydarzyło, od interpretacji, którą się na to nałożyło
Budowanie koalicji Grupa, w której można nazwać ten wzorzec na głos i usłyszeć, jak widzą nas inni
„Nie biorę rzeczy tak do siebie” Zdanie, które prowadzące proponują zapisać sobie na widoku, żeby oddzielić uwagę o sprawie od oceny osoby

Czym jest syndrom oszusta i skąd wzięła się ta nazwa?

Ewa podaje w rozmowie definicję opisową: to stan, w którym pomimo własnych umiejętności, wiedzy, doświadczenia i efektów swojej pracy człowiek słyszy wewnętrznie, że znowu mu się udało i że ktoś to kiedyś odkryje. Zwraca uwagę, że sama nazwa jest stosunkowo młoda i funkcjonuje od kilku dekad. Warto to uzupełnić: pierwsze opisy tego zjawiska w psychologii pochodzą z końca lat 70. i należą do Pauline Rose Clance i Suzanne Imes, które badały je u kobiet z osiągnięciami zawodowymi. Nazwa jest opisem obserwacji, a nie kategorią diagnostyczną, i tak też jest używana w tej rozmowie.

Magdalena dodaje do tej definicji lęk przed ujawnieniem, który jest jej najbardziej rozpoznawalnym elementem.

Świat się dowie, że wcale nie jesteśmy tacy mądrzy, dobrzy i wykształceni jak się wszystkim wydaje.

  • Magdalena Czaja

Przywołują też liczbę „około 70%” jako szacunek dotyczący osób, które doświadczyły tego przynajmniej raz, i przykład Toma Hanksa jako dowód na to, że pozycja zawodowa ani pieniądze tego nie wykluczają. Podajemy tę liczbę jako to, co przywołują prowadzące; nagranie nie wskazuje badań, z których pochodzi.

Po czym prowadzące rozpoznają ten wzorzec u siebie i u uczestniczek?

Zamiast testu warto wziąć to, co obie mówią o własnym doświadczeniu i o tym, co słyszą od uczestniczek zajęć. Magdalena opisuje swoje lata w reklamie: po każdym sukcesie miała wrażenie, że tym razem się udało, ale to był fart, a następne zadanie jest testem, który może oblać. Nazywa też objaw wieczorny, który zna z własnego życia: niemożność zaśnięcia, bo w głowie wraca wypunktowywanie, co poszło nie tak w pracy.

Drugi sygnał, który wskazuje, dotyczy kierunku uwagi po zakończonym zadaniu. Pyta wprost, gdzie idą myśli po prezentacji: na to, co wyszło, czy wyłącznie na pomyłki.

Gdzie idą te myśli? Na krytykę czy na docenienie siebie.

  • Magdalena Czaja

Ewa dokłada swój objaw, który rozpoznała po latach: potrzebę kolejnego dyplomu, zanim wolno będzie cokolwiek zaproponować. Trzeci sygnał, o którym mówią obie, to milczenie. Ten wzorzec karmi się tajemnicą, więc ludzie w jednym zespole nie wiedzą, że mają to samo.

Skąd bierze się poczucie, że sukces to przypadek?

U korzeni prowadzące stawiają rodzinę, i to w kilku różnych układach. Pierwszy to warunki startu: dziecko z domu, w którym brakowało pieniędzy, wchodzi w świat z innym wyposażeniem w wiarę w siebie niż dziecko z dobrobytu, choć obie zaznaczają, że to nie determinuje historii i znają przykłady, w których ograniczenie zadziałało jak dodatkowa determinacja.

Drugi układ to rywalizacja w rodzeństwie. Magdalena opowiada o dwóch braciach wychowywanych w konkurencji wobec siebie i ocenianych za jej wynik: obaj prowadzą dziś firmy, jeden ma nadmierną wiarę we własne siły, drugi porównuje się z innymi. Trzeci to rodzinna definicja sukcesu, którą warto sobie nazwać, bo bywa źródłem konfliktu: gdy przekaz mówił, że najważniejsza jest rodzina, a człowiek prowadzi firmę, pytanie „czy to, co robię, jest sukcesem” zostaje bez odpowiedzi.

Osobno wymieniają wymagania stawiane dzieciom, w tym pytanie „czemu czwórka, a nie piątka”. Zdaniem prowadzących doceniać warto wysiłek, a nie sam wynik. Podajemy to jako ich perspektywę, nie jako wskazanie wychowawcze.

Dlaczego kobiety i mężczyźni radzą sobie z tym inaczej?

Ta część rozmowy jest zbudowana z przykładów i obie prowadzące zaznaczają, że mówią o uogólnieniach, nie o regule. Magdalena przywołuje kandydata na stanowisko regionalne, który na pytanie o angielski odpowiedział, że go nie zna, ale się nauczy, i komentuje, że żadna znana jej kobieta nie wysłałaby wtedy zgłoszenia. Przywołuje też badania o poczuciu adekwatności przy aplikowaniu na stanowisko: kobiety mają potrzebować stuprocentowego pokrycia z oczekiwaniami, mężczyźni około sześćdziesięcioprocentowego. To liczby z jej relacji, bez wskazanego źródła.

Ewa dodaje obserwację z lat pracy w rekrutacji: o dyplomy częściej proszone są kobiety, co domyka to samo koło. Magdalena wskazuje sprzeczne komunikaty, które dostawały dziewczynki: bądź samodzielna i niezależna finansowo, ale też skromna, miła i nieupominająca się.

Dyplomy są taką zasłoną dymną dla braku pewności siebie, że już można wystartować.

  • Magdalena Czaja

Najlepszą ilustracją różnicy jest w tej rozmowie anegdota o trenerze drużyny.

Kiedy wchodził po meczu do szatni kobiecej i mówił: dziewczyny, niektóre z was muszą więcej ćwiczyć, to wiedział, że każda myśli: to do mnie.

  • Magdalena Czaja

Co ten wzorzec odbiera w pracy i co pomaga go osłabić?

Koszty, które wymieniają prowadzące, są konkretne. Pierwszy to unikanie wyzwań: Magdalena opowiada, że gdy pytała organizatorów paneli o brak kobiet wśród prelegentek, słyszała, że kobiety rzadziej się zgadzają, bo boją się pytania, na które nie będą znały odpowiedzi. Drugi to uwaga skupiona wyłącznie na potknięciach, które w głowie urastają do rangi dramatów. Trzeci to godzenie się na niższe stawki, wynikające z niskiej samooceny. Osobno mówią o firmach: pracownik, który nie chce awansu, nie musi być nieambitny.

Czasami ludzie nie są nieambitni, tylko mają swoje wewnętrzne ograniczenia.

  • Magdalena Czaja

Co według nich pomaga? Najpierw odkrycie, że inni mają to samo, bo, jak mówi Magdalena, „my się z tym bardzo kryjemy”.

Takim pierwszym ważnym momentem jest odkrycie, że nie jestem sama w tym.

  • Ewa Turek

Potem grupa, w której da się o tym mówić i usłyszeć inny obraz siebie. Na końcu praca z przekonaniami i z urazami z przeszłości, do której prowadzące proponują narzędzia metody: arkusz, listy, wirówkę. Mówią o tym z własnej praktyki, jako o tym, co pomogło im i osobom, z którymi pracują.

Nie czekajcie z działaniem do momentu, kiedy poczujecie odwagę, bo bardzo często jest tak, że ta odwaga nigdy nie nadejdzie.

  • Magdalena Czaja

Posłuchaj powiązanych odcinków

Pogłęb temat

Najczęstsze pytania

Czy syndrom oszusta to zaburzenie, które trzeba leczyć?

Nie. To nazwa opisowa na powtarzalny wzorzec myślenia o własnych osiągnięciach, a nie jednostka chorobowa: nie ma jej w klasyfikacjach chorób i nikt nie stawia takiego rozpoznania. Nazwanie tego, co dzieje się z konkretną osobą, należy do specjalisty, który tę osobę zna, a nie do listy stwierdzeń z podcastu ani do testu w internecie.

Skąd pochodzi ta nazwa?

Z badań psychologicznych z końca lat 70. Zjawisko opisały wtedy Pauline Rose Clance i Suzanne Imes, przyglądając się kobietom z wyraźnymi osiągnięciami zawodowymi, które nie uznawały tych osiągnięć za własne. Ewa Turek zauważa w rozmowie, że nazwa funkcjonuje od kilku dekad.

Czy to dotyczy tylko kobiet?

Nie. Prowadzące mówią o uogólnieniach, nie o regule, i wyraźnie zaznaczają, że mężczyźni również doświadczają tego wzorca. Zwracają natomiast uwagę na różnicę w tym, jak wygląda reakcja: kobiety w ich obserwacjach częściej wewnętrznie sprawdzają, czy są wystarczające, przed podjęciem decyzji.

Czy naprawdę 70% osób tego doświadcza?

Taką liczbę przywołują prowadzące jako szacunek dotyczący osób, które doświadczyły tego stanu przynajmniej raz. Nagranie nie wskazuje badań, z których pochodzi, więc traktuj ją jako liczbę z rozmowy, a nie jako ustalony wynik badawczy.

Które zawody są według prowadzących najbardziej narażone?

Te, w których praca podlega subiektywnej ocenie: Magdalena wymienia artystów, freelancerów i ludzi z branży reklamowej. Powód, który podaje: przynosi się efekt wielotygodniowej pracy, a ocena bywa jednym zdaniem o tym, że podoba się albo nie.

Co według prowadzących pomaga najbardziej?

Trzy rzeczy w tej kolejności: odkrycie, że inni mają to samo, bo ten wzorzec karmi się milczeniem; grupa albo choćby jedna osoba, z którą można to nazwać na głos; oraz oddzielenie uwagi o sprawie od oceny siebie, zapisane w zdaniu „nie biorę rzeczy tak do siebie”. Dopiero potem mówią o narzędziach metody.

Czy Radykalne Wybaczanie usuwa syndrom oszusta?

Prowadzące nie obiecują takiego rezultatu. Mówią, że w tym wzorcu jest wiele elementów, nad którymi da się pracować narzędziami metody, i opisują to z własnej praktyki oraz z pracy z klientami. Metoda nie leczy i nie zastępuje leczenia; to praca nad przekonaniami i nad urazami z przeszłości, a nie postępowanie medyczne.

Kiedy warto poszukać pomocy specjalisty?

Kiedy myśli o własnej nieadekwatności są stałe, kiedy pojawia się utrzymujące się przygnębienie, kiedy praca albo relacje przestają się układać albo kiedy sam wysiłek codziennego funkcjonowania staje się za duży. To materiał edukacyjny i nie zastępuje pomocy lekarza ani psychoterapeuty. Kryzysowy telefon dla dorosłych: 116 123. Dla dzieci i młodzieży: 116 111. Numer alarmowy: 112.

Pełna transkrypcja odcinka (do czytania)

Magdalena Czaja: Witaj w Instytucie Metody Tippinga, w którym dzielimy się filozofią Radykalnego Wybaczania. Nazywam się Magdalena Czaja i prowadzę jedyny w Polsce ośrodek oficjalnie reprezentujący tę metodę w Polsce. W tym podkaście wraz z naszą trenerką i współpracownicą Ewą Turek, pomożemy Ci lepiej poznać Radykalne Wybaczenie i jego narzędzia, które od dekad zmieniają życie tysięcy osób na całym świecie pomagając uwolnić się od bólu przeszłości i teraźniejszości po to, aby żyć z lekkością i radością, bo wybaczenie naprawdę ma moc uzdrawiania. Zapraszam. Dzień dobry.

Ewa Turek: Dzień dobry. Witamy ponownie.

Magdalena Czaja: Dzisiaj temat, na który parę osób co najmniej czekało, ponieważ jest to coś o czym mówię od paru lat, bo dla mnie też był odkryciem. Dzielimy się z wami rzeczami, których same dotknęłyśmy. Ponieważ jesteśmy już po drugiej stronie mostu  to możemy dać wskazówki jak sobie radzić z tymi rzeczami. Temat, o którym dzisiaj będziemy mówić dotyczy 70% z was.

Ewa Turek: Będziemy mówić jak sobie różnie radzą kobiety i mężczyźni. O czym jest ten temat?

Magdalena Czaja: Syndrom oszusta.

Ewa Turek: Jest to całkiem świeży temat, bo mniej więcej od 40 lat funkcjonuje jako taka nazwa. Na początek mamy dla was cytat: (ciekawe czy zgadniecie czyj on jest) ,,Niezależnie od tego co ci się udało w życiu dokonać, przychodzi taki moment, że zaczynam zastanawiać się jak ja się tutaj dostałem i kiedy oni wszyscy odkryją, że jestem oszustem i zabiorą mi to wszystko".

Magdalena Czaja: Liczymy do trzech, ten kto zgadł, ten poproszony jest o napisanie do nas, że zgadł. Powiedział to Tom Hanks.

Ewa Turek: Świetny aktor, bardzo popularny, bardzo lubiany a mimo tego ma od czasu do czasu wewnętrzny dialog.

Magdalena Czaja: Zadajcie sobie pytanie, które z stwierdzeń dotyczy Ciebie: myślisz, że Twój sukces wiąże się z błędem, zbiegiem okoliczności lub szczęściem.

Ewa Turek: Zgadzasz się ze stwierdzeniem: jeśli to mogę być ja, to każdy inny jest w stanie to zrobić.

Magdalena Czaja: Drobne defekty lub dyslokacji w pracy powodują poczucie winy i cierpienia.

Ewa Turek: Konstruktywna krytyka powoduje poczucie własnej niezdolności i wręcz wpadamy w depresję.

Magdalena Czaja: Nawet konstruktywna krytyka czyli każda. Każdy sukces sprawia, że czujemy się winni i stwarza wrażenie oszukania innych.

Ewa Turek: Ciągle odczuwasz strach przed tzw. ekspozycją i myślisz, że to tylko kwestia czasu, że dowiedzą się jaki jestem naprawdę. Pytań może być więcej, bo każdy sam w głowie ma swój wewnętrzny dialog.

Magdalena Czaja: Odkrycie tego tematu przeze mnie zaczęło się od dialogu, że po każdym sukcesie jakie odnosiłam w branży, której pracowałam przez dwadzieścia parę lat, po każdym sukcesie miałam wrażenie: ok, udało mi się a za chwilę już mi się nie uda, że to był  to fart, łut szczęścia, przypadek. Każdy z tych momentów był testem, który mogę oblać.

Ewa Turek: Podsumowując – co to jest ten syndrom oszusta? Jest to taki stan, w którym pomimo własnych umiejętności wiedzy, doświadczenia i efektów swojej własnej pracy wewnętrzny dialog mówi: znowu ci się udało, ale zawsze jest ryzyko, że ktoś to odkryje i albo nas ocenią jako oszusta – stąd nazwa.

Magdalena Czaja: Świat się dowie, że wcale nie jesteśmy tacy mądrzy, dobrzy i wykształceni jak się wszystkim wydaje. Strasznie ograniczająca rzecz. Przez długi czas nie byłam świadoma tego, że coś takiego noszę ze sobą. Oczywiście efekt jest dobry, ciągle mi się ta poprzeczka stawiała wyżej. Nie docenianie siebie to działa przeciwko nam jest bardzo wykańczając i co ciekawe na syndrom oszusta szacuje się, że cierpi ok. 70% populacji niezależnie od szerokości geograficznej, stanu konta i tak dalej, bo ludziom się często wydaje, że ci którzy mają pieniądze to już nie czują się oszustami a tutaj Tom Hanks nie należy do biednych osób, odnosi wielkie sukcesy a i tak ma swoje wątpliwości czy to nie było tylko tak, że się przypadkiem dostał tam gdzie jest. Więc 70% z czego większość to kobiety i te 70% to są ludzie, którzy przynajmniej raz czegoś takiego doświadczyli.

Ewa Turek: Jak sobie radzą kobiety i mężczyźni z syndromem oszusta, bo jest to dosyć powszechne zjawisko ale zjawisko, które bardzo karmi się tajemnicą. I o tym też będziemy mówić.

Magdalena Czaja: A co z panami? Tutaj trochę sobie tak zażartujemy, że wielu panów ma przeciwny syndrom zbytniej pewności siebie. Jest parę historii, jedna z nich to kiedy w firmie mojej przyjaciółki szukano kierownika regionalnego, to miał być region, kraje jakieś tam powiedzmy, że bałtyckie i szukano kogoś na miejsce szefa. Zgłosił się chłopak bardzo młody i kiedy wzięto go na rozmowę zadano mu pytanie: "Czy zna pan angielski?". Właściwie wydawałoby się, że bez znajomości to nikt się nie zgłosi. Odpowiedział: ,,Nie znam ale się nauczę". Czegoś takiego nie powiedziałaby żadna kobieta co więcej myślę, że żadnej by nie przyszło do głowy wysłanie swojego CV. Ten chłopak był pewny, że da radę nie znając języka, więc to jest coś o czym tutaj żartem mówimy overconfidance male syndrom – męski syndrom nadmiernej pewności siebie.

Ewa Turek: Wspomniałaś o swoim syndromie oszusta, który odkryłaś będąc w reklamie. Natomiast pamiętam przez wiele lat byłam kolekcjonerką dyplomów. Jest to kolejny objaw gdzie wydaje mi się, że aby coś oferować czy dzielić się swoją wiedzą/usługami, potrzebuję zrobić kolejny kurs, kolejne studia i przez wiele lat sama w tym tkwiłam. Dzisiaj częściej mówię kobietom, z którymi pracuję na zasadzie: ty już nie potrzebujesz kolejnego dyplomu, już możesz iść z tym co masz a po drodze jeśli już potrzebujesz, nauczysz się tego co jest potrzebne.

Magdalena Czaja: To jest jedna z tych nauczek dla nas kobiet, że naprawdę można powiedzieć: ,,Tego nie umiem ale się nauczę, wchodzę z tym co mam". Taka ciekawostka, widziałam takie badania, które mówią, że kobiety aby aplikować na dane stanowisko muszą mieć poczucie 100% adekwatności do oczekiwań pracodawcy. Podczas gdy panowie tylko 60%. Od razu mówię, że oczywiście są też panowie, którzy się borykają z syndromem oszusta ale mówimy o pewnych uogólnienia. Serdecznie pozdrawiamy wszystkich zbieraczy segregatorów dyplomów, ponieważ ja też mam parę segregatorów. Dyplomy są taką zasłoną dymną dla braku pewności siebie, że już można wystartować.

Ewa Turek: Jeszcze jeden tytuł, jeszcze jedna nazwa, jeszcze jeden papierek i mogę. Ale w środku znowu ten głosik na zasadzie: ,,A czy na pewno już możesz? Czy to jest wystarczające?" Więc ten wewnętrzny dialog cały czas do nas mówi.

Magdalena Czaja: A propos dyplomów, kiedyś odbywałam rozmowę kwalifikacyjną na kurs trenerski Radykalnego Wybaczania i kobieta, z którą rozmawiałam powiedziała, że ona skończyła już taki kurs, bardzo dobry warsztat certyfikujący ale nic nie zaczęła robić i teraz chciałaby zrobić ten kurs, bo po tym to na pewno już zacznie. Trochę rozmawiałyśmy o tym, że sam dyplom to jest jedno ale jeszcze determinacja i odwaga do tego, żeby zadziałać to jest w ogóle inna historia. Rzecz, która bardzo mocno sprawdza się w moim życiu – nie czekajcie z działaniem do momentu kiedy poczujecie odwagę, bo bardzo często jest tak, że ta odwaga nigdy nie nadejdzie i pójdzie się na kolejny kurs po kolejny dyplom itd. Zróbcie ten pierwszy krok w działaniu i zobaczycie, że nawet jak zaczynacie z lękiem to ta odwaga będzie nadchodziła z każdym kolejnym krokiem. Czyli innymi słowy to nie jest tak, że ludzie którzy działają są odważni, oni bardzo często zaczynają z lękiem. Ja tak mam, ale potem jak już się odważę zrobić ten krok mimo, że czuję lęk to pojawia się odwaga. A wszechświat zawsze wynagradza odwagę.

Ewa Turek: Przez wiele lat byłam Headhunterem więc rekrutację prowadziłam dla różnych firm, ostatnio przeczytałam, że statystycznie częściej  rekruterzy pytają o dyplomy i prośby o okazanie tych dyplomów kobiety, więc jest to jakieś sprzężenie zwrotne, które niestety cały czas pokutuje, bo w myśl tego co mówiłaś wcześniej mężczyzna najpierw podejmuje decyzję wchodzi w jakiś projekt a później się zastanawia jak to zrobi i z kim natomiast kobieta najpierw wewnętrznie dywaguje czy ona już jest gotowa, czy ona może, czy ona jest wystarczająca. Tak naprawdę więcej jest pracy wewnętrznej przed decyzją u mężczyzn jest inaczej.

Magdalena Czaja: Drogie panie do dzieła. Jeśli macie już te dyplomy to zacznijcie ich używać a reszta przyjdzie. Taka ciekawostka – jakie zawody są najbardziej narażone na syndrom oszusta? Tak się składa, że ja akurat byłam w tym obszarze gdzie to narażenie jest bardzo wysokie albowiem na syndrom oszusta bardzo często cierpią osoby, których praca narażona jest na subiektywną ocenę. Są artyści, freelancerzy, ludzie w reklamie, dlaczego? Dlatego, że idziesz ze swoim dziełem krew, pot i łzy, zerwane weekendy i noce. A ktoś na to patrzy i mówi: ,,Coś takiego to ja bym wymyślił pod prysznicem w 5 minut".

Ewa Turek: Jest to bardzo raniące.

Magdalena Czaja: Czyli albo się podoba albo się nie podoba. Tutaj właśnie pojawia się: ,,Kurczę, co ja sobą reprezentuje, zaraz się okaże, że ktoś odkryje, że jestem beznadziejna".

Ewa Turek: Mam w domu młodą pisarkę, która już wydała swoje książki. Pisze kolejne i te stany zwątpienia cały czas przychodzą. Rozmawiamy na ten temat więc myślę, że artyści mają nie powiem trudniej ale inaczej niż te zawody gdzie jest zerojedynkowy wynik.

Magdalena Czaja: Myślę Ewa, że możesz powiedzieć co twoja córka napisała i jaki jest tytuł tej książki, bo książka niejako jest w obszarze tego czym się zajmujemy, bo jest też o emocjach.

Ewa Turek: Moja córka, która nigdy nie lubiła szkoły zresztą też była dyslektykiem, dysortografia więc wcale nie było jej łatwo. Szkoła nie była jej ulubionym światem, warunkowo dopuszczona do matury z polskiego z różnych powodów, dobrze zdała maturę i dopiero już jako osoba wolna poza szkołą zaczęła najpierw pisać do szuflady a później w internecie aż w końcu odważyła się wydać swoje pierwsze dwa tomy. Kolejne ma już napisane natomiast to jest przykład na to, żeby tak jak mówiłaś: działać pomimo lęku, bo czas i tak minie a rzeczy są zrobione. Czyli są konkretne czy zadowolenie, satysfakcja z projektów, które się zrobiło. Polecamy taki system, że jest marzenie jest decyzja, jest działanie a po drodze można się tego nauczyć.

Magdalena Czaja: Jakbyś mogła, bo widzę, że jesteś tak skromna, że nie chcesz nam powiedzieć jaki jest tytuł książki. Ale może ktoś chciałby przeczytać.

Ewa Turek: Aleksandra Turek napisała książkę fantasy pod tytułem: ,,Ucieleśnione emocje". Czyli emocje są głównym tematem tej książki. Naprawdę polecam wszystkim, którzy lubią fantasy, bo jest tam cudowny świat i piękne przygody.

Magdalena Czaja: Dziękujemy Ewa, że nam powiedziałaś o jaką pozycję chodzi. Przejdźmy do tego, w jaki sposób syndrom oszusta się kształtuje, co się dzieje w naszym życiu, że on się pojawia. Tych elementów jest kilka ale u korzeni jest coś takiego jak wpływ rodziny, to w jakich warunkach się wychowujemy np. załóżmy, że wychowujemy się w bardzo biednej rodzinie to wychodzimy jednak w świat z innym wyposażeniem wiary w siebie niż osoba, która jest od początku w dobrobycie i w takim przekonaniu, że świat należy do mnie i generalnie należy mi się dobra pozycja w życiu, obfitość itd. Więc te osoby mają na pewno trudniej aczkolwiek znamy takie historie, że to właśnie te ograniczenia we wczesnym dzieciństwie powodowały, że była jeszcze większa determinacja, żeby osiągnąć sukces.

Ewa Turek: To nie determinuje w historii sukcesu ale oczywiście tym osobom, które nie mają zasobów rodzinnych finansowych jest po prostu trudniej. Ale jak diament się szlifuje pod ciśnieniem tak również każda osoba która jest w trudnej sytuacji może. Natomiast na pewno wtedy mocno kształtują się w dzieciństwie przekonania: mogę albo nie mogę, jestem w stanie albo nie.

Magdalena Czaja: Kolejne rzeczy w wpływie rodziny obszary to rywalizacja np. między rodzeństwem. Znam takie osoby, które były wychowywane np. dwóch braci, którzy od urodzenia byli wychowywani w konkurencji wobec siebie i byli za to oceniani. Zaowocowało to tym, że obydwaj są przedsiębiorcami w biznesie. Jeden ma bardzo silne poczucie własnej wartości, ma przerost wiary we własne siły. Drugi się cały czas porównuje z innymi – ma syndrom oszusta. Często się zastanawiamy jak to jest, że dwójka dzieci wychowywana przez tych samych rodziców w tych samych warunkach. Ktoś powie, że jak jest starszy to już jest inaczej wychowywany niż jak jest trzecim dzieckiem, najmłodszym w rodzinie ale powiedzmy, że są bliźniakami i wyrastają ludzie o zupełnie różnych charakterach, ograniczeniach i tak dalej. To jest fascynujące. Dla mnie to jest sygnał o tym, że każdy z nas i tak idzie swoją ścieżką + każdy z nas ma inną wrażliwość i w inny sposób interpretuje rzeczywistość i coś co dla jednego bliźniaka może być jakimś tam nieistotnym wydarzeniem, dla drugiego może być traumatycznym doświadczeniem.

Ewa Turek: Jeżeli jeszcze dodamy, że wierzymy iż jesteśmy istotami duchowymi które przychodzą tutaj na ziemię z jakimś planem celem czyli przeżyciami to stąd możemy mieć odpowiedź, że każdy idzie swoją drogą i przeżywa na swój własny sposób to życie.

Ewa Turek: Kolejna rzecz, to zawyżone wymagania albo zaniżone wymagania. No to już jest historia. Jakbyśmy tutaj poprosiły o podniesienie rąk, to pewnie 90% ludzi podniosłoby rękę i powiedzieliby – czemu czwórka, a nie piątka. Czyli niedocenianie za wysiłek.

Ewa Turek: Nie za piękną laurkę czy tą szóstkę, tylko docenianie wysiłku. Tak jak już mówiłam tu w którymś podkaście, że badania pokazały iż dzieci przeżywają większy stres jeżeli są chwalone za osiągnięcia. I to wzmaga w nich stres bo się boją czy powtórzą ten sukces. Jeżeli dziecko jest chwalony za wysiłek nawet jeżeli przyniosło trójkę/czwórkę, to jest doceniany jego wysiłek, a nie efekt końcowy. Efekt końcowy można potraktować jako wisienka na torcie. To są pewne schematy, nasi rodzice też dostali takie sygnały, że tak się wychowuje dzieci. Tu sygnalizujemy, że drogi rodzicu dzisiaj możesz mieć wpływ realny na to jak się czuje i jak dorasta twoje dziecko.

Magdalena Czaja: Dokładnie tak. I tutaj jeszcze jeden element. Tam jest ich oczywiście bardzo dużo ale jednym z nich są przekazy rodzinne – co to jest sukces. No i tutaj pytanie do was. Zadaj sobie pytanie: co moja rodzina uznaje za sukces? Jeżeli jesteś na przykład przedsiębiorcą, bardzo dużo czasu poświęcasz w firmie, a my z Ewą wiemy co to znaczy mieć swoją firmę. Ja wiem o tym od dwudziestu paru lat. Tych firm mam kilka, to jest bardzo dużo czasu, uwagi i skupienia. O tym nie wiedzą bo nie doświadczyły tego osoby, które są po prostu na etacie gdzieś. Jeżeli masz właśnie swoją firmę i poświęcasz się jej całej, a przekaz rodzinny był taki, że najważniejsza jest rodzina i rodzinie się powinno poświęcać najwięcej czasu, to jest wewnętrzny konflikt. Czy to co ja robię to jest sukces.

Ewa Turek: Wracając do tych laurek. Co było w przekazie rodzinnym – piątka czy ładne ubranie czy sukcesy sportowe czy może to, że uzdolnienia manualne młody człowiek realizuje sklejając modele.

Magdalena Czaja: Przypomina mi się historia mojego klienta, który jest przedsiębiorcą, ma jakieś hotele natomiast zawsze marzył o malowaniu. Sztuka go zawsze pociągała. Jednak nie jest w stanie przełożyć się na tą sztukę dlatego, że przekaz rodzinny był taki, że artysta to taki "fiubziu" a ma być konkret.

Ewa Turek: Ile osób usłyszało: masz być lekarzem albo prawnikiem. A w duszy gra artystyczne uzdolnienie.

Magdalena Czaja: Kolejnym bardzo dużym obszarem jest tak zwany gender. I tutaj oczywiście dalej tak jest. Chociaż jak obserwuję dziewczynki teraz, to mam wrażenie, że nastąpił jakiś przeskok i dziewczynki są teraz bardziej przebojowe i pewne siebie niż chłopcy. Przynajmniej ja to widzę. Skupmy się na dorosłych ludziach. My kobiety otrzymywałyśmy bardzo wiele sprzecznych komunikatów. Bardzo wiele kobiet mówi, że matki mówiły: musisz być samodzielna, niezależna finansowo. Przykładowo one były zależne od ojców. Z drugiej strony dziewczynka powinna być skromna, grzeczna, miła. Nie można upominająca się.

Ewa Turek: Jak to pogodzić w biznesie, który wymaga też czasami ostrego działania, żeby wynegocjować, żeby ochronić swoje interesy, żeby zadbać. To się nie spina już.

Ewa Turek: Dziewczynka powinna być miła. Co to oznaczało? Gdy dziewczynki na przykład grały w gry zespołowe, to bardzo się pilnowały, żeby trzymać się reguł i zasad. Chłopcy robili wszystko, żeby wygrać. Chłopcy byli za to chwaleni, że kogoś sprytnie przechytrzyli. Sędzia nie widział – super. A dziewczynka miała taki sygnał, że to bardzo nieładnie. Poza tym te stereotypy bardzo wpływają też naprawdę na rzeczywistość np. jest coś takiego jak kobiece zawody. Mężczyzna pielęgniarz do tej pory jest zaskoczeniem.

Ewa Turek: Jak nazwać mężczyznę, który pracuje jako opiekun dzieci. Jest tylko opiekunka, niania tak.

Ewa Turek: Sama zatrudniałam do przedszkola młodego chłopaka, który świetnie się sprawdził i rozwija jako przedszkolanek.

Magdalena Czaja: Przedszkolanek, ale uroczo. Ja widziałam takie badania jak bardzo te stereotypy wpływają na nasze codzienne zachowania. Porównywano ilość dziewczynek, które zostawały informatykami albo pracowały w takich ścisłych zawodach gdzie gdzie wymagany jest umysł ścisły. I okazało się, że w Turcji to praktycznie takich kobiet nie ma. Jest bardzo mały odsetek. W Skandynawii jest bardzo dużo. I to nie dlatego, że Turczynki mają co innego w głowie, tylko w głowie mają stereotypy i cały kraj również.

Ewa Turek: Wszyscy pracujemy nad tym, żeby zmieniać stereotypy bo może twoje dziecko zostanie, bo może Twoja córka zostanie kolejną twórczynią wielkiej firmy IT.

Magdalena Czaja: Ja myślę, że to się naprawdę zmienia i tutaj taki przykład już taki związany z aktualną sytuacją geopolityczną czyli z wojną na Ukrainie. Słyszałam, że 20 proc. snajperów ukraińskich to są kobiety. Nie chcielibyśmy, żeby nasze dzieci musiały się takich rzeczy uczyć ale jednak ten stereotyp do czego nadaje się kobieta, do czego mężczyzna się nadaje – my tym ciągle pokutujemy. I co jest ważne? Żeby sobie to uświadamiać. Ja bardzo często jak jest mowa o kobietach i wspieraniu siebie nawzajem, to moje doświadczenie jest takie, że kobiety się mniej wspierają w biznesie niż mężczyźni.

Ewa Turek: Stąd pewnie hasło, że wolę mieć szefa mężczyznę niż szefową. Stereotypy jednak tutaj funkcjonują ale życie też dostarcza nam konkretnych przykładów. Teraz ważne pytanie: co zabiera nam ten syndrom oszusta. Czyli jakie koszty ponosimy? Ja, Ty, my, każdy człowiek, który ma to coś sobie.

Magdalena Czaja: Po pierwsze unikamy wyzwań. Nie podejmujemy wyzwań. A dlaczego? Dlatego, że boimy się, że jak wyjdziemy na tę scenę, to majtki nam opadną. Wszyscy zobaczą, że wcale nie jesteśmy tacy świetni. I tu mi się przypomina taka rozmowa z moimi znajomymi, które tam są szefowymi firm. I bardzo się denerwowały, że na panelach jest zawsze bardzo mało kobiet, a najwięcej mężczyzn. Jak ja rozmawiałam z organizatorami tych paneli, to się okazuje, że kobiety dużo rzadziej zgadzają się na wystąpienie. Dlaczego? Dlatego, że boją się iż padnie jakieś pytanie na które nie będą znały odpowiedzi. A ja wiem, że do paneli zgadzają się na wystąpienie panowie, którzy nie mają czasami pojęcia o temacie i co mówią- a coś tam wymyślę. Nie podejmujemy wyzwań. Ja pamiętam taką historię, byłam wiceprzewodniczącą Komisji Etyki Reklamy w Polsce i czasami jak była taka historia o reklamie, która została skazana przez Komisję Etyki Reklamy to zgłaszała się do mnie telewizja np. TVN i mówili – to my będziemy za pół godziny, jakby pani nam mogła udzielić wywiadu do Faktów.

Ewa Turek: Skomentować tak?

Ewa Turek: Ja miałam pół godziny na przygotowanie się. Zawsze mówiłam tak. Drugorzędne dla mnie było jak ja tego dnia wyglądam. Bo umówmy się, nie chodziłam codziennie do firmy przygotowana na wystąpienia publiczne. I jak oni kiedyś przyjechali, to ten dziennikarz prowadzący mówi tak: jak do pani dzwonimy to wiemy, że Pani się zawsze zgodzi ale kobiety z reguły to mówią, że nie mają fryzury, nie mają makijażu i odmawiają wypowiedzi.

Ewa Turek: Tracą szansę.

Magdalena Czaja: To jest to niepodejmowanie wyzwań.

Ewa Turek: Kolejny koszt, który ponosi taka osoba, to jest życie z takim oświetlaniem, fokusowaniem się na swoje błędy. Zamiast racjonalnie jakby spojrzeć na swoje życie, swoje osiągnięcia, swoją pracę, widzą tylko jedną stronę.. swoje potknięcia, które w głowie urastają do rangi dramatów.

Magdalena Czaja: Tutaj sobie zadajcie pytanie. Na przykład coś w pracy macie zrobić, jakieś prezentacje. Gdzie idą wasze myśli po tej prezentacji? Czy skupiacie się na tym – o to mi dobrze poszło, tutaj super odpowiedziałem. Super, dobra robota. Czy też kończy się spotkanie, a wy myślicie sobie: nie no kurde zapomniałam o tym, tutaj się pomyliłam, tutaj za słabo. Gdzie idą te myśli? Na krytykę czy na docenienie siebie. To jest jeden z tych objawów.

Ewa Turek: Drodzy słuchacze. Jeżeli jest taka osoba, która po wystąpieniu chwali siebie: a było super! Zrobiłem to to i to. To bardzo prosimy. Niech napisze do nas.

Magdalena Czaja: Zrobimy z nią wywiad. Dokładnie tak.

Magdalena Czaja: Wiecie po czym jeszcze poznacie, że macie syndrom oszusta? Jeżeli nie możecie zasnąć, bo się biczujecie za to, że coś wam poszło nie tak w ciągu dnia. Z reguły tu chodzi o pracę. W pracy czujemy się tacy oceniani. Trzeba się tym słuchajcie zająć. W nocy to my mamy spać, a nie uprawiać samo biczowanie.

Ewa Turek: W ciszy to ten wewnętrzny gremlin..

Magdalena Czaja: Wiem, bo też tak miałam ale już tak nie mam.

Ewa Turek: Jakby co to do Magdy.

Magdalena Czaja: Tak ja was nauczę jak uciszyć gremlina.

Ewa Turek: Kolejne koszty, które po jakimś czasie ponosimy, to jest akceptowanie chociażby niższych wynagrodzeń, niższych stawek za pracę. Przykleja się to z tym niskim poczuciem wartości. Skoro tak nisko siebie cenię, to jak mogę żądać równego wynagrodzenia jak mężczyźni czy nawet wyższego. Oczywiście są jaskółki, to słyszymy wśród artystów, a zwłaszcza aktorek filmowych, które są na topie, że one walczą. Powoli się to wyrównuje. Jeżeli w tym tempie będzie to progresowało (mówię tu o Polsce bazując na doświadczeniach tych różnic płacowych), to za jakieś sto lat się to wyrówna.

Magdalena Czaja: I dlatego o syndromie oszusta powinny wiedzieć firmy. Jeśli nas słuchają działy HR, a są takie korporacje np. które bardzo już od jakiegoś czasu dbają o równość płciową, to uświadomienie sobie, że pracownice (zwłaszcza pracownice) mogą cierpieć na syndrom oszusta i nie walczyć o siebie właśnie z tego powodu. Tam są jeszcze inne obszary o których warto wiedzieć. My z Ewą pracujemy też z firmami jeśli chodzi o syndrom oszusta. Uświadomienie tego, że pracownicy mogą nie nie chcieć awansować nie dlatego, że nie chcą wyzwań bo są leniwi tylko z obawy, że się okaże iż umieją mniej niż naprawdę potrafią. To może być kluczowe. Tam jest też taki obszar, że np. kobiety bardzo często nie chcą awansować ponieważ jest im trudno połączyć życie prywatne z tym co niesie awans. Tam jest bardzo dużo tych obszarów. W każdym razie, czasami ludzie nie są nieambitni tylko mają swoje wewnętrzne ograniczenia, którymi właśnie pracodawca powinien się zająć i mieć ich świadomość.

Ewa Turek: I tutaj jeszcze dodam, że firmy nawet nie mają świadomości jak wiele tracą jako firma, jako przedsiębiorstwo, po prostu w zyskach. Tracą tylko dlatego, że nie zwracają uwagi, nie dają tej wyciągniętej ręki pomocy ze strony firmy. Powiemy za chwilę co można robić jak niwelować ten syndrom oszusta. Firmy mogą wiele zyskać jeżeli podniosą swoich pracowników i osłabią ten syndrom oszusta.

Magdalena Czaja: Co można zrobić? To jest w ogóle strasznie śmieszne, że to jest pierwsza i najważniejsza rzecz – odkryć, że inni mają to samo. I powiem tak: siła kiedy na warsztacie z pracy z syndromem oszusta prosimy o podniesienie rąk ludzi, którzy chociaż raz tego doświadczyli i prawie wszyscy podnoszą ręce, jest niesamowita. To jest po prostu takie wrażenie, że ludzie patrzą na swoich kolegów z pracy i myślą sobie: Boże to ona też to ma? Bo my się z tym bardzo kryjemy..

Ewa Turek: Tak, myślimy: ona przecież jest super pracownikiem! Ona też to czuje? Tu chcę dodać, że takim pierwszym ważnym momentem jest odkrycie, że nie jestem sama w tym.

Magdalena Czaja: To jest powszechne, 'wszystko ze mną ok' tylko jest to temat do przepracowania i tyle. Kolejna rzecz bardzo ważna, to jest budowanie koalicji. Tutaj mówimy o kobietach. Kobiety, które tego nie robią, nie mają świadomości jak wielka siła tkwi w kolektywie, takim wsparciu. Mam szczęście, bo ja jestem otoczona (tak sobie też wybrałam) kobietami, które się bardzo wspierają w biznesie i nie tylko. Podsyłają sobie klientów, szukają sobie pracowników. Działa to fantastycznie i czegoś takiego potrzebujemy więcej.

Ewa Turek: Ja na przykład bardzo lubię pracować indywidualnie w temacie mentoringu. Mam to szczęście też pracować z kobietami, które w momencie kiedy mogą o tym porozmawiać, mogą podzielić się i usłyszeć słowa wsparcia, że jej obraz nie jest obrazem, który ja widzę w niej. Pierwszy punkt jest taki – nie jestem w tym sama. Drugi tak jak mówisz, to jest budowanie wsparcia, koalicji i grup. Nawet jeżeli będą to tylko dwie osoby ale przegadanie tematu, usłyszenie jak widzi to druga strona i poszukanie wspólnie rozwiązania już daje siłę do kolejnego tygodnia, żeby iść do przodu.

Magdalena Czaja: Oczywiście to są wybrane rzeczy o których mówimy ale ta trzecia jest bardzo silna. Dziewczyny – nie bierzemy rzeczy tak do siebie!

Ewa Turek: Panowie – nie bierzemy tak do siebie!

Magdalena Czaja: Nie bierzemy. To jest bardzo kobiece, bardzo. Jeżeli zwrócisz uwagę pracownikowi, że coś tam nawalił w projekcie to on sobie myśli, że coś w projekcie nie zadziałało. Kobieta myśli – ja zawaliłam.

Ewa Turek: Masz taki piękny przykład z szatni z trenerem.

Magdalena Czaja: Tak, to muszę powiedzieć bo to jest przepiękna anegdota. Mianowicie taki coach amerykańskiej drużyny futbolowej (to były kobiety i mężczyźni). Mówił, że kiedy wchodził po meczu do szatni kobiecej i mówił: dziewczyny – niektóre z was muszą więcej ćwiczyć – to wiedział, że każda myśli – to do mnie. A kiedy wchodził do szatni męskiej i mówił – Panowie, niektórzy z was muszą popracować nad formą to wiedział, że każdy myśli – no! Niech się wezmą do roboty, ja to jestem fit – i tak to działa. My jesteśmy jakoś tak skonstruowani psychicznie. Drogie panie, piszemy sobie na wyświetlaczu lub wygaszaczu na komputerze – nie biorę rzeczy tak do siebie – bo większość rzeczy nie jest o was tylko o rzeczy jakiejś tam, sprawie jakiejś tam. I to może zmienić wasze życie.

Ewa Turek: Albo inaczej  jestem OK taka jaka jestem, niedoskonała, różnorodna, piękna. Podoba mi się to określenie ,,kocham siebie w całej swojej niedoskonałości".

Magdalena Czaja: Tak. I zobaczycie jak sobie gdzieś napiszecie tę kartkę (tak robią nasze klientki) z napisem – nie biorę rzeczy tak do siebie – okazuje się, że wiele rzeczy się okazuje, że potrafią odsunąć. To są rzeczy, którymi się należy zająć, a nie, że to świadczy o mnie. To są takie wybrane tematy. Jak walczyć z syndromem oszusta. Też jest temat tego jak Radykalne Wybaczanie w ogóle się z tym łączy. Łączy się bardzo, ponieważ jak słyszycie, bardzo wiele rzeczy, które budują to poczucie bycia nieadekwatnym, że zaraz się okaże, że wcale nie jestem taka dobra, to jednak buduje się w dzieciństwie. Za tym stoją osoby, które nam coś tam wpoiły. Drugi aspekt, który się tutaj przebija, to są bieżące relacje z innymi ludźmi np. z innymi kobietami w firmie na przykład. Akurat tutaj oprócz takiej pracy psychologicznej z przekonaniami itd. jest bardzo duży obszar do puszczenia uraz, do czego radykalne wybaczenie daje cudowne narzędzia: arkusz Radykalnego Wybaczania, 7 kroków, 13 kroków, 3 listy. A tak jak zawsze z Ewą podkreślamy, albo można to przerobić sobie na kursie trenerskim albo innym warsztacie ale można to zrobić z trenerem na sesji. Zadaniem trenera jak sama nazwa wskazuje jest nauczyć klienta takich właśnie narzędzi do samodzielnej pracy.

Ewa Turek: I to co obserwujemy zawsze pracując z klientami, że ta zmiana perspektywy tak jak mówisz, żegnanie czy podziękowanie za doświadczenia nawet trudne  i wybaczenie, pozwala spojrzeć na swoją historię, na siebie z innej perspektywy, która jest łagodniejsza, która jest bardziej z taką czułością na siebie – no nie potrafiłem inaczej, no byłem w takim stanie, mając pięć lat nie umiałam tego zobaczyć inaczej. A dzisiaj zamiast nosić te rany i być pod wpływem schematów, które się odpalają, praca z trenerem pozwala zobaczyć, że można inaczej. Wdzięczność i wybaczenie pozwala uwolnić się (to słyszymy zawsze po pakiecie sesji). Teraz czuję się już lepiej, jestem spokojniejsza i teraz inaczej patrzę na świat i na te wydarzenia, które codziennie mnie tutaj spotykają. To jest zmiana.

Magdalena Czaja: Tutaj jest jeszcze obszar w ogóle budowania poczucia własnej wartości. Przykładowo nauczenie się robienia wirówki, kiedy odkrywamy ile my robimy interpretacji i nakładek na wydarzenia, które się dzieją. I kiedy się nauczymy to robić, wykorzystywać, doskonale zaczyna pracować naszym poczuciem własnej wartości, bo odkrywamy właśnie, że to nie było o nas tak, że to myśmy sobie tutaj znowu coś nałożyli z przeszłości z naszych fantazji i tak dalej. Można pracować nad syndromem oszusta, widzimy to na sesjach, na kursie i same też to przeszłyśmy.

Ewa Turek: Podsumowując: syndrom oszusta jest oczywiście szerokim pojęciem. W środku, w tym schemacie jest wiele rzeczy, które za pomocą Radykalnego Wybaczania można przepracować. I obserwujemy to nie tylko u siebie ale też u klientów. Zachęcamy do tego, żeby znaleźć trenera. Lista trenerów jest na stronie, skontaktować się z Magdą czy ze mną, żeby przynajmniej zapytać – co mogę z tym zrobić, bo moje życie wygląda tak i tak i cierpię, albo nie mogę sobie z czymś poradzić.

Magdalena Czaja: A strona to metodatippinga.pl. Serdecznie zapraszamy, tam też do ściągnięcia jest arkusz. Jeśli uznajecie, że ten odcinek podcastu może komuś zmienić życie, jest ważny, to prosimy o udostępnianie go osobie, której dobrze życzysz.

Ewa Turek: I do następnego!

Magdalena Czaja
Autor Magdalena Czaja
Od lat towarzyszę ludziom w odkrywaniu miłości – tej do siebie, do innych i do życia. Jestem terapeutką, przedsiębiorczynią i szefową Instytutu Metody Tippinga® w Polsce. Stworzyłam autorską metodę Lovefiting®, wspierającą w budowaniu relacji pełnych bliskości i zaufania.

Posłuchaj

Podcast dostępny również na:

Posłuchaj również

Koszyk