Rozmowa Magdaleny Czaji i Ewy Turek. Odcinek 48, marzec 2022, zainspirowany reakcjami po ich wystąpieniu w telewizji śniadaniowej.
Od człowieka, którego nie cierpimy, nie lubimy przyjmować upomnień, choćbyśmy wiedzieli, że są dobre.
- François Fénelon
Dlaczego nie słuchamy rad, a jednocześnie tak chętnie ich udzielamy? Magdalena mówi wprost: „mam takie wrażenie, że dawanie rad jest naszym sportem narodowym”. Odcinek rozkłada to na dwie części: powody, dla których rada nie może zostać przyjęta, i to, co dawanie rad mówi o nas samych.
Jeśli doświadczasz przemocy, zadzwoń. Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”: 800 120 002 (całodobowo, bezpłatnie). Kryzysowy telefon dla dorosłych: 116 123. Numer alarmowy: 112.
Wolisz posłuchać? Odcinek jest też na Spotify i w Apple Podcasts.
Najważniejsze z rozmowy
- Doradzanie innym jest łatwiejsze niż zajmowanie się swoim życiem, a przy okazji daje poczucie bycia mądrzejszym.
- W dziewięćdziesięciu procentach spraw, w których doradzamy, nie jesteśmy ekspertami.
- Sześć powodów, dla których rada nie zostaje przyjęta: podświadoma korzyść, zły moment, konflikt interesów, brak zaufania, brak własnego doświadczenia i to, że nikt o radę nie prosił.
- Najmocniejsze pytanie odcinka: czy ta rada nie jest przypadkiem tym, co powinnam powiedzieć sobie?
- W arkuszu Radykalnego Wybaczania służy do tego punkt piąty, oparty na odwróceniach.
- Radę daje się wtedy, gdy ktoś poprosi. A jeśli język świerzbi, można zapytać o zgodę.
- Można też odmówić przyjmowania rad, i zrobić to komunikatem „ja”, nie „ty”.
Dlaczego lubimy doradzać
Magdalena podaje trzy powody i zaczyna od najprostszego: „po prostu czujemy się lepiej, doradzając innym, niż zajmując się swoim życiem. Radzenie innym jest łatwiejsze.” Ewa dopowiada: „osoba, która doradza, automatycznie czuje się lepsza, mądrzejsza, bardziej wartościowa.”
Drugi powód: doradzając komuś i analizując, co powinien, „trochę żyjemy drugim życiem”. Magdalena przywołuje częsty przykład teściowych, ale od razu bierze je w obronę: „ja się trochę wkurzam, że tym teściowym się tyle dostaje, ale faktycznie, drogie panie, my mamy taką tendencję do wchodzenia swoimi butami w życie innych”.
Trzeci powód nazywa Ewa, powołując się na czytany kiedyś artykuł o tym, dlaczego lubimy się bać, oglądając horrory: odreagowujemy to, czego nie przeżywamy na co dzień. „Uwielbiam to hasło: ciekawość swędzi mózg. Dopóki nie dowiemy się, co tam u sąsiadów, to nas męczy. Myślę, że wszystkie portale plotkarskie na tym bazują.”
Historia, która pokazuje granicę. Dawno temu były mąż Magdaleny przywiózł ze stacji benzynowej w Augustowie młodego Japończyka, studenta z Niemiec, który utknął, podróżując autostopem, i był przeziębiony. Magdalena zaproponowała mu aspirynę. Odmówił: musiałby najpierw zadzwonić do swojego lekarza w Japonii, żeby ten potwierdził, że może wziąć lek. Nie wziął też witaminy C.
On był w takim pudełku, że rady się przyjmuje od kogoś, kto w tym temacie jest ekspertem. Ja dla niego nim nie byłam. W dziewięćdziesięciu procentach rzeczy, w których doradzamy, nie jesteśmy ekspertami.
- Magdalena Czaja
Sześć powodów, dla których rada nie zostaje przyjęta
1. Podświadoma korzyść z obecnej sytuacji. Najbardziej frustrujący przypadek: przyjaciółka, która przychodzi i mówi, że już nie może wytrzymać z partnerem, słyszy „to go zostaw”, ale nie odchodzi, a po jakimś czasie znów przychodzi i znów narzeka. „Ta osoba nie widzi korzyści z odejścia. Większą korzyść ma z tego, że jednak w tej relacji jest.” Może czuć się bezpiecznie jako żona, jeśli to dla niej ważne. Ewa dodaje normy społeczne. Magdalena podsumowuje mechanizm, który dotyczy nas wszystkich: „w większości przypadków nasza podświadomość jest silniejsza od naszej świadomości. Zawsze wybierzemy podświadomą korzyść, tak długo, aż jej nie uspokoimy.”
Pytania, które Ewa proponuje sobie w takiej sytuacji zadać: co jest tam pod spodem? Dlaczego nie odchodzę? Czego się obawiam? „Bardzo często jest tam lęk. Zawsze pod spodem coś jest.”
2. Zły moment. Ktoś nie jest życiowo przygotowany do tego, co mu radzisz. Przykład: małe dziecko, brak samodzielności finansowej, związek z osobą uzależnioną. Odejście byłoby za trudne, „mimo że cały świat ci mówi, żebyś go zostawiła”.
Magdalena zatrzymuje się tu przy sytuacji mężczyzn w relacjach, w których to oni doświadczają przemocy. Przywołuje wypowiedź, którą kiedyś usłyszała od jednego mężczyzny o drugim: „a bo by ją strzelił raz, to by się wreszcie nauczyła”. Czyli na przemoc przemocą. I wyjaśnia, dlaczego ci mężczyźni zostają: bardzo kochają dzieci i wiedzą, że decyzja o zakończeniu relacji może oznaczać utratę z nimi kontaktu. Ewa dodaje, że zna historie przemocy ze strony żony, która przy rozstaniu manipuluje dziećmi.
Magdalena dba tu o równowagę: zauważa, że przez okno widzi dziś więcej mężczyzn z wózkami niż kobiet, i że to dobrze. Ewa: „nie ma świata biało-czarnego”.
3. Konflikt interesów. Czasem dajemy radę dla własnej korzyści, i, jak mówi Ewa, „to może być nawet nieuświadomione”. Przykład Magdaleny: chcesz, żeby przyjaciółka pojechała z tobą na wakacje, ona mówi, że partner się nie zgadza, a ty mówisz jej, żeby przypomniała mu o swojej wolności. Interes jest po dwóch stronach naraz.
Rozwiązanie jest proste i uczciwe: powiedzieć to na głos. „Słuchaj, ja się gotuję, jak słyszę, że on nie pozwala ci jechać, i uważam, że tak nie powinno być. Natomiast mówię ci o tym też dlatego, że chcę, żebyś ze mną pojechała.” Bo jeśli tego nie powiesz, „ta druga osoba i tak wie, o co chodzi”. Ewa: „energia nie kłamie”.
4. Brak zaufania do doradzającego. Jeśli ktoś nas już kiedyś zawiódł albo jeśli za radą stoi coś podwójnego, rada nie przejdzie. Przykład: singielka, która ostrzega przyjaciółkę przed nowym partnerem. „Mogę mieć taką myśl: czy to jest szczere?”
5. Brak własnego doświadczenia. „Nie pytaj o drogę kogoś, kto nigdy nie wyszedł z domu.” Magdalena opowiada, że gdy zamknęła agencję marketingową i weszła na nową ścieżkę zawodową, mnóstwo ludzi mówiło jej, że zwariowała i sobie nie poradzi. „Głównie były to osoby, które w ogóle nie działają w tym obszarze.” Ewa: „czyli doradza osoba, która od lat jest na etacie.”
Ewa dodaje własne wspomnienie z terapii grupowej. Zadanie polegało na wypisaniu powodów, dla których nie odchodzi się od męża. „Z zaskoczeniem zobaczyłam, że każda z nas ma zapisaną kartkę wieloma powodami.” Jej wniosek: siedząc w słoiku, nie widzi się etykiety, a osoba z zewnątrz może doradzić, ale najczęściej nie potrafi się utożsamić. „Nikt za ciebie nie podejmie decyzji w twoim własnym życiu.”
6. Nikt o radę nie prosił. To, jak mówi Magdalena, najczęstszy przypadek. Cytuje prowadzącego warsztat dla rodziców, na którym wtedy była: jeśli chcesz się pozbyć ze swojego życia osób, których nie lubisz, dawaj im nieproszone rady. Rada dotyczyła też dzieci. Magdalena łagodzi: „ja bym powiedziała: wstrzymajcie się z radami.”
Kiedy rada jest formą pomocy, a kiedy przeszkodą
Tu wchodzi metafora z książki Johna Graya „Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus”, której Magdalena używa do pokazania nieporozumienia w parach.
Kiedy jeden Marsjanin mówi drugiemu, że nie może znieść szefa, słyszy „zwolnij się” i odpowiada „masz rację, właśnie tak zrobię”. Ale kiedy to samo mówi partnerka, i słyszy „weź to rzuć w cholerę, przecież nawet nie musisz pracować”, reaguje inaczej: „ty mnie w ogóle nie rozumiesz, w ogóle mnie nie wspierasz”.
Magdalena pracowała z taką parą. „Jak im powiedziałam, że on ma potrzebę dawania rady, bo to jest jego forma pomocy, a ona potrzebuje, żeby ją wysłuchał i przytulił, zaczęli to ćwiczyć i nagle zmieniło im się życie w tym obszarze.” Relacja mężczyzny: „wiesz, jakie to jest trudne. Ona znowu mówi, a ja sobie myślę: nie, stój, nic nie mów, tylko zapytaj, czego byś teraz ode mnie potrzebowała.”
To zdanie jest praktycznym wnioskiem całego odcinka: zapytaj, czego druga osoba potrzebuje. Bo może powiedzieć „doradź mi”, ale najczęściej okaże się, że chciała się wygadać albo żeby ktoś ją przytulił.
Ewa przenosi to na relację z dziećmi. Niedawanie rad jest dla dorosłego bardzo trudne, „bo u nas to wychodzi jak automat: zrób to, zrób tamto”. A jeżeli dziecko będzie ciągle prowadzone, to się nie nauczy. „Obserwujcie satysfakcję tego małego człowieka w momencie, kiedy zrobi samodzielnie swoje pierwsze kroki.” Magdalena: „jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz.”
Do kogo naprawdę mówimy, dając rady
To najważniejsza część odcinka.
My dajemy rady najczęściej takie, które powinniśmy dać sobie.
- Magdalena Czaja
Historia, która to pokazuje: klientka rozwiodła się z własnej inicjatywy, a jej przyjaciółka wciąż powtarzała, że źle się zachowała, że powinna wrócić i to naprawić. Klientka nie rozumiała, bo przyjaciółka wiedziała, że tamto małżeństwo nie było szczęśliwe. Magdalena zadała jedno pytanie: czy ona jest szczęśliwa w swoim małżeństwie? Odpowiedź: nie, to dramat. „Widzisz? Masz odpowiedź.” Ewa: „jest to nieuświadomione pragnienie, na które ona nie ma odwagi.”
Jak to sprawdzić u siebie. Za każdym razem, kiedy komuś dajesz radę, zadaj sobie pytanie, czy to nie jest coś, co powinnaś powiedzieć sobie.
Narzędziem, które to robi systematycznie, jest punkt piąty arkusza. Prosi się w nim o wypisanie osądów i oczekiwań: X powinien, X nie powinien, oraz zachowań, które wskazują, że chcielibyśmy, by X się zmienił. Pod spodem jest instrukcja: zwróć uwagę, ile z tych osądów masz na swój własny temat.
Przykład, który Magdalena podaje, jest wymowny. Zdania „on powinien bardziej o mnie dbać, on powinien spędzać więcej czasu z rodziną, on powinien mniej pić i wydawać pieniędzy” po odwróceniu brzmią: ja powinnam o siebie więcej dbać, ja powinnam spędzać więcej czasu z rodziną, ja powinnam mniej pić. „Jest to takie uczucie: kurczę, to przecież wszystko o mnie.”
Trener, który zna dodatkowo pracę z przekonaniami metodą Byron Katie, prowadzi te odwrócenia jeszcze dalej. Instytut organizuje warsztaty pracy z przekonaniami łączące oba podejścia; w odcinku zapowiadany był termin majowy w 2022 roku, aktualne terminy są w sklepie.
Jak dawać rady i jak ich nie przyjmować
Kiedy dawać. Kiedy ktoś poprosi. A jeśli, jak mówi Magdalena, „strasznie was swędzi język”, można zapytać o zgodę: „mam pewną refleksję w tym temacie, nie mogę wytrzymać, muszę to powiedzieć. Czy chcesz, żebym ci powiedziała, co widzę i co ci radzę?”
W większości przypadków ludzie się zgodzą, bo są ciekawi. Ale czasem ktoś odmówi, bo wyczuje, że rada będzie trudna. „Nie obrażajcie się wtedy, bo każdy ma prawo powiedzieć nie. Wy też.” Ewa dodaje realne ryzyko: „ta rada może kompletnie rozsypać osobę, która jest w kryzysie.”
Jest jeszcze jeden koszt, o którym łatwo zapomnieć: „dając rady, możecie stracić tę osobę. Czasami ona nie ma siły zrobić tego, o czym mówicie. Świadomie albo podświadomie zdaje sobie sprawę, że tak powinna, i czasami ze wstydu kończy relację.”
Jak odmówić przyjmowania rad. Magdalena podaje gotowy komunikat: „bardzo doceniam to, że próbujesz mi pomóc. Myślę, że robisz to dlatego, że ci na mnie zależy. Ale chcę cię prosić o to, żebyś mi rad nie udzielała, albo udzielała ich tylko wtedy, kiedy o to poproszę. Jestem przekonana, że to będzie lepsze dla naszej relacji.”
Ewa zwraca uwagę na konstrukcję: to jest komunikat „ja”. „Mnie to jest potrzebne albo niepotrzebne. Gdyby to samo powiedzieć: bo ty ciągle, bo ty zawsze, bo ty nigdy, to sami czujecie, że zamykamy się na komunikację.”
Odcinek kończy się żartem, który jest zarazem streszczeniem. Ewa: „ćwiczcie się w niedawaniu rad.” Magdalena: „albo w dawaniu, jak chcecie kogoś mieć z głowy.”
Posłuchaj powiązanych odcinków
- RW 69: Dlaczego zdrowe relacje wymagają stawiania granic – jak postawić granicę osobie, która ciągle doradza.
- RW 71: Jak być asertywnym i nie stracić relacji – komunikat „ja” w praktyce.
- RW 6: Arkusz Radykalnego Wybaczania – punkt piąty, na którym opiera się cały wniosek odcinka.
- RW 21: Ograniczające przekonania – metoda odwróceń, którą prowadzą trenerzy.
- RW 27: Dlaczego zadowalamy innych swoim kosztem – druga strona nieproszonej pomocy.
- RW 78: NVC, technika mówienia sercem – jak formułować to, czego się potrzebuje.
- RW 73: Plotkujesz? Sprawdź, co to mówi o tobie – o ciekawości cudzego życia.
- RW 96: Zasada lustra – dlaczego cudze zachowanie mówi o nas.
- RW 32: Toksyczni ludzie. Jak zadbać o siebie – kiedy rady stają się kontrolą.
Pogłęb temat
- Arkusz Radykalnego Wybaczania – bezpłatny; zawiera punkt piąty z odwróceniami.
- Katalog trenerów – sesja z osobą, która nie pozwoli uciec od trudnych pytań.
- Sklep Instytutu – aktualne terminy warsztatów, w tym pracy z przekonaniami.
- Historia Jill – bezpłatna; wprowadzenie do filozofii metody.
Najczęstsze pytania
Dlaczego ludzie nie przyjmują rad?
Odcinek podaje sześć powodów: podświadoma korzyść z obecnej sytuacji, zły moment życiowy, ukryty konflikt interesów po stronie doradzającego, brak zaufania do niego, brak jego własnego doświadczenia w tej sprawie oraz to, że nikt o radę nie prosił.
Dlaczego tak chętnie doradzamy innym?
Bo to łatwiejsze niż zajmowanie się swoim życiem i daje poczucie bycia mądrzejszym. Do tego doradzanie pozwala żyć trochę cudzym życiem, a ciekawość, jak mówi Ewa, „swędzi mózg”.
Kiedy warto dać radę?
Kiedy ktoś o nią poprosi. Jeśli bardzo chcesz coś powiedzieć, zapytaj najpierw o zgodę. Odmowa jest w porządku i nie warto się nią obrażać.
Co zrobić, gdy ktoś ciągle mi doradza?
Powiedzieć to komunikatem „ja”: docenić intencję, a potem poprosić o rady tylko wtedy, gdy o nie poproszę. Odcinek podaje gotową formułę. Komunikat „ty ciągle, ty zawsze” zamyka rozmowę.
Co dawanie rad mówi o mnie?
Że rada często jest tym, co powinnam powiedzieć sobie. Odcinek proponuje sprawdzać to przy każdej okazji, a systematycznie służy do tego punkt piąty arkusza, w którym osądy o drugiej osobie odwraca się na siebie.
Co robić, gdy ktoś bliski chce tylko się wygadać?
Zapytać, czego potrzebuje. Rada nie jest jedyną formą pomocy, a często nie jest tą oczekiwaną. Prowadzące pokazują to na przykładzie pary, której ta jedna zmiana odmieniła sposób rozmawiania.
Czy ta praca zastępuje pomoc specjalisty?
Nie. To materiał edukacyjny do pracy z własną perspektywą i nie zastępuje pomocy lekarza ani psychoterapeuty. Jeśli w opisanych w odcinku sytuacjach rozpoznajesz przemoc, zadzwoń pod 800 120 002 (całodobowo, bezpłatnie) albo 112.
Pełna transkrypcja odcinka (do czytania)
Magdalena Czaja: Witaj w Instytucie Metody Tippinga, w którym dzielimy się filozofią Radykalnego Wybaczania. Nazywam się Magdalena Czaja i prowadzę jedyny w Polsce ośrodek oficjalnie reprezentujący tę metodę w Polsce. W tym podkaście wraz z naszą trenerką i współpracownicą Ewą Turek, pomożemy ci lepiej poznać Radykalne Wybaczanie i jego narzędzia, które od dekad zmieniają życie tysięcy osób na całym świecie, pomagając uwolnić się od bólu przeszłości i teraźniejszości po to, aby żyć z lekkością i radością. Wybaczanie naprawdę ma moc uzdrawiania. Zapraszam.
Magdalena Czaja: Dzień dobry!
Ewa Turek: Witamy ponownie.
Magdalena Czaja: Kolejny odcinek, tym razem inspirowany naszym spotkaniem w telewizji śniadaniowej. Po emisji okazało się, że temat ten wywołał bardzo duże zainteresowanie, czyli – dawanie rad i słuchanie rad innych, jest to jakiś nasz temat.
Ewa Turek: Czyli – dlaczego lubimy dawać rady, ale nie lubimy, ich przyjmować.
Magdalena Czaja: Albo dlaczego ich nie przyjmujemy/nie chcemy przyjmować. Mam takie wrażenie, że dawanie rad jest naszym sportem narodowym.
Ewa Turek: Wujek dobra rada.
Magdalena Czaja: Wiemy co inni powinni, ,,ona to powinna tego nie robić, tego nie robi a powinna". Jest to doradzanie wprost, nie licząc się z tym co ta osoba ma z tym zrobić.
Ewa Turek: Mam takie wrażenie, że bezrefleksyjnie wpadamy w doradzanie innym, bo jest to łatwiejsze.
Magdalena Czaja: Przypomina mi się taka historia, która bardzo pokazała, jak mogą się różnić między sobą nacje. Kiedyś, dawno temu mój były mąż pojechał do Augustowa. Tego dnia pomyślałam, że ugotuję cały gar paprykarza. Strasznie dużo tego nagotowałam, pomyślałam sobie, że po co ja tego aż tyle nagotowałam? On nagle do mnie dzwoni z drogi i mówi: ,,Słuchaj, na stacji benzynowej w Augustowie znalazłem pod namiotem Japończyka, taki młody student, który studiuje w Niemczech. Ktoś mu powiedział, że w Polsce tak super się jeździ autostopem. Chłopak utknął w Augustowie i nie mógł pojechać dalej. Parę dni już tu mieszka, jest przeziębiony i trochę śmierdzący, ale wiozę go do domu". Zgodziłam się, a potem pomyślałam: ,,kurczę, może dlatego tyle tego jedzenia nagotowałam". Gdy ten chłopak przyszedł, był naprawdę brudny, śmierdzący. Od razu zauważyłam, że jest przeziębiony, więc mówię do niego: ,,Słuchaj powinieneś wziąć aspirynę". Wiadomo, każdy Polak zna się na leczeniu, więc oczywiście miałam całą baterię leków, a on mi powiedział, że niestety nie weźmie, bo on musiałby zadzwonić do swojego lekarza w Japonii, który by potwierdził, że on może wziąć leki. Będąc na drugiej półkuli on cały czas bazował tylko na wiedzy i radach swojego specjalisty. Ja dla niego nie byłam specjalistą, więc on w ogóle nie był otwarty. On witaminy C nie chciał wziąć. Jak on by zobaczył, ile ja mam leków w domu, to by mi nie uwierzył. W Japonii jest tak, że jak idziesz do lekarza, to lekarz Ci daje od razu wyliczone leki. Nie ma tak że chomikujesz. Było to niesamowite. On był w takim pudełku, że rady się przyjmuje od kogoś kto w tym temacie jest ekspertem – ja dla niego nim nie byłam. W 90% rzeczy, w których doradzamy, nie jesteśmy ekspertami i to też jest temat, o którym będziemy za chwilę mówić.
Ewa Turek: Dlaczego w ogóle mamy taką tendencję i lubimy to doradzanie?
Magdalena Czaja: Po prostu czujemy się lepiej doradzając innym, niż zajmowanie się swoim życiem. Radzenie innym jest łatwiejsze.
Ewa Turek: Osoba która doradza automatycznie czuje się lepsza, mądrzejsza, bardziej wartościowa.
Magdalena Czaja: To jest jeden z powodów. Druga rzecz jest taka, że my doradzając innym, będąc w ich życiu, analizując co oni powinni a czego nie powinni – trochę żyjemy drugim życiem. Przykładowa, częsta historia o teściowych, które doradzają. Teściowe żyją waszym życiem, bo wtedy jest ciekawiej.
Ewa Turek: Kiedyś czytałem artykuł ,,Dlaczego lubimy się bać oglądając horrory". Tam było naukowo przez psychologów zbadane, że odreagowujemy to, czego nie przeżywamy na co dzień. Myślę, że jest to związane również z tą cechą ciekawości, bo uwielbiam to hasło: ,,ciekawość swędzi mózg" – dopóki nie rozwiążemy zagadki i nie dowiemy się co tam u sąsiadów to nas to męczy i myślę, że też wszystkie portale plotkarskie na tym bazują.
Magdalena Czaja: Jak byłam dzieckiem, to miałam taką książeczkę dla dzieci ,,Poczytaj mi mamo", tam był blok mieszkalny, ale nie było pierwszej ściany i mogłaś zobaczyć wszystkie mieszkania. Było super zobaczyć jak mieszkają inni. Od razu powiem, że ja trochę się wkurzam, że tym teściowym się tyle dostaje, ale faktycznie drogie panie, to my mamy taką tendencję do wchodzenia swoimi butami w życie innych. Warto jest się tego oduczyć, zajmijmy się swoim życiem.
Ewa Turek: Inni nie chcą słuchać naszych rad.
Magdalena Czaja: Powodów jest kilka. Po pierwsze może tak być, że osoba, której radzisz, kompletnie nie widzi korzyści z tej rady. To znaczy, na poziomie świadomym ona może myśleć, że masz rację, powinnam zrobić to i to, ale i tak tego nie robi. Gdyby ta osoba przyszła na sesję, to mogłoby się okazać, że ona ma po prostu korzyść z tej sytuacji. Nic nas bardziej nie frustruje jak przyjaciółka, która przychodzi i mówi, że już nie może wytrzymać ze swoim partnerem, że siedzi gamoń i nic nie robi itd. Na co koleżanka odpowiada: ,,po co z nim w takim razie jesteś, zostaw go!". Ale ona nie odchodzi od partnera. Następnie znowu przychodzi i znowu narzeka. Wiecie, jest taki moment, że w człowieku się gotuje – ,,kurde, to jak ci jest tak źle, to od niego odejdź. Już 5 lat temu ci mówiłam". Dlaczego? Dlatego, że ta osoba nie widzi korzyści z odejścia – to znaczy większą korzyść ma z tego, że jednak w tej relacji jest. Na przykład czuję się bezpiecznie, bo jest żoną a dla niej to było ważne.
Ewa Turek: Chociażby normy społeczne, dla niej pozostanie w takim związku, pomimo emocji, jest ważniejsze niż zadbanie o siebie i wejście na bardzo trudną i ryzykowną ścieżkę niewiadomej.
Magdalena Czaja: Korzyść podświadomości, że ona zostaje w tej relacji mimo, że jest zdradzana – ale jest żoną i woli być żoną niż "nie żoną", to decyduje się zostać. Na poziomie świadomym będziecie mówić, że jest jej źle. Mówimy o tym po to, żebyście zrozumieli, że w większości przypadków nasza podświadomość jest silniejsza od naszej świadomości. Zawsze wybierzemy tę podświadomą korzyść, tak długo aż jej nie zdołamy uspokoić/wyłączyć z tego przekonania albo programu.
Ewa Turek: Czyli ta nieświadoma korzyść – jest to coś, co jest na poziomie nieuświadomionym i warto zawsze zadawać sobie pytanie: co jest tam pod spodem? Dlaczego nie odchodzę? Czego się obawiam? Bardzo często jest tam lęk, niepewność. Zawsze pod spodem coś jest.
Magdalena Czaja: Zły moment – to kolejna rzecz, dlaczego rada nie może zostać przyjęta. Radzisz komuś, żeby coś zrobił, ale ta osoba nie jest do tego życiowo przygotowana. Powiedzmy, że dopiero co urodziło się dziecko i wiesz, że jesteś w związku z alkoholikiem, nie zarabiasz, nie jesteś samodzielna finansowo i odejście z tym małym dzieckiem byłoby za trudne, więc znowu wybierasz inny sposób, mimo że cały świat ci mówi, żebyś go zostawiła. Inna historia: są panowie w toksycznych relacjach (ona przemocowa), którzy nie odchodzą. Jest to niezrozumiałe dla ludzi, którzy znają sytuację. Panowie są dużo mniej otwarci w tym temacie. Jak zrozumieć, że mężczyzna tak się daje traktować? Kiedyś usłyszałam mężczyznę, który powiedział tak o drugim: ,,a bo by ją strzelił raz to by się wreszcie nauczyła". Czyli na przemoc przemocą. Ci mężczyźni postają w tych relacjach, ponieważ ci mężczyźni bardzo kochają dzieci i dla nich rodzina jest priorytetem, są celem i sensem życia.
Ewa Turek: Kiedy małżeństwo się rozstaje, to z kim statystycznie najczęściej zostają dzieci?
Magdalena Czaja: Oni wiedzą, że jeśli oni zdecydują postawić kres tej relacji, to mogą narazić siebie i dzieci na to, że dzieci stracą z nimi kontakt – bo tak się często dzieje.
Ewa Turek: Mamy historię przemocy ze strony żony, która właśnie rozstaje się i manipuluje dziećmi i ci ojcowie wtedy bardzo cierpią.
Magdalena Czaja: W naszym społeczeństwie jakoś tak się utarło że to matka ma być z dziećmi. Ale gdy patrzę przez okno to częściej widzę mężczyzn chodzących z wózkami niż kobiety – oczywiście kobiety w tym czasie może gotują itp. Bo gdy mąż zostaje z dzieckiem, to kobieta ma czas dla siebie. To jest fajne, że tak się dzieje, natomiast chciałabym, żebyśmy w tych naszych rozmowach też zachowały taką równowagę.
Ewa Turek: Nie ma świata biało-czarnego.
Magdalena Czaja: Kolejna rzecz – konflikt interesów. Czyli czasem dajemy radę, ale dla własnej korzyści.
Ewa Turek: Prawie zawsze istnieje konflikt interesów z tą radą, jeśli tę radę udziela się, ale efekt leży w moim interesie. Co ciekawe, to może być nawet nieuświadomione. Przykryte tak dobrymi relacjami, czy tym, że się znamy już tyle lat.
Magdalena Czaja: Przykładowo jesteśmy przyjaciółkami i bardzo bym chciała, żebyśmy wyjechały na wakacje ale ty mi mówisz, że twój partner się na to nie zgadza. Wtedy zadaję ci pytanie: ,,Ale jak to się nie zgadza? Weź mu powiedz, że masz swoją wolność". Itd. Tutaj jest ukryty konflikt interesów, bo ja z jednej strony mogę uważać, że ograniczanie czyjeś wolności już jest za dużo. Robię to po to, żebyś po prostu pojechała ze mną na wakacje.
Ewa Turek: Może być to mój odcisk, który w tym temacie został naciśnięty i ja świadomie czy nieświadomie wybieram na ciebie presję, bo ja się z tym nie zgadzam.
Magdalena Czaja: Dlatego fair w tej sytuacji jest powiedzieć tej osobie: ,,słuchaj, ja się gotuję, jak słyszę, że on nie pozwala ci jechać na wakacje i uważam, że tak nie powinno być. Natomiast mówię ci też o tym, ponieważ chcę, żebyś ze mną pojechała". Ryzyko jak się tego nie powie jest takie, że ta druga osoba i tak wie, o co chodzi.
Ewa Turek: Energia nie kłamie.
Magdalena Czaja: Znam jeszcze jedną historię o 4 przyjaciółkach. Było super, ale jak jedna z nich znalazła sobie mężczyznę, koleżanki były złe na nią, że ona więcej czasu spędza z nim. Więc w komunikacie, że on jest zaborczy do niej było to, że porzuciłaś nas.
Ewa Turek: Kolejny taki punkt – nie do końca ufamy tej osobie, która nam radzi, bo wcześniej może nas już zawiodła.
Magdalena Czaja: Przykładowo, okazało się, że tam jest coś podwójnego za komunikatem np. gdyby ktoś miał znowu przyjaciółkę, która jest singielką a ja mam mężczyznę to jak ona mi mówi: ,,Nie.. Słuchaj, beznadziejny, ja tu widzę w nim takie złe obszary, uważaj". Mogę mieć taką myśl: czy to jest szczere? Widzę, jak ona źle znosi tę sytuację, że ja już nie jestem sama. Jeżeli ktoś nam doradza, a nigdy nie był w takiej sytuacji, to nie zawsze ma racje. No powiedzmy, że ja chcę założyć firmę i z kimś o tym rozmawiam, a ten ktoś odpowiada: ,,Daj spokój, to się nie uda, to jest strasznie trudne, zobaczysz te firmy padają". Zresztą ja coś takiego przeszłam, jak zostawiłam jedną działalność – agencję marketingową. Weszłam na tę nową ścieżkę zawodową, to mnóstwo ludzi mi mówiło, że zwariowałam, i że sobie nie poradzę w tym świecie. Głównie były to osoby, które w ogóle nie działają w tym obszarze.
Ewa Turek: Czyli doradza osoba, która od lat jest na etacie.
Magdalena Czaja: Tak jak powiedzeniu: ,,nie pytaj o drogę kogoś, kto nigdy nie wyszedł z domu". Tych ludzi to przerasta, oni mogą nawet to mówić z dobrą intencją, z troski o ciebie. Ale jeśli nigdy nie wyszli z domu, to ich nie pytaj o drogę, bo oni nie będą w stanie powiedzieć ci z tej prawdziwej perspektywy.
Ewa Turek: Brałam kiedyś udział w terapii grupowej i na jednym z zajęć było takie zadanie: każda osoba miała kartkę i długopis, miała wypisać powody – dlaczego nie odchodzę od męża. Z zaskoczeniem po ćwiczeniu zobaczyłam, że każda z nas ma zapisaną kartkę wieloma powodami. Wyobraźmy sobie takie zdarzenie kiedy siedzi się w słoiku – nie widzi się etykiety, czyli osoba, która nie ma rodziny, może Ci doradzić, ale najczęściej nie zna tej sytuacji i nie potrafi się utożsamić. Wspomnienie dla mnie było dysonansem, ponieważ sama odczuwałam, że znam powody takich zachowań, ale podjąć decyzję jest dopiero wyzwaniem. Nikt za ciebie nie podejmie decyzji, w twoim własnym życiu.
Magdalena Czaja: Bardzo lubię to powiedzenie: ,,Decyzja przyjdzie". Na ostatniej sesji indywidualnej, moja klientka bardzo przeżywała, że nie potrafi podjąć decyzji – czy ona się chce spotkać z byłym mężem, czy nie chce. Miała bardzo duże poczucie winy z powodu rozwodu, który był z jej inicjatywy i dyskutowałyśmy o tym, że trzeba sobie pozwolić na to, żeby przyszedł ten moment kiedy ta decyzja się pojawia. A po czym poznać, że decyzja jest dobra? Poczujesz spokój.
Ewa Turek: Trzeba odróżnić kiedy mówi do nas nasza własna intuicja, a kiedy jest to z poziomu ego.
Magdalena Czaja: Ta klientka mówi do mnie tak: ,,No ale wiesz, przecież podobno lepsza jest jakaś decyzja niż żadna i lepiej, żebym podjęła nawet najgorszą, ale żebym ją podjęła, bo inaczej nie doświadczamy". A ja mówię: ,,A wiesz, czego teraz doświadcza najbardziej?". Ona odpowiedziała: ,,Nie". To mówię do niej: ,,Lubisz być w ,,nie wiem?". A ona: ,,Nienawidzę". Ja jej mówię: ,,Teraz właśnie tego doświadczasz. Pozostań w ,,nie wiem", daj sobie prawo być w ,,nie wiem". To była jedna z moich lekcji w biznesie, bo ja zawsze miałam taką presję, że jak ktoś przychodził i mówił: ,,Magda, chcę podwyżkę". A ja mówiłam: tak albo nie od razu. Potem się nauczyłam, że mogę się nad tym zastanowić.
Ewa Turek: Moje ostatnie spotkanie z klientką, przyszła do niej pracownica, która zaskoczyła ją, wręcz zaszantażowała, że oczekuje takiej podwyżki, bo jak nie to odejdzie. Od razu się nóż w kieszeni otwiera. Pracowałyśmy nad tym, żeby umiała zbudować taką reakcję, żeby miała czas na zastanowienie.
Magdalena Czaja: To była moja wielka lekcja, bo ja miałam taką presję, że ja już muszę już, natychmiast. Masz prawo się zastanowić, masz prawo powiedzieć: nie wiem.
Ewa Turek: Potrzebuję czasu, zaskoczyłaś mnie, potrzebuję się nad tym zastanowić.
Magdalena Czaja: Jak to się zadziało we mnie, to potem jeszcze doszło do tego co mówiła zawsze Scarlett O'hara – Przeminęło z wiatrem, ona mówiła: ,,Pomyślę o tym jutro". Wzięłam to do siebie.
Ewa Turek: Ciąg dalszy tego hasła ,,pomyślę o tym jutro", nie dlatego, że je ignoruje. Dlatego, że dzisiaj już nie jestem w stanie na ten temat myśleć i decydować.
Magdalena Czaja: Kolejny temat – dlaczego ludzie nie przyjmują naszych rad, albo my nie przyjmujemy. To dlatego, że udzielamy rad, a nikt nas o nie, nie prosi. Jest to takie zabawne, że jak my zbieramy z Ewą materiał na podkasty to nagle wyskakują wszędzie te tematy po to, żeby dla was ten materiał był taki tłusty i obfity. Teraz jestem na takim warsztacie dla rodziców, który prowadzi Tomasz Zieliński. Prowadzi okienko dla dzieci, które mają bardzo duże problemy ze sobą. Właśnie było o nie dawaniu rad. On tak pięknie o tym opowiadał, że jeśli chcesz się pozbyć ze swojego życia osób, których nie lubisz – dawaj im nie proszony rady. Jedna z rzeczy, o których mówił – nie dawaj dziecku rad. Ja bym powiedziała: ,,wstrzymajcie się z radami". Żeby było ciekawe, o tym zawsze wiedziałam, że w dynamice damsko-męskiej jest to szalenie ważne, żeby mężczyzna powstrzymał się ze światem Marsa, bo Marsjanie dają rady. Jak przychodzi jeden Marsjanin do drugiego i mówi: ,,słuchaj w pracy mam takiego szefa, nie mogę tego już znieść". To co mówi drugi Marsjanin? – zwolnij się. Na co ten pierwszy Marsjanin mówi: ,,no masz rację, właśnie tak zrobię". Ale jak przychodzi do Marsjanina Wenusjanka. Ona wracała z pracy i lata całe narzekała na swojego szefa. Jak ona przychodziła, znowu narzekała na niego a on mówił tak: ,,Boże, już zrób coś z tą robotą, weź to rzuć w cholerę, przecież mamy tyle pieniędzy, nawet nie musisz pracować". A ona mówiła: ,,Ty mnie nie rozumiesz w ogóle, w ogóle mnie nie wspierasz". Oni nie byli w stanie się dogadać. Jak ja im powiedziałam, że on ma potrzebę dawania rady – to jest jego forma pomocy. A ona potrzebuje, żeby on ją wysłuchał i przytulił, zaczęli to ćwiczyć i nagle zmieniło im się życie w tym obszarze. On mówił tak: ,,Ale wiesz jakie to jest trudne, jak ona znowu mówi to ja mówię, że przecież mogłabyś to zrobić albo to, ale sobie myślę – nie, stój, stój nic nie mów i tylko zapytaj – co byś teraz ode mnie potrzebowała?".
Ewa Turek: Medal za takie zachowanie.
Magdalena Czaja: Powiedziałam, zapytaj ją czego ona potrzebuje, bo czasami ona powie – weź mi doradź. Najczęściej kobieta powie, że potrzebowała się tylko wygadać albo, żeby ją przytulił, albo żeby ją pożałował. Ja bym powiedziała: ,,Weź powiedz, że mnie żałujesz, że faktycznie jest świnią". I wtedy jak mój partner powie: ,,tak, masz rację, biedna Madzia". To wtedy jest od razu lepiej. Także, nie dajemy rad, jeśli ktoś nie poprosi. Dopiero jak ktoś powie: ,,słuchaj, jak myślisz, co ja powinnam zrobić?". Wtedy możemy wychodzić z pomocą.
Ewa Turek: Wróciłabym do układu – rodzice-dzieci. Niedawanie rad z perspektywy dorosłego jest bardzo trudne, bo u nas to wychodzi jak automat, zrób to, zrób tamto, jest prostym rozwiązaniem dla dorosłego. Jeżeli dziecko będzie prowadzone, to się nie nauczy. To jest taki obraz, w którym dziecko zaczyna uczyć się chodzić i ileś razy się przewraca.
Magdalena Czaja: Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz.
Ewa Turek: Obserwujcie tę satysfakcję, tego małego człowieka w momencie, kiedy zrobi samodzielnie swoje pierwsze kroki.
Magdalena Czaja: Dochodzimy do sensu, dlaczego dajemy rady. My dajemy rady najczęściej takie, które powinniśmy dać sobie. Przypomina mi się historia mojej klientki, która się rozwiodła, to było z jej inicjatywy i ona jeszcze ze swoim mężem przyjaźniła się z drugim małżeństwem. Kiedy się rozwiedli, ona się spotkała z tą swoją przyjaciółką i ta przyjaciółka cały czas mówiła: ,,Ale dlaczego Ty to zrobiłaś, a przecież to jest taki fajny gość nie, powinnaś była, źle się zachowałaś. Powinnaś wrócić, powinnaś to naprawić". Ona mówi do mnie: ,,Ja tego nie rozumiem, bo przecież ona wie, że my nie byliśmy szczęśliwi, a teraz w ogóle dużo lepiej funkcjonujemy. O co chodzi?". A ja jej zadałam pytanie: ,,Słuchaj czy ona jest szczęśliwa w tym swoim małżeństwie?". odpowiedziała: ,,Nie, daj spokój to w ogóle jest dramat co tam się dzieje". – Widzisz? Masz odpowiedź.
Ewa Turek: Jest to takie nieuświadomione pragnienie, na które ona nie ma odwagi, żeby to zrobić.
Magdalena Czaja: Wtedy moja klientka mówi tak: ,,Boże, czyli to musi być taka termo-miksowa przyjaźń?". Tak, niestety to już zostanie taka termo-miksowa przyjaźń.
Ewa Turek: Zawsze można powiedzieć: ,,Nie chcę żebyś mi dawała rad w tym obszarze". Jeżeli ta przyjaźń ma przetrwać, to na zasadach, w których obie strony się dobrze czują. A nie jedna ciągle walczy i próbuje przeżyć.
Magdalena Czaja: Przechodząc do ćwiczeń. Po pierwsze, za każdym razem kiedy komuś dajecie radę, to sobie zadajcie pytanie – czy przypadkiem to nie jest coś, co ja powinnam powiedzieć sobie? Nawet w tym obszarze narzędzia Radykalnego Wybaczania przychodzą z pomocą, bo w arkuszu jest punkt piąty, który mówi: moje złe samopoczucie było sygnałem, że nie dopuszczam miłości do siebie i do X, osądzam, oczekuję, że X się zmieni i postrzegam X jako kogoś gorszego. Wylicz osądy oczekiwania i zachowania, które wskazują, że chciałabyś, by X się zmienił. W tym punkcie zawsze prosimy klienta, żeby powiedział: X powinien, X nie powinien itd. Na dole jest napisane: zwróć uwagę, ile z tych osądów masz na swój własny temat, np. jak ktoś mówi: on powinien bardziej o mnie dbać, on powinien spędzać więcej czasu z rodziną, on powinien mniej pić i wydawać pieniędzy. Jak odwracamy to do siebie – ja powinnam o siebie więcej dbać, ja powinnam spędzać więcej czasu z rodziną, ja powinnam mniej pić. Trener, który jeszcze w dodatku nauczył się pracy z przekonaniami metodą Byron Katie, to was mocno przemagluje. Nasz Instytut robi warsztaty pracy z przekonaniami z wykorzystaniem elementów Byron Kate, gdzie się uczymy odwracać te myśli. Jest to takie uczucie: kurczę to przecież wszystko o mnie, to jest przekaz do mnie.
Ewa Turek: Podsumowując ten odcinek – kiedy dawać rady?
Magdalena Czaja: Kiedy ktoś poprosi. Jak już was strasznie swędzi język, pytamy: ,,Słuchaj mam pewną refleksję w tym temacie. Nie mogę wytrzymać, muszę to powiedzieć. Czy chcesz, żebym ci powiedziała co widzę i co ci radzę?". W większości przypadków ludzie są ciekawi co macie do powiedzenia, więc powiedzą tak, ale czasami ktoś będzie wiedział, że chcecie powiedzieć bardzo trudną rzecz i może wam powiedzieć – nie. Nie obrażajcie się wtedy, bo każdy ma prawo powiedzieć nie. Wy też.
Ewa Turek: Ta rada może kompletnie rozsypać np. osobę, która jest w kryzysie.
Magdalena Czaja: Pamiętajcie, że macie prawo powiedzieć ,,nie" osobom, które wam wam ciągle doradzają. Jeśli macie taką osobę wokół siebie to pomyślcie sobie – jak postawić jej granice. Możecie powiedzieć: ,,Słuchaj, ja bardzo doceniam to, że próbujesz mi pomóc. Myślę, że robisz to dlatego, że ci na mnie zależy. Ale chcę Cię prosić o to, żebyś mi: A – nie udzielała rad, B – udzielała mi rad tylko wtedy kiedy po prostu o to poproszę. Jestem przekonana, że to będzie lepsze dla naszej relacji.
Ewa Turek: Zauważcie tutaj w tej umiejętności stawiania granic jest komunikat – ja – mi to robi to, ja się z tym czuję tak. Mnie to jest potrzebne albo niepotrzebne. Mówiąc o sobie z perspektywy ,,ja" jest to bezpieczniejsze. Gdyby to samo powiedzieć: "bo ty ciągle, bo ty zawsze, bo ty nigdy", to sami czujecie, że zamykamy się na komunikację. Trzeba szukać takich słów, żeby powiedzieć ze swojej perspektywy, bo wtedy są większe szanse na to, że osiągniemy ten efekt, na którym nam zależy.
Magdalena Czaja: Pamiętajcie o tym, że dając rady możecie stracić tą osobę. Dlatego, że czasami ta osoba nie ma siły zrobić tego o czym mówicie. Podświadomie sobie zdaje sprawę albo świadomie nawet, że tak powinna i czasami ze wstydu te osoby kończą relacje.
Ewa Turek: Chyba, że waszym celem jest właśnie pozbyć się tej osoby.
Magdalena Czaja: Wtedy dawajcie rady. Także macie od nas wiele przepisów na szczęśliwe życie, oczyszczenie sobie środowiska też. Zapraszamy na naszą stronę metodatippinga.pl. Tam jest arkusz, o którym mówiłyśmy, jest też lista warsztatów i kursów, które się odbywają w najbliższym czasie. Warsztat z metodą Byron Katie jest w maju, także zapraszamy do poczytania. Na dzisiaj to wszystko.
Ewa Turek: Ćwiczcie się w nie dawaniu rad.
Magdalena Czaja: Albo dawaniu, jak chcecie kogoś mieć z głowy. Dziękujemy i do usłyszenia.
Ewa Turek: Do usłyszenia.
