Udostępnij
Kobieta Podcast Relacje Trauma Trudne tematy

RW 15: Jak pożegnać ból po stracie?

Rozmowa Magdaleny Czai i Ewy Turek. Odcinek 15, listopad 2020, nagrany w trakcie pandemii.

To odcinek o stracie, ale zaczyna się od zastrzeżenia, które odróżnia go od wszystkich pozostałych. W tej metodzie chodzi zwykle o szybką ulgę. Przy żałobie jest odwrotnie: nie przyspieszamy jej i nie skracamy. Celem nie jest pozbycie się bólu, a zmniejszenie cierpienia, które się na nim nabudowało. Ból ma tu swoją funkcję.

Jeśli potrzebujesz rozmowy, zadzwoń. Kryzysowy telefon dla dorosłych: 116 123. Telefon dla dzieci i młodzieży: 116 111. Centrum wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym, całodobowo: 800 702 222. Numer alarmowy: 112.

Wolisz posłuchać? Odcinek jest też na Spotify i w Apple Podcasts.

Najważniejsze z rozmowy

  • Żałoba to nie tylko śmierć. Te same etapy przechodzimy przy stracie relacji, pracy, majątku i zdrowia.
  • Siła bólu zależy od tego, jak silne było przywiązanie, nie od tego, co obiektywnie się stało.
  • Żałoby się nie skraca. Metoda ma tu zmniejszyć cierpienie, nie ból.
  • Ból to czysta emocja. Cierpienie to ból plus przekonania, osądy i „co by było gdyby”.
  • Pięć etapów opisanych przez Elisabeth Kübler-Ross to opis, nie obowiązkowa kolejność. Etapy wracają.
  • Etap nazywany depresją jest częścią żałoby, ale utrzymujący się stan wymaga specjalisty.
  • Złość bywa wyjściem z bezruchu, i jest o tym w tym odcinku bardzo mocna historia.
  • Zdarza się złość na osobę, która odeszła, i to normalne, choć wydaje się absurdalne.

Strata to nie tylko śmierć

Ewa doprecyzowuje to na wstępie: pod „żałobą” rozumiemy tu także przeżywanie straty relacji, związku, pracy czy majątku.

Magdalena wyjaśnia, dlaczego można je omawiać razem: etapy i uczucia przy śmierci bliskiej osoby są bardzo podobne do tych przy utracie zdrowia albo relacji. A siła bólu zależy od jednej rzeczy:

Ten ból straty tak naprawdę zależy od tego, jak bardzo byliśmy przywiązani, czy do osoby, czy do pracy, czy do majątku.

  • Magdalena Czaja

Z zastrzeżeniem, które od razu dodaje: śmierć jest z nich, co można się domyślać, doświadczeniem najtrudniejszym.

Ewa opisuje żałobę jako reakcję całego człowieka: fizyczną, emocjonalną, myślową, w zachowaniu i duchową. To dlatego nie da się jej „przeskoczyć” decyzją.

Dlaczego dziś przeżywa się to samotniej

Ewa powołuje się na badania, według których w ciągu XX wieku żałoba stała się tematem, o którym się nie mówi, a przeżywanie straty przeniosło się do sfery prywatnej.

Magdalena dokłada do tego obserwację o dawnych zwyczajach, którą sama długo uważała za okrutną: wystawianie ciała zmarłego, żeby każdy mógł je zobaczyć. Wspomina własne doświadczenie z dzieciństwa, gdy jako dwunastolatka zobaczyła zmarłą babcię i po raz pierwszy w życiu płaczącego ojca. Dopiero po latach trafiła na wyjaśnienie, po co ten zwyczaj istniał:

Pokazywanie zmarłych miało pomóc ludziom w zaakceptowaniu, że ta osoba już nie żyje. Miało po prostu powiedzieć: to jest koniec.

  • Magdalena Czaja

Ewa dodaje ten sam wątek z drugiej strony: czarny kolor, tradycje i rytuały żałobne miały swoją funkcję, a dziś zostały z nich same formy. W innych kulturach kolorem żałoby jest biel albo żółć.

Wniosek, który z tego wyciągają, jest praktyczny: te zwyczaje pomagały przyjąć fakt straty. Kiedy ich nie ma, tę pracę trzeba wykonać samemu i świadomie.

Po co przechodzić żałobę

Odpowiedź jest w tej metodzie zawsze ta sama: żeby dopuścić do siebie uczucia.

Magdalena tłumaczy to obrazem, który dobrze się zapamiętuje: „jak boli cię noga, to zupełnie nieświadomie zaczynasz chodzić tak, żeby jej nie urażać, i możesz po pewnym czasie kuleć z przyzwyczajenia”. To samo robimy z uczuciami, których nie chcemy czuć.

Ewa przywołuje fragment książki Colina Tippinga:

Jeśli pozwalamy sobie na niepełne przeżywanie wszystkich emocji i staramy się je tłumić, nasza dusza tworzy sytuacje, które wręcz zmuszają nas do ich przeżycia.

  • Colin Tipping

Jej parafraza jest krótsza: jeśli pójdziemy dalej bez przeżycia żałoby, życie przyniesie kolejne doświadczenie, przy którym zaboli mocniej.

Magdalena wymienia najczęstszą ucieczkę: udawanie, że nic się nie stało. Po rozstaniu rzucamy się w nową relację, żeby zapomnieć albo pokazać drugiej stronie, jak dobrze sobie radzimy. „Jest to prosty przepis na porażkę.”

Pięć etapów i to, czym one nie są

Opis pochodzi od Elisabeth Kübler-Ross, lekarki, która pracowała z osobami umierającymi i zauważyła u nich powtarzalne fazy godzenia się ze śmiercią. Miała ogromny wpływ na to, jak dziś rozumie się opiekę u kresu życia, a jej książki, między innymi „Koło życia”, Magdalena poleca wprost, także lekarzom.

Etap Jak się objawia
Zaprzeczenie Niewiara w to, co się stało. Magdalena: po diagnozie ojca obudziła się z pierwszą myślą „to wszystko mi się tylko śniło”
Złość Bardzo ważny etap, bo tu zaczynamy docierać do uczuć
Targowanie się „Boże, spraw, żeby wyzdrowiał, a ja obiecuję…” Tu też pojawia się myślenie „gdybym wtedy zauważyła, to zdążyliby z diagnozą”
Etap nazywany depresją Bezsilność, dotarcie do tego, że nic się nie zmieni, pytania o sens dalszego życia
Akceptacja Przyjęcie, że życie nie będzie już takie samo: bez tej osoby, bez tej pracy, bez tego zdrowia

Dwie rzeczy, które trzeba do tej tabeli dopowiedzieć.

To nie jest kolejność obowiązkowa. Magdalena mówi wprost: „nie jest tak, że najpierw mamy zaprzeczenie, koniec, przechodzimy do złości. Czasami nagle znowu włącza się zaprzeczenie.” Dziś model Kübler-Ross traktuje się właśnie tak: jako opis tego, co ludzie przeżywają, nie jako etapy do zaliczenia. Nie każdy przechodzi wszystkie i nie w tej kolejności.

Etap nazywany depresją to nie to samo co depresja jako choroba. W żałobie smutek, bezsilność i utrata sensu są reakcją na stratę i mają swój czas. Depresja jest zaburzeniem, które rozpoznaje i leczy specjalista. Jeśli taki stan się utrzymuje, nasila albo pojawiają się myśli o odebraniu sobie życia, właściwym adresem jest lekarz, psychoterapeuta albo całodobowe wsparcie pod numerem 800 702 222, a nie praca z narzędziem rozwojowym.

Prowadzące dodają przy tym coś ważnego dla otoczenia. Osoba w tym stanie często słyszy „no trudno, stało się” albo „weź się w garść”, bo bezradność jest dla bliskich trudna do zniesienia. Ewa: „czasami słowa nie są potrzebne, czasami wystarczy być. Człowiek nie widzi wtedy światła, a ono jest.”

Historia o złości, która ruszyła to, co stało

To najmocniejszy fragment odcinka i wart jest przeczytania w całości także dlatego, że Magdalena wychodzi w nim na osobę, która popełniła błąd.

Na jednym z kursów była uczestniczka po dramatycznej śmierci dziecka. Powiedziała grupie, że od lat nie czuje radości i marzy o tym, żeby kiedyś stanąć rano przy oknie z kubkiem kawy i po prostu cieszyć się dniem.

Magdalena, jak sama mówi, „włączyła Samarytankę”: wskazała ją i powiedziała, żeby teraz ona coś powiedziała, bo dotąd milczała. Kobieta wściekła się i odpowiedziała, że nie ma ochoty i o pomoc nie prosiła.

Rzuciłam się na pomoc osobie, która w ogóle o to nie prosiła.

  • Magdalena Czaja

W tej złości zaczęła jednak mówić. I wtedy wyszło coś, co Magdalena nazywa mechanizmem spotykanym u wielu matek: dla niej wyjście z żałoby oznaczałoby porzucenie dziecka. Trwanie w smutku było wiernością wobec niego. Poczucie radości byłoby zdradą.

Następnego dnia Magdalena zobaczyła ją w kuchni, stojącą przy oknie, i zaczęła się wycofywać, żeby uniknąć konfrontacji. Kobieta odwróciła się i powiedziała: „chciałam ci podziękować. Ty mnie tak wkurzyłaś, że po raz pierwszy od lat poczułam wściekłość. W ogóle cokolwiek poczułam. Gdyby nie ta akcja z tobą, nie weszłabym w uczucia, a ja dzisiaj stoję i cieszę się kawą.”

Ewa dokłada wyjaśnienie, dlaczego to zadziałało: na skali Hawkinsa złość jest wyżej niż apatia i bezruch. „Ta złość jest często wstępem do tego, żeby zacząć wychodzić.”

To nie jest zachęta do prowokowania kogoś w żałobie. To pokazanie, że emocja, która wygląda na niepożądaną, bywa pierwszym ruchem po długim zastoju.

Ból a cierpienie: co dokładnie ta metoda zmniejsza

Tu jest sedno odcinka i jednocześnie jego najbardziej uczciwy fragment.

Ból to czysta emocja, to coś, co czujemy w sercu. Cierpienie to ból z całą masą nakładek, które na niego dajemy: przekonania, osądy, myśli, oskarżenia.

  • Magdalena Czaja

I wynikające z tego rozgraniczenie: przy żałobie metoda pomaga zmniejszyć cierpienie, a ból może zostać taki sam. Narzędziem do rozdzielenia jednego od drugiego jest wirówka, która oddziela fakt od dobudowanej wokół niego historii.

Ewa dodaje granicę, która wraca w całym cyklu: „nie pracujemy ze świeżą traumą, ze świeżą żałobą. Żałoba potrzebuje swojego czasu.” Praca z narzędziami ma sens, gdy człowiek sam mówi, że chce już iść dalej.

Co jeszcze może wyjść przy okazji, a bywa zaskoczeniem:

  • Poczucie winy. Że czegoś nie zrobiliśmy, zawiedliśmy, coś zrobiliśmy źle.
  • Złość na siebie, do której służy arkusz samowybaczania.
  • Złość na osobę, która odeszła. Ewa: „jak mogła mi to zrobić, odejść przede mną”. Magdalena: „to jest najbardziej absurdalne, jakby się zastanowić, ale wcale nie tak rzadko się zdarza.”

Do dyspozycji są: arkusz, arkusz samowybaczania, wirówka, trzy listy (także w wersji z rytualnym spaleniem) oraz sesja z trenerem. Magdalena dodaje, że sam Colin Tipping twierdził, że osobne wybaczanie sobie nie jest konieczne: „zajmijmy się innymi, a automatycznie wtedy wybaczamy też sobie”.

Dwa założenia filozoficzne, które w tym odcinku padają i warto wiedzieć, czym są. Pierwsze: że nic nie dzieje się nam, lecz dla nas. Drugie: że śmierć jest iluzją i rodzajem transformacji. To założenia przyjmowane przez metodę, nie ustalenia o faktach; można z nich korzystać albo nie i, jak w całej metodzie, nie trzeba w nie wierzyć, żeby wykonać samą pracę. Magdalena wspomina przy tym, że Tipping mówił o własnym odchodzeniu otwarcie i nigdy nie używał słowa śmierć.

Na koniec zdanie, które Magdalena przywołuje jako góralskie i które w tym odcinku brzmi lepiej niż każde pocieszenie: „zmarłemu by się nie przytrafiło”.

Posłuchaj powiązanych odcinków

Pogłęb temat

Najczęstsze pytania

Czy żałoba dotyczy tylko śmierci?

Nie. Prowadzące obejmują tym pojęciem także stratę relacji, pracy, majątku i zdrowia, bo etapy i uczucia są bardzo podobne. Siła bólu zależy przy tym od tego, jak silne było przywiązanie.

Czy Radykalne Wybaczanie skraca żałobę?

Nie i to jest w tym odcinku powiedziane wprost: żałoby się nie skraca ani nie przyspiesza. Metoda ma zmniejszyć cierpienie, czyli to, co nadbudowaliśmy na bólu, a sam ból może pozostać taki sam.

Jaka jest różnica między bólem a cierpieniem?

Ból to czysta emocja. Cierpienie to ból plus przekonania, osądy i myśli w rodzaju „co by było, gdybym”. Narzędziem do rozdzielenia jednego od drugiego jest wirówka.

Czy trzeba przejść wszystkie pięć etapów po kolei?

Nie. Model Elisabeth Kübler-Ross to opis tego, co ludzie przeżywają, a nie obowiązkowa kolejność. Prowadzące same mówią, że etapy wracają i mieszają się. Nie każdy przechodzi wszystkie.

Etap nazywany depresją to to samo co depresja?

Nie. W żałobie to reakcja na stratę, która ma swój czas. Depresja jest zaburzeniem, które rozpoznaje i leczy specjalista. Jeśli stan się utrzymuje, nasila albo pojawiają się myśli o odebraniu sobie życia, zgłoś się do lekarza albo zadzwoń pod 800 702 222.

Czy można być złym na osobę, która umarła?

Tak i prowadzące mówią, że zdarza się to wcale nie rzadko, choć wydaje się absurdalne. Do pracy z taką złością służą arkusz i trzy listy.

Jak pomóc komuś w żałobie?

Prowadzące odradzają pocieszanie w stylu „weź się w garść” i „no trudno, stało się”. Proponują obecność: czasami wystarczy być, przytulić i towarzyszyć, bez naprawiania.

Czy ta praca zastępuje pomoc specjalisty?

Nie. To materiał edukacyjny do pracy z własną perspektywą i nie zastępuje pomocy lekarza ani psychoterapeuty. Prowadzące same zaznaczają, że nie pracują ze świeżą żałobą ani świeżą traumą.

Pełna transkrypcja odcinka (do czytania)

Jak pożegnać ból po stracie?

Magdalena Czaja: Witaj w Instytucie Metody Tippinga, w którym dzielimy się filozofią Radykalnego Wybaczania. Nazywam się Magdalena Czaja i prowadzę jedyny w Polsce ośrodek oficjalnie reprezentujący tę metodę w Polsce. W tym czasie wraz z naszą trenerką i współpracownicą Ewą Turek pomożemy ci lepiej poznać Radykalne Wybaczanie i jego narzędzia. Narzędzia, które od dekad zmieniają życie tysięcy osób na całym świecie, pomagając uwolnić się od bólu przeszłości i teraźniejszości, po to aby żyć z lekkością i radością. Bo wybaczenie naprawdę ma moc uzdrawiania. Zapraszam.

Magdalena Czaja: Dzień dobry, dzień dobry. Witamy was wszystkich w kolejnym odcinku wokół Radykalnego Wybaczania. Dzisiaj poruszymy temat poważny, bolesny, ale też taki, który dotyczy wszystkich, albo będzie dotyczył wszystkich, bo każdy z nas w jakimś sensie już straty lub żałoby doświadczył, albo doświadczy. Podatki i śmierć to jedyne rzeczy, które są pewne i w jakiś sposób musimy się z tym mierzyć.

Ewa Turek: Doprecyzujmy jeszcze, że to hasło żałoba, strata nie dotyczy tylko i wyłącznie odchodzenia kogoś, czyli innego człowieka, ale traktujemy to jako przeżywanie straty relacji, związku, czy majątku. Czyli duża strata, która bardzo bardzo nas dotyka.

Magdalena Czaja: Tak, bo okazuje się kochani, że te etapy, które przeżywamy przy żałobie, te uczucia, które mamy przy śmierci jakiejś osoby są bardzo podobne, a nawet takie same jak przy stracie na przykład zdrowia, albo relacji. I tak naprawdę ten ból straty, a będziemy mówić o tym czym się różni ból od cierpienia, ten ból straty tak naprawdę zależy od tego jak bardzo byliśmy przywiązani, czy do osoby czy do np. pracy, majątku, czy relacji. Więc te wszystkie rzeczy są do siebie podobne, ale oczywiście z nich śmierć jest, możemy się domyślać, jednak najtrudniejszym doświadczeniem.

Ewa Turek: Żałoba to jest taki proces przeżywania straty, ale właśnie wewnętrznej. Wewnętrznego przeżywania. Jest to reakcja całego naszego JA na stratę, która objawia się poprzez reakcję fizyczną, emocjonalną, ale również ten proces myślowy, który mamy w głowie, jak i również zachowania i stan duchowy. Będziemy o tym mówić w dalszej części odcinka, także jest to wielowymiarowe. Tak jak Radykalne Wybaczanie jest wielowymiarowe, tak również przeżywanie straty i żałoba takie jest.

Magdalena Czaja: Będziemy mówić o tym dlaczego trzeba przejść żałobę. Dlaczego warto. Dlaczego czasami utykamy na jakichś etapach i nie chcemy przejść dalej. Dlaczego przeżycie żałoby nas uwalnia i dlaczego Radykalne Wybaczanie może być wielkim wsparciem w przechodzeniu tych etapów, oraz jakie te etapy w ogóle są. Ponieważ sama wiedza, że są pewne etapy, które przeżywamy przy żałobie, czy przy stracie może nam pomóc w zaakceptowaniu ich.

Ewa Turek: Ja przeglądając różne materiały i przygotowując się do tego odcinka, przeglądałem również te, które mamy dostępne z różnych wydań i bardzo ciekawe jest badanie CBOS u który mówi że, w dwudziestym wieku coś się zmieniło tzn. coś co było przeżywaniem żałoby i obecnością w tej żałobie, stało się tematem tabu. Dzisiaj żyjemy w takim świecie, w którym tę stratę przeżywa się bardziej samotnie. I to ma ogromny wpływ na to jak kiedyś przeżywaliśmy ten proces straty i przeżywania, a jak dzisiaj do niego podchodzimy i będziemy o tym też mówić.

Magdalena Czaja: Zobacz Ewa akurat jesteśmy w takim momencie historii swojej i świata, że my właściwie jesteśmy codziennie bombardowani informacjami o śmierci. Jesteśmy w okresie pandemii, drugiej fali i żyjemy w lęku o swoich bliskich, o siebie. I nagle ta śmierć, która gdzieś tam była, gdzieś pociąg wykoleił, bywały wypadki samochodowe, a tu nagle słyszysz, że masz kogoś chorego np. bliskiego przyjaciela, sąsiadów. Ja się na przykład sąsiadami zajmuję. I nagle to jest taki realne, codzienne i to się staje trudne.

Magdalena Czaja: Z takich ciekawostek, wydawało mi się okrutne to, co było kiedyś zresztą normalną rzeczą, czyli pokazywanie, wystawianie zwłok zmarłych na pokaz, czyli otwarta trumna stała, a każdy mógł przyjść spojrzeć na tę osobę, która już nie żyje. I ja pamiętam ze swojego dzieciństwa, kiedy umarła moja babcia, a mieszkała na wsi. Pamiętam swój szok, jeszcze pamiętam, że było po burzy, więc ciało puchnie po burzy. Ja miałam dwanaście chyba lat. Było to dla mnie wstrząsającym doświadczeniem, wtedy też po raz pierwszy widziałam mojego tatę płaczącego. Więc to w ogóle było porażające doświadczenie i ja zostałam z taką myślą, że to jest takie nieludzkie pokazywanie tych zwłok. I wyobraź sobie, że całkiem niedawno trafiłam, gdzieś przy okazji szukania czegoś innego, na wytłumaczenie skąd taki zwyczaj. Okazało się, że pokazywanie zwłok zmarłych miało swoją funkcję przez wieki. Miało ono pomóc ludziom w zaakceptowaniu, że ta osoba już nie żyje. Zobaczenie tej osoby nieżywej miało po prostu być takim bodźcem "Stało się". A zobacz co się teraz dzieje, my tych zwłok często w ogóle nie widzimy, kremujemy je. Zresztą ja nie jestem przeciwna w ogóle kremowania zwłok, natomiast to miało swoją funkcję, miało ludziom powiedzieć "To jest koniec, tej osoby już więcej nie będzie. Nie żyje".

Ewa Turek: Zmiana jest bolesna, ale zmiana jest nieunikniona.

Magdalena Czaja: Tak, więc ci nasi przodkowie mieli jednak swoją mądrość, której my dzisiaj nie akceptujemy, bo wiele rzeczy nam się wydaje za okrutnych.

Ewa Turek: Zresztą stąd też się wzięły te różne tradycje, które w cząstkowej formie jeszcze są: czarny kolor, który nam się jednoznacznie kojarzy, był takim symbolem tego procesu. Co ciekawe w innych krajach, inne kolory są kolorami żałoby, jest to biały, jest to żółty, więc zobaczcie jak kulturowo rosnąc z tych korzeni, które mamy od przodków, powoduje, że my wchodzimy w jakieś procesy często nawet nie wiedząc dlaczego tak się dzieje.

Ewa Turek: Symbole, procesy, które gdzieś tam kulturowo rzeczywiście miały swój sens, a dziś są tylko nazwane tradycją. Ale tak jak chcemy w tym odcinku uświadomić i przypomnieć, że te procesy są po coś i chcemy wam właśnie w tym odcinku powiedzieć, że żałobę warto przejść. Przejść przez ten proces w jakimś rytmie, żeby to zadziałało.

Magda powiedz mi dlaczego w ogóle przeżywamy żałobę? Po co to jest? Można by tak zamknąć jedne drzwi otworzyć drugie i pomyśleć "No dobrze była, nie ma. Idziemy dalej".

Magdalena Czaja: Odpowiedź jest taka jak całe Radykalne Wybaczanie by odpowiedziało:  żałoba pomaga nam skontaktować się z uczuciami, które mamy. W żałobie my mamy dać sobie poczuć tą rozpacz. Mamy dać dojść do głosu świadomości, że tej osoby już np. nie będzie, że coś straciliśmy, że rzeczy już nie będą takie jakie były. I właśnie np. w tym punkcie Radykalne ma fantastyczną rolę, bo jak wiecie słuchając naszych podcastów, a jeśli nie to może usłyszycie o tym po raz pierwszy, nie możesz czegoś uleczyć, jeśli tego nie poczujesz. Jest to jedna z zasad Radykalnego Wybaczania, czyli narzędzia Radykalnego Wybaczania, trener, czy też kurs pomaga skontaktować się z trudnymi uczuciami, bo mamy taki naturalny odruch. Ja zawsze daję takie porównanie, że jak boli cię noga, to zupełnie nieświadomie zaczynasz chodzić tak żeby tej nogi nie urażać i możesz po pewnym czasie po prostu kuleć z przyzwyczajenia. I my tak robimy z trudnymi uczuciami, jeżeli coś jest dla nas za trudne, to będziemy automatycznie się uchylać, żeby tego nie czuć.

Magdalena Czaja: I temu służą właśnie narzędzia i praca z Radykalnym Wybaczaniem, żeby jednak zobaczyć tą naszą rozpacz, ten smutek, może złość, może poczucie winy. O tym też będzie mówić. Tutaj też Radykalne Wybaczanie daje narzędzia. Więc żałoba jest nam potrzebna po to, żebyśmy z tego systemu wyrzucili to wszystko co nam się włączyło pod wpływem tego wydarzenia.

Ewa Turek: Bo przypomnijmy, że wszystkie emocje, które mamy, jesteśmy w stanie przeżywać są po coś. One czemuś służą. I ja znalazłam bardzo piękny fragment z książki Colina Tippinga Radykalne Wybaczanie, który pisze tak:

Ewa Turek: "Jako istoty ludzkie pozostaliśmy obdarzeni zdolnością odczuwania emocji. Jeśli więc pozwalamy sobie na niepełne przeżywanie wszystkich emocji i staramy się je tłumić nasza dusza tworzy sytuacje, które wręcz zmuszają nas do ich przeżycia".

Czyli parafrazując, jeżeli tak z marszu idziemy dalej w życie nie przeżywając żałoby. No to los nam zgotuje kolejne doświadczenie, w którym boleśniej zaboli więc bardzo bardzo bardzo chcemy wam pozostawić taką główną myśl, że żałobę trzeba przeżyć.

Magdalena Czaja: A bardzo często co robimy? Zaczynamy żyć tak jakby nic się nie stało, próbujemy udawać np. rozstaliśmy się z kimś, serce nam pękło, ale ok rzucamy się w kolejną relację, żeby zapomnieć, żeby sobie z tym poradzić, żeby pokazać tej drugiej osobie jak sobie świetnie radzimy. Jest to prosty przepis na porażkę. I tutaj warto opowiedzieć taką historię o pani doktor, która nazywa się Elizabeth Blair Ross. Ja tą panią uwielbiam. Ona umarła całkiem niedawno bo chyba w latach 90. Napisała fantastyczną książkę, którą wam polecam Koło życia, ale też napisała książki poświęcone śmierci na przykład Pytania i odpowiedzi na temat śmierci i umierania. I ja ostatnio tą jedną z tych książek podesłałam swojej przyjaciółce, która jest lekarką. Uważam, że wszyscy lekarze powinni przeczytać te książki. I ta pani doktor, twardo stąpająca po ziemi osoba w pewnym momencie nie dość, że zaczęła w swojej książce właśnie pisać koło życia o swoich mistycznych doznaniach np. o tym, że widziała swojego przewodnika, że miała w ogóle kontakt z drugą stroną, że widziała duchy swoich pacjentów. Podkreślam do dzisiaj jest to autorytet, autorytet medyczny w dziedzinie umierania. Ona pierwsza zauważyła ruch hospicyjny, a właściwie od niej się chyba zaczął w ogóle ruch hospicjów. Ale ona zauważyła u swoich umierających pacjentów, bo takimi się też zajmowała, że wszyscy przechodzą podobne fazy, podobne etapy odchodzenia, umierania, godzenia się ze śmiercią. I możemy też powiedzieć, że podobne etapy mamy przy godzeniu się ze stratą. I zauważyła, że jeśli te etapy człowiek przejdzie wszystkie, to umiera pogodzony, albo po prostu godzi się ze stratą i idzie dalej. I te pięć etapów, my bardziej szczegółowo opisujemy w eBooku, o którym opowiemy na końcu, natomiast one wyglądają w ten sposób, można je tak podzielić na pięć części.

Magdalena Czaja: To jest: zaprzeczenie, to jest ten moment, w którym pewnie znacie takie uczucie…

Ewa Turek: …niewiary w to co się stało.

Magdalena Czaja: Ja pamiętam jak mój tata zachorował i nagle dostaliśmy wiadomość, że ma raka mózgu. To ja pamiętam, że ja nie mogłam spać po pierwsze, bo oczywiście płakałam całą noc, ale jak udało mi się zasnąć, to pamiętam, że się obudziłam i pierwsza myśl jaką miałam, to było "To wszystko mi się tylko śniło" i musiało do mnie dotrzeć, zajęło mi to chwilę w ogóle, żeby sobie uświadomić, że to była prawda. I ten proces zaprzeczenia, a może to jest złe badanie, a może ta osoba wróci do mnie, a może coś się wydarzy, że to magiczne po prostu zniknie. I to jest ten etap zaprzeczenia.

Magdalena Czaja: Potem mamy etap złości i jest etap bardzo bardzo ważny dlatego, że właśnie na etapie złości my zaczynamy docierać do emocji, które nam towarzyszą, a jedną z nich jest właśnie złość na tę sytuację.

Kolejny etap to targowanie się. Na tym etapie nazwałabym to dilowaniem z Panem Bogiem, mówimy "Boże spraw, żeby ta osoba jeszcze wyzdrowiała, to ja wtedy obiecuję, że coś tam", albo myślimy sobie, że w ogóle jakoś przyczyniliśmy się, zawiniliśmy. Myślimy sobie "Gdybym wtedy pomyślała, że coś jest nie tak, to zdążyli byśmy np. tę diagnostykę zrobić wcześniej, albo gdybym ja nie powiedziała tego, to on by się nie zdenerwował, nie wsiadł do tego samochodu". I to jest ten etap w którym po prostu dalej jakby nie dopuszczamy tego co się stało. I mamy też troszkę takie magiczne myślenie, które mówi, że możemy coś sprzedać na górze Bogu, żeby po prostu ta osoba jednak z tego wyszła, albo żebyśmy my wyszli.

Ewa Turek: Czyli coś za coś.

Magdalena Czaja: Tak, wydaje nam się, że możemy coś zrobić, żeby to zmienić, że będę dobrym człowiekiem, jeśli uda mi się wyjść z tej choroby. Bo pamiętajmy, że te etapy też dotyczą ludzi, którzy właśnie się dowiedzieli np. że są chorzy. I pamiętajmy też, że te wszystkie etapy, o których ja mówię, to nie jest tak, że najpierw mamy zaprzeczenie, koniec, przechodzimy do złości, koniec, targowanie się. Nie. To jest tak jak przy tych etapach, zwróćcie uwagę, że też pięciu Radykalnego Wybaczania, czasami jesteśmy przy trójce, czasami nagle nam się znowu włącza zaprzeczenie i tak dalej.

Ewa Turek: Czyli wracamy i znów robimy koło.

Magdalena Czaja: Tak i potem jednak ta rzeczywistość zaczyna nas dopadać.

Ewa Turek: Czyli wchodzimy w dołek.

Magdalena Czaja: Depresja. Wtedy zaczyna się bezsilność, dociera do nas, że rzeczy się nie zmienią, zaczynamy się zastanawiać czy w ogóle chcemy dalej żyć. Ja myślę sobie, że to może np. dotyczyć osób, które były wiele lat w związkach małżeńskich i nagle ta druga osoba odchodzi. Może być taki proces myślowy, że teraz to życie to już nie ma sensu, że już nic w życiu mnie nie będzie cieszyło.

Magdalena Czaja: I na tym etapie możecie sobie myśleć, czy te osoby mogą myśleć, bo pamiętajcie, że jeżeli macie w swoim otoczeniu kogoś, kto może przechodzić takie wydarzenia właśnie utraty, czy żałoby, to możecie tej osobie ten podcast odesłać.

Te osoby mogą myśleć, że coś jest z nimi nie tak, że są w tej depresji, że nie powinni, albo się powinny wziąć w garść, albo wręcz słyszą to od rodziny: "No słuchaj, no trudno. Stało się".

Ewa Turek: Czyli takie pocieszenie, które niewiele zmienia. I tutaj jest bardzo ważny element, że w tym procesie, całym procesie ważne jest, żeby być. Zarówno przeżywać, ale jeżeli dotyczy to innej osoby, której towarzyszymy w tym przeżywaniu, to czasami słowa nie są potrzebne. Czasami wystarczy być. Pomóc tej osobie swojej swoją obecnością, przytuleniem, bo w chwilach tej najcięższej żałoby, tej beznadziei można porównać, że człowiek nie widzi światła, a ono jest. Jedyne co możemy wtedy zrobić, to towarzyszyć tej osobie do momentu, w którym pomożemy jej wyjść z tej ciemności.

Magdalena Czaja: Depresja jest trudna dla otoczenia. Trudno jest znieść kogoś, kto widzisz, że po prostu nie może wyjść z tego dołka, nie może zobaczyć tej ciemności. Dlatego włączają się nam naturalne mechanizmy, albo ignorowania tego, albo pocieszenia bez produktywnego, albo mówienia, że już przesada tyle czasu cierpieć. Weź już przestań. Po prostu stało się i tak dalej. Więc pamiętajmy, że mamy prawo do depresji. Jest to jeden z etapów, który prowadzi do akceptacji.

Magdalena Czaja: I na czym polega ta akceptacja? Akceptacja, żebyśmy jej nie pomylili z zaprzeczeniem, to znaczy akceptacja, to znaczy, że akceptuję i rozumiem, że życie już nie będzie takie samo. Bez tej osoby, bez tej pracy, bez tego majątku, bez zdrowia.

Ewa Turek: Ta trumna właśnie była po to, żeby zobaczyć ten niezaprzeczalny fakt, że się nie da wrócić.

Magdalena Czaja: Tak i teraz opowiem wam jedną z takich historii z mojego życia, która mówi o tym, jak uzdrawiający może być każdy z tych etapów. To będzie akurat w drugim etapie, o złości.

Magdalena Czaja: To mi się przydarzyło na jednym z jakichś kursów. Była tam dziewczyna, która przeżyła dramatyczną śmierć swojego dziecka i powiedziała nam na tej grupie, że ona od lat nie czuje radości i marzy o tym, żeby pewnego dnia stanąć przy oknie z kubkiem kawy rano i po prostu patrzeć na świat przez okno i cieszyć się tą kawą i po prostu tym, że wstaje dzień. No i bardzo to było poruszające. No i tam później każdy miał swoje procesy, ja miałam swój proces i po tym procesie włączyła mi się Magdalena Samarytanka i pomyślałam sobie, że ja tyle czasu zajęłam na tej grupie, to ja tutaj kogoś wskaże, bo ta osoba nic nie mówiła, to powiem "Teraz ty coś powiedz". I niewiele myśląc tak zrobiłam i powiedziałam "Ja już tyle czasu zajęłam, a ty jeszcze nic nie mówiłaś", i zwróciłam się do tej dziewczyny "To może byś coś powiedziała". A ona się na mnie wściekła i powiedziała, że ona nie ma ochoty, że mnie nie prosiła o pomoc. Zwróćcie uwagę, rzuciłam się na pomoc osobie, która w ogóle o to nie prosiła.

I strasznie się zdenerwowała, i w tym zdenerwowaniu zaczęła opowiadać swoją historię. M.in. okazało się, że ona nie mogła psychicznie i emocjonalnie odejść od tego dziecka, bo dla niej przestanie być w żałobie oznaczało coś mniej więcej takiego, jak porzucenie tego dziecka, jak zdradę. To było bardzo mocne i wiem, że to się przydarzyło wielu matkom, których dzieci odeszły.

Trwanie w żałobie, w smutku, w niemożności odnalezienia radości z życia dla tych matek wielokrotnie oznacza…

Ewa Turek: celebrowanie pamięci dziecka.

Magdalena Czaja: Wierność temu dziecku, bycie z dzieckiem. Jeśli poczuje radość, to znaczy, że to opuściła. Ja wtedy, jak się domyślacie, poczułam się strasznie. Przecież intencje miałam dobre, z miłości chciałam. No i dostałam za to bęcki, pamiętam że popłakałam się wtedy strasznie.

Ewa Turek: Pamiętasz do dzisiaj.

Magdalena Czaja: Pamiętam to bardzo. I teraz uwaga. Na drugi dzień wchodzę do kuchni. Widzę, że ona stoi przy oknie, widzę ją tyłem, zobaczyłam ją. Szczerze mówiąc zaczęłam się po cichutku wycofywać. W ogóle nie chciałam z nią konfrontacji, ale ona wyczuła jakoś, że ja też tam jestem. Odwróciła się do mnie i mówi "Słuchaj, ja ci chciałam podziękować. Ty mnie tak wkurzyłaś, ja po raz pierwszy od lat poczułam wściekłość. Ja w ogóle coś poczułam po raz pierwszy od lat. Gdyby nie ta akcja z tobą, to ja bym nie weszła w uczucia, a ja dzisiaj stoję i cieszę się kawą. Po raz pierwszy od lat".

Ewa Turek: Ale piękna historia.

Magdalena Czaja: Byłam tym uzdrawiającym aniołem, który ją zdenerwował.

Ewa Turek: Bo pamiętajmy, że depresja i bycie w tej ciemności ma niższe wibracje, niż złość. Na skali Howkinsa złość jest powyżej depresji. Tak więc ta złość jest często wstępem do tego, żeby się uzdrawiać.

Magdalena Czaja: Tak było z tą dziewczyną. A ja wzięłam na siebie tę niewdzięczną rolę.

Ewa Turek: Cudowną rolę.

Ewa Turek: No dobrze to teraz przejdźmy do tego, jak samo Radykalne Wybaczanie i to co przygotował nam Colin Tipping w różnych narzędziach i w całej tej filozofii, z czego możemy skorzystać, jeżeli chodzi o Radykalne Wybaczanie w tym procesie przeżywania żałoby?

Magdalena Czaja: Przede wszystkim możemy skorzystać z założeń Radykalnego Wybaczania. To też będzie bardziej rozpisane w eBooku. Natomiast przede wszystkim jeżeli na to co się wydarzyło spojrzymy z perspektywy tego, że nic co się wydarza nie dzieje się nam, a dzieje się dla nas, no to jest pierwsza rzecz, którą możemy zrobić. Po drugie Radykalne Wybaczanie zakłada, że śmierć jest iluzją. Jest to pewien rodzaj transformacji. I jeżeli znacie angielski, to zachęcam was do poszukania sobie na YouTubie filmików z Colinem Tippingiem, gdzie on po prostu opowiada o swoim odchodzeniu, on zrobił nawet takie spotkanie, na którym malował swoją trumnę, gdzie on się dzielił z ludźmi jak to jest odchodzić. On zresztą robił takie live na Facebooku i on nigdy nie użył słowa śmierć. On zawsze mówił, że to jest transformacja, więc my zakładamy, że śmierć jest iluzją. A my jesteśmy nieśmiertelnymi duszami i wykorzystanie choćby tych dwóch założeń już może bardzo pomóc.

Magdalena Czaja: Kolejna rzecz to są same narzędzia Radykalnego Wybaczania. Zobacz Ewa, bardzo często jest tak, że oprócz tego, że możemy wykorzystać arkusz RW, bo np. się okaże, że my skanując siebie w czasie sesji, czy w czasie czytania książki o RW, czy na kursie, odkryjemy swoje uczucia, ale odkryjemy też złość nie tylko na innych, ale też na siebie, bo np. okaże się, że mamy ogromne poczucie winy, bo czegoś nie zrobiliśmy. Gdzieś zawiedliśmy, zawaliliśmy, coś zrobiliśmy źle w naszej ocenie. Bardzo często też odczuwamy złość na osobę, która odeszła.

Ewa Turek: "Jak mogła mi to zrobić?! Odejść przede mną".

Magdalena Czaja: To jest najbardziej absurdalne, jakby się zastanowić – być złym na kogoś, że umarł. Ale to się wcale nie tak rzadko zdarza, więc mamy do dyspozycji arkusze do wykonania, mamy do dyspozycji arkusz Samowybaczania, mamy do dyspozycji rozmowę z trenerem, który pomoże nam dotrzeć do tych uczuć. I bardzo ważna rzecz – zadaniem Radykalnego Wybaczania w przypadku żałoby i straty nie jest tak jak w przypadku innych historii skrócenie czasu, to właśnie jest złagodzenie, a nie skrócenie. Dlatego, że żałoba wymaga czasu i każdy z nas potrzebuje więcej lub mniej czasu.

Ewa Turek: Ale dodajmy gwiazdkę, nie pracujemy ze świeżą traumą, ze świeżą żałobą. Chodzi o to, że żałoba potrzebuje też swojego czasu na przeżywanie, żeby się nią zająć. Natomiast w momencie, kiedy klient przychodzi, mówi "Chcę już pożegnać, chcę już naprawdę pójść swoją drogą". To wtedy jesteśmy gotowi pomóc i wskazać narzędzia i trenera.

Magdalena Czaja: Tak. A dlaczego jesteśmy w stanie zmniejszyć? Bo my, i to powinnyśmy powiedzieć, my pracując w Radykalnym Wybaczaniu z żałobą i stratą pomagamy ludziom zmniejszyć cierpienie. Ból może zostać dalej taki sam.

Ewa Turek: Jaka jest różnica między bólem, a cierpieniem?

Magdalena Czaja: Ból to jest czysta emocja, to jest coś co my czujemy w sercu. Cierpienie, to jest ból z całą masą nakładek, które na nie dajemy, czyli przekonanie, osądy, myśli, oskarżenia.

Ewa Turek: To o czym wspominałyśmy wcześniej – co by było gdyby – takie boksowanie się, nakręcanie się w swojej głowie, które powoduje, że ten ból przechodzi w cierpienie, które trwa i trwa tak długo, jak dajemy energię tym myślą. I tutaj warto, żeby albo osoba poszukała pomocy u kogoś, albo ktoś ją wziął za rękę, powiedział "Już wystarczy".

Magdalena Czaja: Tak, dlatego cudownym narzędziem jest arkusz, bo wirówka RW pomaga odsiać to cierpienie od bólu, co już powoduje, że ten ból, to odczuwamy może się po prostu zmniejszyć. No plus narzędzia właśnie dają też możliwość wybaczenia sobie, chociaż Colin Tipping zawsze powtarzał, że nie ma potrzeby wybaczenia sobie. Zajmijmy się innymi, a automatycznie wtedy wybaczamy też sobie.

Ewa Turek: Pięknie.

Ewa Turek: Czyli reasumując żałoba jest procesem, jest ważnym momentem w życiu każdej osoby, bo to jest też dostęp do tych emocji, które mamy w swoim zasobie i po coś one są. Przeżywamy je tu i teraz w danym momencie, ale jak każde emocja przepływa, zmienia się jeżeli tylko nie stajemy na drodze i nie blokujemy jej w naszym ciele. A jak doskonale już wiecie, drodzy słuchacze, nasze ciało zbiera wszystko co jest w naszej głowie, w naszych emocjach, wszystkie zablokowane emocje, gdzieś kiedyś potrzebują swojego ujścia i teraz czy to jest sesja, czy to są trzy listy pisane z pretensjami do osoby, która odeszła, czy to jest rytualne spalenie właśnie tych listów. Wszystko jeżeli tylko to pomaga, to macie to do dyspozycji. A jeżeli macie jakiekolwiek pytania, wątpliwości to to znajdziecie drogę do nas.

Magdalena Czaja: Dokładnie tak. Tym wszystkim, którzy właśnie przechodzą taki proces żałoby, albo straty, albo też czują, że ten proces nie został zakończony, albo znacie kogoś komu to może pomóc, to zachęcamy Was do zapoznania się z naszym eBookiem, dlatego że tam jest więcej o etapach. Znajdziecie tam również trochę naszych historii osobistych. Jest też historia Colina Tippinga. Jest tam również dziesięć kroków dopuszczenia zmniejszenia bólu straty, które możecie sobie robić w każdym momencie, kiedy czujecie, że zalewa was któreś z tych właśnie uczuć, albo że czujecie że cofacie się w tych pięciu etapach i potrzebujecie pójść dalej. Jest tam wiele innych ciekawych rzeczy, które mogą wam pomóc, właśnie przy tej okazji, kiedy życie nas po prostu dopada.

Ewa Turek: A życie jest ciekawym tworem i dopada nas w różnych momentach i czasami z pięknymi rzeczami i oby ich było więcej, ale czasami są to trudne emocje i je też można przeżyć.

Magdalena Czaja: Ja lubię takie powiedzenie górali, którzy mówią "Zmarłemu by się nie przytrafiło".

Ewa Turek: Kochani! Żyjemy i cieszmy się życiem, które mamy tu i teraz.

Magdalena Czaja: Wyszedł nam Ewa długi podcast, jak nigdy. Ale też temat dosyć głęboki i trudny.

Magdalena Czaja: Mamy nadzieję, że zostawiamy Was z takim poczuciem, że Radykalne Wybaczanie może wam pomóc w zmniejszeniu bólu straty, czy żałoby bo tak jest. Ja jestem tego przykładem i tym właśnie też dzielę się w eBooku.

Ewa Turek: I zawsze jest nadzieja.

Ewa Turek: Bardzo dziękujemy i do usłyszenia.

Magdalena Czaja: Dziękujemy do usłyszenia.

Magdalena Czaja
Autor Magdalena Czaja
Od lat towarzyszę ludziom w odkrywaniu miłości – tej do siebie, do innych i do życia. Jestem terapeutką, przedsiębiorczynią i szefową Instytutu Metody Tippinga® w Polsce. Stworzyłam autorską metodę Lovefiting®, wspierającą w budowaniu relacji pełnych bliskości i zaufania.

Posłuchaj

Podcast dostępny również na:

Posłuchaj również

Koszyk