Back to series

Wojna budzi w nas pierwotny lęk – nawet jeśli toczy się gdzieś obok, nasze ciało i umysł reagują tak, jakby zagrożenie było tuż za drzwiami.

W tym wyjątkowym odcinku Magdalena Czaja rozmawia z Aksonem – medykiem wojennym, fizjoterapeutą i autorem programu ‪@PROGRAMNIEUCIEKNIESZ‬ o tym, jak nie dać się sparaliżować strachem, jak przygotowanie daje spokój i jak duchowość pomaga przetrwać to, co najtrudniejsze.

To rozmowa o odwadze, wierze i świadomym przeżywaniu lęku, który można zamienić w siłę.

Bo – jak mówi Rumi – „lekarstwo na ból jest w bólu”.

Jeśli boisz się wojny lub niepokoju w świecie – ten odcinek pomoże Ci odzyskać wewnętrzny spokój i poczucie sprawczości.

Instytut Metody Tippinga jest jedynym, autoryzowanym ośrodkiem Radykalnego Wybaczania w Polsce. Naszą misją jest pomagać ludziom w uwalnianiu od bólu emocjonalnego, ograniczających przekonań i powtarzających się schematów w relacjach. Uczymy, jak przekształcać trudne doświadczenia w źródło siły, spokoju i zrozumienia. Pokazujemy, że nic nie dzieje się przeciwko nam, lecz dla nas ❤️

🛜 CHCESZ ZOSTAĆ TRENEREM METODY TIPPINGA?
Sprawdź najbliższy Kurs: https://metoda-tippinga.pl/web/kurs-trenerski/

POTRZEBUJEMY TWOJEGO WSPARCIA. MOŻESZ TO ZROBIĆ TU:
Wirtualna Kawa: https://buycoffee.to/metodatippinga

🛠️ NARZĘDZIA DO PRACY SAMODZIELNEJ:
📖 Arkusz Radykalnego Wybaczania (darmowy): https://metoda-tippinga.pl/web/narzedzia

📖 Historia Jill, czyli jak to się zaczęło?:
https://metoda-tippinga.pl/web/historia-jill/

💌 SESJE METODĄ TIPPINGA
Myślisz o sesjach? Szukasz Trenera? Doradzimy Ci!
Napisz: info@metoda-tippinga.pl

🫱🫲 WSPÓŁPRACA:
Chcesz zostać Partnerem podcastu?
Wypełnij formularz: https://
forms.gle/gF4TtyiiEJwtEWqU9
Booking: shataqs.booking@gmail.com
Kontakt: shataqs.contact@gmail.com

📽️ SUBSKRYBUJ:
YouTube: https://www.youtube.com/@metodatippinga
Facebook: https://www.facebook.com/metodatippinga?locale=pl_PL
Spotify: https://open.spotify.com/show/2z3zVvPK3auapzq6YV0ZbG
Spreaker: https://www.spreaker.com/podcast/radykalne-wybaczanie–4400573
Apple podcast: https://podcasts.apple.com/us/podcast/radykalne-wybaczanie/id1513824102

📞 KONTAKT:
www.metoda-tippinga.pl
www.magdalenaczaja.com
email: info@metoda-tippinga.pl
telefon: 606 245 198

Akson

Nikt normalny nie chce wojny. Tak, nawet jeśli jest żołnierzem. Albo szczególnie jeśli jest żołnierzem. Bo moim zdaniem Bóg kocha przygotowanych.

 

Magdalena Czaja

Wiesz co jest najgorsze? Najgorszy w lęku jest lęk.

 

Akson

Nie zazdroszczę ateistom, bo to trzeba być moim zdaniem mocno odważnym człowiekiem. Przeraża mnie infantylizm moich rodaków.

 

Magdalena Czaja

Ja mam lęk przed wojną. Nie wiadomo skąd właściwie.

 

Akson

Chwilę przed śmiercią zamykasz oczy i wiesz, że za chwilę cię już nie będzie.

 

Magdalena Czaja

Po pierwsze ten lęk jest normalny w tym sensie, że żyjemy w kraju, w którym naprawdę mamy powody do lęków.

 

Akson

Część zarzuca, że mówiąc o tym, sprowadzam tę wojnę, ponieważ energia, zła energia. Pitu pitu, za przeproszeniem.

 

Magdalena Czaja

Warto temu demonowi spojrzeć w twarz. Po prostu warto mieć plan A, B, C i D.

 

Akson

Chcę wierzyć, że oprócz tego wszystkiego, co się w tej chwili dzieje, jest coś wyższego i większego, co czuwa, a przynajmniej jak już się to życie skończy. Może i można wybaczyć, ale nie chce ich wybaczyć.

 

Lektor

Rozwój, relacje i duchowość. O tym, co najważniejsze w życiu, mówić będzie Magdalena Czaja.

 

Magdalena Czaja

Dzień dobry. Ja się nazywam Magdalena Czaja i jestem szefową jedynego w Polsce Instytutu Metody Tippinga, metody inaczej zwanej Radykalnym Wybaczaniem. Nie będę ukrywała, że ten podcast będzie dla mnie jednym z trudniejszych, dlatego, że będziemy dotykać czegoś, co jest jednym z największych moich lęków. A pracując z innymi, czy nawet wśród moich znajomych, przyjaciół, widzę, że ten temat wywołuje ogromne emocje i odpala potężne lęki. Czasami zupełnie nie wiemy dlaczego. Będę rozmawiać dzisiaj o lęku przed wojną, o przygotowaniu na ewentualność wojny. I dlatego jest dzisiaj z nami autor programu ,,Nie uciekniesz”. Andrzej zwany Aksonem. Andrzej, którego trudno znaleźć w sieci. Ja mam dzisiaj taką przyjemność Wam udowodnić, że Andrzej jest człowiekiem, ponieważ są takie podejrzenia, że Andrzej jest wygenerowany przez sztuczną inteligencję. No więc dotykałam. Jest prawdziwy. Niewiele o tobie można znaleźć w sieci ale ja trochę o Tobie wiem, więc moim widzom Cię przedstawię. Jesteś obecnie fizjoterapeutą i z wykształcenia jesteś ratownikiem medycznym. No i byłeś na wojnie w Ukrainie jako ratownik bojowy?

 

Akson

Tak. Medyk bojowy, ratownik pola walki. W ten sposób można powiedzieć.

 

Magdalena Czaja

Zanim przejdziemy do tego, skąd w ogóle pomysł na taki program, bo w tym programie Ty zachęcasz ludzi do tego, żeby byli przygotowani nie tylko na wypadek wojny, ale w ogóle na wypadek katastrof. Powiedz, jak to się w ogóle stało, że zainteresowałeś się takim zawodem? Jak to się stało, że pojechałeś w miejsce, do którego ja bym się sama nigdy nie wybrała, ponieważ ten lęk przed wojną ja osobiście przeżywam tak mocno, że jak myślę o tym, to w ogóle nawet o tym nie mogę myśleć do końca. Jak to się stało? Jaka jest Twoja historia?

 

Akson

Dobre pytanie. Tak właściwie jak wiele rzeczy w moim życiu przypadkiem. Wybór drogi zawodowej może nie był jakoś szczególnie przypadkowy. To wynikało z pewnego rodzaju zainteresowań, wcześniej chociażby z bycia harcerzem i pewnych ideałów, które miałem w głowie odnośnie pomagania ludziom. I wymyśliłem sobie właśnie ratownictwo medyczne. Z tego również jako kolejny zawód urodziła się fizjoterapia. Jedno i drugie oczywiście w zderzeniu z rzeczywistością nie wytrzymało próby czasu. Jest dokładnie jak jest, ale z tego się to wzięło. A czemu pojechałem na Ukrainę? Również z pewnego rodzaju przypadku, bardziej z potrzeby pomocy moim kumplom. Poproszono mnie, żebym był jako ratownik medyczny w namiocie medycznym. Nomen omen w Medyce. I na początku miała być to zwyczajna praca wolontariusza przewożącego zaopatrzenie, które było wtedy bardzo potrzebne. No a potem to już jakoś poszło. Tak jakby wojna wciąga.

 

Magdalena Czaja

I ile byłeś na Ukrainie?

 

Akson

Łącznie na Ukrainie spędziłem około 8,5 miesiąca ciągiem, tak to można podliczyć.

 

Magdalena Czaja

A powiedz mi, bo ja tak obserwuję, że w tym świecie moim, w tej mojej bańce ludzie się dzielą na dwa rodzaje, na ludzi, którzy kompletnie nie rozumieją tego lęku przed wojną, który ma ta druga część, do której ja też należę. Jak to było? Czy Ty należysz do tej części, która przed wojną w ogóle nie miała kontaktu z tego rodzaju lękiem, czy też przeciwnie, byłeś osobą, która w jakiś sposób od zawsze się obawiała wojny, i w odpowiedzi na ten lęk pojechałeś tam właśnie. Jak to było z tobą?

 

Akson

Ja nie należę do ludzi, którzy się nie boją. Ja jestem w stanie się przyznać jasno i precyzyjnie. Chociażby teraz ja odczuwam strach. Tak, ja wielu rzeczy się boję.

 

Magdalena Czaja

Ale strach czy lęk? Bo nie wiem czy wiesz, że jest różnica. Wiesz jaka?

 

Akson

Nie wiem. Podaj definicję.

 

Magdalena Czaja

Okej.

 

Akson

To ja się ustosunkuję.

 

Magdalena Czaja

Tak, bo my wymiennie to stosujemy. A tak naprawdę strach to jest, kiedy coś się dzieje, jest jakiś bodziec tu i teraz. Jakby nam teraz do studia wszedł tygrys, to my poczujemy strach. Ale lęk to jest coś, co bardzo często jest przed czymś, co się nie dzieje, ale Ty i tak odczuwasz te emocje. To jest ta różnica.

 

Akson

No niby logiczne. Jakby tutaj wszedł tygrys, to ja bym zrobił kici kici, bo jestem kociarzem. W takim razie strach, a nie lęk. To znaczy lęk oczywiście w jakiejś mierze tak, ale to bardziej jest strach tego typu, że jeśli wejdę na krawędź, gdzie jest przepaść albo wysoko, a nie mam odpowiedniego zabezpieczenia, to nie będę robił nic głupiego, żeby nie spaść. I ten strach oddziela mnie od zrobienia czegoś głupiego, co może się skończyć wypadkiem lub śmiercią.

 

Magdalena Czaja

Strach jest potrzebną emocją.

 

Akson

Dokładnie tak. Więc tego typu emocje odczuwam. Lęk jest jeden. Nie mam strachu przed śmiercią i nigdy jej nie miałem jako takiej, bo zdaję sobie sprawę, że ona kiedyś musi nadejść prędzej czy później. Oczywiście fajnie by było, żeby przyszła sobie dużo później i przywitała mnie w łóżku jako zgrzybiałego staruszka, mam nadzieję, że świadomego jeszcze wtedy. I wcale nie proszę się o to, żeby ona nadeszła, żeby mnie przywitała zbyt wcześnie. Ale jest lęk na przykład przed skutkiem swoich działań, którym będzie na przykład niepełnosprawność. Cierpienie mniej. Ja akurat mam duże doświadczenie w tym niestety. I to potrafię jakoś sobie poukładać i znieść ale nie chciałbym nie móc władać wszystkimi członkami tak jakbym chciał. Z drugiej strony jestem w stanie sobie wyobrazić, że pewnie bym się jakoś z tym poukładał, ale to jest lęk, który jest gdzieś tam we mnie na zasadzie, nie chciałbym w ten sposób. I to chyba jedyny lęk, który mam. Reszta to są po prostu zwyczajne strachy. Tak, wydaje mi się to normalne.

 

Akson

Zresztą ja zawsze na swoich kursach, wielu kursach, włącznie z kursami nurkowania chociażby, powtarzałem, że strach jest dobry. Tylko kwestia tego, co z tym strachem zrobisz. Czy go użyjesz jako czegoś bardziej użytecznego, jako narzędzia, które rzeczywiście chroni Cię przed zrobieniem głupot, które mogą być mogą skutkować jakimś wypadkiem, czy po prostu dasz się mu obezwładnić i on Cię po prostu sparaliżuje, zwyczajnie wyłączy wiele innych Twoich możliwości i po prostu Cię ograniczy. To jest świetne wyrażenie w języku polskim. Sparaliżuje i spęta, bo to rzeczywiście tak jest. I też zdaję sobie sprawę, że jest taki pierwszy moment, kiedy ludzie się boją, kiedy czują strach i rzeczywiście ich wgniata w ziemię czy po prostu wmurowuje w jednym miejscu. Ale później powoli zaczynają coś z tym robić i albo wpadają w panikę, co jest najgłupszym rozwiązaniem, albo zaczynają ten strach troszeczkę obłaskawiać i troszeczkę się z nim barować, ale też go poznawać i uczyć się z nim żyć. I to jest właśnie to, co ja bym o sobie opowiedział w ten sposób.

 

Magdalena Czaja

Wiesz co, jak to mówisz, to mi się przypomniało, że ja mam na koncie tego typu doświadczenie. Mieszkałam w Kalifornii i to było dawno temu. Mieszkając tam zawsze słyszałam, że tam będzie trzęsienie ziemi, które spowoduje, że Kalifornia zostanie zalana i tak dalej.

 

Akson

Było, chyba nawet jeszcze funkcjonuje.

 

Magdalena Czaja

Cały czas tak jest.

 

Akson

Prędzej czy później zdarzy się tak silne, że ona pochłonie cały ten stan niejako.

 

Magdalena Czaja

I ja mieszkając tam, zawsze odczuwałam ten lęk, że to się wydarzy. I pewnego razu zaczęły się pojawiać małe trzęsienia ziemi. Moi amerykańscy znajomi zupełnie z tego żartowali. To było na zasadzie -hurra, jesteśmy w Kalifornii! Ja byłam tym absolutnie przerażona i to, co ja zrobiłam i zobacz, jak to się wiąże w ogóle z tematem tego naszego dzisiejszego spotkania. Ja zaczęłam się doszkalać, co się robi, co się powinno zrobić w czasie trzęsienia ziemi, jak się przygotować, co mieć i tak dalej, i tak dalej. No i pewnej nocy o trzeciej nad ranem, całe szczęście, bo byłyby tysiące ofiar, wydarzyło się trzęsienie ziemi o sile 6,7. To był ten pierwszy wstrząs. Mnie wyrzuciło z łóżka na podłogę, a ja dzieliłam mieszkanie z Moniką, która była Amerykanką, która absolutnie cały czas się śmiała z tych małych wstrząsów i przeżyłam wtedy.. Wiedziałam, że trzeba stanąć w drzwiach. To trwało długo, bo to było 30 sekund. Uwierzcie mi, po prostu się ma wrażenie, że to trwa rok. Jest olbrzymi huk, włączają się alarmy w samochodach, zaczyna się pojawiać ogień, bo tam jakieś spięcia, coś tam. I ja stałam w tej futrynie drzwi i doświadczyłam czegoś takiego. I to był efekt potem po latach się zorientowałam, że to był taki rodzaj histerii właściwie nawet. Ponieważ zaczęły mi się wyłączać zmysły, najpierw straciłam wzrok. W sensie przestałam widzieć, przestałam słyszeć. Siedziałam w tej framudze, tak się obejmowałam. Byłam mokra tak po prostu, jakby ktoś mnie wyjął spod prysznica. Więc moje ciało, żeby przetrwać, zaczęło wyłączać to, co uznało za zbędne.

 

Akson

Tak.

 

Magdalena Czaja

Tak, ale ja byłam przygotowana. Ja miałam woreczek, w którym był mój paszport, szczoteczka do zębów, jakieś tam podstawowe rzeczy i to, co się wydarzyło.. Ja, która bardziej się bałam tego, co nadchodzi, ale byłam przygotowana. Jak tylko się przestało wszystko trząść.. Wszystko się poprzewracało.. szafy.. Wszędzie było szkło. Miałam taki proszek, który sprawdzał, czy gaz się nie ulatnia. Kupiłam to wcześniej. Monika wpadła w absolutną histerię. Biegała po tym szkle, więc ja najbardziej byłam nią zajęta, żeby ją ogarnąć w tym wszystkim. I jak ty to mówisz, to właśnie mam taką myśl, że ja najpierw przeżywałam ten lęk, że to się wydarzy, jak zaczęło się lekko trząść. Potem przeżyłam ten strach, jak to się zaczęło dziać, ale jednak mimo wszystko podświadomie ja byłam przygotowana na to, co ja mam zrobić następnego, gdzie ja mam swoje rzeczy i tak dalej. No i okazało się, że ja potem ogarniałam też Monikę.

 

Akson

Absolutnie mnie to nie dziwi, bo to co mówisz, to tak, jakbym czytał część komentarzy pod swoimi filmami. Łącznie z tym, a no tak, na pewno Ty tylko czekasz na tą wojnę, przepowiadasz ją. Część zarzuca, że mówiąc o tym sprowadzam tą wojnę, ponieważ energia, zła energia, pitu pitu za przeproszeniem spowoduje, że ta wojna będzie. Jeśli w ogóle powtarzam, że wojna, wojna, wojna to znaczy, że ona będzie. Plus trzeba żyć normalnie i nie zwracać na to, na to uwagi i większość tych, którzy w tej chwili mają dużą zabawę i śmiechawę z tego wszystkiego na zasadzie, co ty tam gadasz versus ci, którzy się przygotowują, to będzie dokładnie przykład, który podałaś. To będzie Monika, która super, świetnie w ogóle niech przyjdzie.

 

Magdalena Czaja

No ona się tak zachowywała, co dla mnie było szokujące.

 

Akson

Przekładając to na mój przykład niech przyjdzie wojna, będzie fajnie, w ogóle będzie się coś działo. nareszcie i w ogóle będzie super, super, a i tak sobie poradzę albo ucieknę. Versus ci ludzie, którzy obawiają się tego i nie dlatego, że chcą, bo nie chcą. Nikt normalny nie chce wojny. Tak, nawet jeśli jest żołnierzem, albo szczególnie jeśli jest żołnierzem, nie chce wojny, nie czeka na wojnę, bo zdaje sobie sprawe czym wojna jest. Inaczej. Ja nie mam się za jakiegoś szczególnie normalnego, ale też nie chcę wojny, nie chcę konfliktu. Ja nie chcę się sprawdzać. Ja nie chcę sprawdzać czy to wszystko czego się nauczyłem, przygotowałem, zadziała. Nie, to jest absolutnie niepotrzebne. Ja i tak wiem o sobie to, co powinienem wiedzieć, to, co chciałem się dowiedzieć i mi wystarczy. Absolutnie wystarczy. Robię to tylko po to, żeby było więcej ludzi pokroju Ciebie versus ludzi pokroju Monika. Bo to są dwie role, które które ja tutaj widzę. Jedna to jest tak i pewnie być może przyznasz mi rację. Być może miałaś to też w przemyśleniach po tym wszystkim. To, że miałaś lęk, a potem strach i to, że się przygotowywałaś. To, że miałaś właśnie woreczek z paszportem. Albo proszek, albo cokolwiek innego. Albo że wiedziałaś, że trzeba stanąć, ja powiem, że w ościeżnicy, która też jest ładnym słowem. Z powodów tego, że konstrukcyjnie to jest takie a nie inne miejsce, nic Ci prawdopodobnie na głowę nie spadnie, a nawet jak spadnie, no to możesz się uchylić w jedną, w drugą stronę, najsilniejszy punkt najczęściej. To to również powodowało, że Twój lęk mógł być, a pewnie był mniejszy. I to, co ja chcę zrobić dla swoich odbiorców, to nie po to, żeby ich przestraszyć. Nie mówię po to, żeby ich przestraszyć. Ja mówię po to, żeby spięli tyłki, zaczęli się przygotowywać po to, żeby w jakiś sposób poradzić sobie z lękiem i z obawą. Byli gotowi i żyli normalnie. To znaczy w razie czego, jeśli to się przyda. Sięgam właśnie po woreczek. Albo po plecak, po cokolwiek innego, co tam mam przygotowanego i działam. Bo jak sama zauważyłaś, problemem jest to, że jak hukną w nas warunki, których sobie nie wyobrażamy, bo ich nigdy nie doświadczyliśmy, to nasze ciało reaguje w sposób, którego sobie nie jesteśmy w stanie i w innych warunkach wyobrazić.

 

Magdalena Czaja

Mówiłeś o tym sparaliżowaniu, mnie biologicznie sparaliżowało. To był taki strach.

 

Akson

I to jest normalne.

 

Magdalena Czaja

To był taki strach, że tak jak mówię, ja po prostu przestałam widzieć, przestałam słyszeć, byłam zlana potem. No, to było niesamowite doświadczenie.

 

Akson

I to jest absolutnie normalne. Widziałem wielu chłopów po metr dziewięćdziesiąt ważących 100 kilogramów, którzy spokojnie zarzucili by sobie dwóch takich jak ja i poszli bardzo daleko, wyciskali niesamowite ilości żelastwa. Potrafili biegać, skakać, pływać, strzelać świetnie na strzelnicy, nawet tej dynamicznej, do pierwszego ostrzału. I wtedy nagle jest test, bo ci odejmuje nóżki.

 

Magdalena Czaja

To zależy od układu nerwowego, a na to nie mamy wpływu.

 

Akson

Niestety nie mamy. Z tym, że nasz układ nerwowy możemy trenować. I my trenujemy nasz tak jak robią to zawodowi żołnierze, chociażby z oddziałów specjalnych. Oni trenują swój układ nerwowy w ten sposób, że trenują w warunkach wysokiego stresu, wysokiego stopnia komplikacji sytuacji, najczęściej z ostrą amunicją i tak dalej, co powoduje, że w razie czego, kiedy ten moment przyjdzie. Ich organizm jest już w pewien sposób zahartowany, obłaskawiony, ugłaskany tym wszystkim i nie jest to dla niego takie trudne, bo to już nie jest pierwszy raz. My oczywiście nie będziemy sobie budować laboratoriów wojny, ale już wyobrażając sobie to, to jest dokładnie to, do czego zmierzam w swoich symulacjach, wyobrażając sobie pewien poziom stresu i strachu, czyli wyłącz wszystko i zobacz, jak Twój dom będzie funkcjonował. Wtedy nagle okazuje się, że zaczynamy widzieć, czego nam brakuje. Jak nam czegoś brakuje, to zaczynamy sobie to składać. Jak zaczynamy sobie to składać, to zaczynamy się uczyć tego czegoś obsługiwać i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej.

 

Akson

To powoduje, że to nie jest tak, że będziemy super odporni, w razie czego. Będziemy po prostu mieli dużo większą szansę na to, żeby sobie z tym poradzić, albo wpaść w taki stan, w jakim ty wpadłaś. Bo to nie jest nic nadzwyczajnego. Chłopaki, którzy myślą sobie, że są niezniszczalni, dokładnie tak samo zareagują. I w tym momencie, kiedy tak zareagują, chwile później pomyślą aha, tu jest plecak, tu jest apteczka, tu są rzeczy, które przygotowałem. Idź tam, wyciągnij i zacznij działać tak, jak się nauczyłeś, tak jak to już przećwiczyłeś. I nie ma innego sposobu, bo jeśli tego nie zrobimy, to usiądziemy, damy się obezwładnić temu strachowi. A jeśli jak do tego wszystkiego dojdzie jeszcze świadomość taka przepraszam za wyrażenie, ale jestem głęboko bo nie dość, że się boję i jestem sparaliżowany, to jeszcze nie mam żadnych zasobów i żadnego treningu nie zrobiłem nic, nie przygotowałem nic czy przygotowałam nic I jestem głęboko w czarnym lesie.

 

Magdalena Czaja

A teraz krótka przerwa. Wiemy, że licznie oglądacie nasz kanał, zostawiacie liczne komentarze, wysyłacie podcasty innym do oglądania, ale wiemy też, że nie wszyscy, którzy wpadają do nas na ten kanał naciskają ten bardzo ważny dla nas guzik ,,Subskrybuj”. Jeśli więc chcecie nam okazać wsparcie i swoją miłość, bo tak właśnie to rozumiemy, to naciśnijcie ten guziczek. Jest to dla nas bardzo ważne, a my ze swojej strony obiecujemy, że będziecie mogli tutaj dalej oglądać wartościowe, karmiące i pomagające lepiej żyć treści. Dziękujemy Wam bardzo i wracamy do odcinka. Wiesz co, ja po tamtym doświadczeniu, miałam wtedy 22 lata. W ogóle nie wiedziałam co się ze mną dzieje, ale ja przez pół roku w ogóle wyjechałam wtedy z Santa Monica do Sacramento i miałam przez pół roku, teraz wiem, że to było PTSD, ponieważ ja się budziłam co noc. Wydawało mi się, że się wszystko trzęsie. Tak mój mózg płatał figle. Siadałam na łóżku, dotykałam ściany i sprawdzałam, czy mi się wydaje czy jest stabilna. I to trwało pół roku. Ja z tego wyszłam. Ale słuchaj, wróciłam do Kalifornii. To tak w ogóle trochę na marginesie tego co mówisz po 25 latach. Parę lat temu. Wyobrażasz sobie, ciało wszystko pamięta. Pierwsza noc. Odpaliły mi się wszystkie lęki. Znowu sprawdzałam, czy się nie trzęsie. To trwało na szczęście tylko ja wtedy pamiętam, że się bardzo zwracałam do góry z prośbą o wsparcie. Trwało to jedną noc. Potem już nie bałam się, ale faktycznie odpaliło się wszystko to, co miałam zakodowane w ciele i w podświadomości.

 

Akson

Dla mnie to nie mówisz nic, czego bym się nie spodziewał czy czego nie widziałem, czy czego nie znam. Dla mnie to jest absolutnie normalne. Tylko problem polega na tym, że większość ludzi, żeby uwierzyć, musi tego doświadczyć.

 

Magdalena Czaja

No ja wiem. Wiesz co? Ja rozumiem tych ludzi, którzy się nie chcą przygotować wiesz? Bo jest psychologicznie coś, co się nazywa świadomym wyparciem.

 

Akson

Ja też ich rozumiem ale chcę, żeby oni przestali tak robić.

 

Akson

Może nie tyle, co chcę, chciałbym.

 

Magdalena Czaja

Ja szczególnie do nich będę kierowała słowa, ponieważ ja bardzo, bardzo ich rozumiem. Ja mam lęk przed wojną nie wiadomo skąd. właściwie dlatego, że w mojej rodzinie nie ma historii dramatycznych, wojennych. Moja babcia była wywieziona od strony mamy, była wywieziona na roboty do Niemiec, gdzie miała bardzo dobrego Bauera, Niemca, który się nimi opiekował i tak dalej, i tak dalej. Ale się zdarzyło. Mój tata, który urodził się przed końcem wojny, zachorował. Babcia, żeby ratować mu życie, zaprowadziła, wzięła go do do rosyjskiego lekarza, bo tam front stał. I ten lekarz uratował mu życie. Więc jakby wiesz, niby nie mam skąd, ale od dziecka miałam coś takiego, że jak była fabryka, mieszkaliśmy w Olkuszu, tam była fabryka naczyń emaliowanych i o 22.00 syreny wyły na zmianę. Ja jako dziecko 4-5 letnie. Przecież nie czytałam książek wtedy. Nie oglądałam filmów. Siadałam na łóżku i słuchałam, czy nie lecą samoloty. Skąd ja to mam? Nie wiem. I wśród najbliższych przyjaciół też mam takie osoby. Tylko że one akurat już mogą powiedzieć, że mają traumatyczne wywózki na Sybir i tak dalej, obozy koncentracyjne. I ja nawet sama szukałam tego, o co tutaj może chodzić. I bardzo ciekawa była dla mnie książka Traumaland pana Bilewicza, w którym on próbuje pokazać, skąd taka trauma wojenna, czasami też nieracjonalna u Polaków. I on ma taką tezę, że powodów jest kilka. Historyczne, psychologiczne i biologiczne. Historyczne no to wiemy o co chodzi. Mamy bardzo trudną historię jako naród.

 

Akson

Jesteśmy w takim miejscu, a nie innym.

 

Magdalena Czaja

Tak, jesteśmy tutaj. Psychologiczne my jesteśmy karmieni tą martyrologią od urodzenia. Jak ja się zastanowię słuchaj, jakie my mamy lektury w szkole, jakie filmy się oglądało jeszcze za moich czasów, że młodzież jedzie do Auschwitz. On właśnie w tej swojej książce pisze, że okazało się, że 13% młodzieży i dzieci, którym się pokazuje Auschwitz, wykazuje objawy PTSD po wizycie w obozie koncentracyjnym. On ma takie wnioski, że my tych dzieci w ogóle nie przygotowujemy, nie pracujemy z nimi przed wizytą w takim miejscu i nie pracujemy z nimi po takiej wizycie. I te dzieci po prostu widzą koszmar, na który nie są przygotowane i 13% miało objawy PTSD. Więc mamy te historyczne, mamy psychologiczne, no to są te na przykład nie opowiadane albo opowiadane historie w rodzinach o tym, co się działo w czasie wojen. I mamy biologiczne, które są dla mnie najciekawsze. No bo ja, tak jak mówię, u mnie takiej historii dramatycznej w rodzinie nie było, a przynajmniej ja o niej nie wiem. Ale biologicznie jest coś takiego jak epigenetyka.

 

Magdalena Czaja

To jest taka dziedzina, która mówi o tym, że środowisko, jest wpływ środowiska na geny, które się albo włączają, albo włączają. I tym środowiskiem może być dieta, stres, doświadczenia życiowe i tak dalej. I były nawet badania, które potwierdzają, że na przykład potomkowie Holokaustu mieli zmieniony poziom kortyzolu albo były badania przeprowadzone na osobach, które przeżyły Wielki Głód w 1944 roku w Holandii. Okazało się, że wpłynęło to na ich geny odpowiadające za stres i odporność. Badano też zwierzęta, szczury. Okazało się, że młode szczury, których matki przeżywały stres, również miały zmienione geny. Ja sobie myślę, że takie osoby jak ja w jakiś sposób coś jednak przejęły od przodków. Coś, o czym być może nie wiem. I nie ukrywam, że kiedy wybuchła wojna w Ukrainie, dla mnie to było, no strasznie to przeżyłam, naprawdę bardzo. Natomiast ja się zgadzam z Tobą i do tego też chciałabym zachęcić, dlatego że przygotowanie paradoksalnie, bo to jest taki rodzaj myślenia u ludzi, którzy komentują ,,nie mów zła energia i tak dalej, i tak dalej”.

 

Akson

Nie przyjmuje złej energii.

 

Magdalena Czaja

Tak, jak nie będę o tym mówić..

 

Akson

Przepraszam, ale to mnie denerwuje kiedy czytam to.

 

Magdalena Czaja

No ale wiesz, ja to rozumiem. Możemy też o tym porozmawiać. To jest trochę tak, jak dziecko, które zakrywa kocem głowę i myśli, że go nie widać. To jest takie zachowanie.

 

Akson

To mój przykład, który bardzo często wpisuję pod tym komentarzem.

 

Magdalena Czaja

My nie mamy do czynienia. I nie obraźcie się, bo my nie myślimy, że wy jesteście dziećmi. Ale to jest po prostu mechanizm obronny przed potężnym stresem, który w ogóle wywołuje myślenie o wojnie. A ja sobie lubię myśleć tak, że jak ja się na coś przygotuję, to raczej się to może nie wydarzyć, niż się wydarzy. W ten sposób raczej do tego wolę podchodzić, bo tak naprawdę co się wydarzy, to my nie wiemy. Natomiast wiesz, z mojego doświadczenia wiesz, co jest najgorsze? Najgorszy w lęku jest lęk i chcę się z Tobą podzielić pewną historią. Byłam na takim tygodniowym wyjeździe w Anglii, teraz, w tym roku i zupełnie pomyślałam sobie tak wyskoczę w ogóle z tej bańki polskiej, przestanę słuchać, o wiesz, o wojnie, o tych naszych politykach. Po prostu zmieniam bańkę. I nagle wyobraź sobie pewnego dnia siedzę przy śniadaniu z kobietą z Finlandii, która do mnie mówi tak, że oni czekają na wojnę, że tam Ruscy już są na granicy, że coś tam, że coś tam.

 

Magdalena Czaja

I ja sobie myślę no nie wierzę, wyjechałam po prostu.. Słuchaj, wyjechałam z kraju, żeby się z tym już nie mierzyć. Odpaliło mi się znowu wszystko i było to jednym z moich ćwiczeń, które tam przerabiałam, bo ten stres się u mnie bardzo silny znowu pojawił i obok mnie siedziała dziewczyna z Iranu. W ogóle dziewczyna, była z Libanu, była dziewczyna z Syrii. Także z takich miejsc nam się kojarzących..

 

Akson

Tam się ciągle coś dzieje.

 

Magdalena Czaja

Tak. I ona powiedziała do mnie – popatrz na mnie. Ja przeżyłam kilka wojen. To była dziewczyna i ona miała 30 parę lat. I mówi do mnie – zapewniam cię, miej tylko przygotowane podstawowe rzeczy, gdyby coś. Ale jak to się wydarzy, będziesz wiedziała, co robić.

 

Akson

To jest dokładnie to, co próbuję przekazać.

 

Magdalena Czaja

I ona mi to powiedziała. I to mnie jakoś uspokoiło. Bo wiesz, ja sobie pomyślałam, że ona jednak żyje normalnie, ale też już sobie jakoś to oswoiła. Wiedziała, jak się zachować. Tak mi powiedziała, wiesz, była przygotowana, ale to, co było najlepsze, wiesz, jak taka osoba z takim lękiem jak ja myśli o miejscu, gdzie się toczą działania wojenne. To w ogóle to było ostatnie miejsce, gdzie ja bym się chciała pojawić. A ona nie mogła się doczekać powrotu do domu, bo mimo wszystko żyli tam normalnie. Także to było, wiesz, bardzo ciekawe doświadczenie. I jeszcze jedną rzecz bym chciała powiedzieć tym, którzy nie chcą na to patrzeć, bo to za bardzo boli. Rumi powiedział takie słowa, Rumi to jest taki mistyk islamski. On powiedział coś takiego – lekarstwo na ból jest w bólu – i to chyba do czego ty zachęcasz, to żeby wejść w ten ból, lęk. Bo jak się zaczniemy, jak będziemy mieć przygotowane w razie czego plan A, B i C, to może się okazać, że trochę mniej się boimy.

 

Akson

Tak, dokładnie tak. Nic mniej, Nic więcej. Dokładnie tak.

 

Magdalena Czaja

No bardzo trudny temat. Kiedy zaproponowałam mojemu zespołowi, że taki temat podcastu będzie. Usłyszałam też takie słowa Ja takich rzeczy nie oglądam w ogóle. Ja się tak strasznie boję. Więc ja bym chciała powiedzieć, że po pierwsze ten lęk jest normalny w tym sensie, że żyjemy w kraju, w którym naprawdę mamy powody do lęków jeszcze w tej sytuacji, ale z drugiej strony warto temu demonowi spojrzeć w twarz i po prostu warto mieć plan A, B, C i D.

 

Akson

Tak, dokładnie. Bo wiesz co, mnie zastanawia cały czas jedna rzecz. Kupujemy samochody z mnóstwem poduszek powietrznych, pasami, systemami i całą resztą. Nie, nie próbujemy wybrać sobie, a ja wolę model taki i taki, żebym miał wygodne siedzenia generalnie ale te poduszki mi są niepotrzebne, bo mnie wypadek nie spotka. Wypadek zdarza się innym. Wypadki i ludzie giną i mają problemy albo zostają ranni w wypadkach samochodowych, które zdarzają się innym. Super, fajnie. To nieprawda. Więc w razie czego na wszelki wypadek kupujemy taką furę, która ma te wszystkie systemy i zabezpieczenia. Fabrycznie czy nie fabrycznie. Absolutnie nie potrafimy tego przełożyć na swoje normalne życie i sytuację, która może determinować to życie całkowicie. To znaczy będzie różnicą między tym ok, poradziłem sobie, a nie poradziłem sobie i byłem zdany na to co przyniesie los. Plus nie jestem w stanie za bardzo zrozumieć rodziców, którzy robią nic albo niewiele wobec swojej rodziny, będąc za nich odpowiedzialnym na zasadzie bo co ja mogę zrobić? Owszem, możesz zrobić bardzo dużo. Mało tego, te wszystkie przygotowania można zamienić w fajny czas dla rodziny, wręcz spajający czas dla rodziny. Po to, że nauczymy się paru fajnych umiejętności, pobiegamy sobie troszkę z różnym sprzętem, poskładamy różne sprzęty. Nie mówię o tym, żeby od razu były wydawane na to grube setki tysięcy złotych. To są niekiedy małe rzeczy, ale też rozmowa z dziećmi na ten temat to jest to, o czym wspominałaś odnośnie Auschwitz. Wcześniej przygotujmy te dzieci, zanim one do Auschwitz pójdą, ale później porozmawiajmy z nimi.

 

Magdalena Czaja

Otóż to.

 

Akson

I teraz to jest właśnie to. Porozmawiajmy z dziećmi, że tak się może zdarzyć, nie, że O Jezus Maria, uciekajmy, będzie wojna. Nie. Rozmawiajmy, że gdyby zdarzył się kryzys, niekoniecznie wojna, ale gdyby wysiadło światło, prąd w całym mieście albo w całej dzielnicy, to my, syneczku, córko, mamy takie i takie możliwości. Ale żeby mieć możliwości lepsze, to ty też musisz wiedzieć, gdzie to włączyć, gdzie to stoi, dlaczego jest takie, jakie jest, dlaczego akurat poświęcamy na to pieniądze i dlaczego poświęcamy nasz czas i zasoby na to, żeby to poukładać i pogrupować. I dziecko wtedy jest bardziej świadome i może się okazać, że taki tatuś załóżmy, bo niestety mężczyźni tylko idą do wojska. Ciekaw jestem dlaczego i bywają powołani do wojska, jego nie będzie. Czyli główne ogniwo, to główne spoiwo, który przygotowywał, to wszystko, składał, grupował, łączył, przygotowywał do poziomu combat ready, czyli gotowego. Jego nie będzie z różnych względów. Po prostu może służyć, może być gdzieś tam zajęty. I nagle okazuje się, że pozostali członkowie rodziny muszą dokładnie to obsłużyć. Muszą umieć z tym sobie poradzić. Po prostu. I te rozmowy wcześniej są ważne, dlatego, że na całym normalnym, za przeproszeniem świecie takie szkolenia, takie przygotowania w społeczeństwie się dzieją. A u nas dzieje się gadanie.

 

Akson

Ale to znowu moim zdaniem wynika z tego, że my mamy więcej lęku wojennego niż te inne narody i samo mówienie o nim ten lęk wywołuje na powierzchnię. Ale tutaj taka ciekawostka, bo tak mówisz na całym świecie. Oglądałam czyjąś rozmowę i jedna z tych osób powiedziała, że w Hiszpanii w czasie blackoutu 80% Hiszpanów otworzyło swoje safetybags. Ja sobie pomyślałam, Hiszpanie mieli swoje safety bags? Co prawda żartowaliśmy ze znajomymi, że oni otworzyli safetybags z piwem i winem, ale jednak tak się zdarza.

 

Akson

Pewnie tak. Z winem.

 

Magdalena Czaja

Tak. Natomiast ja w ogóle byłam w szoku i pomyślałam sobie ile Polaków w ogóle ma coś takiego jak taka paczka bezpieczeństwa?

 

Akson

Już jest nas więcej. To znaczy kłopot polega na jakości, dlatego że ilościowo mamy tego sporo. I to jest dokładnie ten sam przykład, jak z armią rosyjską, na papierze oni byli świetni. Oni byli nie do pokonania. Oni byli nawałą, która powinna przetoczyć się przez Kijów i tak naprawdę zatrzymać się nad morzem. Ale tak się nie stało, dlatego, że papier jakoś z rzeczywistością nie chciał współpracować. I u nas jest podobnie. U nas ludzie, spora ich część wyobraża sobie, że jak pójdę do jakiegoś supermarketu lub dyskontu, bo tam rzucili tanie plecaki ewakuacyjne i po prostu sobie ten plecaczek wezmę, nawet go nie rozpakuję, pierdykam go sobie na półeczce. Aha, jestem zabezpieczony. No nie. Po pierwsze nie wiesz, co tam jest. Po drugie nigdy tego nie użyłeś. Po trzecie nigdy tego nie sprawdziłeś. Po czwarte nie uzupełniłeś rzeczy, które tam powinny być. Albo nie sprawdziłeś jakości tego, co tam jest. I to jest tak jest właśnie z nami. O rany, ratuj się kto może, bo coś się zdarzyło i teraz będziemy na hurra organizować coś, co w tym momencie jest trudne do zorganizowania, bo brakuje zasobów, bo błyskawicznie znika z półek. To jest jedna rzecz.

 

Magdalena Czaja

Tak, to jest ten element, że gdyby był jakiś taki wyraźniejszy sygnał, to wtedy wszyscy się rzucą do sklepów.

 

Akson

Tak, dokładnie. Ważne będzie to, czy wcześniej jesteśmy przygotowani, odporni, a przede wszystkim ważne będzie to, że potencjalnemu przeciwnikowi pokażemy, że jesteśmy gotowi i że chłopcy, jak przyjdziecie tutaj, to będzie wam bardzo trudno, że wejście tutaj będzie okupione strasznymi problemami i stratami, bo te skubańce, Polaczki będą siedzieć i będą odporni na większość rzeczy, które robimy. Ja bym sobie życzył najbardziej na świecie tego, żebyśmy tym właśnie przygotowaniem, nie kupowaniem na chybił trafił zabawek, bo to jest to, co cechuje nasz sposób w tej chwili, przez ostatnie parę lat, zbrojeń naszego wojska. Tylko w pewien bardzo uporządkowany sposób przygotowali się na trudniejsze czasy i byli odporni. Dlatego, że jest bardzo duża szansa, że kraj, państwo jako takie przez parę dni się załamie czy odzyska równowagę, to jest również nasza rola w tym, bo jeśli damy temu państwu, temu systemowi oddech, czyli na przykład będziemy umieli poradzić sobie z wieloma mniejszymi rzeczami, nie będziemy wzywać służb do byle pierdół po to, żeby ta ograniczona ilość ludzi, ratowników, wszelakich, ratowników medycznych czy ratowników straży pożarnej, żeby oni zajmowali się pierdołami, którymi możemy ogarnąć we własnym zakresie, bo jesteśmy przygotowani, to będą mieli czas i możliwości, bo zasoby mają do tego, żeby ogarnąć te większe rzeczy. Jak ogarną te większe rzeczy, to mogą zająć się mniejszymi, ale my sami sobie kupimy czas.

 

Akson

I to jest dokładnie to, co tłumaczę. Kupujemy sobie czas, bo jeśli damy się obezwładnić temu strachowi, temu lękowi, to on nas zje. Potem będą paniczne telefony, potem będzie wzywanie pomocy, aż w końcu będzie totalna apatia, bo znikąd pomocy. Bo nawet jeśli ktoś będzie chciał tej pomocy nam udzielić, to nie będzie możliwości, nie będzie ludzi na czas, nie będzie dostatecznej ilości ludzi, dostatecznej ilości sprzętu. Przede wszystkim czasu, to jest to, co często mówimy, te nasze osławione 72 godziny. Prawdę powiedziawszy przeraża mnie infantylizm moich rodaków. Nie, że ja się temu dziwię, mnie to przeraża, dlatego, że to jest takie działanie, o którym Ty mówisz. To jest kocyk na głowę. Zarzucę sobie kocyk na głowę, ponieważ się boję. I jak ja będę miał kocyk na głowie, to będę udawał, że tych strachów na zewnątrz nie ma. I te strachy mnie nie dosięgną. I o ile pół biedy, to jest tak, że jeśli dziecko sobie wyobraża potwora w szafie albo potwora, który wychodzi z cienia w jego pokoju, kiedy zgaszone jest światło i zarzuca sobie kocyk, to się poczuje lepiej.

 

Akson

Ale my jak wrzucimy sobie kocyk, to fizyczne zło, które może się po prostu zjawić na naszym progu, przylezie i tym bardziej da nam po łbie. I będziemy znowu, jak wielokrotnie w naszej historii sami sobie winni. Bo my tylko gadamy. Ja wiem, bo widzę po swoich komentarzach, że spora część ludzi rzeczywiście zrobiła sobie taką symulację, rzeczywiście zrobiła cokolwiek, żeby to sprawdzić, ale większość z 80% pewnie – aaa może i ciekawy program. No może i ciekawe. Ciekawie gada, albo głupoty gada – i nie zrobiło nic. Sami jesteśmy sobie winni.

 

Magdalena Czaja

Pomogło Ci to, że jesteś osobą wierzącą, że wierzysz w to, że jest jakaś siła wyższa?

 

Akson

Mi to zawsze pomaga, zawsze pomagało i zawsze pomaga. Z tym, że ja mam swój sposób rozmowy z szefem. Tak, ja go nie proszę o poprawnych 6 cyfr do totolotka. Chociaż szefie tak przy okazji przydałoby się przy okazji, nie? Tylko proszę o to, żebym miał możliwości. A ja już sobie je odpowiednio wykorzystam. O to, żeby tych kłód, które są przed stopami było trochę mniej, bo którąś się wypierdzielę i generalnie znowu będę musiał się podnosić. Oczywiście też się podniosę. Tak nie Jest kłopot, ale. Ale jak ich jest mniej, to jest łatwiej. Przede wszystkim o możliwości, które mogę wykorzystać. I żebym umiał zobaczyć, że to jest moja szansa. To jest ten czas i musisz to wykorzystać. Czyli walczyć do końca, do ostatniego momentu, bo może w ostatniej chwili coś się fajnego zdarzy i sytuacja się odwróci. Wczoraj miałem taką sytuację, chociażby.

 

Magdalena Czaja

Tak, z przylotem na podcast.

 

Akson

Na szczęście się udało i też miałem moment taki, że kurde, no dobra, wszystko jest po prostu pod górkę. Ok, dobra, trudno.

 

Magdalena Czaja

Akceptacja.

 

Akson

Tak. Udało się i tak jestem katolikiem, tak, jestem wierzącym katolikiem. Nie lubię tego słowa praktykującym czy nie, bo to czy się chodzi do kościoła, czy też nie..

 

Magdalena Czaja

Wiesz co, dla mnie to, że Ty rozmawiasz z szefem. Dla mnie to jest najlepszy dowód na to, że to jest żywa wiara, a nie tylko religijność polegająca na chodzeniu w niedzielę do kościoła.

 

Akson

Tak, bo to jest pewnego rodzaju praktykowanie swojej wiary.

 

Magdalena Czaja

Tak, tak, tak.

 

Akson

Oprócz tego staram się, staram się żyć zgodnie z dekalogiem, co wychodzi bardzo różnie. Jestem osobą grzeszną, niestety. Staram się nad tym pracować, ale tak jestem jestem wierzący i bardzo mi to pomogło i pomaga. I odnoszę wrażenie, że w okopach nie ma ludzi niewierzących. Każdy chce wierzyć w coś, a już wtedy, kiedy jest totalna.. to chcę wierzyć, że oprócz tego wszystkiego, co się w tej chwili dzieje, jest coś wyższego i większego, co czuwa. A przynajmniej jak już się to życie skończy, to po prostu przyjmie. Bo chyba inaczej, nie zazdroszczę ateistą, bo to trzeba być moim zdaniem mocno odważnym człowiekiem, żeby nie wierzyć w nic. Tak na prawdę nie wierzyć w nic, absolutnie nic. Bo ok, masz chwilę przed śmiercią, zamykasz oczy i wiesz, że za chwilę Cię już nie będzie pod względem biologicznym. Moim zdaniem ci ludzie muszą się strasznie bać. No chyba, że są tak bardzo pogodzeni z tym, że są po prostu tylko i wyłącznie biologią.

 

Akson

Biologią, bez żadnej duchowości, że okej, dobra, no to ja sobie przestaje funkcjonować. Rozpadają się komórki i tyle. W życiu udział wziąłem.

 

Magdalena Czaja

Znam takich, którzy mówią, że to by była super opcja.

 

Akson

To dlaczego? Aż tak bardzo nagrzeszyli?

 

Magdalena Czaja

Po prostu nie chcą, żeby tam było coś, jakieś kontynuacje. Natomiast tak myślę, że w obliczu zagrożenia jednak to jest bardzo pierwotne, taka potrzeba, żeby jednak coś było, jakaś opieka, jakaś ochrona.

 

Akson

No, nie bez powodu mamy bardzo fajne przysłowie jak trwoga, to do Boga, bez względu na to jakiego czy tam pod wyobrażeniem takim czy owakiem, czy ktoś sobie będzie nie wiem do bóstw wikingowych czy staro chrześcijańskich, starosłowiańskich się modlił, czy ich wzywał na pomoc, czy po prostu tak jak my chrześcijanie? Nieważne. Ważne, że oddajemy się w pewien sposób w opiekę, że oddajemy się w pewien sposób pod ochronę. I ja chcę tak myśleć. Inaczej. Nawet nie chcę tak myśleć. To nie jest tak. Ja w to wierzę i to mi pomaga. To po prostu daje mi ogromną siłę, dlatego, że nie tyle, że niech się dzieje wola nieba, bo ja steruję tym, co się dzieje ze mną i wokół mnie w dużej mierze. Nie całkowicie oczywiście, bo nie mam wpływu na wszystko, ale mam wpływ na wiele rzeczy i jestem zwolennikiem, to też bardzo często podpisuję pod swoimi komentarzami, że owszem, bo sporo jest ludzi wierzących, którzy na zasadzie wystarczy się modlić i będzie dobrze. Tak, modlitwa jest przydatna, jest pomocna, jest niekiedy konieczna, ale to jest tylko część, bo moim zdaniem Bóg kocha przygotowanych.

 

Magdalena Czaja

Tak, słuchaj, jest taka piękna historia teraz, jak to mówisz, mi się przypomniała, że było takie takie miasto, w którym była susza, znaczy wieś to była i była susza i ludzie postanowili, że będą chodzić codziennie do kościoła i się modlić o deszcz. No i modlą się tydzień, dwa, trzy. Nic. Zero deszczu. No i w końcu ten ksiądz tego kościoła w swojej modlitwie zwraca się do Boga i mówi Ojcze, jak to, my codziennie się do Ciebie modlimy, bo wierzymy, że Ty nam dasz ten deszcz. A Bóg mówi do niego – Tak? A przychodzicie z parasolami?

 

Akson

To jest kwintesencja. Wiesz co, to jest też bardzo znamienne u nas katolików to nasze przerażenie. Ja jestem oczywiście w stanie zrozumieć ten smutek, kiedy ludzie odchodzą, szczególnie nasi bliscy. Nie chciałbym tego odkręcać w drugą stronę, że będziemy się jakoś szczególnie cieszyć z tego. Tak, bo oni są po drugiej stronie, są na przykład w niebie z naszym Bogiem.

 

Magdalena Czaja

Ja uważam, że do domu wracam.

 

Akson

Wracają do domu. Dokładnie. To jest bardzo piękne stwierdzenie. Powrót do domu ojca. Z tym, że gdybyśmy byli rzeczywiście osobami głębokiej wiary, to co nam mówią i w to, co mówimy, że wierzymy, to ten smutek oczywiście by był. Ale z drugiej strony w jakiś sposób wiedzielibyśmy, że ci ludzie już są zaopiekowani, że ci nasi bliscy nie są sami.

 

Magdalena Czaja

Ale my przecież płaczemy, wiesz, nad sobą, płaczemy, że już nie zobaczymy, płaczemy, że zostaliśmy samotni, płaczemy, że już nie mamy z kim porozmawiać. Wiesz, to my zawsze płaczemy nad sobą. Ale wiesz, taki ciekawy wątek, bo jak byłam na Bali wielokrotnie, to jest takie moje miejsce na ziemi. To oni, ci moi przyjaciele Balijscy, oni płakali, rozpaczali jak osoby chorowały albo były w etapie umierania. Ale potem, jak już był pogrzeb, to oni nie płaczą. Wiesz dlaczego? No bo oni mają bardzo silną wiarę w reinkarnację i oni po prostu wiedzą, że ta osoba w tym albo już w kolejnym już zaraz się pojawi z powrotem. I oni wtedy w ogóle inaczej do tego podchodzą.

 

Akson

Także no ja podchodzę podobnie. Tak, tylko że nie w reinkarnację, tylko na zasadzie takiej, że ci ludzie, którzy na przykład bardzo poważnie chorowali i byli w bólu przez miesiące czy przez ostatnie tygodnie i tak naprawdę to już było, to była wegetacja, a nie życie. W pewien sposób już są wolni od tego bólu, w pewien krańcowy sposób są wolni od tego bólu. Już ich nic nie boli. Tak właśnie.

 

Magdalena Czaja

Moja rodzina. Kiedy mój tata umierał na raka mózgu.

 

Akson

Dokładnie tak było. Już to ciało, które nas ograniczało w tym momencie, bo już nas nie słucha, bo jest naszpikowane medykamentami. Bo jesteśmy półprzytomnie od tego wszystkiego.

 

Magdalena Czaja

Że już czuje ulgę. Natomiast potem wiesz to Wiem ze swojego doświadczenia. Płaczesz, bo tęsknisz.

 

Akson

A to tak.

 

Magdalena Czaja

To są tego rodzaju łzy. Jesteśmy na podcaście Wybaczanie. Tak sobie myślę. Widziałeś tam na pewno różne rzeczy. Czy Ty masz jakąś złość do ludzi, którzy wywołują takie wojny? Masz jakiś żal? Myślisz, że takie rzeczy można wybaczyć? Bo o to często ludzie pytają mnie. Czy można wybaczyć takie rzeczy, jak na przykład dzieją się na wojnie?

 

Akson

Ja tym skurkowańcom nie chcę wybaczyć. Może i można wybaczyć, ale nie chce im wybaczyć.

 

Magdalena Czaja

A do czego ci jest potrzebne to nie wybaczenie?

 

Akson

Wiesz co, ja najlepiej funkcjonuję na tzw. wkurwie.

 

Magdalena Czaja

No rozumiem. Czyli masz korzyść z tego nie wybaczenia, tak?

 

Akson

Tak, to jest raz. A dwa, że uważam jako katolik i chrześcijanin, że do wybaczenia potrzebne jest kilka rzeczy. Po pierwsze muszą się przyznać, że zrobili źle. Po drugie przeprosić i poprosić o wybaczenie. I po trzecie.

 

Magdalena Czaja

Zadośćuczynienie.

 

Akson

Zadośćuczynienie.

 

Magdalena Czaja

Wiesz co, to pytanie o wybaczenie w sytuacji, kiedy coś się jeszcze dzieje, jest tak naprawdę złym pytaniem. Dlatego, że kiedy coś się dzieje, trzeba być mistrzem świata, żeby znaleźć w sobie wiesz, jeszcze się doznało krzywdy, bo tak ja mogę o to zapytać, a mnie tam wcale nie było. Ale potrzeba czasu. Po prostu.

 

Magdalena Czaja

Zobacz, co tam robią rodzice. Bardzo często albo nauczyciele kiedy jesteśmy w młodym wieku, to natychmiast się pogodzić i podać rękę. Natychmiast, od razu, już. Chłopaki przed chwilą dawali sobie po dziobie, generalnie rozkrwawili sobie nosy albo wargi, jeszcze dyszą chęcią mordu i uduszenia tego swojego kolegi z ławki. Natychmiast się pogódźcie. Natychmiast! Przepraszam, przepraszam.

 

Magdalena Czaja

To prawda. I wiesz co? I w Metodzie Tippinga, bo o tym wybaczeniu mówimy, jest tak, że jeżeli rana jest bardzo świeża, to się z nią nie pracuje. Bo człowiek po prost potrzebuje czasu, potrzebuje przeżyć swoje emocje. Więc miejmy nadzieję, że to się skończy i że przyjdzie taki czas, kiedy tak jak mówisz, będziemy wszyscy mieli szansę po wybaczać, ponaprawiać i normalnie żyć. O ostatnie pytanie, jakbyś miał coś powiedzieć optymistycznego.

 

Akson

We mnie jest dużo pozytywnej myśli, bo nie powiem pozytywnej energii, bo ja ciągle mam nadzieję, chociaż słabą przyznam się, ale ciągle mam nadzieję, że my zdążymy się obudzić, zanim to trzęsienie ziemi się wydarzy i będziemy wiedzieć, że ościeżnica jest tym dobrym miejscem i będziemy mieli woreczek i proszek przygotowany i apteczkę, bo to potencjalnie, ta nasza pobudka i przygotowania na ogromną skalę. Nie tylko gadanie na ogromną skalę i oczywiście znowu robienie interesików na tym, ale przygotowanie na ogromną skalę da nam tą możliwość, że to wszystko o czym mówię może się nie wydarzyć. Albo się tylko spróbuje, bo chłopcy spróbują z nami zadrzeć i odbiją się o taką ścianę, że będzie kłopot. Tylko, że bardzo mnie wkurza świadomość tego, że ludzie myślą, że ta ściana to będzie NATO, mityczne NATO. Nie, to będziemy my, nasza odporność, to, że potrafiliśmy się przygotować i żyć normalnie, to, że potrafiliśmy się przygotować i nadal stworzyć, stworzyć swoje biznesy. To, że potrafiliśmy być gotowi i pokazać jesteśmy gotowi, ale nie zastraszycie nas, bo my będziemy sobie żyć normalnie, będziemy nadal budować drogi, będziemy nadal inwestować w to, tamto, siamto, bo będziemy wierzyć, przyniesiemy parasol, będziemy wierzyć w to, że nasz kraj się będzie rozwijał, a nie w to, że musimy kopać okopy, bo to jest to, co chciałem i co chcę przekazywać.

 

Akson

Chociaż chwilami chyba nie dobieram dobrego języka, bo jestem źle rozumiany na zasadzie ten gość mówi uciekaj. Nie, nie chcę, żeby ktokolwiek uciekał. Chcę, żeby wiedział, że się nie ucieknie od odpowiedzialności, od tego, tego, tego, ale że może się przygotować. I to jest mój pozytywny wydźwięk, bo ja nie chcę tu ani wojny, nie chcę tu ani konfliktu, ani nie chcę tego wszystkiego sprawdzać. Ale bardzo chcę, żebyśmy pokazali na zasadzie kotów. Koty walczą w ostatnim momencie w ostateczności, bo dokładnie wiedzą, że każda walka może się skończyć bardzo źle, bardzo ropiejącymi ranami i bardzo poważnymi uszkodzeniami. A one jako drapieżniki, drapieżnicy muszą być całkowicie sprawne. Więc co robią? Syczą, stawiają kitę, pazurami, łapami machają.

 

Magdalena Czaja

Odstraszanie.

 

Akson

Dokładnie odstraszają. Machają przed tym nosem, pacną raz i drugi, ale się wycofują. To nie jest tak, że rzucą się do siebie, na siebie i zagryzają. Dopiero w ostateczności, kiedy nie ma innego wyjścia, walczą. Ja bym dokładnie chciał, żebyśmy byli takimi kotami, takim tygryskiem, o którym mówiłaś, nie takim tygryskiem jak nasz wicepremier. Ale takim tygrysem, co sobie wchodzi do pokoju.

 

Magdalena Czaja

Opowieści o kotach zawsze są optymistyczne. Dziękuję. Dziękuję ci bardzo. A ja Was serdecznie zapraszam do obejrzenia programu ,,Nie uciekniesz” Andrzeja. Ja znalazłam tą odwagę i odsłuchuję sobie kolejne odcinki I polecam Wam, bo chyba tak jak powiedziałam wcześniej najgorszy w lęku jest lęk, więc warto naprawdę z nim się zmierzyć. I tak jak wykupujemy ubezpieczenie po prostu mieć sobie przygotowany plan A, B i C. Dziękuję Ci bardzo za dzisiaj.

 

Akson

Ja również tym bardziej dziękuję za zaproszenie. Było mi bardzo miło porozmawiać o duchowości tak naprawdę na wojnie i dziękuję, że ruszyłaś kilka stron, co do których miałam pewną obawę, żeby się ich wsłuchać w ich brzmienie, ale tak, to była miła rozmowa. Bardzo dziękuję.

 

Magdalena Czaja

Dziękuję.

Print your tickets

Zapis do Newslettera

Zapis do Newslettera Metoda-Tippinga

Proszę czekać

Thank you for signing up!

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych w celach marketingowych przez Magdalenę Czaję, prowadzącą działalność gospodarczą pod firmą Magdalena Czaja Works and Soul Magdalena M Czaja, ul. gen. Klemensa Stanisława Rudnickiego 1/3, 01-858 Warszawa, NIP 6371067527; REGON: 851802781, w tym otrzymywanie ofert na podany adres e-mail. Wiem, że zgodę mogę w każdej chwili odwołać. Więcej informacji w Polityce prywatności (RODO)