Pytania wasze – odpowiedzi nasze. Druga część sesji Q&A. Odpowiadamy na Wasze bardzo dociekliwe pytania. Kto pyta, nie błądzi!

Na jakie pytania odpowiadamy w tym odcinku:
• czy 5 etapów RW jest w każdym narzędziu
• jak dobrze wybrać trenera RW, gdzie go znaleźć
• stary a nowy arkusz RW, czym się różni
• gdy boję się pójść na kurs trenerski RW
• co to jest stan oddzielenia
• co to jest duchowy bajpas
• co to jest wirówka

Odpowiadamy, wyjaśniamy, precyzujemy po to, abyście poczuli się komfortowo, stosując metodę Radykalnego Wybaczania.

Po wysłuchaniu tego odcinka możesz:
• przeczytać książkę Colina Tippinga “Radykalna Wybaczanie”
• umówić się na sesję z Trenerem Radykalnego Wybaczania (bazę znajdziecie na stronie Instytutu www.metodatippinga.pl)
• wypełnić arkusz RW
• podzielić się tym odcinkiem z minimum jedną osobą, której to może pomóc
• obejrzeć nasze filmy na YT

Radykalne Wybaczanie to metoda, której autorem jest Colin Tipping. To potężne i skuteczne narzędzie pracy nad sobą, które przynosi ulgę, spokój i poczucie lekkości życia. Od 20 lat działa na całym świecie z korzyścią dla tysięcy ludzi.

Instytut Metody Tippinga w Polsce, jedyny, licencjonowany ośrodek Radykalnego Wybaczania w Polsce.

Prowadzące to:
Magdalena Czaja
, Dyrektor Instytutu Metody Tippinga w Polsce, coach, autorka metody Lovefiting®
Ewa Turek, trener komunikacji, mówca, coach. Współpracownik Instytutu.

Magda: Dzień dobry wszystkim. 

Ewa: Witamy serdecznie w kolejnym odcinku. A dzisiaj ciąg dalszy. 

Magda: Pytania i odpowiedzi, które do nas spłynęły od Was. 

Ewa: Pytania od Was, odpowiedzi od nas. 

(śmiech)

Magda: I w drugą stronę też zrobimy, tak. Na początek pytania odnośnie sesji i pracy  z radykalnym wybaczaniem, kursu. Pierwsze pytania, jakie mamy to? 

Ewa: Pierwsze pytanie jest ogólnie do procesu: czy zawsze i we wszystkich narzędziach, czy procesach jest zastosowanie pięciu etapów Radykalnego Wybaczania. 

Magda: Tak, we wszystkich narzędziach, nawet w narzędziu pod tytułem “Trzy listy”. Tylko że proces jest rozbity na kilka części, bo piszemy list, potem jest przerwa do czterdziestu ośmiu godzin, potem jest kolejny list, w którym są kolejne etapy. 

Ewa: Przypomnijmy, jak brzmią te pięć etapów. Zaczynamy od …

Magda: Opowiadania historii, potem czucie uczuć, potem porzucenie dawnej interpretacji, przyjęcie nowej perspektywy i ugruntowane zmian. Te pięć etapów zobaczycie i w arkuszu, i w trzynastu krokach, i w siedmiu krokach, które są narzędziem trenerskim, 

Ewa: I w czterech krokach, 

Magda: W czterech, we wszystkim. Tak. Na tym po prostu jest oparta cała metoda. Nawet jeśli jest to rozbite na części, to te pięć etapów występuje. 

Ewa: Kolejne pytanie jest takie – jak wybrać trenera do pracy indywidualnej?

Magda: To jest dosyć ważne, kogo się wybierze do pracy dlatego, że może się zdarzyć, że po prostu nie ma chemii i to jest normalne. Tak samo jest w pracy terapeutycznej. Czasami do mnie trafiają ludzie, którzy mówią, że byli, u czterech terapeutów i żaden nie podszedł mu i mówią, że jesteś moją ostatnią deską ratunku. Co oczywiście mi podnosi ciśnienie, bo odpowiedzialność robi się wielka, ale i tak bywa, że ktoś nam po prostu nie pasuje. Ale jak możecie wybrać? Macie dwa sposoby. Jeden to taki, że na naszej stronie MetodaTippinga.pl  są dwa miejsca, w których znajdziecie bazę z trenerami. Na stronie głównej oraz w menu pod guzikiem – kurs trenerski.

Ewa: Trenerzy są pod guzikiem, pamiętajcie.

Magda: Tak na guziku są. I tam, jak wejdziecie, są imiona, nazwiska, telefony i miasta. Kiedyś te miasta miały znaczenie, kiedy pracowaliśmy nie online. W tej chwili to już nie ma znaczenia. No i tam jest wybór,  taki intuicyjny bym powiedziała. Możecie się zastanowić: czy kobieta, czy mężczyzna? Czy w moim mieście, czy nie w moim mieście? Drugi sposób to jest napisać do Instytutu. My z reguły oddzwaniamy, prosimy o numer telefonu zawsze, oddzwaniamy. I z reguły robię to ja. Po prostu rozmawiam z tą osobą i dopasowuję trenera. To znaczy, pytam o to, z czym ta osoba dzwoni i czasami się zdarza, że ta osoba dzwoni i mówi, że chce pracować z Tobą albo chce pracować Ewą, no to wtedy wiadomo jest to jasne. Natomiast czasami ja, znając trenerów, ich historię i ich doświadczenie życiowe, czasem płeć ma znaczenie. Po prostu proponuję parę osób i ta osoba sobie dzwoni i wybiera swojego trenera. 

Ewa: Czasami jak trafiają do mnie osoby, to mówią: o, słuchałam podcastu, jakoś tak poczułam, że chcę właśnie z Panią, a ktoś inny mówi: trafiłem i to nie przypadek, bo oddałem to  sile wyższej, niech postawi na mojej drodze trenera, który jest dla mnie najlepszy.

Magda: Tak, tak. A czasami są takie prozaiczne rzeczy jak np. ceny, dlatego, że trenerzy mają różne ceny i czasami życie po prostu też nas jakoś tam weryfikuje, na co możemy sobie pozwolić. 

Ewa: To ja dodam tu  takie dodatkowe pytanie, co w sytuacji kiedy bardzo, bardzo potrzebuję – ja klient, ale  niestety jestem w takiej sytuacji, w której nie mogę sobie pozwolić na zapłacenie za sesję. I tu pojawia się trzy razy do roku taka możliwość. 

Magda: Tak. 

Ewa: Ponieważ Instytut trzy razy do roku prowadzi kursy trenerskie, które kończą się praktyką dla (za chwilę) nowych trenerów. To jest jedyna sytuacja, moment, w którym Instytut może doradzić, czy skierować taką osobę, nazwijmy to do działań non profit.  

Magda: Tak się zdarzało i nawet historia była taka, że klientka się zgłosiła, że ma jakąś tam bardzo pilną potrzebę, ja powiedziałam, że akurat są praktyki skierowałam ją do trenerki i w tej chwili ta klientka też jest trenerką, bo po prostu po tej pracy tak się zachwyciła. 

Ewa: Zobaczcie, nic się nie dzieje przypadkiem, jest w tym jakiś sens i logika, której nie zawsze możemy zobaczyć i dostrzec na początku.

Kolejne pytanie: co z trenerami, których nie ma na stronie, a wiadomo, że funkcjonują w przestrzeni i prowadzą też sesje? 

Magda: I mają certyfikaty. Oczywiście te certyfikaty są ważne. Natomiast na stronie Instytutu wiszą trenerzy tylko ci, którzy ukończyli te najnowsze kursy od 2018 roku, dlatego, że kurs od 2018 roku jest kursem zmodyfikowanym, poszerzonym i pracujemy, uczymy się narzędzi na nowym arkuszu. Poprzednie grupy uczyły się na starym. Teraz, jeśli akurat nas słucha osoba, która jest takim właśnie “starym” w cudzysłowie trenerem, to jest możliwość odświeżenia tego certyfikatu. Po prostu trzeba odbyć taki weekendowy warsztat pracy z arkuszem, żebym była pewna, że ta osoba rozumie, co się robi w tych nowych punktach w arkuszu. I wtedy nie ma problemu oczywiście, dołącza do bazy trenerskiej. 

Ewa: Zachęcamy, żeby napisać do Instytutu i Instytut zbiera te zgłoszenia po to, żeby zorganizować taki weekendowy warsztat. 

Czy praca online jest OK?. 

Magda: Rozumiem, że to jest pytanie do sesji, do kursów i warsztatów itd. No słuchajcie, życie nas trochę postawiło w sytuacji bez wyjścia. Ja pamiętam jak lockdown się zaczął, ten pierwszy. To było chyba tydzień albo dwa przed kursem trenerskim i trzeba było w bardzo szybkim tempie dostosować wszystko do pracy online. Tak naprawdę nikt nie wiedział, jak to będzie wyglądało, a okazało się, że jest to tak przyjazne środowisko do pracy. Energia, tak jak miała płynąć, tak płynie, przyjaźnie się zawiązuje tak samo jak w rzeczywistości, w realu. Pracuje się w osobnych pokojach, prowadzi się sesje, tak jakby to było po prostu w osobnym pomieszczeniu. A plusem jest to, że jest się u siebie w domu. Można po prostu wyjść sobie na obiad, odpocząć, można sobie leżeć, nawet będąc na kursie, byleby było włączone wideo, to jest taka rzecz, której ja wymagam i w pełnym komforcie bez jeżdżenia nigdzie. Jest to też super dla ludzi z zagranicy dlatego, że nie muszą lecieć samolotem szukać hoteli itd. Więc jest bardzo, bardzo dużo plusów. Jedyny minus, jaki ja widzę jeśli chodzi o kurs i w ogóle narzędzia to Satori, nie da się zagrać online. Aczkolwiek, nie dziwcie się jeśli się ukaże Satori online. To by był w ogóle hit. 

Ewa: Czy coś wiesz na ten temat?. Czy czarujesz?

Magda: Są takie plany. Nie naszego Instytutu, ale centrali i to naprawdę będzie super. Wtedy to już nic nie stanie na przeszkodzie. A jeśli chodzi o sesje online, takie indywidualne no to wszyscy teraz tak pracują. I tu nie ma żadnego problemu. 

Ewa: Kolejne pytanie jest następujące: boję się przyjść na kurs, bo nigdy nie pracowałam z ludźmi i nie jest to moim zawodem. 

Magda: Pytanie było – czy ja się nadaję? Słuchajcie, na kursie pierwszego dnia, właściwie co druga osoba mówi, że się boi, że tego okresu praktykanckiego nie przejdzie, ponieważ: A) nie znajdzie klientów B), że nie umie pracować z ludźmi, bo nigdy, na przykład, tego nie robiła. I ja tutaj będę już zawsze dawać przykład ostatniego kursu. I za to jestem bardzo wdzięczna Magdzie, ponieważ była z nami 75-letnia Magda, która przyszła na kurs z postanowieniem, że będzie pracowała tą metodą, ale też powiedziała, że ona nie wie, czy ona da radę i tak dalej. A przeszła po prostu wszystko śpiewająco, ponieważ klienci się zawsze znajdą. Jest też taka śmieszna, powtarzająca się historia, że pisze do mnie przyszła trenerka. – Słuchaj, ja nie mam ludzi do pracy, zgłosili się, ale potem zniknęli. No i ja wtedy zawsze zadaję pytanie: Tak? No to przyjrzyj się czy, Ty naprawdę chcesz, czy to Ty nie powodujesz, że Twój wewnętrzny opór się nie pojawia, nie manifestuje na zewnątrz i za każdym razem jak ja to mówię to, ta osoba potem wraca i mówi: – Słuchaj, faktycznie ja po prostu się modliłam, żeby nikt się nie pojawił. Dopiero jak to odkryła, to po prostu ludzie się zaczęli pojawiać. Ludzie się wymieniają znajomymi i rodzinami, bo nie pracujemy ze swoimi rodzinami i tych klientów jest naprawdę dużo.

Ewa: Czyli można. Można się bać, ale…

Magda: Ja mówię tak, bój się i przyjdź. To jest moja dewiza. Ja też odczuwam wielokrotnie lęk przed czymś, ale już tak postanowiłam w życiu, że właśnie w lęk trzeba wchodzić, bo jest dopiero wyzwanie. Wiesz, jak się nie boisz i coś robisz no to okej, średnia chwała, ale jak się boisz i to robisz, to jest dopiero osiągnięcie. Także bój się i działaj. 

Ewa: Dobrze, kolejne pytanie jest takie: dlaczego nie mogę umówić się na jedną sesję, jedno spotkanie z trenerem np. żeby nauczyć się arkusza?

Magda: Tak, to jest pytanie,  które się powtarza. Były takie telefony do Instytutu – “Ale ja tylko chce przyjść na jedną taką sesję, żebyście mi pokazali, jak ten arkusz się robi”. No nie pracujemy w ten sposób. Wszyscy trenerzy pracują kilkoma sesjami dlatego, że i tutaj na pomoc idzie taka metafora: Nie zostawia się klienta z rozwierconym zębem, tak? Jest to proces. To jest pięć etapów, których się nie da przejść na jednej sesji, po prostu się nie da. To jest minimum trzy godziny dlatego, że godzina to jest opowiadanie historii. Jak ktoś przychodzi z takim konkretem, po prostu wiesz,  wydarzyło się to i to, konkretnie i nie jest to jakiś wielki temat, to masz godzinę na opowiedzenie historii, na czucie uczuć, już wchodzimy w ten obszar trzeciego etapu, czyli porzucenie dawnej interpretacji i trenerzy znają metody jak to robić. Dostajesz zadanie domowe, podczas tego zadania domowego też odkrywasz pewne rzeczy i wracasz. I samo zrobienie arkusza to jest dwie godziny. Takie dobre zrobienie arkusza to dwie godziny na przejście, takie świadome, pełne, bez pośpiechu. A przecież wiesz, z reguły przychodzimy z takimi rzeczami, odkrywasz jedno za tym jest drugie. Jest jeszcze tyle narzędzi do wykorzystania, są listy, jest siedem kroków, trzynaście kroków. Także te trzy to jest w ogóle takie, minimum, minimum, żeby liznąć, o czym jest ta metoda, jak ona działa i jakie efekty daje.

Ewa: Ja też bardzo to polecam. Ja po tych trzech spotkaniach, polecam, żeby umawiać się regularnie np. raz w miesiącu na spotkanie oczyszczające. I mam oczywiście też takich klientów, z którymi pracuję od kilku lat już i spotykamy się i czasami wspominamy. A pamiętasz, jak zaczęliśmy/zaczęłyśmy pracować, to ja byłam taka i owaka. A dzisiaj, oczywiście życie nam dostarcza nowych tematów, ale jakby waga i też szybkość radzenia sobie z tymi nowymi tematami jest zupełnie inna niż kiedy się zaczyna taką pracę.

Magda: Tak zdecydowanie i miodem na serce trenera jest, ja na przykład, zawsze jak słyszę taką informację zwrotną: zupełnie inaczej teraz już się zachowuję, jestem odważniejsza, zaczęłam stawiać granice, widzę czerwone flagi, wycofuję się wcześniej. To są fantastyczne informacje, że to po prostu działa.

Ewa: Kolejne pytanie: co zrobić kiedy nie mogę zobaczyć doskonałości w tej sytuacji, z którą pracuję albo przerabiam?

Magda: Jeżeli nie możemy zobaczyć doskonałości, to znaczy, że jesteśmy cały czas w procesie. To jest jedna rzecz.  Więc trzeba naprawdę się przyjrzeć czy my głęboko tę pracę wykonaliśmy, bo jest też pewne zagrożenie w zbyt szybkim zrobieniu całego procesu i arkusza. I to wymaga doświadczenia, ale też wyczucia trenera, kiedy naprawdę jest ten moment, że można już zrobić ten akt wybaczenia, do jakiego kalibru my się tutaj mierzymy. Więc jeżeli ktoś nie może zobaczyć doskonałości, to po pierwsze może być to sygnał, że praca jest jeszcze w toku to raz a dwa, warto pamiętać o tym, że wystarczy, żeby się otworzyć na to, że to jest doskonałość. My wielokrotnie nie będziemy widzieli doskonałości, ale sam ten sygnał, że otwieram się na to, że to jest doskonałe, mimo że tego nie widzę. Zresztą tam w arkuszu jest nawet takie sformułowanie. To już zmienia energię i już trochę luzuje nam te zbyt mocno kręcone śrubki z cierpieniem.

Ewa: Kolejny pytanie: co to jest oddzielenie? 

Magda: Tak, to moje ulubione pytanie – oddzielenie. Jest takich trochę sformułowań w metodzie Tippinga, które zwłaszcza dla osób początkujących np. albo dopiero wchodzących w rozwój, albo takich będących jedną stopą w tym rozwoju, a drugą bardzo mocno na ziemi, to są takie dziwne sformułowania typu np. uzdrawiający taniec albo uzdrawiający anioł, albo oddzielenie, 

Ewa: Lustro.

Magda: Tak, tak i oddzielenie jest jednym z nich, gdyż to ono jest tutaj w punkcie ósmym arkusza. Ja wam przeczytam, jak to brzmi. ”Zdaję sobie sprawę, że to moja dusza zachęciła mnie do stworzenia tych przekonań po to, aby wzmocnić moje poczucie oddzielenia – abym mogła odczuwać je głębiej dla mojego duchowego rozwoju. Ponieważ zaczynam przypominać sobie, kim naprawdę jestem, daję sobie pozwolenie na uwolnienie tych przekonań i wysyłam teraz miłość wdzięczność do X za stworzenie tej okazji do rozwoju”. O co chodzi z dzieleniem, poczuciem oddzielenia? Innymi słowy, ja bym powiedziała, że to jest taka duchowa amnezja. To znaczy, jest to taki stan, w którym my zapominamy, kim naprawdę jesteśmy i że tak naprawdę w każdej sytuacji życiowej zawsze jesteśmy połączeni ze źródłem. To jest stan, w którym jesteśmy w świecie ofiar, kiedy nam się wydaje, że jesteśmy sami na świecie, że znikąd pomocy, że to jest bez sensu i, że dzieje się tylko złe. To jest właśnie stan oddzielenia. I w tym punkcie jest mowa o tym, że dzięki temu stanowi oddzielenia my poznajemy swoje przekonania, i za to dziękujemy tej osobie, która nam to zgotowała.

Ewa: Kolejne pytanie: klient mówi, że już rozumie, że nie stało się nic złego. To czy teraz powinien udawać, jeżeli coś się powtórzy. Czy powinien udawać, że wszystko jest doskonałe, jeżeli znów przeżywa podobne emocje? Bo trener powiedział, że jest doskonały?

Magda: Wiesz co, to jest, odpowiedź jest taka. Jeśli musisz udawać, to znaczy, że nie widzisz doskonałości. To znaczy, że praca nie została zakończona. Jeśli naprawdę przeżyjesz taki moment, a to się zdarza, takiego oświecenia, że zobaczysz, że naprawdę nie stało się nic złego, tylko Ty miałaś okazję dzięki temu co się stało, zobaczyć jakieś rzeczy o sobie albo, że mogłaś dzięki temu uleczyć, zobaczyć coś z dalekiej przeszłości. Po to ta osoba się pojawiła, żeby Ci przypomnieć, że tamtych rzeczy nie załatwiłaś,  masz niezałatwione tematy. Jak ty to zobaczysz tak jasno i wyraźnie, że to nie jest twój oprawca, tylko przynosi Ci okazję do uleczenia tych ran. Po pierwsze, jest duża szansa, że to się już więcej nie wydarzy. To jest jedna rzecz, a druga rzecz, że nawet jeśli się wydarzy to Ty już z tym nie zarezonujesz, nie będziesz musiała nic udawać. To jest takie dosyć zero-jedynkowe, a jeśli poczujesz coś, to jest to dla ciebie sygnał, że masz jeszcze doczyścić, że ten ząb jeszcze nie jest przygotowany do zaplombowania. 

Ewa: To ja dodam tu pytanie: co to znaczy “duchowy bypass”?

Magda: Duchowy bypass, jedno z moich ulubionych. Jest to stwierdzenie na to, że my bardzo często nie dopuszczamy do głosu uczuć czy emocji, które naprawdę czujemy, czyli, czuję się skrzywdzona, ale na przykład uważam, że na tyle już znam Radykalne Wybaczanie, że wiem, że wszystko jest doskonałe, że nie mogę poczuć, że jestem wściekła, no bo to by znaczyło, że ja nie żyję tą filozofią, więc będę udawała przed sobą i światem, że ja nie czuję tego co czuję. 

Ewa: Chodzi o to, że cały czas czujemy te uczucia. Jeżeli czujemy złość, jeżeli czujemy wściekłość, to jesteśmy w tej wściekłości. Ale tu chodzi o to, żeby przejść ten proces, w którym szukamy lekcji i łatwiej przechodzimy przez ten proces trudnych emocji, odczuwania. Czyli nie chodzi o to, żeby je blokować, tylko żeby je uświadamiać szybciej i szybciej je przepuszczać. 

Magda: Tak integrować po prostu. No bypass oznacza takie obejście, czyli obchodzę swoje uczucia. Jestem ponadto, nie pozwala im dojść do głosu, a one słuchajcie, nie pójdą sobie tak “O, nie zauważyła mnie, to sobie pójdę”. One zostają w ciele. Ewa się śmieje z moich metafor. Ale tak jest. Te uczucia sobie nie pójdą i będą się tak długo do nas dobijać, dopóki my nie powiemy: tak jestem wściekła, widzę, że jestem wściekła, poczułam się zraniona. Więc o tym jest duchowy bypass. Zresztą duchowy bypass jest bardzo często dostrzegany u osób, które są na ścieżce rozwoju duchowego, które uważają się za osoby bardzo uduchowione, bardzo oświecone. One wtedy nie mają kontaktu np. z takimi uczuciami jak nienawiść do kogoś, zazdrość, zawiść, dlatego, że uważają, że oświecona osoba takich uczuć nie ma.

Ewa: Kolejne mocne pytanie: dlaczego Bóg to tak zorganizował, że trzeba cierpieć i doświadczać trudnych sytuacji?

Magda: Ja też mam zamiar zapytać. Ale poważnie, to myślę sobie tak, że jeżeli jesteś osobą, która wierzy w to, że my sobie sami wybieramy los, to już jest odpowiedź, z jakiegoś powodu nasza dusza chciała być może tego doświadczyć. Dla osób, które w to nie wierzą, bo wiara w to nie jest konieczna w Radykalnym Wybaczeniu. Jest część osób, której takie myślenie przynosi nawet ulgę, tak bym powiedziała. Dlaczego? Dlatego, że bierzemy odpowiedzialność za wykreowanie tego co się dzieje. Natomiast myślę sobie, że tak naprawdę to Bóg z tym nie ma za wiele wspólnego, w moim odczuciu. Tak naprawdę, to nasza interpretacja tego co nam się zdarza, jest źródłem naszego cierpienia. Tak naprawdę, my jesteśmy tym projektorem i np. za to właśnie uwielbiam metodę Byron Katie. Dlatego, że ona uczy kwestionować myśli. Do tego stopnia, tak zresztą jak Tolle, żeby przyjmować wszystko, co jest bez interpretowania. I wtedy to, że ciebie coś boli, to po prostu wiesz, że coś boli, a nie cierpisz. Ból a cierpienie to są dwie różne rzeczy, dlatego, że ból jest czystą emocją, uczucie a cierpienie to już jest ból, który ma narośnięte interpretacje -jestem osamotniona, ja mam pecha. Więc taka jest różnica między tymi dwoma sformułowaniami. Więc myślę,  że to raczej nasza interpretacja wydarzeń bardziej niż jakieś zamysły.

Ewa: Czyli tutaj ma znaczenie hasła wolny wybór. Zaufanie i pokora.

Magda: Tak, tak, aczkolwiek ja też jako człowiek, jak patrzę na to co się dzieje, no może mi ktoś powiedzieć: no dobra, ale jaka interpretacja, jak są wojny, nie wiem. Ludzie w strasznych cierpieniach umierają. Ja też tego nie rozumiem, ale tak jak Colin Tipping proponuje, ja się tego trzymam. Gdzieś tam sobie powiedziałam – jeżeli zakładam, że wszystko jest doskonałe, to zakładam, że w tym też jest jakaś doskonałość, ale moim umysłem nie jestem w stanie tego pojąć. Prawdopodobnie zrozumiemy to po śmierci, tak myślę. 

Ewa: Pojawia się takie pytanie – wirówka z rodzicami i że to często stanowi wyzwanie dla osób, które pracują z przeszłością, z rodzicami. Co to znaczy ta wirówka?

Magda:  Tak właśnie. Może w ogóle wytłumaczmy, o co tutaj chodzi? Bo jak ktoś nas słucha pierwszy raz to w ogóle. Jaka wirówka? Pralka?

Ewa: Frania (śmiech)

Magda: Tak. Wirówka. Słuchajcie, to jest takie narzędzie w Radykalnym Wybaczaniu (ono również jest w arkuszu), które pomaga nam właśnie oddzielić fakty od interpretacji. Od interpretacji, które są źródłem naszego cierpienia. Na przykład: tata się wyprowadził z naszej rodziny, to jest fakt, a interpretacja: tata mnie porzucił, tata mnie nie kochał, nie da się mnie kochać, wszyscy mnie w życiu porzucą, mężczyznom nie można ufać itd. To są różne interpretacje. Więc wirówka, to jest właśnie odwirowanie tych faktów od naszych interpretacji i przekonań. 

Ewa: Często pojawia się takie pytanie: dlaczego trudniej jest sobie wybaczyć (czyli samo wybaczanie)? Mówi się, że łatwiej wybaczyć innym niż sobie.

Magda: Wiesz co, to jest dobre pytanie i w ogóle taką mam obserwację, że bardzo często ludzie zgłaszają się do mnie i mówią, że chcą przyjść i wybaczyć sobie, my jakoś tak  nawykowo, bardzo często siebie oskarżany o rzeczy, które się wydarzyły w życiu, bo często jest to dla nas łatwiejsze. Bo np. łatwiej jest nam siebie oskarżyć niż rodziców, których trzymamy na piedestale i których po prostu nie chcemy brudzić błotem, bo np. tylko to nam zostało. 

Ewa: Autorytety. Całe wychowanie nie uczy nas tego, że można podważać autorytety.

Magda: Tak, i stąd właśnie, że ja to chcę zacząć od samo wybaczania. Natomiast nie ma takiej potrzeby dlatego, że Colin Tipping twierdzi, że wybaczając innym – wybaczasz też sobie. Zwróć uwagę, że coś w tym jest. Załóżmy, że ktoś ci coś zrobił i zrobisz na niego proces wybaczenia, to czujesz ulgę. I bardzo często już puszcza te rzeczy, które sobie mogłeś zarzucić w tej sytuacji, 

Ewa: Tak, bo często osoba taka mówi – “a powinnam tak, a dlaczego nie”. I ciągle są pytania dlaczego, dlaczego. Natomiast pracując właśnie ze swoimi zaszłościami, później już to nie jest potrzebne. 

Magda: Tak. I jeszcze odpowiadając na pytanie dlaczego to jest trudne. Dlatego, że my mamy wiele takich aspektów swojej osobowości, które są sprzeczne ze sobą. To znaczy, mamy taką część nas, która wie, że jesteśmy niewinni i ona czasami dochodzi do głosu. Czasami też czuję, że to, tak naprawdę to nie jest moja wina. Bo trzeba też powiedzieć, że są dwa rodzaje poczucia winy: racjonalny i nieracjonalny. Czasami bierzemy na siebie rzeczy na, które nie mieliśmy wpływu,  a czasami przeskrobaliśmy. Jest taka część, która ma tę świadomość, że jesteśmy niewinni. Ale jest też taka część, która będzie nas zawsze oskarżała. Więc trudno jest być prokuratorem i obrońcą w jednym. Dlatego to jest takie trudne. 

Ewa: Mamy w sobie wiele głosów, które mówią różnymi postawami. Tak jak, sędzia prokurator,  niewinny,  ale też i cenzor. Więc różne są te nasze wewnętrzne głosy, no ale tym się zajmuje już cała psychologia. Natomiast to, co zauważył też Colin Tipping  podczas swojej pracy i praktyki i szlifowania właśnie tej metody, że zaczynając od wybaczania innym, te własne wewnętrzne dylematy, problemy często albo znikają, albo są na tyle już mało istotne, że nie trzeba z nimi pracować. Ale oczywiście jest też arkusz radykalnego samowybaczenia, więc takie narzędzie jest.

Magda: Również jest książka ,,Radykalne Samowybaczanie” więc też zachęcamy do przeczytania. Czasami też to samo oskarżanie jest taką zasłoną dymną właśnie przed tym, żeby kogoś nie oskarżyć, żeby nie musieć zmierzyć z oprawcą. To może wynikać z lęku. To jest niesamowite, jak robię np. siedem kroków. W siedmiu krokach jest taki moment, w którym klient zamyka oczy i sadza naprzeciwko siebie swojego oprawcę, oczywiście tak energetycznie. I ja proszę o to, żeby powiedział swojemu katowi, jakie cierpienie spowodował i zdarza się czasami, że ludzie nie są w stanie tej osobie tego powiedzieć, nawet tej osoby tam nie ma. Tak olbrzymi jest ten lęk. 

Ewa: Stosujemy różne narzędzia, metody czy podpowiedzi, żeby ta osoba- klient czuł się komfortowo w tej sytuacji, bo podkreślamy to wielokrotnie, że metoda Radykalnego Wybaczania nie zmusza do tego, żeby konfrontować się z oprawcą, jeżeli klient ma z tym problem. 

Magda: I nie zmusza do wchodzenia w obszary, które są za trudne. Jeśli coś jest za trudne i widać, że to jest trauma to wtedy trener, jego obowiązkiem jest odesłać taką osobę po pomoc taką profesjonalną. Ale podsumowując to pytanie, zacznijcie od wybaczania innym. Może się okazać na końcu, że naprawdę już niewiele macie do siebie.

Ewa: I tym miłym akcentem kończymy dzisiejszy odcinek, także czekamy na Wasze pytania, które do nas spływają i jak się uzbiera to, zrobimy kolejny odcinek.

Dokładnie tak, za dzisiaj dziękujemy i do usłyszenia.