Rozmowa Magdaleny Czaji i Ewy Turek. Odcinek 22, luty 2021. Druga część odpowiedzi na pytania słuchaczy.
Czternaście pytań, które przyszły od słuchaczy, i odpowiedzi na nie. Najwięcej dotyczy praktyki: po czym poznać dobrego trenera, dlaczego nie da się zrobić arkusza na jednym spotkaniu, czy praca online cokolwiek zabiera. Druga część odcinka to słownik: prowadzące tłumaczą pojęcia, które w Radykalnym Wybaczaniu brzmią najbardziej obco, czyli oddzielenie, duchowy bypass i wirówkę.
Wolisz posłuchać? Odcinek jest też na Spotify i w Apple Podcasts.
Najważniejsze z rozmowy
- Pięć etapów metody występuje w każdym narzędziu, w arkuszu i w listach; w niektórych są rozłożone na kilka dni, ale żadnego nie da się pominąć.
- Sesja indywidualna to według prowadzących minimum trzy spotkania, bo samo opowiedzenie historii zajmuje godzinę, a rzetelne wypełnienie arkusza dwie.
- Trenerów z katalogu Instytutu wybiera się intuicyjnie albo przez Instytut, który po rozmowie proponuje kilka osób do wyboru.
- Trzy razy w roku, w okresie praktyk nowych trenerów, jest możliwość pracy bez opłaty; poza tym oknem Instytut takiej ścieżki nie prowadzi.
- Prowadzące nazywają metodę procesem, nie interwencją: gdy widać traumę, obowiązkiem trenera jest odesłać po profesjonalną pomoc.
- Trzy pojęcia, których słuchacze nie rozumieli najczęściej: oddzielenie („duchowa amnezja”), duchowy bypass (obchodzenie własnych uczuć) i wirówka (oddzielanie faktu od interpretacji).
- Colin Tipping twierdzi, że wybaczając innym, wybaczasz też sobie, dlatego prowadzące radzą zaczynać od wybaczania innym, a nie od samowybaczania.
Pojęcia z tego odcinka
| Pojęcie | Co znaczy w tej rozmowie |
|---|---|
| Pięć etapów | Opowiedzenie historii, czucie uczuć, porzucenie dawnej interpretacji, przyjęcie nowej perspektywy, ugruntowanie zmiany. Szkielet każdego narzędzia metody. |
| Oddzielenie | Stan z ósmego punktu arkusza, który Magdalena Czaja nazywa duchową amnezją: poczucie, że jest się samemu i że dzieje się tylko złe. |
| Duchowy bypass | Obchodzenie własnych uczuć w imię bycia „już rozwiniętym”. Udawanie przed sobą, że złości nie ma, bo nie wypada jej mieć. |
| Wirówka | Narzędzie z arkusza, które oddziela fakt od interpretacji. Fakt: tata się wyprowadził. Interpretacja: nie da się mnie kochać. |
| Wina racjonalna i nieracjonalna | Rozróżnienie Magdaleny Czaji: raz człowiek faktycznie przeskrobał, raz bierze na siebie coś, na co nie miał wpływu. |
| Siedem kroków | Narzędzie trenerskie, w którym klient mówi to, czego nie powiedział, do osoby wyobrażonej przed sobą. |
| Trzy listy | Narzędzie rozłożone w czasie: między listami jest przerwa do czterdziestu ośmiu godzin. |
Czy pięć etapów Radykalnego Wybaczania jest w każdym narzędziu?
To pierwsze pytanie, jakie przyszło od słuchaczy, i odpowiedź jest jednoznaczna: tak, w każdym. Magdalena Czaja wymienia narzędzia po kolei i pokazuje, że etapy są w arkuszu, w trzynastu krokach, w siedmiu krokach używanych przez trenerów i w czterech krokach. Kolejność jest zawsze ta sama: opowiadanie historii, czucie uczuć, porzucenie dawnej interpretacji, przyjęcie nowej perspektywy i ugruntowanie zmiany.
Różnica między narzędziami polega nie na tym, które etapy się w nich znajdują, ale na tym, jak są rozłożone w czasie. W narzędziu „Trzy listy” proces jest rozbity na części: pisze się list, potem jest przerwa do czterdziestu ośmiu godzin, potem następny list z kolejnymi etapami. Przerwa jest częścią narzędzia, nie pauzą w pracy.
Dla kogoś, kto zaczyna, wynika z tego jedna praktyczna rzecz: wybór narzędzia jest wyborem formy i czasu, a nie wyborem skrótu. Nie ma w metodzie wersji, która pomija czucie uczuć albo ugruntowanie zmiany.
Tak, we wszystkich narzędziach, nawet w narzędziu pod tytułem „Trzy listy”. Tylko że proces jest rozbity na kilka części, bo piszemy list, potem jest przerwa do czterdziestu ośmiu godzin, potem jest kolejny list, w którym są kolejne etapy.
- Magdalena Czaja
Jak wybrać trenera Radykalnego Wybaczania do pracy indywidualnej?
Prowadzące podają dwie drogi. Pierwsza to katalog trenerów na stronie Instytutu, z imionami, nazwiskami, telefonami i miastami. Miasto miało znaczenie, dopóki praca odbywała się na miejscu; przy pracy online przestało. Wybór z katalogu Magdalena Czaja nazywa intuicyjnym: kobieta czy mężczyzna, blisko czy nie blisko.
Druga droga to napisanie do Instytutu. Wtedy Magdalena Czaja oddzwania, pyta, z czym dana osoba się zgłasza, i proponuje kilku trenerów, znając ich historię i doświadczenie. Czasem ktoś od razu wie, z kim chce pracować, bo słyszał go w podcaście.
Jest też rzecz, którą prowadzące mówią bez owijania: bywa, że po prostu nie ma chemii, i to jest normalne. Cena też bywa kryterium, bo trenerzy mają różne stawki, i Magdalena Czaja mówi o tym otwarcie, zamiast udawać, że pieniądze nie mają znaczenia. Z obu dróg wynika ten sam wniosek: to klient wybiera trenera, a nie odwrotnie, i wolno mu zmienić zdanie.
Może się zdarzyć, że po prostu nie ma chemii i to jest normalne.
- Magdalena Czaja
Dlaczego nie można umówić się na jedną sesję, żeby nauczyć się arkusza?
To pytanie wraca do Instytutu regularnie i odpowiedź brzmi: bo pięciu etapów nie da się przejść w jednym spotkaniu. Magdalena Czaja rozkłada to na godziny. Samo opowiedzenie historii zajmuje godzinę, i to przy konkretnym, niewielkim temacie. Rzetelne wypełnienie arkusza, świadomie i bez pośpiechu, to kolejne dwie godziny. Do tego dochodzi zadanie domowe między spotkaniami, podczas którego człowiek odkrywa rzeczy, z którymi wraca.
Dlatego wszyscy trenerzy pracują cyklem spotkań, a trzy sesje prowadzące nazywają absolutnym minimum, żeby zobaczyć, o czym ta metoda jest. Ewa Turek dodaje własną praktykę: po tych trzech spotkaniach proponuje klientom regularne spotkanie oczyszczające, raz w miesiącu. Mówi też o klientach, z którymi pracuje od kilku lat, i o tym, że nowe tematy życie dostarcza nadal, tylko tempo radzenia sobie z nimi jest inne niż na początku.
Nie zostawia się klienta z rozwierconym zębem.
- Magdalena Czaja
Co to jest stan oddzielenia?
To pojęcie z ósmego punktu arkusza i jedno z tych, które według Magdaleny Czaji brzmią dla początkujących najdziwniej, obok tańca i zasady lustra. W arkuszu mowa jest o przekonaniach stworzonych po to, by wzmocnić poczucie oddzielenia, i o wysłaniu wdzięczności osobie, która stworzyła okazję do rozwoju.
Magdalena Czaja tłumaczy to własnym obrazem: duchowa amnezja. Stan, w którym człowiek zapomina, kim jest, i ma poczucie, że jest sam na świecie, że pomocy nie ma znikąd i że dzieje się wyłącznie złe. W języku metody to stan przebywania w świecie ofiar.
Praktyczny sens tego punktu w arkuszu jest taki: właśnie w tym stanie widać własne przekonania najwyraźniej, bo dopiero wtedy wychodzą na powierzchnię. Dlatego w ósmym punkcie pojawia się wdzięczność skierowana do osoby, która tę sytuację, jak mówi Magdalena Czaja, zgotowała, i to jest w całym arkuszu fragment najtrudniejszy do przyjęcia na pierwszym czytaniu.
Innymi słowy, ja bym powiedziała, że to jest taka duchowa amnezja.
- Magdalena Czaja
Co to znaczy duchowy bypass?
Bypass to obejście, więc duchowy bypass jest obchodzeniem własnych uczuć. Magdalena Czaja opisuje mechanizm od środka: czuję się skrzywdzona, ale uważam, że znam już Radykalne Wybaczanie na tyle dobrze, że nie wolno mi być wściekłą, bo to by znaczyło, że nie żyję tą filozofią. Więc udaję przed sobą i przed światem, że nie czuję tego, co czuję.
Zauważa przy tym, że najczęściej widać to u osób uważających się za bardzo uduchowione, bo one nie dopuszczają do siebie takich uczuć jak nienawiść, zazdrość czy zawiść. Ewa Turek stawia obok tego rozróżnienie: nie chodzi o blokowanie emocji ani o zostawanie w nich, tylko o coraz szybsze ich uświadamianie i przepuszczanie. Sama nazwa jest tu wskazówką, bo bypass w medycynie jest obejściem, a nie naprawą, i dokładnie tak według prowadzących działa w emocjach: uczucie zostaje na miejscu, tylko przestaje być widziane.
Te uczucia sobie nie pójdą i będą się tak długo do nas dobijać, dopóki my nie powiemy: tak jestem wściekła, widzę, że jestem wściekła, poczułam się zraniona.
- Magdalena Czaja
Co to jest wirówka w Radykalnym Wybaczaniu?
Nazwa brzmi jak sprzęt domowy i prowadzące same się z tego śmieją, ale narzędzie jest proste. Wirówka jest w arkuszu i służy do oddzielenia faktu od interpretacji, którą człowiek na ten fakt nałożył.
Magdalena Czaja podaje przykład, który tłumaczy całe pojęcie w dwóch zdaniach. Fakt: tata się wyprowadził z rodziny. Interpretacje, jakie na tym wyrosły: tata mnie porzucił, tata mnie nie kochał, nie da się mnie kochać, wszyscy mnie w życiu porzucą, mężczyznom nie można ufać. Fakt jest jeden, interpretacji jest pięć, a cierpienie bierze się z tych drugich.
To samo rozróżnienie wraca w rozmowie jako różnica między bólem a cierpieniem: ból jest czystym uczuciem, a cierpienie to ból z narośniętymi interpretacjami w rodzaju „jestem osamotniona” albo „mam pecha”. Narzędzie nie unieważnia faktu i nie podważa tego, co się stało; rozdziela tylko dwie warstwy, które w pamięci zdążyły się zrosnąć w jedno zdanie o sobie.
Wirówka, to jest właśnie odwirowanie tych faktów od naszych interpretacji i przekonań.
- Magdalena Czaja
Dlaczego trudniej wybaczyć sobie niż innym?
Prowadzące zauważają, że wiele osób zgłasza się właśnie po to, żeby wybaczyć sobie. Magdalena Czaja podaje dwa wyjaśnienia, dlaczego to jest trudniejsze, i oba są o strukturze, nie o sile woli.
Pierwsze: oskarżanie siebie bywa łatwiejsze niż oskarżenie rodziców, których człowiek trzyma na piedestale, bo czasem tylko to mu z relacji zostało. Ewa Turek dokłada obserwację o wychowaniu, które nie uczy podważania autorytetów. Prowadzące podają to jako swoje spostrzeżenie, nie jako wskazówkę wychowawczą.
Drugie: w człowieku są sprzeczne części. Jedna wie, że jest niewinny, druga będzie go oskarżać zawsze. Do tego dochodzi rozróżnienie na winę racjonalną, kiedy faktycznie przeskrobaliśmy, i nieracjonalną, kiedy bierzemy na siebie coś, na co nie mieliśmy wpływu.
Rada prowadzących jest odwrotna do intuicji: zacząć od wybaczania innym, bo wtedy część zarzutów wobec siebie odpada sama. Ewa Turek dodaje, że narzędzie do samowybaczania oczywiście istnieje, więc nie jest to zamknięta droga, tylko kwestia kolejności.
Trudno jest być prokuratorem i obrońcą w jednym.
- Magdalena Czaja
Gdzie prowadzące stawiają granicę
Ten fragment jest ważny na tyle, że podajemy go osobno. Prowadzące mówią wprost, że metoda nie zmusza do konfrontacji z osobą, która skrzywdziła, ani do wchodzenia w obszary za trudne. Magdalena Czaja opisuje, że w narzędziu siedmiu kroków zdarza się, że człowiek nie jest w stanie powiedzieć nic osobie, której fizycznie w pokoju nie ma, tak duży jest lęk.
I podaje, co się wtedy dzieje. To jest zdanie, które warto znać przed pierwszą sesją:
Jeśli coś jest za trudne i widać, że to jest trauma to wtedy trener, jego obowiązkiem jest odesłać taką osobę po pomoc taką profesjonalną.
- Magdalena Czaja
Ewa Turek mówi obok tego, że trenerzy używają różnych narzędzi i podpowiedzi po to, żeby klient czuł się w takiej sytuacji komfortowo, i że metoda nie zmusza do konfrontacji, jeśli klient ma z nią problem.
Od nas jedno dopowiedzenie, żeby nie było wątpliwości: Radykalne Wybaczanie nie leczy i nie zastępuje leczenia. Praca z trenerem jest formą pracy nad sobą, a nie postępowaniem medycznym, i tak trzeba czytać wszystko, co w tym odcinku mówią prowadzące.
Cytat, który zostaje z tego odcinka
Ja mówię tak, bój się i przyjdź. To jest moja dewiza.
- Magdalena Czaja
Posłuchaj powiązanych odcinków
- RW 2: Czym Radykalne Wybaczanie nie jest. Kiedy nie jest zalecane? – granice metody omówione osobno i szerzej niż w tej sesji pytań.
- RW 11: Samowybaczanie – jak pokochać siebie? – rozwinięcie wątku, dlaczego sobie wybacza się trudniej.
- RW 35: Trauma. W czym Radykalne Wybaczanie może pomóc? – o tym, gdzie kończy się praca z trenerem.
- RW 34: Bycie autentycznym – ryzyko, które się opłaca – druga strona duchowego bypassu, czyli przyznawanie się do tego, co się czuje.
- RW 15: Jak pożegnać ból po stracie? – o uczuciach, których nie da się przeskoczyć.
Pogłęb temat
- Arkusz Radykalnego Wybaczania – bezpłatny; narzędzie, w którym są wszystkie pojęcia omawiane w tym odcinku, w tym wirówka i punkt o oddzieleniu.
- Katalog trenerów Radykalnego Wybaczania – baza, o której mówi odpowiedź na pytanie o wybór trenera.
- Metoda Radykalnego Wybaczania – opis pięciu etapów i narzędzi w jednym miejscu.
Najczęstsze pytania
Czy praca online jest tak samo dobra jak spotkanie na miejscu?
Według prowadzących tak, i mówią to na podstawie kursów przeniesionych online w tydzień, na początku pierwszego lockdownu. Sesje odbywają się w osobnych pokojach, kurs w warunkach domowych, bez dojazdów, co ma znaczenie także dla osób z zagranicy. Jedyny wyjątek, jaki wskazują, to Gra Satori, której wtedy nie dało się prowadzić online.
Co, jeśli nie mogę zapłacić za sesję?
Instytut prowadzi kursy trenerskie trzy razy w roku, a te kończą się okresem praktyk nowych trenerów. To jedyne okno, w którym Instytut może skierować osobę do pracy bez opłaty. Poza tym okresem takiej ścieżki nie ma.
Trener nie jest w katalogu na stronie. Czy jego certyfikat jest ważny?
Tak, certyfikaty pozostają ważne. W katalogu są jednak tylko osoby, które ukończyły kursy od 2018 roku, bo od tego rocznika kurs jest poszerzony i uczy pracy na nowym arkuszu. Trenerzy z wcześniejszych kursów mogą odświeżyć certyfikat na weekendowym warsztacie pracy z arkuszem i wtedy dołączają do katalogu.
Boję się kursu trenerskiego, bo nigdy nie pracowałam z ludźmi. Czy się nadaję?
Prowadzące mówią, że tę obawę słyszą pierwszego dnia od mniej więcej co drugiej osoby, najczęściej w dwóch wersjach: że nie znajdzie klientów i że nie umie pracować z ludźmi. Magdalena Czaja podaje przykład siedemdziesięciopięcioletniej uczestniczki, która przeszła kurs razem z praktyką. Jej odpowiedź brzmi: bój się i przyjdź.
Co zrobić, kiedy nie widzę doskonałości w swojej sytuacji?
Magdalena Czaja czyta to jako sygnał, że praca jest jeszcze w toku, a nie jako porażkę, i przestrzega przed zbyt szybkim przechodzeniem arkusza. Dodaje, że nie trzeba tej doskonałości widzieć: wystarczy otwarcie się na to, że ona jest, i takie sformułowanie jest w samym arkuszu.
Mam udawać, że wszystko jest w porządku, kiedy trudne emocje wracają?
Nie. Odpowiedź prowadzących jest tu jednoznaczna: jeśli musisz udawać, to znaczy, że praca nie została zakończona. Powrót emocji czytają jako informację, że jest jeszcze co domykać, a nie jako obowiązek zachowania spokojnej twarzy.
Dlaczego w ogóle trzeba cierpieć i doświadczać trudnych sytuacji?
To pytanie od słuchacza i prowadzące odpowiadają na nie jako na swoje przekonanie, nie jako na wykładnię. Magdalena Czaja mówi, że w jej odczuciu źródłem cierpienia jest interpretacja tego, co się zdarza, i tu odwołuje się do Byron Katie oraz Eckharta Tollego, którzy uczą kwestionowania myśli. Rozróżnia ból, który jest czystym uczuciem, od cierpienia, czyli bólu z narośniętymi interpretacjami. Przy pytaniu o wojny i cudze cierpienie mówi wprost, że sama tego nie rozumie.
Czy ten odcinek albo praca z trenerem zastępuje pomoc specjalisty?
Nie. To materiał edukacyjny i nie zastępuje pomocy lekarza ani psychoterapeuty. Metoda nie leczy i nie zastępuje leczenia. Prowadzące same mówią w tym odcinku, że gdy widać traumę, obowiązkiem trenera jest odesłać osobę po profesjonalną pomoc. Jeśli utrzymuje się obniżony nastrój, lęk albo myśli o odebraniu sobie życia, zacznij od specjalisty; całodobowo pomaga 800 702 222, kryzysowy telefon dla dorosłych to 116 123, dla dzieci i młodzieży 116 111, numer alarmowy 112.
Pełna transkrypcja odcinka (do czytania)
Magda: Dzień dobry wszystkim.
Ewa: Witamy serdecznie w kolejnym odcinku. A dzisiaj ciąg dalszy.
Magda: Pytania i odpowiedzi, które do nas spłynęły od Was.
Ewa: Pytania od Was, odpowiedzi od nas.
(śmiech)
Magda: I w drugą stronę też zrobimy, tak. Na początek pytania odnośnie sesji i pracy z radykalnym wybaczaniem, kursu. Pierwsze pytania, jakie mamy to?
Ewa: Pierwsze pytanie jest ogólnie do procesu: czy zawsze i we wszystkich narzędziach, czy procesach jest zastosowanie pięciu etapów Radykalnego Wybaczania.
Magda: Tak, we wszystkich narzędziach, nawet w narzędziu pod tytułem “Trzy listy”. Tylko że proces jest rozbity na kilka części, bo piszemy list, potem jest przerwa do czterdziestu ośmiu godzin, potem jest kolejny list, w którym są kolejne etapy.
Ewa: Przypomnijmy, jak brzmią te pięć etapów. Zaczynamy od …
Magda: Opowiadania historii, potem czucie uczuć, potem porzucenie dawnej interpretacji, przyjęcie nowej perspektywy i ugruntowane zmian. Te pięć etapów zobaczycie i w arkuszu, i w trzynastu krokach, i w siedmiu krokach, które są narzędziem trenerskim,
Ewa: I w czterech krokach,
Magda: W czterech, we wszystkim. Tak. Na tym po prostu jest oparta cała metoda. Nawet jeśli jest to rozbite na części, to te pięć etapów występuje.
Ewa: Kolejne pytanie jest takie – jak wybrać trenera do pracy indywidualnej?
Magda: To jest dosyć ważne, kogo się wybierze do pracy dlatego, że może się zdarzyć, że po prostu nie ma chemii i to jest normalne. Tak samo jest w pracy terapeutycznej. Czasami do mnie trafiają ludzie, którzy mówią, że byli, u czterech terapeutów i żaden nie podszedł mu i mówią, że jesteś moją ostatnią deską ratunku. Co oczywiście mi podnosi ciśnienie, bo odpowiedzialność robi się wielka, ale i tak bywa, że ktoś nam po prostu nie pasuje. Ale jak możecie wybrać? Macie dwa sposoby. Jeden to taki, że na naszej stronie MetodaTippinga.pl są dwa miejsca, w których znajdziecie bazę z trenerami. Na stronie głównej oraz w menu pod guzikiem – kurs trenerski.
Ewa: Trenerzy są pod guzikiem, pamiętajcie.
Magda: Tak na guziku są. I tam, jak wejdziecie, są imiona, nazwiska, telefony i miasta. Kiedyś te miasta miały znaczenie, kiedy pracowaliśmy nie online. W tej chwili to już nie ma znaczenia. No i tam jest wybór, taki intuicyjny bym powiedziała. Możecie się zastanowić: czy kobieta, czy mężczyzna? Czy w moim mieście, czy nie w moim mieście? Drugi sposób to jest napisać do Instytutu. My z reguły oddzwaniamy, prosimy o numer telefonu zawsze, oddzwaniamy. I z reguły robię to ja. Po prostu rozmawiam z tą osobą i dopasowuję trenera. To znaczy, pytam o to, z czym ta osoba dzwoni i czasami się zdarza, że ta osoba dzwoni i mówi, że chce pracować z Tobą albo chce pracować Ewą, no to wtedy wiadomo jest to jasne. Natomiast czasami ja, znając trenerów, ich historię i ich doświadczenie życiowe, czasem płeć ma znaczenie. Po prostu proponuję parę osób i ta osoba sobie dzwoni i wybiera swojego trenera.
Ewa: Czasami jak trafiają do mnie osoby, to mówią: o, słuchałam podcastu, jakoś tak poczułam, że chcę właśnie z Panią, a ktoś inny mówi: trafiłem i to nie przypadek, bo oddałem to sile wyższej, niech postawi na mojej drodze trenera, który jest dla mnie najlepszy.
Magda: Tak, tak. A czasami są takie prozaiczne rzeczy jak np. ceny, dlatego, że trenerzy mają różne ceny i czasami życie po prostu też nas jakoś tam weryfikuje, na co możemy sobie pozwolić.
Ewa: To ja dodam tu takie dodatkowe pytanie, co w sytuacji kiedy bardzo, bardzo potrzebuję – ja klient, ale niestety jestem w takiej sytuacji, w której nie mogę sobie pozwolić na zapłacenie za sesję. I tu pojawia się trzy razy do roku taka możliwość.
Magda: Tak.
Ewa: Ponieważ Instytut trzy razy do roku prowadzi kursy trenerskie, które kończą się praktyką dla (za chwilę) nowych trenerów. To jest jedyna sytuacja, moment, w którym Instytut może doradzić, czy skierować taką osobę, nazwijmy to do działań non profit.
Magda: Tak się zdarzało i nawet historia była taka, że klientka się zgłosiła, że ma jakąś tam bardzo pilną potrzebę, ja powiedziałam, że akurat są praktyki skierowałam ją do trenerki i w tej chwili ta klientka też jest trenerką, bo po prostu po tej pracy tak się zachwyciła.
Ewa: Zobaczcie, nic się nie dzieje przypadkiem, jest w tym jakiś sens i logika, której nie zawsze możemy zobaczyć i dostrzec na początku.
Kolejne pytanie: co z trenerami, których nie ma na stronie, a wiadomo, że funkcjonują w przestrzeni i prowadzą też sesje?
Magda: I mają certyfikaty. Oczywiście te certyfikaty są ważne. Natomiast na stronie Instytutu wiszą trenerzy tylko ci, którzy ukończyli te najnowsze kursy od 2018 roku, dlatego, że kurs od 2018 roku jest kursem zmodyfikowanym, poszerzonym i pracujemy, uczymy się narzędzi na nowym arkuszu. Poprzednie grupy uczyły się na starym. Teraz, jeśli akurat nas słucha osoba, która jest takim właśnie “starym” w cudzysłowie trenerem, to jest możliwość odświeżenia tego certyfikatu. Po prostu trzeba odbyć taki weekendowy warsztat pracy z arkuszem, żebym była pewna, że ta osoba rozumie, co się robi w tych nowych punktach w arkuszu. I wtedy nie ma problemu oczywiście, dołącza do bazy trenerskiej.
Ewa: Zachęcamy, żeby napisać do Instytutu i Instytut zbiera te zgłoszenia po to, żeby zorganizować taki weekendowy warsztat.
Czy praca online jest OK?.
Magda: Rozumiem, że to jest pytanie do sesji, do kursów i warsztatów itd. No słuchajcie, życie nas trochę postawiło w sytuacji bez wyjścia. Ja pamiętam jak lockdown się zaczął, ten pierwszy. To było chyba tydzień albo dwa przed kursem trenerskim i trzeba było w bardzo szybkim tempie dostosować wszystko do pracy online. Tak naprawdę nikt nie wiedział, jak to będzie wyglądało, a okazało się, że jest to tak przyjazne środowisko do pracy. Energia, tak jak miała płynąć, tak płynie, przyjaźnie się zawiązuje tak samo jak w rzeczywistości, w realu. Pracuje się w osobnych pokojach, prowadzi się sesje, tak jakby to było po prostu w osobnym pomieszczeniu. A plusem jest to, że jest się u siebie w domu. Można po prostu wyjść sobie na obiad, odpocząć, można sobie leżeć, nawet będąc na kursie, byleby było włączone wideo, to jest taka rzecz, której ja wymagam i w pełnym komforcie bez jeżdżenia nigdzie. Jest to też super dla ludzi z zagranicy dlatego, że nie muszą lecieć samolotem szukać hoteli itd. Więc jest bardzo, bardzo dużo plusów. Jedyny minus, jaki ja widzę jeśli chodzi o kurs i w ogóle narzędzia to Satori, nie da się zagrać online. Aczkolwiek, nie dziwcie się jeśli się ukaże Satori online. To by był w ogóle hit.
Ewa: Czy coś wiesz na ten temat?. Czy czarujesz?
Magda: Są takie plany. Nie naszego Instytutu, ale centrali i to naprawdę będzie super. Wtedy to już nic nie stanie na przeszkodzie. A jeśli chodzi o sesje online, takie indywidualne no to wszyscy teraz tak pracują. I tu nie ma żadnego problemu.
Ewa: Kolejne pytanie jest następujące: boję się przyjść na kurs, bo nigdy nie pracowałam z ludźmi i nie jest to moim zawodem.
Magda: Pytanie było – czy ja się nadaję? Słuchajcie, na kursie pierwszego dnia, właściwie co druga osoba mówi, że się boi, że tego okresu praktykanckiego nie przejdzie, ponieważ: A) nie znajdzie klientów B), że nie umie pracować z ludźmi, bo nigdy, na przykład, tego nie robiła. I ja tutaj będę już zawsze dawać przykład ostatniego kursu. I za to jestem bardzo wdzięczna Magdzie, ponieważ była z nami 75-letnia Magda, która przyszła na kurs z postanowieniem, że będzie pracowała tą metodą, ale też powiedziała, że ona nie wie, czy ona da radę i tak dalej. A przeszła po prostu wszystko śpiewająco, ponieważ klienci się zawsze znajdą. Jest też taka śmieszna, powtarzająca się historia, że pisze do mnie przyszła trenerka. – Słuchaj, ja nie mam ludzi do pracy, zgłosili się, ale potem zniknęli. No i ja wtedy zawsze zadaję pytanie: Tak? No to przyjrzyj się czy, Ty naprawdę chcesz, czy to Ty nie powodujesz, że Twój wewnętrzny opór się nie pojawia, nie manifestuje na zewnątrz i za każdym razem jak ja to mówię to, ta osoba potem wraca i mówi: – Słuchaj, faktycznie ja po prostu się modliłam, żeby nikt się nie pojawił. Dopiero jak to odkryła, to po prostu ludzie się zaczęli pojawiać. Ludzie się wymieniają znajomymi i rodzinami, bo nie pracujemy ze swoimi rodzinami i tych klientów jest naprawdę dużo.
Ewa: Czyli można. Można się bać, ale…
Magda: Ja mówię tak, bój się i przyjdź. To jest moja dewiza. Ja też odczuwam wielokrotnie lęk przed czymś, ale już tak postanowiłam w życiu, że właśnie w lęk trzeba wchodzić, bo jest dopiero wyzwanie. Wiesz, jak się nie boisz i coś robisz no to okej, średnia chwała, ale jak się boisz i to robisz, to jest dopiero osiągnięcie. Także bój się i działaj.
Ewa: Dobrze, kolejne pytanie jest takie: dlaczego nie mogę umówić się na jedną sesję, jedno spotkanie z trenerem np. żeby nauczyć się arkusza?
Magda: Tak, to jest pytanie, które się powtarza. Były takie telefony do Instytutu – “Ale ja tylko chce przyjść na jedną taką sesję, żebyście mi pokazali, jak ten arkusz się robi”. No nie pracujemy w ten sposób. Wszyscy trenerzy pracują kilkoma sesjami dlatego, że i tutaj na pomoc idzie taka metafora: Nie zostawia się klienta z rozwierconym zębem, tak? Jest to proces. To jest pięć etapów, których się nie da przejść na jednej sesji, po prostu się nie da. To jest minimum trzy godziny dlatego, że godzina to jest opowiadanie historii. Jak ktoś przychodzi z takim konkretem, po prostu wiesz, wydarzyło się to i to, konkretnie i nie jest to jakiś wielki temat, to masz godzinę na opowiedzenie historii, na czucie uczuć, już wchodzimy w ten obszar trzeciego etapu, czyli porzucenie dawnej interpretacji i trenerzy znają metody jak to robić. Dostajesz zadanie domowe, podczas tego zadania domowego też odkrywasz pewne rzeczy i wracasz. I samo zrobienie arkusza to jest dwie godziny. Takie dobre zrobienie arkusza to dwie godziny na przejście, takie świadome, pełne, bez pośpiechu. A przecież wiesz, z reguły przychodzimy z takimi rzeczami, odkrywasz jedno za tym jest drugie. Jest jeszcze tyle narzędzi do wykorzystania, są listy, jest siedem kroków, trzynaście kroków. Także te trzy to jest w ogóle takie, minimum, minimum, żeby liznąć, o czym jest ta metoda, jak ona działa i jakie efekty daje.
Ewa: Ja też bardzo to polecam. Ja po tych trzech spotkaniach, polecam, żeby umawiać się regularnie np. raz w miesiącu na spotkanie oczyszczające. I mam oczywiście też takich klientów, z którymi pracuję od kilku lat już i spotykamy się i czasami wspominamy. A pamiętasz, jak zaczęliśmy/zaczęłyśmy pracować, to ja byłam taka i owaka. A dzisiaj, oczywiście życie nam dostarcza nowych tematów, ale jakby waga i też szybkość radzenia sobie z tymi nowymi tematami jest zupełnie inna niż kiedy się zaczyna taką pracę.
Magda: Tak zdecydowanie i miodem na serce trenera jest, ja na przykład, zawsze jak słyszę taką informację zwrotną: zupełnie inaczej teraz już się zachowuję, jestem odważniejsza, zaczęłam stawiać granice, widzę czerwone flagi, wycofuję się wcześniej. To są fantastyczne informacje, że to po prostu działa.
Ewa: Kolejne pytanie: co zrobić kiedy nie mogę zobaczyć doskonałości w tej sytuacji, z którą pracuję albo przerabiam?
Magda: Jeżeli nie możemy zobaczyć doskonałości, to znaczy, że jesteśmy cały czas w procesie. To jest jedna rzecz. Więc trzeba naprawdę się przyjrzeć czy my głęboko tę pracę wykonaliśmy, bo jest też pewne zagrożenie w zbyt szybkim zrobieniu całego procesu i arkusza. I to wymaga doświadczenia, ale też wyczucia trenera, kiedy naprawdę jest ten moment, że można już zrobić ten akt wybaczenia, do jakiego kalibru my się tutaj mierzymy. Więc jeżeli ktoś nie może zobaczyć doskonałości, to po pierwsze może być to sygnał, że praca jest jeszcze w toku to raz a dwa, warto pamiętać o tym, że wystarczy, żeby się otworzyć na to, że to jest doskonałość. My wielokrotnie nie będziemy widzieli doskonałości, ale sam ten sygnał, że otwieram się na to, że to jest doskonałe, mimo że tego nie widzę. Zresztą tam w arkuszu jest nawet takie sformułowanie. To już zmienia energię i już trochę luzuje nam te zbyt mocno kręcone śrubki z cierpieniem.
Ewa: Kolejny pytanie: co to jest oddzielenie?
Magda: Tak, to moje ulubione pytanie – oddzielenie. Jest takich trochę sformułowań w metodzie Tippinga, które zwłaszcza dla osób początkujących np. albo dopiero wchodzących w rozwój, albo takich będących jedną stopą w tym rozwoju, a drugą bardzo mocno na ziemi, to są takie dziwne sformułowania typu np. uzdrawiający taniec albo uzdrawiający anioł, albo oddzielenie,
Ewa: Lustro.
Magda: Tak, tak i oddzielenie jest jednym z nich, gdyż to ono jest tutaj w punkcie ósmym arkusza. Ja wam przeczytam, jak to brzmi. ”Zdaję sobie sprawę, że to moja dusza zachęciła mnie do stworzenia tych przekonań po to, aby wzmocnić moje poczucie oddzielenia – abym mogła odczuwać je głębiej dla mojego duchowego rozwoju. Ponieważ zaczynam przypominać sobie, kim naprawdę jestem, daję sobie pozwolenie na uwolnienie tych przekonań i wysyłam teraz miłość wdzięczność do X za stworzenie tej okazji do rozwoju”. O co chodzi z dzieleniem, poczuciem oddzielenia? Innymi słowy, ja bym powiedziała, że to jest taka duchowa amnezja. To znaczy, jest to taki stan, w którym my zapominamy, kim naprawdę jesteśmy i że tak naprawdę w każdej sytuacji życiowej zawsze jesteśmy połączeni ze źródłem. To jest stan, w którym jesteśmy w świecie ofiar, kiedy nam się wydaje, że jesteśmy sami na świecie, że znikąd pomocy, że to jest bez sensu i, że dzieje się tylko złe. To jest właśnie stan oddzielenia. I w tym punkcie jest mowa o tym, że dzięki temu stanowi oddzielenia my poznajemy swoje przekonania, i za to dziękujemy tej osobie, która nam to zgotowała.
Ewa: Kolejne pytanie: klient mówi, że już rozumie, że nie stało się nic złego. To czy teraz powinien udawać, jeżeli coś się powtórzy. Czy powinien udawać, że wszystko jest doskonałe, jeżeli znów przeżywa podobne emocje? Bo trener powiedział, że jest doskonały?
Magda: Wiesz co, to jest, odpowiedź jest taka. Jeśli musisz udawać, to znaczy, że nie widzisz doskonałości. To znaczy, że praca nie została zakończona. Jeśli naprawdę przeżyjesz taki moment, a to się zdarza, takiego oświecenia, że zobaczysz, że naprawdę nie stało się nic złego, tylko Ty miałaś okazję dzięki temu co się stało, zobaczyć jakieś rzeczy o sobie albo, że mogłaś dzięki temu uleczyć, zobaczyć coś z dalekiej przeszłości. Po to ta osoba się pojawiła, żeby Ci przypomnieć, że tamtych rzeczy nie załatwiłaś, masz niezałatwione tematy. Jak ty to zobaczysz tak jasno i wyraźnie, że to nie jest twój oprawca, tylko przynosi Ci okazję do uleczenia tych ran. Po pierwsze, jest duża szansa, że to się już więcej nie wydarzy. To jest jedna rzecz, a druga rzecz, że nawet jeśli się wydarzy to Ty już z tym nie zarezonujesz, nie będziesz musiała nic udawać. To jest takie dosyć zero-jedynkowe, a jeśli poczujesz coś, to jest to dla ciebie sygnał, że masz jeszcze doczyścić, że ten ząb jeszcze nie jest przygotowany do zaplombowania.
Ewa: To ja dodam tu pytanie: co to znaczy “duchowy bypass”?
Magda: Duchowy bypass, jedno z moich ulubionych. Jest to stwierdzenie na to, że my bardzo często nie dopuszczamy do głosu uczuć czy emocji, które naprawdę czujemy, czyli, czuję się skrzywdzona, ale na przykład uważam, że na tyle już znam Radykalne Wybaczanie, że wiem, że wszystko jest doskonałe, że nie mogę poczuć, że jestem wściekła, no bo to by znaczyło, że ja nie żyję tą filozofią, więc będę udawała przed sobą i światem, że ja nie czuję tego co czuję.
Ewa: Chodzi o to, że cały czas czujemy te uczucia. Jeżeli czujemy złość, jeżeli czujemy wściekłość, to jesteśmy w tej wściekłości. Ale tu chodzi o to, żeby przejść ten proces, w którym szukamy lekcji i łatwiej przechodzimy przez ten proces trudnych emocji, odczuwania. Czyli nie chodzi o to, żeby je blokować, tylko żeby je uświadamiać szybciej i szybciej je przepuszczać.
Magda: Tak integrować po prostu. No bypass oznacza takie obejście, czyli obchodzę swoje uczucia. Jestem ponadto, nie pozwala im dojść do głosu, a one słuchajcie, nie pójdą sobie tak “O, nie zauważyła mnie, to sobie pójdę”. One zostają w ciele. Ewa się śmieje z moich metafor. Ale tak jest. Te uczucia sobie nie pójdą i będą się tak długo do nas dobijać, dopóki my nie powiemy: tak jestem wściekła, widzę, że jestem wściekła, poczułam się zraniona. Więc o tym jest duchowy bypass. Zresztą duchowy bypass jest bardzo często dostrzegany u osób, które są na ścieżce rozwoju duchowego, które uważają się za osoby bardzo uduchowione, bardzo oświecone. One wtedy nie mają kontaktu np. z takimi uczuciami jak nienawiść do kogoś, zazdrość, zawiść, dlatego, że uważają, że oświecona osoba takich uczuć nie ma.
Ewa: Kolejne mocne pytanie: dlaczego Bóg to tak zorganizował, że trzeba cierpieć i doświadczać trudnych sytuacji?
Magda: Ja też mam zamiar zapytać. Ale poważnie, to myślę sobie tak, że jeżeli jesteś osobą, która wierzy w to, że my sobie sami wybieramy los, to już jest odpowiedź, z jakiegoś powodu nasza dusza chciała być może tego doświadczyć. Dla osób, które w to nie wierzą, bo wiara w to nie jest konieczna w Radykalnym Wybaczeniu. Jest część osób, której takie myślenie przynosi nawet ulgę, tak bym powiedziała. Dlaczego? Dlatego, że bierzemy odpowiedzialność za wykreowanie tego co się dzieje. Natomiast myślę sobie, że tak naprawdę to Bóg z tym nie ma za wiele wspólnego, w moim odczuciu. Tak naprawdę, to nasza interpretacja tego co nam się zdarza, jest źródłem naszego cierpienia. Tak naprawdę, my jesteśmy tym projektorem i np. za to właśnie uwielbiam metodę Byron Katie. Dlatego, że ona uczy kwestionować myśli. Do tego stopnia, tak zresztą jak Tolle, żeby przyjmować wszystko, co jest bez interpretowania. I wtedy to, że ciebie coś boli, to po prostu wiesz, że coś boli, a nie cierpisz. Ból a cierpienie to są dwie różne rzeczy, dlatego, że ból jest czystą emocją, uczucie a cierpienie to już jest ból, który ma narośnięte interpretacje -jestem osamotniona, ja mam pecha. Więc taka jest różnica między tymi dwoma sformułowaniami. Więc myślę, że to raczej nasza interpretacja wydarzeń bardziej niż jakieś zamysły.
Ewa: Czyli tutaj ma znaczenie hasła wolny wybór. Zaufanie i pokora.
Magda: Tak, tak, aczkolwiek ja też jako człowiek, jak patrzę na to co się dzieje, no może mi ktoś powiedzieć: no dobra, ale jaka interpretacja, jak są wojny, nie wiem. Ludzie w strasznych cierpieniach umierają. Ja też tego nie rozumiem, ale tak jak Colin Tipping proponuje, ja się tego trzymam. Gdzieś tam sobie powiedziałam – jeżeli zakładam, że wszystko jest doskonałe, to zakładam, że w tym też jest jakaś doskonałość, ale moim umysłem nie jestem w stanie tego pojąć. Prawdopodobnie zrozumiemy to po śmierci, tak myślę.
Ewa: Pojawia się takie pytanie – wirówka z rodzicami i że to często stanowi wyzwanie dla osób, które pracują z przeszłością, z rodzicami. Co to znaczy ta wirówka?
Magda: Tak właśnie. Może w ogóle wytłumaczmy, o co tutaj chodzi? Bo jak ktoś nas słucha pierwszy raz to w ogóle. Jaka wirówka? Pralka?
Ewa: Frania (śmiech)
Magda: Tak. Wirówka. Słuchajcie, to jest takie narzędzie w Radykalnym Wybaczaniu (ono również jest w arkuszu), które pomaga nam właśnie oddzielić fakty od interpretacji. Od interpretacji, które są źródłem naszego cierpienia. Na przykład: tata się wyprowadził z naszej rodziny, to jest fakt, a interpretacja: tata mnie porzucił, tata mnie nie kochał, nie da się mnie kochać, wszyscy mnie w życiu porzucą, mężczyznom nie można ufać itd. To są różne interpretacje. Więc wirówka, to jest właśnie odwirowanie tych faktów od naszych interpretacji i przekonań.
Ewa: Często pojawia się takie pytanie: dlaczego trudniej jest sobie wybaczyć (czyli samo wybaczanie)? Mówi się, że łatwiej wybaczyć innym niż sobie.
Magda: Wiesz co, to jest dobre pytanie i w ogóle taką mam obserwację, że bardzo często ludzie zgłaszają się do mnie i mówią, że chcą przyjść i wybaczyć sobie, my jakoś tak nawykowo, bardzo często siebie oskarżany o rzeczy, które się wydarzyły w życiu, bo często jest to dla nas łatwiejsze. Bo np. łatwiej jest nam siebie oskarżyć niż rodziców, których trzymamy na piedestale i których po prostu nie chcemy brudzić błotem, bo np. tylko to nam zostało.
Ewa: Autorytety. Całe wychowanie nie uczy nas tego, że można podważać autorytety.
Magda: Tak, i stąd właśnie, że ja to chcę zacząć od samo wybaczania. Natomiast nie ma takiej potrzeby dlatego, że Colin Tipping twierdzi, że wybaczając innym – wybaczasz też sobie. Zwróć uwagę, że coś w tym jest. Załóżmy, że ktoś ci coś zrobił i zrobisz na niego proces wybaczenia, to czujesz ulgę. I bardzo często już puszcza te rzeczy, które sobie mogłeś zarzucić w tej sytuacji,
Ewa: Tak, bo często osoba taka mówi – “a powinnam tak, a dlaczego nie”. I ciągle są pytania dlaczego, dlaczego. Natomiast pracując właśnie ze swoimi zaszłościami, później już to nie jest potrzebne.
Magda: Tak. I jeszcze odpowiadając na pytanie dlaczego to jest trudne. Dlatego, że my mamy wiele takich aspektów swojej osobowości, które są sprzeczne ze sobą. To znaczy, mamy taką część nas, która wie, że jesteśmy niewinni i ona czasami dochodzi do głosu. Czasami też czuję, że to, tak naprawdę to nie jest moja wina. Bo trzeba też powiedzieć, że są dwa rodzaje poczucia winy: racjonalny i nieracjonalny. Czasami bierzemy na siebie rzeczy na, które nie mieliśmy wpływu, a czasami przeskrobaliśmy. Jest taka część, która ma tę świadomość, że jesteśmy niewinni. Ale jest też taka część, która będzie nas zawsze oskarżała. Więc trudno jest być prokuratorem i obrońcą w jednym. Dlatego to jest takie trudne.
Ewa: Mamy w sobie wiele głosów, które mówią różnymi postawami. Tak jak, sędzia prokurator, niewinny, ale też i cenzor. Więc różne są te nasze wewnętrzne głosy, no ale tym się zajmuje już cała psychologia. Natomiast to, co zauważył też Colin Tipping podczas swojej pracy i praktyki i szlifowania właśnie tej metody, że zaczynając od wybaczania innym, te własne wewnętrzne dylematy, problemy często albo znikają, albo są na tyle już mało istotne, że nie trzeba z nimi pracować. Ale oczywiście jest też arkusz radykalnego samowybaczenia, więc takie narzędzie jest.
Magda: Również jest książka ,,Radykalne Samowybaczanie” więc też zachęcamy do przeczytania. Czasami też to samo oskarżanie jest taką zasłoną dymną właśnie przed tym, żeby kogoś nie oskarżyć, żeby nie musieć zmierzyć z oprawcą. To może wynikać z lęku. To jest niesamowite, jak robię np. siedem kroków. W siedmiu krokach jest taki moment, w którym klient zamyka oczy i sadza naprzeciwko siebie swojego oprawcę, oczywiście tak energetycznie. I ja proszę o to, żeby powiedział swojemu katowi, jakie cierpienie spowodował i zdarza się czasami, że ludzie nie są w stanie tej osobie tego powiedzieć, nawet tej osoby tam nie ma. Tak olbrzymi jest ten lęk.
Ewa: Stosujemy różne narzędzia, metody czy podpowiedzi, żeby ta osoba- klient czuł się komfortowo w tej sytuacji, bo podkreślamy to wielokrotnie, że metoda Radykalnego Wybaczania nie zmusza do tego, żeby konfrontować się z oprawcą, jeżeli klient ma z tym problem.
Magda: I nie zmusza do wchodzenia w obszary, które są za trudne. Jeśli coś jest za trudne i widać, że to jest trauma to wtedy trener, jego obowiązkiem jest odesłać taką osobę po pomoc taką profesjonalną. Ale podsumowując to pytanie, zacznijcie od wybaczania innym. Może się okazać na końcu, że naprawdę już niewiele macie do siebie.
Ewa: I tym miłym akcentem kończymy dzisiejszy odcinek, także czekamy na Wasze pytania, które do nas spływają i jak się uzbiera to, zrobimy kolejny odcinek.
Dokładnie tak, za dzisiaj dziękujemy i do usłyszenia.
