Za każdym razem gdy nagrywamy dla Was kolejny odcinek, staramy się, by był ciekawy, wciągający, odkrywający coś specjalnego. Ale ten, do którego właśnie Cię zapraszamy, jest naprawdę wyjątkowy, inny i bardzo świąteczny!
Jest taki nie tylko ze względu na temat, ale także ze względu na miejsce i Gościa, jaki nam towarzyszy 🙂

Na tę szczególną rozmowę umówiliśmy się z Tomaszem Karolakiem, w jego ukochanym miejscu, czyli Teatrze IMKA w Warszawie i w takich oryginalnych okolicznościach rozmawialiśmy długo, jak to jest naprawdę z tym świątecznym czasem? Dlaczego często nie jest z nim tak, jakbyśmy chcieli, żeby było? Staramy się pokazać, że MOŻNA INACZEJ!

Dlaczego tak jest, że Boże Narodzenie jest często magiczne, kolorowe i cudowne tylko na reklamach w telewizji?
Dlaczego tak wielu z nas boi się tego czasu? Nie ma ochoty na spotkania przy wigilijnym stole, a przedświąteczny czas spędza w stresie i zabieganiu, marząc już tylko o tym, by było już PO świętach?
Rozmawiamy o tym z Tomkiem, przyglądamy się swoim wspomnieniom i skojarzeniom związanym ze Świętami. Nie koloryzujemy i nie udajemy przed Wami, że zawsze jest fajnie. Bo nie jest ale może być.

Staramy się w tym odcinku, między innymi:

  • obalić mit, że warunkiem wypełnienia tradycji jest stres, zmęczenie i konieczność dopięcia wszystkiego na ostatni guzik,
  • pokazać Wam, że warto zamienić “jakoś to przeżyć” na “dobrze to przeżyć”. Po swojemu!
  • zaproponować podjęcie przynajmniej próby wyrażenia prawdziwej wdzięczności w miejsce udawanych życzeń i fałszywej życzliwości. To naprawdę może zmienić wszystko!

Być może po raz pierwszy zobaczycie naszego Gościa w tak innym wydaniu (a nie jako zawsze beztroskiego Mikołaja z “Listów do M”, czy Ludwika Boskiego z “Rodzinki”).
Poznacie Tomka z innej strony, głęboko zainteresowanego rozwojem, zmianą, pracą nad tym, by żyć lepiej. Usłyszycie jak szczerze i bezpośrednio opowiada o tym jak to jest u niego, co zmienił, czego już nie chce, a za czym już zawsze ma plan podążać? Od jakiegoś już czasu towarzyszy mu w tej drodze Radykalne Wybaczanie, co jest dla nas ogromną radością!

To jest wyjątkowa premiera podcastu! Jesteśmy ciekawe Twojej opinii po jego wysłuchaniu. Czekamy na wiadomość od Ciebie.


Zapraszają

  • Magdalena Czaja, Dyrektor Instytutu Metody Tippinga w Polsce, terapeutka, przedsiębiorczyni,
  • Ewa Turek, trener komunikacji, mówca, coach, współpracownik Instytutu.

Radykalne Wybaczanie autorstwa Colina Tippinga to potężne i skuteczne narzędzia do pracy nad sobą, które od 20 lat przynoszą ulgę, spokój i poczucie lekkości życia milionom ludzi na świecie. Instytut Metody Tippinga to jedyny, licencjonowany ośrodek Radykalnego Wybaczania w Polsce.

Tomasz Karolak: Ta pasterka.. Odpalało się, babcia moja lub mama siadały w końcu i można było na nie popatrzeć.

Magdalena Czaja: Co roku w naszych rodzinach powtarzają się te same awantury.

Tomasz Karolak: Polacy jednoczą się tylko w sytuacji zagrożenia. Można nie brać tego kredytu na 10 000 zł, jeśli się podejdzie do świąt z miłości. Ja podszedłem vis a vis tych dzieciaków nic nie mówiąc. I one do mnie mówią o, Pan Tomek, Pan Ludwik Boski. Ja zdjąłem okulary i powiedziałem do tych dzieci ,,Kocham was.” I one.. cisza. Po czym wszystkie taki w ogóle banan na twarzy, jakiś krzyk Aaaaaaaa!

Magdalena Czaja: Dzień dobry. Ja się nazywam Magdalena Czaja i jestem szefową jedynego w Polsce Instytutu Metody Tippinga, która inaczej zwana jest Radykalnym Wybaczaniem. Metoda ta pomaga ludziom wybaczać po to, żeby czuć się lepiej, żeby mieć życie pełne radości, spokoju, akceptacji, wszystkiego tego, czego tak naprawdę chcemy.

Ze mną, jak zawsze jest Ewa Turek. Ewa jest nie tylko najdłużej działającą trenerką Radykalnego Wybaczania, ale jest również współorganizatorem TEDx Warsaw Women, jak sama mówi, pomaga innym błyszczeć na scenie.

Ewa Turek: Zapraszamy do słuchania i oglądania wyjątkowego odcinka.

Magdalena Czaja: A jeśli Wam się podoba to tam jest taki dzwoneczek Subskrybuj. Będziecie dostawać informację, że pojawiło się coś nowego na naszym kanale i dzięki temu nic Wam nie umknie, bo u nas zawsze jest ciekawie.

Dzień dobry. Słuchajcie, dzisiaj totalnie wyjątkowy odcinek. W sumie jeden z dwóch. Jesteśmy w Teatrze Imka. Kiedyś miałam takie marzenie, żeby pojawić się na deskach teatru. I jestem. Co prawda w roli właściwie takiej bardzo drugorzędnej, bo gwiazdę mamy za sobą. Naszą gwiazdą jest Tomek Karolak.

Jakbym Ci miała zadać pytanie, jak byś powiedział, parę słów o Teatrze Imka, to co byś powiedział? .

Tomasz Karolak: Witam Was serdecznie. Na wstępie od razu mówię, że jestem słuchaczem podcastów tej oto dwójki, więc czuję się też trochę tak powiedziałbym nawet zaszczycony, że jestem. Jesteśmy na scenie na prawdziwych deskach teatru, który który wyprzedzał moją świadomość.

Ja założyłem ten teatr 13 lat temu i myślałem, że to jest tylko spowodowane moim ego. Chciałem być czymś i kimś więcej niż tylko aktorem i to jeszcze kojarzonym z komediowymi i łatwymi produkcjami. Chciałem udowodnić, że potrafię wyprodukować ambitne przedstawienia, które są o czymś więcej, ale również adresowane do szerszej publiczności.

A potem, kiedy ta para, egocentryczna się we mnie wyczerpała, ona się dosyć szybko wyczerpuje, a ten teatr dalej istniał, mimo, że powinien już nie istnieć, to nagle zrozumiałem, że on powstał dla czegoś głębiej, dla czegoś więcej, tzn. mną powodowało coś, co ja otwierając ten teatr, czego ja do końca nie rozumiałem.

A teraz zaczynam to trochę rozumieć, tzn. na deskach tego teatru zaczynają się pojawiać przedstawienia, które mówią o głębokich relacjach między ludźmi. Nawet jeżeli to są przedstawienia komercyjne, tak zwane, czyli lekkie, łatwe i przyjemne, to one muszą zawierać jakąś myśl, jakąś tezę. Albo takie jest moje marzenie, żeby te przedstawienia jednak powodowały jakieś zastanowienie wśród publiczności. A więc mamy takie dwa etapy tego teatru. On po prostu na początku wystartował i były bardzo głośne premiery, sukcesy ogólnopolskie, międzynarodowe, na festiwalach teatralnych. Potem moje załamanie, przestałem wierzyć w sens jego istnienia I on mnie wyciągnął.

Ten teatr, jego esencja. Ci aktorzy, którzy to grają, ci ludzie, którzy w tym teatrze pracują. On mnie z powrotem przywołał do porządku, jakby że ja znowu, kiedy wychodzę na tę scenę, to się czuję dobrze i czuje się, że mam coś do powiedzenia. To jest taka pokrótce duchowo zewnętrzna historia tego tego teatru, który dał już 40 premier i naprawdę już się zapisał w historii polskiego teatru.

Magdalena Czaja: My z Ewą byłyśmy. Tak sobie pomyślałyśmy z Ewą, że chciałybyśmy zrobić odcinek, który puścimy przez świętami, który będzie formą prezentu dla ludzi. I chciałyśmy porozmawiać z Tobą o świętach, o wszystkim, co się wiąże z tymi świętami. Ja nie będę ukrywała. Ty się Tomek kojarzy ze świętami.

Tomasz Karolak: Ja jestem Mikołajem, oczywiście z filmu Listy do M. I to też jest takie ciekawe, bo powiem Wam i państwu, że Onet podał dwa lata temu takie badania, które zostały przeprowadzone wśród dzieci przedszkolnych i pierwszych klas szkół podstawowych.

Dzieci miały wskazać prawdziwego Mikołaja, mając do dyspozycji trzy wizerunki Mikołaja. Jeden to był taki Mikołaj, który jest używany w reklamie bardzo popularnego napoju. Co roku widzimy reklamy właśnie i to jest chyba ten wizerunek, który oni w ogóle zapoczątkowała ta firma. Potem był Tomasz Karolak z Listów do M. I jeszcze był trzeci Mikołaj jakiś zupełnie rysunkowy. 80% dzieci wskazało, że ja jestem prawdziwym Mikołajem, gdzie ten film nie jest przecież kierowany do młodych widzów.

Ewa Turek: A Ty do przedszkoli trafiłeś.

Tomasz Karolak: Rzeczywiście jest coś takiego, że ten Mikołaj zapadł w pamięć publiczności, co dla mnie jako aktora jest pewnym wyróżnieniem, dlatego że wydaje mi się, że w pracy aktorskiej następuje pewnego rodzaju spełnienie, jeśli zagrasz kilka ról, które zapadają w pamięć widzów. Ja mam taką wielką przyjemność i czuję za to ogromną wdzięczność, a nie zawsze ją czułem. Ale teraz już to doceniam, że zagrałem Darka Jankowskiego w 39,5,

Ludwika Boskiego w rodzince.pl, czy Melchiora właśnie w listach do M. Ja się kojarzę z tymi świętami. Jesteśmy w okresie przedświątecznym, to nie nagrywamy tego wcześniej, tylko właśnie wtedy, kiedy trzeba. Ludzie do mnie podchodzą i mówią Panie Tomaszu, czy będą w tym roku listy do M, bo to już jest tradycja rodzinna.

Magdalena Czaja: Ja ten film uwielbiam. W ogóle wszystkie te, które wymieniłeś to ja je uwielbiam, ale film, który chce się oglądać co roku, bo on wprowadza pewnego rodzaju uczucia takiej radości, wiesz, takiej rodzinności. A te listy do M to właśnie mają taki happy end.

Wiesz, to jest wyróżnienie, wiesz, chcieć być oglądanym co roku. Ja mam parę takich pozycji i jednym z nich jest właśnie ten Twój film. To jest super.

Tomasz Karolak: Ja zrobiłem analizę tego, o co tu chodzi. Obejrzałem sobie wszystkie części. Przypominam sobie reżyserów, którzy pracowali nad tym filmem.

Każdy z nich reżyserował inny reżyser, inna energia, inne przeżycia, inne w ogóle wszystko inne. I nagle doszedłem do wniosku, że w tym filmie wszyscy sobie wybaczają. Nawet przy tym stole. Zobaczmy jaka jest nasza relacja przy naszych stołach wigilijnych. My często podchodzimy bardzo tradycyjnie do tego stołu. Ale czy naprawdę w nas jest takie sobie wybaczenie prawdziwe? Bo to jest coś takiego, że to się powinno samo dziać. Tak przynajmniej myśli moim zdaniem część publiczności. Ja to też widzę w teatrze. Na czym polega oczyszczenie widza teatralnego, który tam siedzi oglądając np. spektakl, który gram z Danielem Olbrychskim? Na tym, że ja poruszam tematy, z którymi oni się identyfikują. I często jest tak, że jeżeli ja mówię o swoim problemie na scenie czy przed kamerą, to widzowie mówią czy myślą sobie -ja też to mam. I fantastycznie, że ktoś jeszcze to mówi. To jest tylko połowa roboty.

Dlatego, że przy stole wigilijnym tak byśmy chcieli wszyscy i prawdopodobnie ci, którzy wymyślali te tradycje tysiąc pięćset lat temu, też by tak chcieli. Może, taką mam nadzieję. żebyśmy rzeczywiście popatrzyli sobie w oczy i naprawdę zakończyli pewne, że tak powiem, spory, które najczęściej są o nic.

Magdalena Czaja: Wiesz Tomek, tak jak mówisz o tym, to mnie się przypomina jedna rzecz, która jest mogłabyam powiedzieć niebezpieczeństwem.

Pamiętasz jak umarł papież? Pojednali się kibice nienawidzących się drużyn sportowych. To był taki poryw serca. W ogóle wszyscy byli tym zachwyceni itd. Tyle, że to nie trwało długo. Ja już tak się boję, żeby też nie było tak, że jest to rodzaj takiego sztucznego wybaczenia sobie z okazji świąt.

A tak naprawdę wybaczanie to jest to, o czym my mówimy. To jest proces. To się powinno zacząć już dzisiaj, a nie 24 godziny przed świętami. Dobra, to będę się zachowywać, wybaczam.. Bo wybaczanie to jest bardzo głęboka rzecz. Wybaczanie w naszym świecie zakłada, że my zmieniamy perspektywę, widzimy inaczej to, co się wydarzyło.

Ty o tym opowiadasz, Ty jesteś takim świadkiem tego. A dla wielu ludzi to jest coś takiego- dobra, ubieramy się w te ładne ubranka. Ja Ci wybaczam.

Ewa Turek: Bo tak trzeba, bo tradycja, święto.

Magdalena Czaja: Więc to, co powiedziałeś jest ultra ważne. Ale ważna jest też świadomość, że po pierwsze to jest decyzja. Ja chcę wybaczyć, bo chcę to zrobić dla siebie.

A po drugie jest to proces, w którym warto się postarać, zobaczyć te wydarzenia inaczej, odkryć, jaki tam był dar dla mnie, co się uzdrawia. Przecież słuchajcie, co roku w naszych rodzinach powtarzają się te same awantury.

Ewa Turek: I właśnie ten odcinek jest nie tylko, że jest ładnie, przyjemnie i świątecznie, tylko chcemy tu poruszyć stres, który towarzyszy świętom. Czyli co zawiera się w tym stresie? Bo jest to ogromny stres emocjonalny dla wszystkich, dla wielu, którzy biorą udział właśnie w tych spotkaniach. Więc może przypomnijmy sobie, jakie są te największe stresy i te takie demony.

Tomasz Karolak: Pierwsze to jest to, że nam nie starczy pieniędzy i to jest poza wszelką wątpliwością.

Drugi to jest to, jakie prezenty kupić, jak już te pieniądze są. Moim zdaniem jesteśmy w jakiejś takiej cywilizacji, która nie daje nam z tego wyjścia. To jest coś, co człowieka właściwie moim zdaniem przygniata do ziemi, czyli to pierwsze, czy nam starczy pieniędzy. Przeczytałem wczoraj artykuł, że po prostu ludzie się nie opindalają, że tak powiem, trywialnie, tylko biorą kredyt 10 000 na święta.

Dzieci się prześcigają w szkole, bo rodzice wychowują dzieci bez pewnej świadomości. Raczej powinniśmy szukać drogi, jak znieczulić się na te właśnie rzeczy, które cały czas ustawiają nas w pozycji pewnego wyścigu. Teraz druga sprawa jest taka co kupić? No bo żeby zrobić dobry prezent, trzeba dobrze znać. drugą osobę.

Magdalena Czaja: Tomek ja zawsze mówię, że mężczyźni powinni pytać kobiety, co one chcą dostać albo słuchać uważnie. Ja zawsze mówię słuchaj, ja ci pokażę paluszkiem, co ja chcę. Bo wiesz, jak to jest. My kupujemy prezenty takie, które nam się podobają. A przecież my mamy różne gusta. Ja np. mogę mieć w ogóle inną potrzebę na ten moment. I tu bardzo polecamy nasz podkast Języki miłości. Może się okazać, że ktoś wcale nie chce dostać pierścionka, czy szalika, skarpetek i bokserek, tylko na przykład chce pójść do teatru albo albo wyjechać do Opery Wiedeńskiej.

Pytanie, próba zrozumienia drugiej osoby. Zadanie pytania kiedy czujesz się przeze mnie kochany, kochana. I wtedy się okazuje, że ludzie mówią. Wcale nie trzeba brać kredytu wtedy.

Tomasz Karolak: Tak, tylko że mówimy do tych kilku tysięcy ludzi, którzy słuchają naszego czy waszego podcastu. Natomiast kiedy mam też taką formę sceniczną, która gdzieś tam się mieści w słowie stand up.

I opowiadam o swoim dojściu do zrozumienia, dlaczego ja zostałem aktorem, czyli dlaczego ja wychodzę na scenę i poddaję się pod osąd innych albo wychodzę przed kamerę. I nagle, kiedy również dzięki radykalnemu wybaczaniu odkrywam, że to jest z głębokiej rany wewnętrznej, którą gdzieś tam uzyskałem w dzieciństwie.

Inaczej jako dziecko zinterpretowałem pewne fakty tak, że dla mnie stały się one stresujące i obniżyły moją samoocenę do tego stopnia, że muszę czuć akceptację widzów po to, żeby wypełnić swoją wewnętrzną pustkę. Jak ja o tym mówię, to ludzie są w szoku. Więc to, co wy mówicie, jest obce dla człowieka, że można się w relacji damsko męskiej komunikować w ten sposób.

To jest novum dla ludzi. Tak samo jak przeczytałem ostatnio badania, że 70% par idzie do łóżka po alkoholu, bo ludzie mają problem ze spojrzeniem sobie przed intymną sytuacją, przed spojrzeniem sobie w oczy co tam się znajduje, co tam jest.

Magdalena Czaja: Tomek nie wiem czy słyszałeś o tych wynikach badań. 36% mężczyzn nie chce uprawiać seksu traktując to jako formę kary dla partnerki. Prawie 40%.

Tomasz Karolak: No to widzicie o czym my mówimy. To jest taka sytuacja, w której żeby ludzie zaczęli komunikację na tym podstawowym terenie domowym, to trzeba po prostu wymyślić jakiś inny język, że tak powiem, który im to mówi i i przede wszystkim mówi jedną rzecz nie bójcie się. Zobaczcie, za wszystkim stoi strach.

Magdalena Czaja: A co by to było, gdybyście postanowili działać w te święta z miłości? Co by się zmieniło?

Tomasz Karolak: Myślę, że to jest klucz, bo można zmieniając tę perspektywę, to jest twoje ulubione słowo. Można nie brać tego kredytu 10 000, jeśli się podejdzie do świąt z miłości. Dla mnie to wynika już z samej zmiany, tej perspektywy.

Ewa Turek: Powiedziałeś bardzo ważną rzecz jak się tworzy związek, czyli dwa kosmosy się łączą. Myślę, że podobnie jest przy stole wigilijnym, kiedy różne rodziny, które żyją solo w swoim świecie, nagle się spotykają na te kilka godzin przy jednym stole. Myślę, że stąd również jest mnóstwo tych stresów, konfliktów, lęków. Jak będę ocenione, czy moja potrawa znajdzie się na stole, a nie wyląduje w koszu.

Magdalena Czaja: Chyba powinnaś opowiedzieć o swojej traumie świątecznej.

Ewa Turek: Teraz oczywiście z pełnym przekonaniem robię potrawy na Wigilię.

Tak się jakoś zadziało, że te moje potrawy nie wylądowały na stole, więc co tu się dzieje. Nie wiem. A wtedy jeszcze nie miałam takiej odwagi, żeby zawalczyć o siebie. To przyszło z czasem.

Magdalena Czaja: Powiedzieć macie jeść!

Ewa Turek: Myślę, że ten dodatkowy stres, który powstaje przy stole, wynika również z tego, że my po pierwsze nie komunikujemy się ze sobą między rodzinami i wychodzimy z założenia jakoś to przeżyć.

Magdalena Czaja: Słuchajcie, ciekawa rzecz. Amazon zrobił badania wśród Polaków. To był wiek 18 -55 i okazało się, że tylko 30% Polaków chce spędzić święta w dużym, rodzinnym gronie. Tylko 30%. Słuchajcie, w kraju, gdzie święta Bożego Narodzenia to jest w ogóle tradycja.

Tomasz Karolak: Polacy jednoczą się tylko w sytuacji zagrożenia.

Albo taki właśnie ewenement genialny jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy czy śmierć papieża, który był jedynym papieżem Polakiem w historii. To jest to wigilijny, to jest żadne zagrożenie.

Magdalena Czaja: Jesteśmy tego świadomi. Co roku te święta i te same kryzysy..

Tomasz Karolak: Ale tak samo jak Ty mówisz, to, że sobie uświadamiam, że np. jestem z alkoholowego domu to jest jedno, ale przepracowanie tego to jest zupełnie inna sprawa. Wobec tego mnie się marzy przepracowanie polskich narodowych traum, co bez papieża Jana Pawła Drugiego nie może mieć miejsca.

Magdalena Czaja: Myślę, ze możemy z Ewą terapeutyzować naród..

Tomasz Karolak: To jest ciekawe, bo w Ameryce Południowej są takie, że tak powiem rytuały tak bym nazwał, które uzdrawiają większe narody itd.

Więc wiecie, my mówimy o jakiejś mikroskali, jakiegoś bardzo szerokiego problemu, który jest cały czas w nas.

Magdalena Czaja: Jest taka teoria, która mówi, że tak naprawdę nie ma innych ludzi, są tylko odłamki naszej jaźni. Jesteśmy jednym. Jeżeli tak jest, my nawet nie musimy się zajmować tutaj narodem.

Każdy ma się zająć sobą, swoim domem i najbliższymi nadchodzącymi świętami. I teraz takie pytanie. Co mogą zrobić ludzie tutaj? Zastanówmy się. Co możemy im podpowiedzieć? Co mogą zrobić, żeby te nadchodzące w święta, żeby nie musieli biec na terapię i chodzić codziennie teraz aż do świąt. Tylko co mogą zrobić, każdy z nas niech powie, co myśli o tym, żeby te święta były bardziej takie, jak ci ludzie by chcieli, żeby one były. Ja słuchajcie, co roku jako dziecko to przede wszystkim chciałam zawsze dostać konia na biegunach. Dostałam go w wieku 40 lat, jak mój tata się dowiedział, że to było moje marzenie z dzieciństwa.

Marzenie się spełniło z przesunięciem, ale zawsze. Ale tak naprawdę jako młoda dziewczyna to chciałam takie święta Bożego Narodzenia jak wiesz Last Christmas. Dopiero później zrozumiałam co tam się zadziało na tym Last Christmas, bo ja tam zawsze widziałam miłość, a tam się działy przeróżne inne rzeczy.

Tomasz Karolak: Zmiana nastąpiła.

Magdalena Czaja: Ja tego jakoś długo nie widziałam, ale teraz mam tak. Nie wiem czy też tak macie, że jak zaczyna padać śnieg to mnie się totalnie odpala dziecko. Ja się tak straszliwie cieszę tym śniegiem. Zaczynam słuchać piosenki świąteczne i się cieszę na święta, a potem zawsze jakoś przeżywam rozczarowanie tymi świętami.

I też się zastanawiam, czy to nie jest tak, że my mamy być może za duże oczekiwania wobec.

Tomasz Karolak: To jest zdecydowane, że mamy książkową wersje, filmową wersję wszystkiego. Bo przecież to chyba w Waszym podcaście też zostało poruszone to, że my też taką wizję bycia w relacji mamy np. filmową, książkową, jakąś wyidealizowaną. Cały czas filmy o miłości, komedie romantyczne, w których sam biorę udział. Preferują i oferują wizje, czyli coś, co jest nieosiągalne.

Magdalena Czaja: Fajnie, bo chociaż w filmach to przeżyjesz. A taki zwykły człowiek?

Tomasz Karolak: Też potem weryfikuje się z moim własnym życiem, prawda? Natomiast ty zadałaś pytanie co by tu zrobić?

Musielibyśmy synchronizować 38 milionów polaków, żeby w tym momencie samym pomyśleli sobie, że się kochają, że siebie samych kochają, żeby sobie to powtórzyli. I wtedy rzeczywiście na chwilę ta energia strachu, lęku, bo to jest tylko to albo to, albo to by gdzieś tam opadła.

Ewa Turek: Może taka misja, żeby wszyscy, jak zasiadają do stołu, nawet wcześniej, od dzisiaj, wyliczyli sobie wdzięczność, za co mogą być wdzięczni.

Tomasz Karolak: Ja myślę, że każdy sobie sam to zrobi, to już tego dnia. Ja mam takie ćwiczenie. Mam przy sobie. Kamień, który jak go biorę, to jest wdzięcznością. Zawsze jak go biorę do ręki to wiem, że to jest wdzięczność, więc to mi się automatyzuje, że kiedy mam ten kamień, tą kotwicę.

I to jest to jest rzeczywiście wspaniałe, bo to gdzieś tam rozpuszcza część nienawiści i złości, którą mam w sobie do świata za różne rzeczy z dzieciństwa.

Ewa Turek: Ukierunkowane jest też myślenie.

Tomasz Karolak: Tak ja uważam, że tego typu afirmacja jest OK, bo to jest afirmacja moja, ona jest skierowana do wewnątrz, więc naturalnie działa też na zewnątrz. Tego też ludzie nie wiedzą, że działając po prostu ze sobą, zmieniamy energię, że tak powiem zewnętrzną.

Ewa Turek: Tak, co roku już, ponieważ moich rodziców już nie ma, spotykamy się z rodzeństwem w różnym układzie, ale staramy się spotkać i co roku ja przynajmniej mam takie życzenia, żebyśmy się za rok spotkali w tym samym składzie.

Z jednej strony wdzięczność za to, że jesteśmy tutaj przy tym stole. Ja życzę sobie, żebyśmy za rok byli w tym samym składzie albo nawet większym.

Magdalena Czaja: No właśnie.

Tomasz Karolak: Może większym, ale to taka sytuacja w Polsce bardzo znamienna, którą ja obserwuję, umęczenia kobiet przy tych świętach.

Magdalena Czaja: Tutaj muszę coś opowiedzieć. Szykowałam się do tego odcinka i powiedziałam pewnemu mężczyźnie o tej tezie. Nagrałam teaser zapraszający na to spotkanie. On go słuchał i mówi do mnie tak: ale ty w tym nagraniu to masz taką tezę, że te święta to jest takie straszne umęczanie, że dla ludzi to jest taki stres.

A ja mówię a co, nie jest tak? W ogóle taka zdziwiona, a on: nie! A ja mówię jak to nie? On mówi: ja tam nigdy nie jestem zmęczony na święta. A ja mówię słuchaj tak mnie tknęło i mówię: ty w ogóle coś robisz przed świętami? Nie, ja idę do mamy. Ja mówię no kurde.

Tomasz Karolak: To jest to właśnie, wiesz, ten chłopiec siedmioletni, który po prostu zawsze mama postawiła pod nos.

I tak jest cały czas. Większość ciężaru też. czytałem ostatnio jakieś na ten temat sondaże, no bo to są sondaże. Dobrze, że rzecznik do domu nie wchodzi. To jest to, że kobiety przygotowują święta, umordowane są wobec tego. Tu należałoby wprowadzić pewną zmianę, równowagę. Ja nie wiem. Niektóre kobiety zapewne to lubią ale większość z nich potem jest wykończona.

Ja pamiętam moją mamę z tych jeszcze czasów peerelowskich, gdzie przygotowywało się święta tydzień wcześniej, bo nic nie było, więc wszystko się produkowało w domu. W dzisiejszych czasach możesz w dzień Wigilii kupić jeszcze jakieś tam produkty. Natomiast wtedy te sałatki, te ryby, to wszystko, te pierogi, 200, 300 pierogów.

I te wszystkie rzeczy, no wiecie, głównie się zajmują tym kobiety. Co tu dużo mówić.

Magdalena Czaja: Powiemy do pań. Słuchajcie, zadajcie sobie pytanie czy nie jest przypadkiem tak, że jesteście w programie nie swoich oczekiwań, zwyczajów? Zadajcie sobie pytanie czy to jest jedna z tych rzeczy, którą można zrobić?

Zadajcie sobie pytanie czy naprawdę musicie robić te 12 dań? Czy naprawdę chcecie wszystko same robić? Bo niektóre z tych kobiet. Ja takie znam. To jest ich punkt honoru. Ja to sama wszystko zrobiłam i potem siadają

siadają przy tym stole. Ale wiecie, co się wtedy dzieje?

Taka umęczona kobieta siada przy tym stole. I na co ona liczy? Że wszyscy powiedzą: Boże, jak ty wspaniale to zrobiłaś! A tutaj, tak jak ten mój znajomy. Ja mówię do niego no ty nigdy tego nie robiłeś. On mówi ale cóż ta moja mama robi dwie zupy. I powiem Wam szczerze, że się na niego wkurzyłam. I mówię wiesz co?

Powinieneś przeprosić swoją mamę, bo zapewniam Cię, że robi 12 dań pewnie, tam się co prawda liczy, że kompot też jest dla niej itd. Ale nie musicie dziewczyny naprawdę robić wszystkiego. Można kupić rzeczy w pudełku. U nas tajemnicą poliszynela jest, że barszcz jest z pudełka, niby nikt o tym nie wie, a wszyscy o tym wiedzą,

wszyscy są szczęśliwi.

Tomasz Karolak: Ci którzy wykonują takie rzeczy lokalne i naturalne, można zamówić. I na przykład w mojej rodzinie jest już od jakiegoś czasu, że oczywiście takie główne danie, czyli pierogi z kapustą i grzybami, to mój tata właściwie dyryguje tą sytuacją, ale sam te grzyby zbiera jesienią I to jest pewien proces, wydłużony w czasie. Ale większość rzeczy zamawiamy i co do tego nie ma wątpliwości. Ja jak patrzyłem na te męczarnie bo jednak to trzeba poświęcić dużo czasu. W PRL u to zapamiętałem jako właśnie takie coś, że tych kobiet w ogóle nie było przy tej Wigilii, bo albo to podaj, albo to posprzątaj, albo to zrób, tamto zrób itd.

Nawet gdzieś tam po 12 jak ta pasterka, prawda? Odpalało się, to ta babcia moja czy tam mama siadały w końcu i można było na nie popatrzeć.

Magdalena Czaja: Więc pytanie czy naprawdę trzeba to wszystko, nawet pytanie czy trzeba te okna umyć? Ja pamiętam, kiedyś miałam klientkę na sesjach ze Śląska. I dyskusja o nie myciu okien na święta była powiem Wam zażarta, ponieważ w tamtym środowisku absolutnie nie było mowy o tym, żeby nie było widać, że kobieta umyła okna na święta i ona sobie wybrała jako punkt zmiany w swoim życiu nie umycie tych okien. I powiem Wam, że to był potężny proces. Ona normalnie czuła lęk i bała się, że ktoś jej powie: a ty to nie myłaś okien.

Tomasz Karolak: Religijny lęk dlatego, że wysprzątane do granic możliwości mieszkanie to było, że tak powiem, to jak się szanuje wiarę. To jest jedno z drugim związane, ale dzisiejszy świat już nie wymaga tego, tzn.

jeżeli chcesz to robić, to to sobie rób, trudno wymagać, każdy robi to co chce. Przynajmniej taka jest idea tego.

Magdalena Czaja: Wiele cierpienia, rozczarowania w czasie świąt, przez święta wynika z niewypowiedzianych rzeczy, między innymi z niewypowiedzianych rzeczy pod tytułem: ja nie chcę takich świąt. Nie wiem, z tymi osobami, w takiej formie – ja chce świąt takich, takich i takich.

Ja pamiętam z jedną z naszych trenerek Radykalnego Wybaczania na mentoringu. To było przed świętami Wielkanocnymi i okazało się, ona powiedziała, że ona marzy o świętach nad morzem, o świętach Wielkanocnych. ? Słuchaj, i ja mówię no to super, to jedź, a ona mówi mówi: nie, nie, nie, moja rodzina tego by nigdy nie zaakceptowała.

Ja mówię: A co by się stało? No i zaczęłam z nią pracować nad tym tematem. Okazało się, że ona się panicznie bała, że zostanie odrzucona i oceniona przez swoją matkę. I słuchajcie, w wyniku tej pracy akurat przy tej okazji wykorzystałam metodę Byron Katie. Ona tak zmieniła spojrzenie na tą całą historię, bo tam było coś takiego: jak nie pojadę to moja rodzina mnie odrzuci. Dała sobie przykłady na to, że faktycznie czasami nie musi jechać, żeby czuć się odrzucona. Jak pojadę, to mnie nie odrzuci. Faktycznie też są na to przykłady. I słuchajcie, chyba dwa tygodnie później przysłała nam zdjęcia znad morza właśnie w czasie Świąt Wielkanocnych i powiedziała, że jest przeszczęśliwa.

Rodzina to zaakceptowała. I tu chcę powiedzieć bardzo ważną rzecz. Zawsze jest tak, że jeżeli w nas jest lęk, że ktoś nas oceni albo odrzuci, no to zasada lustra. Musi się nam to zamanifestować i ludzie to faktycznie nam robią. W momencie, kiedy my zaakceptujemy nasze wybory, świat odpowiada: Ok. Tak, chcesz? Tak masz.

Tomasz Karolak: W tym roku podjęliśmy decyzję, że wyjeżdżamy po prostu nad morze po to, żeby właśnie odpuścić, odelżyć. Nasze dzieci, które zawsze uwielbiały klimatyczną Wigilię. przyklasnęły temu pomysłowi. Myśmy z Wiolką myśleliśmy, że to będzie jakaś rozpacz, nawet nasza córka, nastolatka, która już zaczyna chodzić własnymi drogami. To była super decyzja i i ona rzeczywiście nagle, zupełnie niespodziewanie nas zjednoczyła w tym pomyśle. Rzeczywiście ta komunikacja to powiedzenie: ja bym chciał dostać to.” My w domu to mówimy.

Ja mówię słuchajcie, ja kocham książki i ja chcę dostać od was książkę. I to jest ciekawe. Fajne, że oni kombinują, jaka ta książka ma być. I to też jest dla mnie zaskoczenie w tym sensie. Ale też dzieciaki też mi zaczęły komunikować, bo wiedzą, jaki jest dzisiaj świat. Ale cały czas też jesteśmy otoczeni tym właśnie, że tu marnujemy, tu to, co zresztą my się z tym zgadzamy i chcemy pomóc tej ziemi.

Wobec tego oni mówią. Fajnie by było, jakby było to to i to. I jeżeli to jest możliwe do spełnienia, bo nie wszyscy mają takie możliwości.

Ewa Turek: Do dzisiaj mam w szufladzie listy do Mikołaja pisane przez kilkuletnią córkę i czasami sobie zaglądamy. Naprawdę ja to chciałam? To może być też tradycja dowiedzenia się, co jest w tych marzeniach świątecznych. Wszystko to, o czym mówimy, cały czas sprowadza się do jednego: rozmowa, komunikacja, odwaga. Odwagi i z miłości a nie z lęku.

Tomasz Karolak: Jestem starym rockowcem z tatuażami.

Jak ja słuchałem piosenki o miłości zawsze rockowe, to przyjmowałem to w ogóle zupełnie zewnętrznie. Chłopaki zawsze śpiewają od początku rock and rolla, miłość jest wszystkim itd itd. Bardzo to postrzegałem w takiej kategorii relacji właśnie damsko męskiej i cierpienia z tym związanego kiedy coś się nie udaje jesteśmy rozczarowani.

Albo w chemicznej miłości, która nie jest tą miłością, taką, że tak powiem, psychologiczną, ale zdaje się, że w ogóle odkrywam taką sytuację, że w ogóle szukanie miłości w sobie. To znaczy jak ona się manifestuje. Mówienie sobie codziennie, sobie samemu, że kurczę, kocham siebie za to jak myślę, że kocham siebie, za to co robię, że kocham siebie, że w ogóle jestem. To powoduje kompletną zmianę energii. I to jest ciekawe bardzo, że jednak wszyscy w większości budzimy się z lękiem codziennie.

Ewa Turek: Pod koniec już taki moment, w którym się przechodzi na tą drugą stronę. I tam jest taka sentencja, która mówi przepiękne, kocham siebie w całej swojej wspaniałości.

Tomasz Karolak: Miałem taką przygodę, że rano w jednej z telewizji mieliśmy promocję piosenki świątecznej, którą nagraliśmy jako taki prezent dla publiczności czy fanów naszych działań rockowych. I w studio były dzieci. Było tych dzieci ze 30 z takiej organizacji SOS Wózki dziecięce.

Nie wiem, czy możemy to powiedzieć, ale to jest fantastyczna organizacja i te dzieci mnie rozpoznały, bo jestem Ludwik Boski z rodzinki i kiedy siedziały na kanapie i fotelach, ja podszedłem vis a vis tych dzieciaków nic nie mówiąc i one do mnie mówią O Pan Tomek, Pan Ludwik Boski. Ja zdjąłem okulary i powiedziałem do tych dzieci kocham was i one cisza. Po czym wszystkie. Taki w ogóle banan na twarzy, jakiś krzyk Aaaaaaaa! Rozumiecie to? Bo ja znany im z telewizji, podszedłem, powiedziałem do tych dzieci kocham was. Tak poczułem. Już pomijając wszystkie te przeszkody, które one mają.

Magdalena Czaja: Dałeś im prezent.

Tomasz Karolak: Myślę, że jeżeli wszyscy zaczniemy wieczerzę wigilijną i ktoś, kto rozpoczyna, czy to będzie głowa rodziny, tak zwana, senior rodu, kobieta rodu, powie: Słuchajcie! Dzień dobry, witam, Kocham was. To się natychmiast to zmieni.

Magdalena Czaja: To się wszyscy przewrócą.

Tomasz Karolak: Ale wiecie co? Mnie się wydaje, że to tak jest.

Ewa Turek: Tą zmianą, którą się chce widzieć.

Tomasz Karolak: Mikołaj Zły, o którym żeście powiedziały z listów do M. Zauważcie, że w każdym filmie on na końcu pokazuje miłość, albo mówi kocham cię czy do matki w poprzedniej części, czy do dziecka narodzonego na nowo swojego w części pierwszej, którą nagrywaliśmy jedenaście lat temu. Jednak on gdzieś cały czas dąży, ma tę miłość.

W związku z tym, że jesteśmy z różnych domów, to nie wiedzą, co to w ogóle jest ta miłość. Nie wiedzą, jak ją w ogóle odczuwać. Ale powiedzieć zawsze możemy. A to jest tak, że jak powiemy, to nagle coś wywołujemy jakby z nas.

Magdalena Czaja: Tutaj mamy też w nawiązaniu do tego, co mówić, propozycja za chwilę. Zwracaliśmy się do kobiet, a ja bym powiedziała teraz do panów drodzy panowie, pójdźcie do swoich pań, matek, żon, sióstr i zadajcie im pytanie jakich świąt ty byś chciała? Co ja mogę zrobić? Co możemy razem zrobić, żeby te święta były takie najfajniejsze z tych, które były do tej pory? To takie zadanie dla panów. Teraz nie podpowiadać, tylko czekać. Tak właśnie. Nie miejcie swoich pomysłów, bo to nie o to chodzi.

Ale wysłuchajcie, może się okazać, że to prosta sprawa. Zajmij się w tym roku choinką. Albo zrobię mniej dań, albo nie zapraszajmy tej ciotki na święta, bo po prostu jej nie znoszę i zawsze jest awantura. Zróbmy tak, że ją odwiedzimy, ale niech jej nie będzie przy stole wigilijnym.

Tomasz Karolak: Bardzo rezonuje z publicznością, jak ja mówię standupie o tej relacji właśnie. Sytuacja pod tytułem domyśl się. To jest ta historia, która wydaje mi się wypacza pewne w ogóle postrzeganie siebie. To ,,domyśl się” to właśnie to jest ten znak, że trzeba wypowiedzieć. Wiecie o co chodzi? Nie ma takiej szansy, żeby się jedna osoba o drugiej coś domyśliła. Każdy z nas jest inny.

Magdalena Czaja: Każdy ma swoje filtry i każdy się domyśli, i nie przeskoczy siebie. Natomiast to co Ty powiedziałeś o tym kochaniu siebie, ja myślę, że to jest tak abstrakcyjne, że ja bym podpowiedziała naszym widzom i słuchaczom, żeby zacząć od prostszej rzeczy. Bo wiesz, dla niektórych ćwiczenie stań przed lustrem i powiedz sobie kocham siebie jest nie do przejścia, bo są jeszcze na takim etapie, ale jest krok wcześniej.

Jeżeli coś wam się nie uda, coś się nie powiedzie, to się za to przynajmniej nie kopcie. Dla mnie to był pierwszy krok. Nie krytykowanie siebie wewnętrznie, tylko mówiłam sobie no nie udało się, no.

Ewa Turek: Następnym razem pójdzie inaczej, lepiej, trudno.

Magdalena Czaja: A pamiętam, mam koleżankę, która kiedyś przeżywała bardzo silną depresję i jej sposób na wstawanie z łóżka rano to było takie, że ona się rano budziła i mówiła do siebie: a co byś teraz, Agnieszko zjadła? Wstań, umyj ząbki. Ona po prostu do siebie mówiła jak do najlepszego przyjaciela i to jej pomagało w ogóle wstać i tak dalej. Więc zacznijmy od prostych rzeczy.

Łapcie się na tym, że w myślach się krytykujecie, bo my to non stop robimy. Przynajmniej wychwycenie tego to już jest duży sukces. Oho, znowu się sama kopie. Albo to co mówimy o sobie Ja to jestem głupia, ja to zawsze coś zawale. To są rzeczy, nad którymi nie panuje.

Tomasz Karolak: Mnie się wydaje, że jeżeli uświadomimy sobie, że to jest badanie naukowe, nawet ja czytałem o tym studiując psychologię, że jaźń człowieka i wnętrze przestaje się rozwijać już w siódmym roku życia. A potem to są już tylko narzucone rzeczy. To każdy z nas się zatrzymał w części swojej jaźni w siódmym roku życia. Masz to w sobie, czyli masz siedmioletnie dziecko w sobie. I to, co ona powtarzała to ona mówiła do tego dziecka. To co nas krytykuje, to jest to dziecko, które jest nieakceptowane. Rozumiecie? Jeżeli my to zrozumiemy, że na każdym etapie i w każdej naszej relacji, w każdym styku, z każdym tematem bierze udział to nasze dziecko wewnętrzne, to wtedy nagle zrozumiemy bardzo dużo spraw. Bo ja jestem dzieckiem, które dostało pasem w tyłek, prawda? I ono się boi czegoś. Ono jest we mnie cały czas. Ale ja jestem też dzieckiem, które osiągnęło jakiś sukces na konkursie recytatorskim. I to też we mnie jest. Ale ja też jestem dzieckiem, które mieszkało rok bez rodziców, bo taki był czas i to też jest we mnie dziecko.

Ale też jestem dzieckiem, które przeżywało fantastyczne dzieciństwo nad morzem. Też to się we mnie cały czas odzywa. I te wszystkie głosy w myślach, bo jak ja sobie teraz tak myślę, to czy słyszę jakiś głos, prawda? Myślę sobie a pójdę teraz po tym podcaście se coś zjem. Patrzę na panią Czaję i tak myślę, to przecież słyszę to jakiś głos, ten głos to nie jestem ja.

To jest system moich przekonań, które ja nabyłem w ciągu tego rozwoju, że tak powiem, całego życia. Ja jestem gdzieś głębiej.

Ewa Turek: Bardzo pięknie to opisuje Colin Tipping w drugiej książce, czyli radykalne samowybaczanie, gdzie też opisuję na samym początku z jakich części się składamy. I tam jest ten cenzor, tam jest ten właśnie dziecko wewnętrzne, tam jest oceniający, więc jesteśmy z różnych kawałków zbudowani. Dobra wiadomość jest taka, że to my rządzimy, więc w zależności od tego, komu damy uwagę, czułość i miłość, to ta część w nas rośnie, więc każdy z nas ma szansę pójść w tę stronę miłości.

Tomasz Karolak: Ja w ogóle rzucam taką tezę. Mam 52 lata. Jak mówiłem wam, jestem aktorem, rockowcem, różnych rzeczy się imam.

Ale okazuje się, że apropos tych kobiet jeszcze, że to one są naszymi przewodnikami. Ja uważam, że kobiety są przewodnikami mężczyzny do dojścia, wejścia na drogę, poznania samego siebie. Uważam, że bez tego nie mamy żadnych szans, bo po prostu jesteśmy inaczej zupełnie zbudowani, jak również nie przeżywamy, nie rodzimy dzieci, nie mamy kosmicznych, że tak powiem, kontaktów, powiązań i takiego strumienia, które mają kobiety. I to jest coś niebywałego, bo gdyby to faceci wiedzieli, to ich stosunek do kobiet też byłby się zmienił. Mamy osobę, która jest przewodnikiem. To jest moim zdaniem ponad wszelką wątpliwość jest tak ułożone. Że ja tu jestem, to jest sprawa kobiet, jednej kobiety, prawda?

Ewa Turek: Ta kobieta może być przewodniczką.

Magdalena Czaja: I spójrzcie tak w czasie świąt właśnie na te kobiety i to w każdym wieku.

Tomasz Karolak: Oczywiście, że tak. Te kobiety, które robią te 300 pierogów, to ja do tego właśnie dążę. Zmiana postrzegania tego też spowoduje jakąś zmianę energii i tego, że ta kobieta, jeżeli już np. lubi przygotować tę Wigilię, to ona będzie to inaczej w ogóle robiła.

Magdalena Czaja: Słuchajcie na koniec jest jeden taki newralgiczny moment. Składanie życzeń. Większość ludzi, z którymi rozmawiam nienawidzi tego momentu, ponieważ są to życzenia albo te same co roku, albo mówiące o tym, czego brakuje osobie, która składa te życzenia. Życzę Ci partnera, życzę Ci pieniędzy, dziecka itd. My mamy taką propozycję, żeby zrobić z życzeń tej drugiej osobie prezent i żeby tej osobie w życzeniach powiedzieć za co jej dziękujemy, co w niej pięknego widzimy.

Tomasz Karolak: Zgadzam się z tym kompletnie. Problem życzeń też istniał i w moim domu, do tego stopnia, że nawet były dwie wigilie, że się tych życzeń nie składało. Po prostu był symboliczny podział opłatka. I to już wystarczało. Nie przechodziło przez gardło coś, co właściwie nie wiadomo było czym. Jeżeli na przykład są jakieś waśnie między dorosłymi, jakieś niezgodności i oni nie składają sobie życzeń, no bo dzieci też to wiedzą, że są te niezgody, no to co będziemy z siebie idiotów robić? Jest coś takiego.

Magdalena Czaja: Łamiecie się opłatkiem, ale tam jest jakiś konflikt.

Tomasz Karolak: Zdecydowanie tak. I tak jest w bardzo wielu domach. Wobec tego powiedzenie słuchajcie, kochajmy się i kochamy się już odbezpiecza ten granat. Ta energia inaczej popchnięta w ten wieczór wigilijny może zaowocować, bo się w ludziach odzywają różne rzeczy, prawda? To nie jest tak, że my wiemy, jak to wszystko się skończy, że wszyscy nażarci, tak jak kiedyś. Ja kiedyś zjadłem 67 pierogów, ale nie takich, tylko takich jak ręka. Dostałem zapalenia otrzewnej i wylądowałem w szpitalu. To były rzeczy, których się na co dzień nie robi. Pierogi z kapustą i grzybami.

Magdalena Czaja: Ciężkostrawne.. Żeby to jeszcze była lekka kuchnia, ta wigilijna.

Ewa Turek: Podsumowując znów wracamy do komunikacji. Żeby jakoś w tej głowie przygotować, zacząć tą komunikację. Jeśli mamy szansę to trochę wcześniej przynajmniej zapytać drugą stronę na co ma ochotę, jakby chciało inaczej. A przy tym stole to zacząć od zauważenia tego, co w drugiej osobie jest pozytywne.

Tomasz Karolak: Podziękowania, ale przede wszystkim tak jak się Chrystus w Tradycji rodzi co roku, to my możemy i nasze relacje na nowo narodzić. Nic nie jest raz na zawsze określone. Zawsze możemy z tego wziąć przykład. Wszak przecież się wszystko odradza i my też możemy zacząć coś na nowo. Możemy zacząć małymi krokami. Nie musimy od razu uzdrawiać wszystkich. Wystarczy, że zaczniemy od siebie.

Ale to jest dla mnie symbol tego narodzenia, które prawdopodobnie miało miejsce w październiku, a nie grudniu. Naukowcy i badacze Biblii się spierają. To jest właśnie to. To jest ta idea. Coś nowego, prawda?

Ewa Turek: Zmieniamy siebie?

Magdalena Czaja: A zacząć możecie słuchajcie od tego, żeby ten odcinek albo odcinek o pięciu językach miłości, albo w ogóle odcinek o radykalnym wybaczaniu wysłać komuś ze swojego bliskiego grona, z którym się spotkacie na święta albo z dalszego grona.

I żeby tego odsłuchać, żeby to obejrzeć i żeby zmienić. Posłuchajcie, zmiana w Was spowoduje, że inaczej będzie w waszym otoczeniu. Nawet jeśli dalej Wam ktoś będzie działał na nerwy, to będziecie mniej rezonować, a może się okazać, że np. coś w ogóle się zmieni i nie będzie już nerwów.

Ewa Turek: I słuchajcie, zawsze możecie przesłać odcinek mówiąc tam mówią, że można inaczej spędzać święta.

Magdalena Czaja: Dziękujemy, wesołych Świąt i wszystkiego dobrego, spokojnych Świąt!

Zapisz się na wydarzenie