Rozmowa Magdaleny Czaji i Ewy Turek. Odcinek 47 z cyklu o trudnych emocjach.
Złość ma złą reputację, a jest jedną z najbardziej użytecznych emocji: informuje, że przekroczono naszą granicę. Problemem nie jest złość, tylko to, co z nią robimy – i to, że większość z nas została wychowana tak, żeby jej nie okazywać.
Złość nie jest zła. Złość jest informacją.
Jeśli w twojej relacji jest przemoc, ten odcinek nie jest narzędziem, którym się to rozwiązuje. „Niebieska Linia”: 800 120 002 (całodobowo, bezpłatnie). Centrum kryzysowe: 800 702 222 (całodobowo). Telefon dla dorosłych w kryzysie: 116 123. Numer alarmowy: 112. Prowadzące mówią w tym odcinku wprost: z relacji, w której jest bicie, trzeba wyjść.
Wolisz posłuchać? Odcinek jest też na Spotify i w Apple Podcasts.
Najważniejsze z rozmowy
- Złość to informacja o przekroczonej granicy. Sama emocja nie jest problemem; problemem jest jej tłumienie albo wyładowanie na kimś.
- Cztery kroki: rozpoznaj, zaakceptuj, odłóż moment wyrażenia, wyraź.
- Odłożenie nie znaczy zduszenia. Znaczy: nie w szczycie wzburzenia, kiedy i tak nie da się rozmawiać.
- Jest gotowa formuła na powiedzenie o złości bez atakowania. Jest w tym odcinku w całości.
- Fizyczne sposoby ujścia (ruch, worek treningowy, krzyk w samochodzie, darcie papieru) obniżają napięcie, ale nie zastępują rozmowy.
- Złość skierowana do wewnątrz zamienia się w poczucie winy i wyczerpanie.
- Przemoc fizyczna to nie jest wersja złości do przepracowania. To sytuacja do opuszczenia.
Dlaczego złość ma taką złą prasę
Bo większość z nas usłyszała w dzieciństwie, że złościć się nie wolno. Dziewczynki częściej, że to nieładne; chłopcy częściej, że smutek i lęk są niedozwolone, a złość jako jedyna zostaje. W jednym i drugim przypadku efekt jest ten sam: emocja jest, tylko nie ma dla niej miejsca.
Prowadzące rozdzielają dwie rzeczy, które w codziennym języku się zlewają:
| Złość jako emocja | Zachowanie pod wpływem złości | |
|---|---|---|
| Czym jest | Sygnał: coś przekroczyło moją granicę | Krzyk, trzaśnięcie drzwiami, milczenie, cios |
| Czy jest do oceny | Nie. Emocji się nie ocenia | Tak. Za zachowanie odpowiadamy |
| Co z nią zrobić | Rozpoznać i nazwać | Wybrać świadomie, a nie odruchowo |
To rozróżnienie jest fundamentem całego odcinka: wolno ci czuć złość, nie wolno ci nią uderzyć.
Cztery kroki pracy ze złością
1. Rozpoznaj
Zauważ, że to złość, a nie „mam gorszy dzień”. Prowadzące radzą sprawdzać w ciele, bo tam pojawia się pierwsza: zaciśnięte szczęki, gorąco, napięte ramiona, przyspieszony oddech, ściśnięty żołądek.
Pytanie, które to uruchamia: co ja teraz czuję i gdzie to czuję?
2. Zaakceptuj
Nie „zaakceptuj sytuację”, tylko „zaakceptuj to, że się złościsz”. Zdanie, które prowadzące podają jako gotowe: mam prawo czuć złość. Bez „ale”, bez tłumaczenia się przed sobą.
Tu wraca ich stała uwaga: nazwanie emocji zmienia stan. Samo powiedzenie sobie „jestem wściekła” działa inaczej niż noszenie w sobie nieokreślonego napięcia. To ma wsparcie w badaniach nad nazywaniem emocji, choć efekt jest umiarkowany i nie jest natychmiastowym wyciszeniem.
3. Odłóż moment wyrażenia
Najważniejszy i najczęściej pomijany krok. Nie chodzi o zduszenie złości, tylko o to, żeby nie rozmawiać w jej szczycie.
Dlaczego? W silnym wzburzeniu przewagę biorą reakcje automatyczne, a namysł i wybór słów schodzą na drugi plan. Dlatego rozmowa prowadzona w tym momencie prawie zawsze kończy się czymś, czego potem żałujemy.
W transkrypcji pada obrazowe „krew odpływa z płata przedczołowego”. To popularne uproszczenie, nie opis fizjologii. Rzecz w tym, że zmienia się rozkład aktywności, a nie że mózg przestaje być ukrwiony.
Praktycznie: powiedz, że wrócisz do tej rozmowy, i wróć. „Jestem teraz zbyt wściekła, żeby o tym rozmawiać. Chcę o tym porozmawiać wieczorem” jest komunikatem asertywnym, nie unikiem.
4. Wyraź
I tu jest sedno: wyrażenie złości to nie jej wyładowanie. To powiedzenie o niej.
Gotowa formuła: jak powiedzieć o złości
Prowadzące podają wzór, którego można użyć dosłownie. Trzy elementy, w tej kolejności:
- Fakt. Co się stało, bez interpretacji i bez „zawsze”/„nigdy”.
- Moja złość. Nazwana wprost, jako moja, nie jako wina drugiej osoby.
- Czego chcę. Konkretnie, na przyszłość.
Kiedy podniosłeś na mnie głos przy dzieciach, poczułam złość. Chcę, żebyś więcej tego nie robił.
Dlaczego to działa lepiej niż „ty zawsze na mnie krzyczysz”: bo pierwszą wersję trudno podważyć. Fakt jest faktem, moja złość jest moja, a oczekiwanie jest jasne. Druga wersja to zarzut, a na zarzut odpowiada się obroną.
Magdalena zwraca uwagę na rzecz, o której łatwo zapomnieć: energia nie kłamie. Można wypowiedzieć poprawną formułę i wciąż zaatakować – drugi człowiek usłyszy ładunek, nie słowa. Dlatego krok trzeci (odłożenie) nie jest ozdobą, tylko warunkiem, żeby krok czwarty w ogóle się udał.
Co zrobić z energią, która została
Złość jest energią i ta energia jest w ciele. Jeśli nie znajdzie ujścia, zostaje. Konkretne sposoby, które prowadzące podają:
- Ruch. Szybki spacer, bieg, cokolwiek intensywnego. Najprostsze i najlepiej udokumentowane.
- Worek treningowy albo zwinięty ręcznik, którym można uderzyć w łóżko.
- Krzyk w samochodzie, przy zamkniętych oknach. Prowadzące mówią o tym bez ironii: to działa.
- Darcie papieru – to wersja, którą podają dla dziecka. Bezpieczna, wyraźna i dziecko może ją zastosować samo.
- Zapisanie tego, na kogo i za co, bez cenzury, bez wysyłania. Prowadzące łączą to z narzędziem trzech listów.
Ważne zastrzeżenie, które same stawiają: to obniża napięcie, ale nie zamyka sprawy. Jeśli złość dotyczy konkretnej osoby i konkretnej granicy, po ujściu energii nadal trzeba przeprowadzić rozmowę. Inaczej to samo wróci za tydzień.
Kiedy złość idzie do wewnątrz
Nie każdy wybucha. Część osób kieruje złość na siebie, i to jest drugi wątek tego odcinka.
Jak to wygląda: zjadliwe komentarze pod własnym adresem, poczucie winy zamiast złości, wyczerpanie bez uchwytnej przyczyny, długie nastroje „ciężkiego” dnia. Prowadzące opisują mechanizm: skoro nie wolno się złościć na kogoś, złość musi mieć adresata, więc zostaje ten, na którego zawsze wolno.
To bywa też źródło zachowań, które z zewnątrz wyglądają jak dobroć: zgadzanie się na wszystko, a potem cichy żal. Ewa nazywa to prosto: zgoda mimo wewnętrznej niezgody zawsze wraca.
Jeśli rozpoznajesz to u siebie, użyteczna kolejność jest odwrotna niż zwykle: najpierw zgoda na to, że masz prawo czuć złość, potem szukanie granicy, która została przekroczona, a dopiero na końcu rozmowa.
Złość u dziecka
Prowadzące poświęcają temu osobny fragment, bo od tego zaczyna się cały problem. Trzy rzeczy, o których mówią:
- Nie zabieraj dziecku prawa do złości. „Nie złość się” uczy tylko tego, żeby jej nie okazywać.
- Nazwij ją za dziecko. „Widzę, że jesteś wściekły” daje mu słowo na to, co czuje. To ta sama praca, którą dorosły musi potem robić sam.
- Daj bezpieczną formę. Podarcie papieru, uderzenie w poduszkę, tupanie. Granica jest jedna i jasna: nie krzywdzimy ludzi ani zwierząt.
Magdalena dodaje z własnej praktyki, że dorośli często boją się złości dziecka, bo w ich domu złość oznaczała zagrożenie. To warto zauważyć u siebie, zanim się zareaguje.
Granica, której ten odcinek nie przekracza
Prowadzące mówią to wprost i warto to powtórzyć osobno: przemoc fizyczna nie jest wersją złości do przepracowania.
W odcinku pada zdanie, że bicie „nie jest ok” i że z takiej relacji trzeba wyjść. Żadne narzędzie z tego odcinka, formuła komunikatu ani zmiana perspektywy, nie jest odpowiedzią na przemoc. Odpowiedzią jest bezpieczeństwo, a do niego prowadzi telefon, nie rozmowa ze sprawcą.
„Niebieska Linia”: 800 120 002, całodobowo, bezpłatnie. Numer alarmowy: 112.
Posłuchaj powiązanych odcinków
- RW 64: Rozmowy, które leczą – jak rozmawiać, gdy emocje są po obu stronach.
- RW 69: Jak stawiać granice – złość mówi o granicy; tu jest o tym, jak ją postawić.
- RW 71: Jak być asertywnym i nie stracić relacji – trzy techniki i wzór komunikatu.
- RW 13: Trzy listy – narzędzie do wypisania złości bez wysyłania.
- RW 66: Czterej jeźdźcy Apokalipsy – co ze złością robią pary, żeby zniszczyć związek.
- RW 103: Grzeczne, by być kochane – skąd bierze się zakaz złości.
- RW 27: Dlaczego zadowalamy innych swoim kosztem – złość skierowana do wewnątrz.
- RW 30: Czym jest duchowy bypass – dlaczego nie da się przeskoczyć emocji od razu do wybaczenia.
Pogłęb temat
- Arkusz Radykalnego Wybaczania – bezpłatny; do pracy z konkretną sytuacją, która wywołała złość.
- Katalog trenerów – jeśli złość wraca do tej samej osoby albo tej samej sytuacji.
- Kalendarz wydarzeń – warsztaty, na których pracuje się z trzema listami.
- Historia Jill – bezpłatna; jak wygląda praca z sytuacją, na którą trudno nie być wściekłym.
Najczęstsze pytania
Czy złość jest zła?
Nie. Złość jest informacją o przekroczonej granicy. Ocenie podlega zachowanie pod jej wpływem, a nie sama emocja. Prowadzące rozdzielają te dwie rzeczy w całym odcinku.
Jakie są cztery kroki pracy ze złością?
Rozpoznaj (zauważ, że to złość, i gdzie ją czujesz w ciele), zaakceptuj („mam prawo czuć złość”), odłóż moment wyrażenia (nie rozmawiaj w szczycie wzburzenia) i wyraź (powiedz o niej, zamiast ją wyładować).
Czym „odłożenie” różni się od tłumienia?
Tłumienie to udawanie, że złości nie ma, i ono wraca. Odłożenie to świadoma decyzja, że rozmowa odbędzie się później, i deklaracja, że się odbędzie. „Jestem teraz zbyt wściekła, chcę o tym porozmawiać wieczorem.”
Jak powiedzieć komuś o swojej złości bez awantury?
Trzy elementy: fakt, moja złość, czego chcę. „Kiedy podniosłeś na mnie głos przy dzieciach, poczułam złość. Chcę, żebyś więcej tego nie robił.” Faktu i własnej emocji nie da się podważyć, zarzutu można.
Co zrobić z energią złości?
Prowadzące podają ruch, worek treningowy albo zwinięty ręcznik, krzyk w zamkniętym samochodzie, darcie papieru (to wersja dla dziecka) i zapisanie wszystkiego bez wysyłania. Zaznaczają, że to obniża napięcie, ale nie zastępuje rozmowy o granicy.
Co, jeśli złość zamiast wybuchać, idzie we mnie?
Wtedy zwykle pojawia się poczucie winy, wyczerpanie i zjadliwe komentarze pod własnym adresem. Kolejność pracy jest ta sama, tylko pierwszy krok jest trudniejszy: zgoda na to, że masz prawo się złościć.
Jak reagować na złość dziecka?
Nie zabierać mu prawa do niej, nazwać ją za nie („widzę, że jesteś wściekły”) i dać bezpieczną formę wyrażenia, na przykład podarcie papieru. Granica jest jedna: nie krzywdzimy ludzi ani zwierząt.
A jeśli w mojej relacji jest przemoc?
Wtedy żadne narzędzie z tego odcinka nie jest odpowiedzią i prowadzące mówią to wprost: z takiej relacji trzeba wyjść. Zadzwoń pod 800 120 002 („Niebieska Linia”, całodobowo, bezpłatnie), a w sytuacji bezpośredniego zagrożenia pod 112.
Czy to zastępuje pomoc specjalisty?
Nie. To materiał edukacyjny i nie zastępuje pomocy lekarza ani psychoterapeuty. Jeśli wybuchy złości niszczą twoje relacje albo boisz się własnych reakcji, zacznij od specjalisty; w kryzysie zadzwoń pod 116 123.
Pełna transkrypcja odcinka (do czytania)
Magdalena Czaja: Witaj w Instytucie Metody Tippinga, w którym dzielimy się filozofią Radykalnego Wybaczania. Nazywam się Magdalena Czaja i prowadzę jedyny ośrodek oficjalnie reprezentujący tę metodę w Polsce. W tym podkaście wraz z naszą trenerką i współpracownicą – Ewą Turek pomożemy Ci lepiej poznać Radykalne Wybaczanie i jego narzędzia, które od dekad zmieniają życie tysięcy osób na całym świecie, pomagając uwolnić się od bólu przeszłości i teraźniejszości po to, aby żyć z lekkością i radością, bo wybaczanie naprawdę ma moc uzdrawiania. Zapraszam.
Magdalena Czaja: Dzień dobry.
Ewa Turek: Witamy w kolejnym odcinku.
Magdalena Czaja: Bardzo się cieszymy, że znowu jesteśmy z Wami. Dzisiaj temat bardzo ciekawy, dotyczący chyba wszystkich, bo albo jesteśmy w grupie osób, które są zalewane emocjom złości albo możecie być w drugiej grupie ludzi, którzy za nic nie chcą się z tym uczuciem skonfrontować.
Ewa Turek: Każda emocja jest nam potrzebna. Patrząc z ewolucyjnego aspektu, ta emocja jest nam potrzebna, żeby umieć zareagować w sytuacjach trudnych. Emocja złości informuje, że pewne granice zostały przekroczone.
Magdalena Czaja: Złość w pewnym sensie (żartując) promujemy. Często na sesjach jest tak, że klient długo się broni przed uczuciem złości a jak się zezłości to wtedy mamy takie – no, nareszcie. Skomunikował się z tym. Porozmawiamy dzisiaj o złości, o tym, że złość może mieć różne twarze.
Ewa Turek: Można powiedzieć tak, że złość jest na zewnątrz – czyli na kogoś, na coś, na świat – ktoś nam coś zrobił i my reagujemy złością. Jest też złość, która zostaje uwewnętrzniona.
Magdalena Czaja: Jak ktoś się denerwuje na zewnątrz, to wszyscy widzą, że jest zdenerwowany. Czasami tracimy kontrolę, jest to taka spirala – jesteśmy tak źli na wszystko, że nie potrafimy sobie z tym poradzić. Trochę taka bezproduktywna złość o wszystko i o nic, rozdrażnienie takie, drobiazg już powoduje wybuch. Agresja wewnętrzna jest o tyle niebezpieczna, że bardzo często łączy się z poczuciem winy. Dosłownie dzisiaj miałam rozmowę z panią, która ma zrobić linię życia i kompletnie nie mogła jej zrobić, ponieważ wszystkie wydarzenia w jej życiu były nie o innych tylko o niej: ,,nie mogę go dać na linię życia jako mojego oprawcę, bo ja rozumiem, dlaczego on mi to zrobił", ,,nie, tutaj to ja zawaliłam, bo ja coś tam..". To poczucie winy często jest bardzo blisko powiązane ze złością na siebie. Jest to zdecydowanie coś, z czym warto pracować, ponieważ są to bardzo destrukcyjne mechanizmy.
Ewa Turek: Dzisiaj miałam spotkanie z klientką i zadałam jej jako pracę domową – linię życia. Na sesji było dużo złości na rodziców i ta złość przez lata była niewyrażona. Tam jest jak w wulkanie, który buzuje, ale góra jest zatkana. Myślę, że będzie to fantastyczna praca.
Magdalena Czaja: Najciekawszym rodzajem, z mojego punktu widzenia, jest agresja bierna – bardzo często jest w białych rękawiczkach. Są to takie historie – siedzi małżeństwo, niby wszystko jest dobrze, ale któreś z nich od czasu do czasu szpilkę wkłada i zaraz: ha ha, jakie to było zabawne. Inni też się śmieją, nie śmieje się tylko ta jedna osoba, w którą te widły co jakiś czas są wyciągane. Inna historia mężczyzny, bardzo przystojnego, odnoszącego duże sukcesy w życiu, który nie może sobie ułożyć życia z kobietami. On już jest na tyle świadomy, że zdaje sobie sprawę, że to jest jego problem. Historia sięga korzeniami do jego pierwszej miłości kiedy to dziewczyna, w której się szaleńczo zakochał, nagle zobaczył ją w objęciach innego – serce mu pękło. Wtedy powstało mnóstwo interpretacji, przekonań i opinii na temat płci przeciwnej. W późniejszym życiu za zachowaniem tego mężczyzny i za sposobem w jaki traktował te kobiety, stało bardzo wiele niewyrażonej złości na drugą płeć.
Ewa Turek: On nieszczęśliwy i kobiety, z którymi się spotykał. Nie wyrażona złość to ta złość w białych rękawiczkach, która nie jest pokazywana wprost.
Magdalena Czaja: Niewyrażoną złością będzie też taki związek, w którym jedna osoba jest bardzo agresywna i wyrażająca złość, a druga bardzo wycofana – i bardzo często są to mężczyźni. Złość takiego partnera potrafi się wyrażać w totalnym ignorowaniu tego co robi kobieta. Wygląda to tak, jakby ona tą swoją złością chciała go uruchomić, a on im bardziej jest zły – tym bardziej milczy, unika i lekceważy. Złość po obu stronach rośnie, tylko w inny sposób objawia.
Ewa Turek: Tyle mamy strategii ilu ludzi. Warto też podkreślić, że jak każda emocja przechodzi pewne stopnie eskalacji. W przypadku złości można powiedzieć, że mniej mocne wyrażanie emocji to irytacja, która eskalując, może się przerodzić w złość, gniew i furię. I może się to skończyć utratą kontroli.
Magdalena Czaja: Furia może spowodować, że my mamy bielmo na oczach. To już taka historia, w której tracimy kontrolę. Możemy robić rzeczy, których skutki mogą być trudne do odwrócenia. Dlatego ciągle będziemy to powtarzać. Warto zadawać sobie pytanie: ,,Co się ze mną dzieje?". Jak będziemy świadomi tego, że coś mi się uruchamia, to już na poziomie irytacji zauważymy, że z czymś rezonujemy i wtedy mamy szansę to zneutralizować. Nie mówimy tutaj o tym, aby udawać, że się nie czuje złości i ją ignorować to uczucie. Absolutnie nie.
Ewa Turek: To jest wtedy duchowy bypass.
Magdalena Czaja: Dokładnie. Taka złość, której my nie chcemy zauważyć, bo np. słyszeliśmy, że dziewczynki się nie złoszczą, miłe kobiety to są miłe kobiety, a nie te zezłoszczone wiedźmy. Jak będziemy tak lekceważyć irytację, potem zlekceważymy złość, to w końcu obraca się to w gniew, a na końcu w furię – są to wtedy kobiety furiatki.
Ewa Turek: Jak z każdą emocją (również tą trudną) cel nasz jest taki, żeby pomiędzy tą sytuacją, która jest bodźcem, a naszą reakcją powstała przerwa i w tej przerwie, podjąć decyzję – co ja chcę? Co mogę w danej sytuacji zrobić, aby poprawić ten komfort, albo też (z poziomu duchowego), jaki to daje mi sygnał – z czym potrzebuję jeszcze przepracować?
Magdalena Czaja: Czasami pierwszą decyzją będzie zatrzymanie się. ,,Co się ze mną dzieje? Co mnie tutaj tak ukłuło?." Jeśli się okaże, że ktoś nas zirytował czymś, to warto sobie zadać pytanie, pójść za tym. Złość jest cudownym przewodnikiem, prowadzi nas do naszych zranionych miejsc. Często są to w ogóle rany jeszcze z dzieciństwa, te rany pierwotne. Ja teraz to mówię do tych, którzy zrobią wszystko, żeby tylko się nie zezłościć. Dla wielu osób zgoda na poczucie złości jest związana z lękiem, że ta złość ich zmiecie z powierzchni ziemi. Tu mi się przypomina bardzo ciekawa historia. Historia jest o pewnym małżeństwie, w którym sytuacja była taka, że partnerka była furiatką. Ta furia była po prostu parę razy dziennie nawet do tego stopnia, że parę razy straciła kontrolę i gdyby nie jego reakcja, to zadziałałyby się naprawdę złe rzeczy. I on w tym wszystkim był zawsze bardzo spokojny, zawsze opanowany, nigdy nie krzyczący, w ogóle człowiek – chodzący spokój, nie dający się wyprowadzić z równowagi. Kiedyś na sesji ja go zapytałam, czy nie czujesz złości na partnerkę, oto co ona robi? ,,Nie, nie, nie. Ja wiem, że ona ma swoje problemy." Powodem, dla którego on tak bardzo był w kontroli swojej złości były też dzieci, które nie chciał, żeby zobaczyły jego w tej akcji wyrażania wściekłości na nią. Najwięcej się dowiedział o sobie na jednej sesji kiedy znowu o tym rozmawialiśmy. I on nagle powiedział – już wiem. Teraz to zrozumiałem. Ja wiem, dlaczego ja nie mogę się na nią złościć. Wiesz dlaczego? Bo jak ja bym sobie pozwolił na złość, to ja mam kontakt z taką nienawiścią, że ja się boję, że ja bym ją zabił. Kiedyś rozmawiałam z bardzo dobrym, polskim psychiatrą i właśnie o tym mieliśmy rozmowę. Ja go pytam skąd to się bierze, że tylu mężczyzn jest w związkach z przemocowymi kobietami. On mi powiedział, że mężczyzna ma dwie opcje "Flight or Fight", czyli walcz albo uciekaj. I większość mężczyzn wybiera ucieczkę, ponieważ zdają sobie sprawę, że mają przewagę fizyczną i gdyby weszli w walkę z kobietą, gdyby uruchomili ten instynkt walki, to zrobiliby kobiecie krzywdę. I mówię o tym, żeby zrozumieć tych wszystkich mężczyzn, którzy właśnie wybierają tę opcję ucieczki, a nie wyrażania złości. Oni są świadomi swojej siły, to nie jest tchórzostwo. Często słyszę: Jak to? Facet daje się bić kobiecie? Albo: jak on to może znosić? Walnąłby ją raz, drugi, to by się kobieta uspokoiła. Słyszałam takie historie. Mężczyzna zdaje sobie sprawę z tego, że jakby ten król lew tak machnął tą łapą, to mogłoby naprawdę się zadziać źle.
Ewa Turek: Niestety mamy też drugą stronę medalu, gdzie jest bardzo dużo związków, gdzie ta przemoc fizyczna niestety jest i kobieta jest na straconej pozycji, bo jest słabsza. No niestety, to są te smutniejsze historie, gdzie dzieci patrzą i kobieta jest pokrzywdzona. Często nie mają odwagi zadzwonić na policję, czy założyć Niebieskiej Karty. Bardzo dużo jest takich historii. U mężczyzn często jest to ta niewyrażona złość, lub brak umiejętności radzenia sobie w chwilach złości. No bo gdzie nas tego uczą?
Magdalena Czaja: A my was dzisiaj nauczymy co z tym można zrobić. Chcemy wam powiedzieć jeszcze jedną rzecz, że jeżeli jesteście w związku gdzie jest przemoc fizyczna to to nie jest ok. To nie jest norma. To nie jest coś, czego się trzeba wstydzić. To coś, z czego trzeba wyjść, dla siebie i dla dzieci. I mówię to dlatego, że bardzo często te dzieci jako dorośli są na sesjach u mnie, u nas i mówią – mam żal do mamy, że nie odeszła, że dawała się tak traktować.
Ewa Turek: Teraz chcemy wam przekazać te myśli, idee, które zostawił nam Colin Tipping – jak pracować z tą emocją? Warto przypomnieć różnice pomiędzy hasłem uczucie a emocja. Uczucie to jest to, co czujemy w swoim ciele fizycznym np. dreszcze, zimno. Czyli to pierwsza reakcja na sytuację, na bodziec. Do tego uczucia jeżeli później pojawiają się myśli, interpretacje i wnioski. To to przeradza się w emocje, czyli uczucie połączone z myślami na ten temat.
Magdalena Czaja: Pamiętajcie o tym, że bardzo duży wpływ na to jak my odbieramy rzeczywistość, mają nasze myśli. Jeżeli będziecie w myślach używać słów, które podbijają dramatyzm sytuacji, to tym bardziej się będziecie źle czuć. Jeśli np. mówimy, że coś jest okropne, straszne, tragiczne, odrażające, ktoś jest przestępcą, kryminalistą itd. To słowa pogarszające samopoczucie. Pamiętam taką historię, jak studiowałem coaching. Trzeba było opisać swoją pracę. Ja wtedy prowadziłam agencję marketingową. I jak ja usłyszałam siebie, co ja mówię o tej pracy. Mówiłam tak: idziemy wygrać przetarg, musimy wygrać budżet, przegraliśmy coś, walczyliśmy o coś. Rzecz, którą wzięłam ze sobą z tej sesji to było to, że ja zaczęłam zmieniać swoje słownictwo. Nawet powiedziałam ludziom w mojej firmie: słuchajcie, my jesteśmy ciągle w tej walce. Zmieńmy to, jak my o tym mówimy. To nie wpłynęło dramatycznie na nasze wyniki, ale było lżej.
Ewa Turek: Dzisiejsza młodzież bardzo często rzuca takie hasła jak "masakra", "tragedia". Często traktują to jak przecinek.
Magdalena Czaja: Ja też lubię słowo "masakra", bo ono ma w sobie taką siłę. Chyba nie do końca serio traktuję to słowo.
Ewa Turek: Czyli zwracamy na to uwagę. O słownictwie wspomina NVC, czyli porozumienie bez przemocy. Aby nie obniżać, nieświadomie naszych wibracji.
Magdalena Czaja: Co my możemy zrobić? Jakie rady daje Radykalne Wybaczanie? Co zrobić, by sobie radzić ze złością? Pierwszy krok – rozpoznajemy uczucia. Rozpoznajemy, co się dzieje? Gdzie to jest w ciele, co my czujemy? Gdzie jest ten dyskomfort, ten ból? Moi klienci to wiedzą, że na każdej sesji przynajmniej raz będą musieli spojrzeć w ciało, położyć tam rękę, wejść w to uczucie. Dlaczego? Dlatego, że bardzo do mnie przemówiła ta historia, która opowiada o badaniach naukowców, którzy mówili, że nazwanie uczucia, emocji powoduje zmniejszenie aktywności obszaru, który się odpala w mózgu. Ten obszar przestaje tak bardzo świecić jak się go obserwuje. Ja w to tak uwierzyłam, że teraz nie odpuszczam nikomu. Gdzie to czujesz? Jakbyś to nazwał? Co fizycznie czujesz? Oddychanie w to miejsce. W złości lub w stresie zapominamy oddychać.
Ewa Turek: Bardzo często ciało się spina. Nawet tego nie zauważamy. To są spięcia mięśni, zamrożenie ciała. Każdy z nas może inaczej reaguje, ale to ten moment, w którym ciało fizyczne przygotowuje się na walkę albo ucieczkę. Czyli mobilizuje wszystkie swoje zasoby, żeby być gotowym.
Magdalena Czaja: Sprawdzamy, czy tam nie ma jakiejś myśli. Ta myśl może nas zaprowadzić jeszcze dalej. Zapamiętajcie sobie, że są cztery podstawowe emocje, które powinniście umieć diagnozować. Czy ja jestem wściekła, smutna, zadowolona, czy ja też się boję? Czyli: wściekłość, smutek, zadowolenie i strach, to są reakcje na sytuacje, zdarzenia.
Ewa Turek: Pierwszy punkt, czyli rozpoznanie uczucia, idziemy dalej. Drugi punkt to – zaakceptowanie tej emocji. Często mówię na sesjach: to jest jak stanięcie przed lustrem i spojrzenie. Ok, mam tyle wzrostu, mam taki kolor oczu, mam taki kolor włosów. I to jest to samo – jestem wściekły. To jest wściekłość, która mnie wypełnia. Nie oceniam tego.
Magdalena Czaja: Jest, jak jest, akurat teraz to czuję. Są takie momenty, kiedy czuję się jak matka Teresa, przepełniona miłością do świata. Taki kwiat lotosu na tafli jeziora. Ale są takie momenty, kiedy wcale nie. I to jest bardzo ważne, zwłaszcza teraz, kiedy przeżywamy tak duże napięcia. Nie uciekamy od uczuć, nie uciekamy od emocji. Opowiadałyśmy o duchowym bypass'ie, jakiś czas temu i mam wrażenie, że teraz, w momencie dużego zagrożenia, bardzo wiele osób ucieka w duchowe bypass'y. Zmierzcie się z tym wszystkim, co się dzieje.
Ewa Turek: Przypomnijmy, duchowy bypass to są np. takie myśli: o, widocznie Bóg tak chciał, widocznie to jest na mojej linii życia, być może moim celem jest tak cierpieć. Nie, nie. To jest duchowy bypass i odsyłamy was do odcinka podkastu, w którym o tym mówiłyśmy. Podsumowując, nie ma złych emocji, niewłaściwych. To jest stanięcie w prawdzie i określenie, np. czuję wściekłość i ta wściekłość mnie wypełnia.
Magdalena Czaja: I tak jak w czterech krokach Radykalnego Wybaczania (które zawsze macie do ściągnięcia), jest takie powiedzenie: ,,Czuję wściekłość i kocham siebie za to". Także pamiętajcie, macie prawo czuć to co czujecie.
Ewa Turek: Krok trzeci – opóźnij wyrażenie emocji. Ta emocje złości, wściekłości, irytacji może być niebezpieczna, więc to opóźnienie jest dla mojego bezpieczeństwa, dla bezpieczeństwa osób, które są wokół mnie.
Magdalena Czaja: Nie chodzi o to, żeby to zamrozić. Chodzi o to, żeby odsunąć w czasie. Czwarty krok to wyrażenie uczucia. Jeśli chce wam się płakać – płaczcie, jeśli chce wam się krzyczeć – krzyczcie. Tych opcji jest bardzo dużo. Mój syn ma worek treningowy do boksu (tylko ja z niego korzystam).
Ewa Turek: Dostałem kiedyś takie zadanie, żeby wykrzyczeć tę złość z gardła. Bardzo często mamy zablokowane to w gardle. Nie potrafiłam tego zrobić. Było to dla mnie tak trudne i nienaturalne. W końcu któregoś dnia, jak jechałam samochodem włączyłam na full muzykę i przy tej muzyce zaczęłam krzyczeć. Szyby drżały, a ja krzyczałam.
Magdalena Czaja: Czyli najpierw śpiewałaś, a potem krzyczałaś?
Ewa Turek: Tak. Muzyka mi pomogła.
Magdalena Czaja: Kiedyś na warsztacie uczestnicy mieli wyrażać złość. Mieli zrobić taką marchewkę z ręcznika i walić w materac. Powiem wam, że 80% ludzi miało opór przed zrobieniem tego mówiąc: niee, ale ja nie czuję, ale ja naprawdę nie czuję tej złości. Wtedy mówiłam – umówmy się tak, walniesz 15 razy. Jeżeli się nie odezwie nic to ok. zostawmy to. Wszyscy, jak zaczęli uderzać, to tak po piątym razie nagle ta złość się odezwała. Wykończeni byli po tym.
Ewa Turek: Do dzisiaj pamiętam, jak po spotkaniu trenerskim dałaś zadanie – walić w poduszkę. Ponieważ nie chciałam stresować córki, która była w domu, więc wyszłam na spacer, poszłam na łąkę, tam gdzie konie w ciągu dnia są. Po drodze znalazłam kij i zaczęłam walić w ziemie tym kijem. Waliłam mocno, do tego stopnia, że później miałam siniaki na dłoniach. Ale pomogło.
Magdalena Czaja: Siniaki w rozwoju duchowym. To właśnie stąd się biorą. Idąc dalej pamiętajcie też o dzieciach. Ty masz taką historię z Olą.
Ewa Turek: Moja córka miała kilka lat. Wiadomo, dzieci też przeżywają swoje emocje. Kiedyś usłyszałam, żeby podpowiedzieć dziecku bezpieczną formę wyrażania złości. Zamiast rzucać zabawkami. Mówię do niej, weź sobie kartkę papieru i po prostu ją z tą złością rwij. Niech to będzie twój sposób wyrażania się. To jej bardzo pomogło. Był to jej sposób uwalniania emocji. Gdy wiedziałam, jak siedzi i drze kartkę sama z siebie, to już wiedziałam – aha, coś tam wyraża.
Magdalena Czaja: Szkoda, że tego nie wiedziałam wcześniej, ale może jeszcze podpowiem mojemu dziecku. Patrząc na to, co wam może zaoferować Radykalne Wybaczanie? Na pewno fantastycznym narzędziem do wyrażenia złości jest 7 kroków RW. Trener Radykalnego Wybaczenia będzie was bardzo pilnował, by wyrazić tę złość. Będzie robił wszystko, żeby wam pomóc wyrazić, ale nie będzie was zmuszał do tego. Pomoże, by skontaktować się z tą złością w bezpieczny sposób. Jest to narzędzie tylko trenerskie, więc jest niedostępne dla osób, które nie są trenerami. Wymaga też prowadzenia drugiej osoby. W tym kroku jest taki moment, w którym mierzymy się z oprawcą. To znaczy, mówimy do tego oprawcy i tam jest dużo miejsca na wyrażenie złości. I czasami słyszę słowa: jestem na ciebie zła, nie, ja go nienawidzę. Idzie dużo łez i wściekłość. Proponuję moim klientom, żeby brali poduszkę, ponieważ pracujemy przez telefon, mówię – słuchaj, wyłącz głos i krzycz, jak już skończysz krzyczeć, to wróć do mnie. To jest bardzo energetycznie wyczerpujący moment. Uwierzcie mi, po takiej godzinnej sesji człowiek się czuje tak, jakby przerzucił tonę węgla. To właśnie dlatego, że ten proces energetyczny jest tak mocny.
Ewa Turek: Dzisiaj na sesji poprowadziłam 7 kroków i pod koniec klientka powiedziała: ja to przez 10 lat robiłam różne sesje, różne terapie itd. ale po tej godzinie czuję się jakbym pracowała fizycznie przez cały dzień. Więc często powtarzam, że po wysiłku energetycznym i uwolnieniu wielu pokładów złości, nasze ciało ma prawo czuć się zmęczone. Mówię – dzisiaj tylko dopieść siebie, kocyk, książeczka, kąpiel, świeczka i tylko i wyłącznie odpoczywać.
Magdalena Czaja: Zawsze chwalę moich klientów, że świetnie sobie poradzili. Są jeszcze 4 kroki RW. Oczywiście arkusz jest też sposobem na pracę ze złością. Aczkolwiek 7 kroków jest moim ulubionym właśnie dlatego, że tam jest taki moment, wyrażania z czakry gardła. Ktoś mówił po raz pierwszy – jestem na ciebie wściekły. I to ma moc, dlatego kocham to narzędzie. Chcemy wam dać coś, co może być dla was praktycznym przewodnikiem. Taką praktyczną wskazówką, jak powiedzieć komuś o swojej złości, bo to co my robimy to często nie mówimy komuś, że nas coś złości i z tej irytacji nagle potem jest wielki gniew. A jeśli coś się dzieje i my wcześniej o tym powiemy, to ta złość zostaje zatrzymana na jakimś tam etapie. Coś, czego ja sama niedawno się nauczyłam to taka formułka (możecie sobie to zapisać i ćwiczyć). Brzmi ona w ten sposób- "mój gniew, moja złość jest prawdopodobnie wynikiem moich wcześniejszych doświadczeń, których w pełni nie uświadamiam sobie. Ale chcę ci powiedzieć, że gniewam się na ciebie, albo złoszczę się na ciebie bo … o to że …"
Ewa Turek: Dla mnie to co usłyszałam to jest, że coś się działo w twoim świecie, co jest pewnie wspomnieniem czegoś wcześniejszego. Czyli to nie jest tak, że ja ponoszę 100% winy za daną sytuację.
Magdalena Czaja: Poczułaś się zaatakowana?
Ewa Turek: Nie. Poczułam, że coś się dzieje, ale tego może jeszcze nie rozumiem.
Magdalena Czaja: No właśnie. Bo widzisz, problem w tym jak ludzie wyrażają złość jest taki, że ktoś do kogoś przychodzi i mówi tak: Słuchaj, ty zrobiłeś to i to i ty jesteś taki i taki. Nie mówimy, że ja jestem zła na ciebie, tylko wylewamy swoje pretensje. Oceniamy. A jeszcze jak to jest mężczyzna, na którego my krzyczymy, to u mężczyzn jest taki mechanizm, bardzo pierwotny, że krew z płata czołowego gdzie on myśli i rozumie, przepływa do płata z tyłu głowy i mężczyzna nagle jest w trybie walcz albo uciekaj.
Ewa Turek: I nie ma logicznego myślenia.
Magdalena Czaja: Zwróć uwagę, jak wielu mężczyzn mówi, że jak kobieta krzyczy, to ja jej nie słyszę. Więc to jest, drogie panie, mechanizm biologiczny. Jak wy podnosicie głos na swojego partnera wyrażając złość, a nie w spokojny spokój czyli: słuchaj, jestem na ciebie zła, bo to i to, pewnie to jest coś z mojej przeszłości, nawet nie wiem, o co chodzi, ale chcę żebyś wiedział, że jestem zła na Ciebie, bo to i to. Jak mówicie spokojnym tonem i nawet mówicie, że jesteście wściekłe, czy złe to mężczyzna to słyszy. A jak zaczynasz krzyczeć, krew myk do tyłu i koniec. Nie ma komunikacji. To jest niesamowite.
Ewa Turek: Czyli po takim sygnale powinien być jasny komunikat – potrzebuje na ten temat z tobą porozmawiać. Wyjdę i wrócę jak się uspokoję, ale wtedy chcę z tobą omówić, co się zadziało.
Magdalena Czaja: Chodzi o to, żeby powiedzieć co się ze mną dzieje, ale bez agresji, bo ten krzyk to już jest agresja, a na agresję my się zamykamy. To jest atak. Albo wtedy walczę albo uciekam. Tutaj mówimy o panach i troszkę sobie żartujemy, ale to faktycznie tak jest.
Ewa Turek: Czyli podsumowując – emocja, która powstaje i którą możemy nazwać – złość, jest drogowskazem, czerwoną lampą, która daje sygnał – zwrócił na to uwagę. I to, co mówiłaś przed chwilą, to może być wspomnienie i najczęściej jest wspomnieniem czegoś z przeszłości, co nie zostało przepracowane, uwolnione.
Magdalena Czaja: Czyli stara rana, w którą uderza obecna sytuacja.
Ewa Turek: Więc idźmy i czyńmy dobro.
Magdalena Czaja: Ostatnie zdanie. Pamiętajcie, macie prawo czuć co czujecie. Macie prawo wyrażać, tylko wyrażajcie to mówiąc o sobie i w sposób, w miarę opanowany, bo emocje podnoszą temperaturę, a druga strona wchodzi w tryb walki z wami. A to nie o to chodzi.
Ewa Turek: Zadaniem jest robić pokój, a nie wojnę.
Magdalena Czaja: Dokładnie. Także za ten odcinek dziękujemy. Zostajemy w trybie trudnych emocji. Już z Ewą myślimy nad kolejną. Bardzo wam dziękujemy, bo przyszło parę sugestii i one czekają na półce na swoją kolejkę. Także bardzo dziękujemy i do usłyszenia.
Ewa Turek: Do usłyszenia.
