Udostępnij
Narzędzia radykalnego wybaczania O Radykalnym Wybaczaniu Podcast Sesje

RW 13: Trzy listy – narzędzie Radykalnego Wybaczania

Rozmowa Magdaleny Czaji z Ewą Turek, trenerką Radykalnego Wybaczania i współpracownicą Instytutu. Odcinek 13, październik 2020.

Trzy listy to narzędzie, do którego potrzebujesz kartki, długopisu i 24 godzin przerwy między każdym listem. Pierwszy piszesz ze świata ofiar, bez cenzury. Drugi zaczyna się od słów „chcę Ci wybaczyć, ale jeszcze…” i jest najtrudniejszy. Trzeci patrzy na to, co się stało, z lotu ptaka. Żadnego z nich nie wysyłasz, każdy palisz. W tej rozmowie Magdalena i Ewa wyjaśniają, na kogo pisać, jaki błąd popełnia niemal każdy w pierwszym liście i dlaczego właśnie drugi list zatrzymuje ludzi najczęściej.

Wolisz posłuchać? Odcinek jest też na Spotify i w Apple Podcasts.

Najważniejsze z rozmowy

  • Listy pisze się ręcznie, nie w komputerze. Pisanie angażuje wzrok, dotyk i słuch, bo list czyta się potem na głos.
  • Między pierwszym, drugim i trzecim listem powinno minąć minimum 24, maksimum 48 godzin.
  • Najczęstszy błąd w pierwszym liście: opisujesz historię zamiast uczuć. Trener powie wtedy: tę historię już znam, teraz napisz o emocjach.
  • Listu nigdy nie wysyła się do adresata. Praca dzieje się w Tobie, a otoczenie na nią reaguje.
  • Drugi list jest najtrudniejszy, bo stoisz w rozkroku między światem ofiar a nową perspektywą. Pomaga wejście w buty osoby, która Cię skrzywdziła.
  • Jeśli po wielu listach nadal jesteś w tych samych emocjach, to znak, że utknąłeś. Wtedy zmienia się narzędzie i idzie na sesję.

Pojęcia z tego odcinka

PojęcieCo znaczy w tej rozmowie
Trzy listyNarzędzie Radykalnego Wybaczania: trzy ręcznie pisane listy do jednej osoby lub instytucji, w odstępach 24–48 godzin, każdy palony po napisaniu.
Świat ofiarMiejsce pierwszego listu: bez cenzury, z całą złością, nienawiścią, smutkiem, wstydem. Kuszące, bo bycie ofiarą ma swoje korzyści.
PomostDrugi list: jedna noga w świecie ofiar, druga w świecie mocy. Zaczyna się od „chcę Ci wybaczyć, ale jeszcze…”.
Perspektywa duchowaTrzeci list: spojrzenie z lotu ptaka. Założenie, że to, co się wydarzyło, wydarzyło się nie mnie, lecz dla mnie.
Buty oprawcyĆwiczenie z drugiego listu: pytanie, jakie dzieciństwo miała osoba, która Cię skrzywdziła, i dlaczego nie umiała być inna. Nie usprawiedliwia, zmienia perspektywę.
Rytualne spalenieKażdy list po napisaniu i przeczytaniu niszczy się, najlepiej ogniem. Nie w wannie akrylowej, jak przekonała się Magdalena.

Na kogo pisze się trzy listy?

Na osobę albo instytucję, nad którą pracujesz. Listy bywają narzędziem między sesjami z trenerem: praca domowa, po której trener czeka na telefon. Magdalena umawia się z klientami tak, że pierwszy list czytają jej w ciągu 24 do 48 godzin od napisania, drugi też najlepiej, trzeci już niekoniecznie, bo jest, jak mówi, spijaniem śmietanki.

Do przeczytania listu nie wybiera się osoby, na którą był pisany, ani członka rodziny. Wybiera się kogoś neutralnego, najlepiej trenera. Listu nigdy nie wysyła się adresatowi, bo nie o to chodzi. Nie chodzi o to, żeby komuś nawrzucać i poczuć ulgę z wyrzucenia wszystkiego w twarz. Chodzi o to, żeby zrobić to przed sobą.

Jak napisać pierwszy list?

To świat ofiar. Miejsce, w którym się nie cenzurujesz. Możesz przeklinać, jeśli przynosi to ulgę. Nazywasz wszystkie uczucia, opisujesz sytuacje, które zraniły i których nie możesz wybaczyć. Przy pierwszym liście zwykle leją się łzy.

Najczęstszy błąd: ludzie opisują historię i nie wchodzą w uczucia. Piszą relację zamiast emocji. Dlatego warto przeczytać ten list trenerowi, bo powie: tę historię już znam, teraz proszę napisać o swoich emocjach. Jeśli przy czytaniu pojawia się ogromny przypływ emocji, jest na to sposób z sesji: wykrzyczeć w poduszkę. I zadbać o przestrzeń, żeby nie trzeba było się kontrolować, bo obok są dzieci.

Pierwszy list to jest świat ofiar. To jest miejsce, w którym się nie cenzurujemy. Mamy prawo do wszystkiego, jesteśmy sobą.
— Magdalena Czaja

Co, jeśli piszę listy i cały czas jestem wściekły?

Takie pytanie przyszło kiedyś do Instytutu: mężczyzna pisał listy i wciąż był w tych samych emocjach. Odpowiedź Magdaleny: utknął w świecie ofiar tak bardzo, że nie potrafi z niego wyjść sam. Zaproponowała sesję, bo tu trzeba było zmienić narzędzie, nie powtarzać to samo.

Pada tu ważna obserwacja: bycie ofiarą daje korzyści, na przykład poczucie racji, opiekę innych, uwagę, miłość. Jeśli ktoś przestanie czuć się skrzywdzony, ma dużo do stracenia. Uczciwość wobec siebie w tym punkcie jest kluczowa.

Pamiętajcie o tym, że świat ofiar to kuszące miejsce i mogłoby się okazać na sesji z trenerem, że bycie tą ofiarą ma swoje korzyści.
— Magdalena Czaja

Co zrobić z listem po napisaniu?

W ciągu 24 do 48 godzin przeczytać trenerowi albo neutralnej osobie, a potem zniszczyć. Najlepiej spalić, rytualnie, bo ogień jako symbol oczyszczenia dobrze pełni swoją rolę. Kto nie lubi palić, może potargać i wyrzucić. Ważne, żeby zniszczyć dokładnie. Każdy list osobno, nie wszystkie trzy na końcu.

Na webinarze odbyła się kiedyś cała dyskusja, jak i gdzie palić listy. Magdalena ma własne doświadczenie: wanna akrylowa nie nadaje się do palenia rzeczy. Uczestnik podpowiedział doniczkę na balkonie. Część osób popiół wrzuca do toalety i spuszcza wodę, część rozrzuca na wietrze.

Dlaczego drugi list jest najtrudniejszy?

Bo jest pomostem. Jedna noga jeszcze w świecie ofiar, druga już w świecie, w którym widzisz wszystko z duchowej perspektywy. Emocje mogą być niedoczyszczone, a nowej perspektywy jeszcze nie umiesz przyjąć, więc łatwo utknąć po jednej ze stron.

Magdalena proponuje zacząć od słów: „Chcę Ci wybaczyć, ale jeszcze…” i opisać, co zostało: jeszcze czuję złość, jeszcze uważam, że to było świństwo. A potem druga część: „ale otwieram się na możliwość, że ta sytuacja stała się nie mnie, lecz dla mnie”. Z dokumentu dla trenerów czyta zdania pomocne przy zmianie perspektywy, na przykład: „Jestem gotowa zauważyć, że ta sytuacja daje mi szansę na uwolnienie się od myśli, że jestem samotna”. Można w tym liście balansować między gniewem a współczuciem.

Jak wejść w buty osoby, która Cię skrzywdziła?

To dodatkowy krok między światem ofiary a nową perspektywą, który według Magdaleny fantastycznie działa przy rodzicach. Jeśli piszesz na ojca alkoholika, zastanów się, jakie miał dzieciństwo i dlaczego pił. Czasem okazuje się, że alkohol był jego jedynym wyjściem, że sam doświadczył przemocy, że nie miał rodziny.

Zaczynasz rozumieć, że ta osoba nie umiała być wobec Ciebie inna. Czy to ją usprawiedliwia jako oprawcę? Nie. Ale pozwala spojrzeć na nią z innej perspektywy, a to jest cel drugiego listu.

O czym jest trzeci list?

W całości o duchowym spojrzeniu na to, co się wydarzyło. Można wykorzystać punkty z arkusza, które są niemal modlitwą, albo zdania z drugiego listu. Patrzysz tak, jak patrzy Radykalne Wybaczanie: jesteśmy istotami wielowymiarowymi, doświadczamy ludzkiego losu, a inni przynoszą nam w darze rzeczy, które są okazją do uzdrowienia. To wyjście ze świata ofiar i widok z lotu ptaka.

Efekty są podobne jak przy innych narzędziach: najpierw ulga. A czasem osoba, na którą pisałeś, zmienia się albo odzywa, choć się nie odzywała. Trenerka opisała w raporcie klientkę, której partner nigdy nie okazywał uczuć. Po trzech sesjach napisała: mąż po raz pierwszy zapytał, czy wiem, że mnie kocha.

Nikt nie jest dla nas takim katem jak my.
— Magdalena Czaja

Czy można pisać listy na siebie?

Można, choć łatwiej, szybciej i skuteczniej jest pisać na kogoś. Samowybaczanie to osobny, duży temat. Jeśli piszesz na siebie, koniecznie doprowadź proces do końca i przejdź do duchowej perspektywy, spójrz na siebie łaskawszym okiem. Wejdź w swoje buty z zewnątrz: dlaczego tak zrobiłeś, jakie miałeś przekonania. Prawie zawsze dajemy z siebie sto procent tego, co możemy w danym momencie, a jesteśmy dla siebie szalenie surowi.

Ewa dodaje, że można wybrać konkretny obszar: pisać trzy listy na finanse, na nadwagę, na zły stan zdrowia. Colin Tipping opisuje to w książce „Radykalne Samowybaczanie”.

Posłuchaj powiązanych odcinków

Pogłęb temat

Najczęstsze pytania

Czy list trzeba wysłać do osoby, do której piszę?

Nie, nigdy. Listu nie wysyła się adresatowi. Czytasz go trenerowi albo neutralnej osobie, a potem palisz. Praca dzieje się w Tobie.

Ile czasu ma minąć między listami?

Minimum 24, maksimum 48 godzin. Ten rytm ma znaczenie: za szybko nie zdążysz przejść do kolejnej perspektywy, za wolno tracisz ciągłość procesu.

Czy mogę napisać list w komputerze?

Lepiej nie. Ręczne pisanie angażuje więcej zmysłów: wzrok, dotyk, a potem słuch, gdy czytasz na głos. W rozmowie pada, że właśnie to sprawia, że narzędzie działa.

Co, jeśli osoba, na którą piszę, już nie żyje?

To nie ma znaczenia. Narzędzia Radykalnego Wybaczania nie wymagają obecności ani udziału drugiej strony. Pisze się dla siebie, żeby poczuć ulgę.

Czy mogę pisać trzy listy na siebie?

Tak, choć jest to trudniejsze niż pisanie na kogoś. Warunek: doprowadzić proces do trzeciego listu i spojrzeć na siebie łaskawiej. Można pisać na konkretny obszar, na przykład finanse albo zdrowie.

Chcę napisać listy do kilku osób. Wszystkie naraz czy po kolei?

Po kolei. Trzy listy to jeden proces na jedną osobę lub sprawę, z rytmem 24–48 godzin między listami. Pisanie kilku serii równolegle rozmywa ten rytm i miesza emocje z różnych historii. Zacznij od osoby, która teraz najbardziej Cię uruchamia, dokończ trzeci list, a dopiero potem następna.

Czy trzy listy zastępują pomoc specjalisty?

Nie. To narzędzie edukacyjne do pracy z własną perspektywą. Nie zastępuje pomocy lekarza ani psychoterapeuty. W rozmowie pada wprost: jeśli po kolejnych listach wciąż jesteś w tych samych emocjach, to sygnał, że utknąłeś i potrzebujesz kogoś, kto Cię przez to przeprowadzi. Przy poważnym kryzysie pierwszym adresem jest specjalista. Dotyczy to szczególnie przemocy i traumy, na przykład doświadczenia gwałtu: w odcinku drugim Magdalena mówi wprost, że przy bardzo silnej traumie narzędzi metody się nie stosuje. Wejście w buty drugiej osoby nie jest wtedy zadaniem dla Ciebie i nikt nie ma prawa tego od Ciebie oczekiwać.

Pełna transkrypcja odcinka (do czytania)

Trzy Listy

Magdalena Czaja: Witaj w Instytucie Metody Tippinga, w którym dzielimy się filozofią Radykalnego Wybaczania. Nazywam się Magdalena Czaja i prowadzę jedyny w Polsce ośrodek oficjalnie reprezentujący tę metodę. W tym podkaście wraz z naszą trenerką i współpracownicą Ewą Turek pomożemy ci lepiej poznać Radykalne Wybaczanie i jego narzędzia. Narzędzia, które od dekad zmieniają życie tysięcy osób na całym świecie pomagając uwolnić się od bólu przeszłości i teraźniejszości po to, aby żyć z lekkością i radością, bo wybaczenie naprawdę ma moc uzdrawiania. Zapraszam.

Magdalena Czaja: Dzień dobry, dzień dobry.

Ewa Turek: Dzień dobry wszystkim. Dzisiaj piszemy listy.

Magdalena Czaja: Popatrz jakie to staromodne, ale tu chodzi o to, żeby pisać.

Ewa Turek: Tak, kto dzisiaj pisze listy. Ponieważ pisanie listów będzie manualne, czyli długopis i kartka. Nie w komputerze.

Magdalena Czaja: Ale to wiesz ciekawe, że od tego zacząłeś, dlatego że to ma sens. Dlatego, że pisząc uruchamiamy wiele zmysłów, to jest i wzrok i dotyk, bo piszemy. Może nawet słuch, na pewno słuch, bo potem sobie rzeczy od słuchujemy, a właściwie odczytujemy. Ponieważ te listy dobrze by było, żeby ktoś usłyszał jak my je napiszemy. Ale to za chwilę o nich powiemy.

Ewa Turek: Tak, bo dzisiaj odcinek o Trzech Listach, to takie specjalne narzędzie, które również jest w Radykalnym Wybaczaniu, więc specjalne listy. Zaraz będziemy o tym mówić.

Magdalena Czaja: Listy wybaczające. Więc, dlaczego w ogóle te listy piszemy? Listy w Radykalnym Wybaczaniu, Trzy Listy tak zwane, są po prostu jednym z narzędzi, które można wykorzystać, po to żeby pozbyć się jakiegoś ciężkiego uczucia, jakiegoś bólu, jakiejś pretensji do innej osoby.

Magdalena Czaja: I Trzy Listy bardzo często są traktowane jako jedno z narzędzi pomiędzy sesjami w pracy z trenerem.

Ewa Turek: Bo pamiętajmy, każdy z nas jest inną konstrukcją i innym człowiekiem i ten zbiór kroków, które proponuje trener może być zaproponowane w różnej kolejności. Jednym z nich są właśnie Trzy Listy. Tak jak Magdo powiedziałeś często jest to praca domowa, którą trener zadaje do zrobienia w domu.

Magdalena Czaja: Ja pracuję w ten sposób, że jeśli już komuś polecam napisanie Trzech Listów a z reguły tak robię, (chociaż zdarzało mi się, że klienci na przykład protestowali, mówili "Nie miałem weny" albo jakieś innego rodzaju wymówki) to umawiam się z nimi, że od czasu napisania pierwszego, drugiego i trzeciego listu, odległość czasowa pomiędzy nimi powinna wynosić 24 minimum, 48 maksimum godzin. Ja umawiam się z moimi klientami na telefon, to znaczy zwłaszcza jeżeli chodzi o pierwszy list, przy drugim też jest to wskazane. Trzeci już niekoniecznie, bo trzeci, to już jest spijanie śmietanki, jesteśmy wtedy w dobrym nastroju. Ale ten pierwszy jest bardzo ważny i ważne, żeby komuś go przeczytać. Oczywiście do przeczytania tego listu nie wybierajmy osoby, na którą go pisaliśmy, czy też członka rodziny. Wybierzmy osobę neutralną, najlepiej trenera, który nas prowadzi.

Magdalena Czaja: Pierwszy List

Ewa Turek: Magdo, ale zacznijmy od tego, na kogo piszemy listy, bo to jest ważne.

Ewa Turek: Czyli pisząc Trzy Listy zawsze wybieramy osobę, bądź instytucję, nad którą pracujemy i to narzędzie jest uzupełnieniem, czyli piszemy do kogoś bezpośrednio, do urzędu, albo do osoby, nad którą pracujemy.

Jak to wygląda? Pierwszy list.

Magdalena Czaja: Pierwszy list, to jest świat ofiar. To jest miejsce, w którym się nie cenzurujemy. Mamy prawo do wszystkiego, jesteśmy sobą. Możecie przeklinać, jeśli to Wam przynosi ulgę, wywalacie po prostu kawę na ławę. Nazywacie wszystkie uczucia, opisujecie sytuacje, które was zraniły, których nie możecie wybaczyć. Z reguły przy pierwszym liście leją się łzy.

Ewa Turek: Czyli emocje.

Magdalena Czaja: Emocje. Wychodzą emocje – złość, nienawiść, smutek, rozpacz, bezsilność, zazdrość, poczucie winy, wstyd.

Magdalena Czaja: Wszystkie te uczucia powinny się w tym liście znaleźć i teraz najczęstszy błąd jaki się pojawia przy pisaniu listu to to, że opisujemy historię i nie wchodzimy w uczucia.

Ewa Turek: Czyli piszemy relacje, a nie spisujemy emocji.

Magdalena Czaja: Dlatego też dobrze przeczytać ten pierwszy list trenerowi, dlatego że trener wam powie: "Tę historię już znam…

Ewa Turek: …teraz proszę mi napisać o swoich emocjach". Bo jeżeli emocje, to krzyk. Może się przydać poduszka, która jest obok. Na pewno chusteczki, jeżeli pojawiają się łzy.

Magdalena Czaja: Po co ta poduszka? Nie do spania (śmiech). Ta metoda sprawdza się, jeśli poczuje się ogromny przypływ emocji, to wykrzyczcie to w poduszkę. Ostatnio miałam taką sesję, na której klientka czytała list. Ja powiedziałam: "To weź poduszkę i to wykrzycz". I pamiętam po przeczytaniu listu krzyknęła "Wszystko w porządku, ja tylko pracuję". Okazało się, że dzieci się zaniepokoiły, bo akurat były na dole w domu (śmiech).

Ewa Turek: Także polecamy, żeby przy tym liście zadbać o przestrzeń, żeby nie trzeba było siebie kontrolować, bo obok są dzieci, czy inne osoby. Także wyładowujemy emocje tak długo, aż się wyczerpią w tym pierwszym liście.

Magdalena Czaja: Kiedyś pamiętam do Instytutu spłynęło pytanie: "Co ja mam zrobić, jeśli cały czas piszę te listy i cały czas jestem wściekły i nie wiem co mam zrobić?", jakiś mężczyzna to napisał. Odpisałam mu mówiąc, że jeżeli tak jest, że on cały czas pisze ten list i cały czas jest w tych samych emocjach, to być może utknął w czymś. Utknął tak bardzo w świecie ofiar, że nie potrafi z tego sam wyjść. Zaproponowałam mu, żeby odbył sesję.

Ewa Turek: Czyli potrzeba zmiany narzędzia.

Magdalena Czaja: Tak. Odbył sesję z trenerem, żeby się odkorkować, bo on się tak zafiksował na swoim poczuciu krzywdy, że nie mógł z tego wyjść.

Ewa Turek: Gonił własny ogon.

Magdalena Czaja: Tak, ale też pamiętajcie o tym, że świat ofiar to kuszące miejsce i mogłoby się okazać na sesji z trenerem, że bycie tą ofiarą ma swoje korzyści. To znaczy ten pan ma z tego korzyści, albo ktoś kto tam utknął.

Magdalena Czaja: I bardzo trudno jest mu opuścić ten świat, bo na przykład dzięki temu czuje, że ma rację, albo np. dzięki temu, będąc w roli ofiary ma z tego jakieś benefity od otoczenia.

Ewa Turek: Bo np. inni się mną opiekują.

Magdalena Czaja: I to może być sposób na zdobycie uwagi, opieki, miłości.

Magdalena Czaja: No więc mnie się nie opłaca wyjść ze świata ofiar, bo jeżeli ja nagle ozdrowieję i wyjdę ze świata ofiar, przestanę czuć się skrzywdzony, no to kurczę mam dużo do stracenia.

Ewa Turek: Ale ta uczciwość ze sobą jest tutaj kluczowa. Bardzo jest ważne, aby nigdy i nigdzie nie wysyłać tego listu. Na pewno nie wysyłamy go do tej osoby, bo nie na tym polega ta praca.

Magdalena Czaja: Tu nie chodzi o to, żeby komuś nawrzucać, jak to się mówi potocznie. I poczuć ulgę, że komuś się wyrzuciło wszystko w twarz. Tu chodzi o to, żebyśmy to zrobili przed sobą i drugą osobą, której to czytamy. To przynosi duże poczucie ulgi i niekoniecznie jest do tego potrzebna druga osoba, zresztą Ewa my o tym mówimy cały czas, w ogóle w procesach Metody Tippinga, druga osoba nie jest konieczna. My pracujemy ze sobą, bo my chcemy wybaczyć, abyśmy my się dobrze poczuli.

Ewa Turek: Ta zmiana następuje w nas, a otoczenie na to reaguje.

Magdalena Czaja: Tak, bo tak jak mówiłyśmy przy okazji nagrania o Samowybaczaniu. Czasami możemy mieć taką pokusę, żeby stanąć przed drugą osobą i jej coś tam wyrzucić, w końcu wygarnąć i tak dalej.

Magdalena Czaja: Czasami to jest nawet terapeutycznie wskazane i może mieć sens bo np. uczymy się stawać twarzą w twarz z naszymi oprawcami.

Ale jeżeli ta osoba na przykład nie żyje, no to co zrobisz. Wtedy nie będziesz w stanie jej wszystkiego powiedzieć. W związku z tym w Radykalnym właśnie mamy narzędzia, które mówią, że druga osoba nie ma znaczenia. Może nawet ta osoba nie żyć.

Ewa Turek: No dobrze Magdo, mamy napisany ten pierwszy list. I co dalej? Co z nim robimy?

Magdalena Czaja: Tak jak powiedziałam, w ciągu 24 albo 48 godzin, albo czytamy trenerowi, albo drugiej osobie, albo też po prostu go niszczymy.

Magdalena Czaja: Te wszystkie listy niszczymy, najlepiej tak ceremonialnie.

Ewa Turek: Rytualnie.

Magdalena Czaja: Rytualnie. O tak, to ładniejsze słowo. Dziękuję Ewa. To palenie jest takie bardzo symboliczne.

Ewa Turek: Ale pytanie czy palimy po pierwszym liście czy dopiero po wszystkich trzech.

Magdalena Czaja: Każdy puszczamy z dymem. Ewentualnie jak ktoś nie lubi palić rzeczy, to niech potarga, wyrzuci. W każdym razie dokładnie zniszczy. Myślę, że ten ogień jako symbol oczyszczający pełni super swoją rolę. I tak przygotowując się do tego odcinka dla was, właśnie rozmawiałyśmy z Ewą o tym, że na jednym z webinarów, kiedy wspomniałyśmy o Trzech Listach, odbyła się dyskusja jak, w jaki sposób, kto, jak pali listy.

Ewa Turek: Jakie metody mieli, znaleźli żeby palić listy. I co? Nie palić w wannie (śmiech).

Magdalena Czaja: Słuchajcie, ja mam takie doświadczenie, że wpadłam na pomysł palenia w wannie akrylowej, czego świadkiem był mój syn. I niestety powiem wam tak –  wanny akrylowe się nie nadają do palenia rzeczy, to była taka głupota. Ale czegoś się nauczyłam. Więc palcie bezpiecznie ten list. Później część osób uważa, że popiół z listu dobrze by było wrzucić do muszli klozetowej, spuścić wodę i niech płynie do morza.

Ewa Turek: Albo rozrzucić na wietrze.

Ewa Turek: Drugi List

Dobrze czyli mamy pierwszy list za sobą. Kiedy pojawia się ten drugi list?

Magdalena Czaja: W przeciągu 24 godzin, maksymalnie 48. I ten list jest najtrudniejszy.

Ewa Turek: Dlaczego?

Magdalena Czaja: Dlatego, że ten list jest takim pomostem pomiędzy światem ofiar, a już nowym światem, w którym widzimy wszystko z takiej duchowej perspektywy.

Ewa Turek: Czyli stoimy w rozkroku – jedna noga w świecie ofiar, a druga w świecie mocy.

Magdalena Czaja: I to jest trudne, dlatego że po pierwsze może tak być, że jeszcze mamy swoje żale, emocje niewyczyszczone itd. Jeszcze nie umiemy przejść do tej duchowej perspektywy, więc potrafimy się zafiksować albo na jednym, albo na drugim. Ale ja zawsze proponuję, żeby ten list zacząć od takich słów: "Chce Ci wybaczyć, ale jeszcze…" i tutaj mamy pole do popisu. Opisać te rzeczy, które zostały – "Jeszcze czuję złość", "Jeszcze uważam, że to było świństwo", "Jeszcze nie mogę Ci wybaczyć" i tak dalej.

Magdalena Czaja: I druga część: "Ale otwieram się na możliwość, że ta sytuacja stała się nie mnie, lecz dla mnie". I ja wam przeczytam z kursu trenerskiego, z dokumentu dla trenerów pewne formułowania, które mogą być pomocne przy zmianie perspektywy, bo Ewa  to co się dzieje w drugim liście, to jest dokonanie zmiany perspektywy. Inaczej próbujemy spojrzeć na to co się wydarzyło. I jeżeli jest tak, że jest wam to trudno zrobić, to mimo wszystko sięgnięcie po te sformułowania, które pomagają otworzyć się na możliwość, że to wszystko jest doskonałe i że ta sytuacja też jest doskonała.

No i np. parę zdań może brzmieć tak: "W taki sposób dostałam dokładnie to, czego podświadomie chciałam od mamy", "Jestem gotowy na zaakceptowanie prawdopodobieństwa, że poprosiłam tatę, żeby to się stało po to, żeby doświadczyć separacji i duchowego rozwoju", albo np. "Jestem gotowa, żeby zauważyć, że ta sytuacja daje mi szansę na wyleczenie się z myśli, że jestem samotna, czy nie da się mnie kochać", i tutaj możecie na przykład zobaczyć swoje przekonania. Albo np. takie zdanie: "Teraz jestem gotowy na uwolnienie mojego pragnienia oceny sytuacji jako dobrej albo złej. Nawet jeśli nie jestem w stanie ocenić jak i dlaczego, po prostu pozwalam sytuacji na bycie taką jaka jest".

Ewa Turek: Czy można balansować pomiędzy gniewem, a współczuciem? Pomiędzy złością, a otwartością na to, że była w tym jakaś lekcja dla mnie?

Ewa Turek: Postawić się na miejscu oprawcy

Magdalena Czaja: Tak, albo takie zdanie: "Teraz jestem w stanie uwolnić się od poszukiwania winnego i posiadania zawsze racji w tej kwestii. I chcę zobaczyć, że ta sytuacja jest perfekcyjna, dokładnie taka jaka jest". Ja zawsze mówię, że jeśli można zrobić coś jeszcze. Pomiędzy światem ofiary, kiedy jeszcze doczyszczamy te emocje, a perspektywą, o której przed chwilą mówiłam, można zrobić jeszcze jedną rzecz. Można spróbować wejść w buty naszego oprawcy, naszego kata i zobaczyć dlaczego ta osoba tak się zachowywała. To fantastycznie działa przy rodzicach.

Ewa Turek: Jak to można zrobić?

Magdalena Czaja: No np. zadajesz sobie pytanie, jeżeli ktoś akurat pisze winę na ojca, który był alkoholikiem, można się zastanowić jakie on miał dzieciństwo. Można się zastanowić, jakie są powody dla tego, że on pił. Czasami się okazuje, że ta osoba nie mogłaby żyć bez tego picia, że ten alkohol był jedynym wyjściem. Albo się np. okazuje, że nie miał rodziny, albo miał przemoc w rodzinie.

Ewa Turek: To był sposób na przetrwanie.

Magdalena Czaja: Zaczynamy rozumieć, że ta osoba nie umiała być inna w stosunku do nas i czy to ją tłumaczy jako oprawcę? Nie.

Ewa Turek: Ale pozwala nam spojrzeć na nią z innej perspektywy.

Magdalena Czaja: Dokładnie tak.

Ewa Turek: No dobrze mamy napisany drugi list. Co z nim robimy?

Magdalena Czaja: Palimy.

Ewa Turek: Nie w wannie akrylowej (śmiech).

Magdalena Czaja: Palimy go, mijają 24 godziny i albo go komuś czytamy, albo czytamy na głos sobie, palimy i przechodzimy do trzeciego.

Magdalena Czaja: Trzeci List

Ewa Turek: List numer trzy.

Magdalena Czaja: List numer trzy jest w całości duchowym spojrzeniem na to co się wydarzyło, czyli możecie wykorzystać rzeczy, które są w arkuszu, bodajże punkt 16 i 17, to są takie punkty, które są prawie jak modlitwa.

Magdalena Czaja: Możecie z tego skorzystać. Możecie skorzystać z tych zdań, które przeczytałam przed chwilą. W każdym razie patrzymy na to już z punktu widzenia tego, jak patrzy na świat Radykalne Wybaczanie. Czyli że jesteśmy istotami wielowymiarowymi, że doświadczamy ludzkiego losu, że wszystko co się zdarza, zdarza się nie nam, lecz dla nas, że inni przynoszą nam w darze pewne rzeczy, które są okazją do uzdrowienia. To wszystko ma być w tej trzeciej części. Ta trzecia część to już jest taka część, gdzie wychodzimy ze świata ofiar, widzimy to z lotu ptaka i otwieramy się na to, że to było dla nas darem.

Ewa Turek: I co z nim robimy?

Magdalena Czaja: Palimy w doniczce na balkonie.

Ewa Turek: Taka była rada od uczestnika na webinarze.

Ewa Turek: No dobrze czyli palimy. I jakie mogą być efekty, zmiany?

Magdalena Czaja: No efekty i zmiany mogą być bardzo podobne do tego jak pracuje się z innymi narzędziami. Po pierwsze: ulga. Z reguły jest to pierwsza rzecz, którą ludzie mówią, że się dzieje – ulga, to nawet wynika z takiego faktu, że opisywanie sytuacji i uwalnianie uczuć jest też metodą terapeutyczną, więc samo to już przynosi dużo, ale ulgę przynosi też otworzenie się na możliwość, że ta sytuacja wyglądała jednak trochę inaczej z takiego innego punktu widzenia niż tylko ludzki. Może się tak zdarzyć, że osoba na którą pisaliśmy te trzy listy nagle w jakiś sposób się zmieni, albo się odezwie jak się nie odzywała.

Ewa Turek: Mam mnóstwo takich historii.

Magdalena Czaja: Mnóstwo, mnóstwo. Naprawdę to jest niesamowite jak ludzie odbierają, że coś się zmieniło w innej osobie.

Ewa Turek: Czasami to jest porównywalne do scenariusza filmowego – to się nie mogło wydarzyć na żywo, tylko w filmie wymyślają takie scenerię, ale życie jest właśnie tak cudowne, że nas zaskakuje.

Magdalena Czaja: Jedna z trenerek w raporcie z sesji praktykanckich opisywała historię kobiety, która przyszła na tę sesję praktykanckie do niej. I miała taki problem, że partner w ogóle nie okazywał jej uczuć, po prostu nie wyniósł tego z domu i ona po trzech sesjach napisała do trenerki: "Mój mąż przyszedł do mnie po raz pierwszy i mnie zapytał czy ja wiem, że on mnie kocha".

Ewa Turek: Cuda.

Magdalena Czaja: No i była tak tym zszokowana, a akurat ona była osobą dosyć sceptycznie podchodzącą do sprawy, ale otworzyła się na taką możliwość, że to działa. Ewidentnie energia poszła w ruch i usłyszała po raz pierwszy, że mąż ją kocha. Polecamy.

Ewa Turek: Polecamy. To jest narzędzie, które jest dedykowane na pracę na kogoś, jak mamy problem z kimś. Dwa odcinki wcześniej, podcast dotyczył Samowybaczania. Pytanie czy możemy coś takiego zastosować w stosunku do siebie?

Magdalena Czaja: Tak, można. Można napisać list na siebie, aczkolwiek zawsze będziemy powtarzać, że łatwiej i skuteczniej i szybciej jest zrobić na kogoś, ale ja wiem jak wiele osób pyta o Samowybaczanie, jest to w ogóle odrębny duży temat. Wielka potrzeba, więc jeżeli ktoś bardzo chce to tak. Tylko pamiętajcie o jednej rzeczy, koniecznie doprowadźcie ten proces do końca. Przejdźcie do tej duchowej perspektywy zobaczcie siebie bardziej łaskawym okiem.

Ewa Turek: Czyli w pierwszym liście wrzucamy sobie ile wlezie. W drugim jesteśmy na dwóch nogach pomiędzy światem ofiary, a mocy.

Magdalena Czaja: I też wejdźcie w swoje buty, ale trochę inaczej. Spójrzcie na siebie z zewnątrz. Dlaczego tak zrobiliście? Jakie macie przekonania? Prawie zawsze wydaje nam się, że robimy 100 procent tego co możemy. Rzadko kiedy naprawdę zachowujemy się w sposób, kiedy wiemy, że nie dajemy z siebie wszystkiego. Z reguły jest tak, że dajemy z siebie sto procent, tyle mogliśmy w danym momencie, ale jesteśmy dla siebie szalenie surowi. Nikt nie jest dla nas takim katem jak my. Większość ludzi niestety właśnie tak działa.

Ewa Turek: Co ciekawe można wybrać konkretny obszar życia i napisać Trzy Listy jak np. obszar finansowy, czyli pisać do siebie Trzy Listy wybaczając to co się wydarzyło w obszarze finansów. Inny bardzo palący temat to np. nadwaga. Nie zawsze nadwaga jest wynikiem jakichś czynników konkretnych choroby, czy innych czynników zewnętrznych. Ale nawet już medycyna też to podkreśla, że często są to wewnętrzne procesy, które nas blokują, chronią ciało. Ale również można pisać Trzy Listy na swój zły stan zdrowia i to bardzo ładnie opisuje Colin Tipping w swojej książce Radykalne Samowybaczanie.

Ewa Turek: Polecamy, żeby przeczytać i zobaczyć jakie propozycje ma Colin Tipping. No i na koniec mamy dla Was, też z książki Radykalne Samowybaczanie, coś co można nazwać mantrą, czy takim zamknięciem procesu po Trzech Listach. Przeczytam dla was właśnie fragment z tej książki:

"Ty jesteś wyjątkiem. Na całym świecie nie ma nikogo takiego jak ty. Od początku dziejów nie było nikogo takiego. Nikt nie ma twojego uśmiechu, nikt nie ma takich oczu, nosa, włosów, dłoni, głosu. Jesteś wyjątkowy. Nikt nie widzi rzeczy tak jak ty. Nigdy nie było nikogo kto śmieje się tak jak ty. Nikogo kto płacze tak jak ty. A to co wywołuje u ciebie śmiech i płacz nigdy nie wywoła uśmiechu, ani łez u kogoś innego. Nigdy. Jesteś w całym wszechświecie jedyny obdarzony zbiorem takich naturalnych zdolności. Zawsze znajdzie się ktoś, kto jest od ciebie lepszy. W sprawach, w których Ty jesteś dobry, ale nikt nie będzie mieć takiego samego zbioru talentów, idei, cech fizycznych i zdolności duchowych".

Magdalena Czaja: Bardzo piękne i tego Wam życzymy, żebyście zobaczyli swoją wyjątkowość, bo z jakiegoś powodu jesteście dokładnie tacy inni.

Ewa Turek: Jesteśmy cudem. Każdy z nas.

Magdalena Czaja: I z tym was zostawiamy. Do usłyszenia, do następnego odcinka.

Ewa Turek: Do usłyszenia. Pozdrawiamy.

Magdalena Czaja: Pozdrawiamy.

magda
AutorMagdalena Czaja
Od lat towarzyszę ludziom w odkrywaniu miłości – tej do siebie, do innych i do życia.Jestem terapeutką, przedsiębiorczynią i szefową Instytutu Metody Tippinga® w Polsce. Stworzyłam autorską metodę Lovefiting®, wspierającą w budowaniu relacji pełnych bliskości i zaufania.

Posłuchaj

Podcast dostępny również na:
Koszyk