Instytut Metody Tippinga w Polsce, jedyny, licencjonowany ośrodek metody Radykalnego Wybaczania w Polsce zaprasza do wysłuchania kolejnego odcinka podcastu.

Przedstawiamy Wam kolejne narzędzie stosowane w Radykalnym Wybaczaniu – 3 listy. To potężne narzędzie w prostej formie. Potrzebujesz: kartkę papieru, coś do pisania i otwartość na pracę. Uruchamia zmysły, otwiera serce, zmienia perspektywę. Niech cię nie zwiedzie prostota formy. Trzy listy to praca, niełatwa, ale warta swego wysiłku. Po wysłuchaniu tego odcinka będziesz wiedział jak to robić.

W tym odcinku usłyszysz o tym:
• na kogo piszemy trzy listy?
• najważniejsze zasady pisania tych listów
• co robimy z listami?
• pisanie listów na siebie?
• efekty po napisaniu trzech listów

Po wysłuchaniu tego odcinka możesz:
• przeczytać książkę Colina Tippinga “Radykalne Wybaczanie”
• umówić się na sesję z Trenerem Radykalnego Wybaczania (znajdziesz ich na stronie Instytutu
• podzielić się tym odcinkiem z minimum jedną osobą, której może to pomóc.

Radykalne Wybaczanie to metoda, której autorem jest Colin Tipping. To potężne i skuteczne narzędzie pracy nad sobą, które przynosi ulgę, spokój i poczucie lekkości życia. Od 20 lat działa na całym świecie z korzyścią dla tysięcy ludzi.

Prowadzące to:
Magdalena Czaja
, Dyrektor Instytutu Metody Tippinga w Polsce, coach, autorka metody Lovefiting®
Ewa Turek, trener komunikacji, mówca, coach. Współpracownik Instytutu.

 

Spotify: https://tiny.pl/7ldtw

Apple Podcast: https://tiny.pl/7ldtl

Google Podcast: https://tiny.pl/7ldtk

Trzy Listy

Magdalena Czaja: Witaj w Instytucie Metody Tippinga, w którym dzielimy się filozofią Radykalnego Wybaczania. Nazywam się Magdalena Czaja i prowadzę jedyny w Polsce ośrodek oficjalnie reprezentujący tę metodę. W tym podkaście wraz z naszą trenerką i współpracownicą Ewą Turek pomożemy ci lepiej poznać Radykalne Wybaczanie i jego narzędzia. Narzędzia, które od dekad zmieniają życie tysięcy osób na całym świecie pomagając uwolnić się od bólu przeszłości i teraźniejszości po to, aby żyć z lekkością i radością, bo wybaczenie naprawdę ma moc uzdrawiania. Zapraszam. 

Dzień dobry, dzień dobry.

Ewa Turek: Dzień dobry wszystkim. Dzisiaj piszemy listy.

Magdalena Czaja: Popatrz jakie to staromodne, ale tu chodzi o to, żeby pisać.

Ewa Turek: Tak, kto dzisiaj pisze listy. Ponieważ pisanie listów będzie manualne, czyli długopis i kartka. Nie w komputerze.

Magdalena Czaja: Ale to wiesz ciekawe, że od tego zacząłeś, dlatego że to ma sens. Dlatego, że pisząc uruchamiamy wiele zmysłów, to jest i wzrok i dotyk, bo piszemy. Może nawet słuch, na pewno słuch, bo potem sobie rzeczy od słuchujemy, a właściwie odczytujemy. Ponieważ te listy dobrze by było, żeby ktoś usłyszał jak my je napiszemy. Ale to za chwilę o nich powiemy.

Ewa Turek: Tak, bo dzisiaj odcinek o Trzech Listach, to takie specjalne narzędzie, które również jest w Radykalnym Wybaczaniu, więc specjalne listy. Zaraz będziemy o tym mówić.

Magdalena Czaja: Listy wybaczające. Więc, dlaczego w ogóle te listy piszemy? Listy w Radykalnym Wybaczaniu, Trzy Listy tak zwane, są po prostu jednym z narzędzi, które można wykorzystać, po to żeby pozbyć się jakiegoś ciężkiego uczucia, jakiegoś bólu, jakiejś pretensji do innej osoby.

I Trzy Listy bardzo często są traktowane jako jedno z narzędzi pomiędzy sesjami w pracy z trenerem.

Ewa Turek: Bo pamiętajmy, każdy z nas jest inną konstrukcją i innym człowiekiem i ten zbiór kroków, które proponuje trener może być zaproponowane w różnej kolejności. Jednym z nich są właśnie Trzy Listy. Tak jak Magdo powiedziałeś często jest to praca domowa, którą trener zadaje do zrobienia w domu.

Magdalena Czaja: Ja pracuję w ten sposób, że jeśli już komuś polecam napisanie Trzech Listów a z reguły tak robię, (chociaż zdarzało mi się, że klienci na przykład protestowali, mówili „Nie miałem weny” albo jakieś innego rodzaju wymówki) to umawiam się z nimi, że od czasu napisania pierwszego, drugiego i trzeciego listu, odległość czasowa pomiędzy nimi powinna wynosić 24 minimum, 48 maksimum godzin. Ja umawiam się z moimi klientami na telefon, to znaczy zwłaszcza jeżeli chodzi o pierwszy list, przy drugim też jest to wskazane. Trzeci już niekoniecznie, bo trzeci, to już jest spijanie śmietanki, jesteśmy wtedy w dobrym nastroju. Ale ten pierwszy jest bardzo ważny i ważne, żeby komuś go przeczytać. Oczywiście do przeczytania tego listu nie wybierajmy osoby, na którą go pisaliśmy, czy też członka rodziny. Wybierzmy osobę neutralną, najlepiej trenera, który nas prowadzi.

Pierwszy List

Ewa Turek: Magdo, ale zacznijmy od tego, na kogo piszemy listy, bo to jest ważne. 

Czyli pisząc Trzy Listy zawsze wybieramy osobę, bądź instytucję, nad którą pracujemy i to narzędzie jest uzupełnieniem, czyli piszemy do kogoś bezpośrednio, do urzędu, albo do osoby, nad którą pracujemy.

Jak to wygląda? Pierwszy list.

Magdalena Czaja: Pierwszy list, to jest świat ofiar. To jest miejsce, w którym się nie cenzurujemy. Mamy prawo do wszystkiego, jesteśmy sobą. Możecie przeklinać, jeśli to Wam przynosi ulgę, wywalacie po prostu kawę na ławę. Nazywacie wszystkie uczucia, opisujecie sytuacje, które was zraniły, których nie możecie wybaczyć. Z reguły przy pierwszym liście leją się łzy.

Ewa Turek: Czyli emocje.

Magdalena Czaja: Emocje. Wychodzą emocje – złość, nienawiść, smutek, rozpacz, bezsilność, zazdrość, poczucie winy, wstyd.

Wszystkie te uczucia powinny się w tym liście znaleźć i teraz najczęstszy błąd jaki się pojawia przy pisaniu listu to to, że opisujemy historię i nie wchodzimy w uczucia.

Ewa Turek: Czyli piszemy relacje, a nie spisujemy emocji.

Magdalena Czaja: Dlatego też dobrze przeczytać ten pierwszy list trenerowi, dlatego że trener wam powie: „Tę historię już znam…

Ewa Turek: …teraz proszę mi napisać o swoich emocjach”. Bo jeżeli emocje, to krzyk. Może się przydać poduszka, która jest obok. Na pewno chusteczki, jeżeli pojawiają się łzy.

Magdalena Czaja: Po co ta poduszka? Nie do spania (śmiech). Ta metoda sprawdza się, jeśli poczuje się ogromny przypływ emocji, to wykrzyczcie to w poduszkę. Ostatnio miałam taką sesję, na której klientka czytała list. Ja powiedziałam: „To weź poduszkę i to wykrzycz”. I pamiętam po przeczytaniu listu krzyknęła „Wszystko w porządku, ja tylko pracuję”. Okazało się, że dzieci się zaniepokoiły, bo akurat były na dole w domu (śmiech). 

Ewa Turek: Także polecamy, żeby przy tym liście zadbać o przestrzeń, żeby nie trzeba było siebie kontrolować, bo obok są dzieci, czy inne osoby. Także wyładowujemy emocje tak długo, aż się wyczerpią w tym pierwszym liście.

Magdalena Czaja: Kiedyś pamiętam do Instytutu spłynęło pytanie: „Co ja mam zrobić, jeśli cały czas piszę te listy i cały czas jestem wściekły i nie wiem co mam zrobić?”, jakiś mężczyzna to napisał. Odpisałam mu mówiąc, że jeżeli tak jest, że on cały czas pisze ten list i cały czas jest w tych samych emocjach, to być może utknął w czymś. Utknął tak bardzo w świecie ofiar, że nie potrafi z tego sam wyjść. Zaproponowałam mu, żeby odbył sesję.

Ewa Turek: Czyli potrzeba zmiany narzędzia.

Magdalena Czaja: Tak. Odbył sesję z trenerem, żeby się odkorkować, bo on się tak zafiksował na swoim poczuciu krzywdy, że nie mógł z tego wyjść.

Ewa Turek: Gonił własny ogon.

Magdalena Czaja: Tak, ale też pamiętajcie o tym, że świat ofiar to kuszące miejsce i mogłoby się okazać na sesji z trenerem, że bycie tą ofiarą ma swoje korzyści. To znaczy ten pan ma z tego korzyści, albo ktoś kto tam utknął.

I bardzo trudno jest mu opuścić ten świat, bo na przykład dzięki temu czuje, że ma rację, albo np. dzięki temu, będąc w roli ofiary ma z tego jakieś benefity od otoczenia.

Ewa Turek: Bo np. inni się mną opiekują.

Magdalena Czaja: I to może być sposób na zdobycie uwagi, opieki, miłości.

No więc mnie się nie opłaca wyjść ze świata ofiar, bo jeżeli ja nagle ozdrowieję i wyjdę ze świata ofiar, przestanę czuć się skrzywdzony, no to kurczę mam dużo do stracenia.

Ewa Turek: Ale ta uczciwość ze sobą jest tutaj kluczowa. Bardzo jest ważne, aby nigdy i nigdzie nie wysyłać tego listu. Na pewno nie wysyłamy go do tej osoby, bo nie na tym polega ta praca.

Magdalena Czaja: Tu nie chodzi o to, żeby komuś nawrzucać, jak to się mówi potocznie. I poczuć ulgę, że komuś się wyrzuciło wszystko w twarz. Tu chodzi o to, żebyśmy to zrobili przed sobą i drugą osobą, której to czytamy. To przynosi duże poczucie ulgi i niekoniecznie jest do tego potrzebna druga osoba, zresztą Ewa my o tym mówimy cały czas, w ogóle w procesach Metody Tippinga, druga osoba nie jest konieczna. My pracujemy ze sobą, bo my chcemy wybaczyć, abyśmy my się dobrze poczuli.

Ewa Turek: Ta zmiana następuje w nas, a otoczenie na to reaguje.

Magdalena Czaja: Tak, bo tak jak mówiłyśmy przy okazji nagrania o Samowybaczaniu. Czasami możemy mieć taką pokusę, żeby stanąć przed drugą osobą i jej coś tam wyrzucić, w końcu wygarnąć i tak dalej.

Czasami to jest nawet terapeutycznie wskazane i może mieć sens bo np. uczymy się stawać twarzą w twarz z naszymi oprawcami.

Ale jeżeli ta osoba na przykład nie żyje, no to co zrobisz. Wtedy nie będziesz w stanie jej wszystkiego powiedzieć. W związku z tym w Radykalnym właśnie mamy narzędzia, które mówią, że druga osoba nie ma znaczenia. Może nawet ta osoba nie żyć.

Ewa Turek: No dobrze Magdo, mamy napisany ten pierwszy list. I co dalej? Co z nim robimy?

Magdalena Czaja: Tak jak powiedziałam, w ciągu 24 albo 48 godzin, albo czytamy trenerowi, albo drugiej osobie, albo też po prostu go niszczymy.

Te wszystkie listy niszczymy, najlepiej tak ceremonialnie.

Ewa Turek: Rytualnie.

Magdalena Czaja: Rytualnie. O tak, to ładniejsze słowo. Dziękuję Ewa. To palenie jest takie bardzo symboliczne.

Ewa Turek: Ale pytanie czy palimy po pierwszym liście czy dopiero po wszystkich trzech.

Magdalena Czaja: Każdy puszczamy z dymem. Ewentualnie jak ktoś nie lubi palić rzeczy, to niech potarga, wyrzuci. W każdym razie dokładnie zniszczy. Myślę, że ten ogień jako symbol oczyszczający pełni super swoją rolę. I tak przygotowując się do tego odcinka dla was, właśnie rozmawiałyśmy z Ewą o tym, że na jednym z webinarów, kiedy wspomniałyśmy o Trzech Listach, odbyła się dyskusja jak, w jaki sposób, kto, jak pali listy.

Ewa Turek: Jakie metody mieli, znaleźli żeby palić listy. I co? Nie palić w wannie (śmiech).

Magdalena Czaja: Słuchajcie, ja mam takie doświadczenie, że wpadłam na pomysł palenia w wannie akrylowej, czego świadkiem był mój syn. I niestety powiem wam tak –  wanny akrylowe się nie nadają do palenia rzeczy, to była taka głupota. Ale czegoś się nauczyłam. Więc palcie bezpiecznie ten list. Później część osób uważa, że popiół z listu dobrze by było wrzucić do muszli klozetowej, spuścić wodę i niech płynie do morza.

Ewa Turek: Albo rozrzucić na wietrze. 

 

Drugi List

Dobrze czyli mamy pierwszy list za sobą. Kiedy pojawia się ten drugi list?

Magdalena Czaja: W przeciągu 24 godzin, maksymalnie 48. I ten list jest najtrudniejszy. 

Ewa Turek: Dlaczego? 

Magdalena Czaja: Dlatego, że ten list jest takim pomostem pomiędzy światem ofiar, a już nowym światem, w którym widzimy wszystko z takiej duchowej perspektywy.

Ewa Turek: Czyli stoimy w rozkroku – jedna noga w świecie ofiar, a druga w świecie mocy.

Magdalena Czaja: I to jest trudne, dlatego że po pierwsze może tak być, że jeszcze mamy swoje żale, emocje niewyczyszczone itd. Jeszcze nie umiemy przejść do tej duchowej perspektywy, więc potrafimy się zafiksować albo na jednym, albo na drugim. Ale ja zawsze proponuję, żeby ten list zacząć od takich słów: „Chce Ci wybaczyć, ale jeszcze…” i tutaj mamy pole do popisu. Opisać te rzeczy, które zostały – „Jeszcze czuję złość”, „Jeszcze uważam, że to było świństwo”, „Jeszcze nie mogę Ci wybaczyć” i tak dalej. 

I druga część: „Ale otwieram się na możliwość, że ta sytuacja stała się nie mnie, lecz dla mnie”. I ja wam przeczytam z kursu trenerskiego, z dokumentu dla trenerów pewne formułowania, które mogą być pomocne przy zmianie perspektywy, bo Ewa  to co się dzieje w drugim liście, to jest dokonanie zmiany perspektywy. Inaczej próbujemy spojrzeć na to co się wydarzyło. I jeżeli jest tak, że jest wam to trudno zrobić, to mimo wszystko sięgnięcie po te sformułowania, które pomagają otworzyć się na możliwość, że to wszystko jest doskonałe i że ta sytuacja też jest doskonała.

No i np. parę zdań może brzmieć tak: „W taki sposób dostałam dokładnie to, czego podświadomie chciałam od mamy„, „Jestem gotowy na zaakceptowanie prawdopodobieństwa, że poprosiłam tatę, żeby to się stało po to, żeby doświadczyć separacji i duchowego rozwoju”, albo np. „Jestem gotowa, żeby zauważyć, że ta sytuacja daje mi szansę na wyleczenie się z myśli, że jestem samotna, czy nie da się mnie kochać”, i tutaj możecie na przykład zobaczyć swoje przekonania. Albo np. takie zdanie: „Teraz jestem gotowy na uwolnienie mojego pragnienia oceny sytuacji jako dobrej albo złej. Nawet jeśli nie jestem w stanie ocenić jak i dlaczego, po prostu pozwalam sytuacji na bycie taką jaka jest”. 

Ewa Turek: Czy można balansować pomiędzy gniewem, a współczuciem? Pomiędzy złością, a otwartością na to, że była w tym jakaś lekcja dla mnie?

 

Postawić się na miejscu oprawcy

Magdalena Czaja: Tak, albo takie zdanie: „Teraz jestem w stanie uwolnić się od poszukiwania winnego i posiadania zawsze racji w tej kwestii. I chcę zobaczyć, że ta sytuacja jest perfekcyjna, dokładnie taka jaka jest”. Ja zawsze mówię, że jeśli można zrobić coś jeszcze. Pomiędzy światem ofiary, kiedy jeszcze doczyszczamy te emocje, a perspektywą, o której przed chwilą mówiłam, można zrobić jeszcze jedną rzecz. Można spróbować wejść w buty naszego oprawcy, naszego kata i zobaczyć dlaczego ta osoba tak się zachowywała. To fantastycznie działa przy rodzicach.

Ewa Turek: Jak to można zrobić?

Magdalena Czaja: No np. zadajesz sobie pytanie, jeżeli ktoś akurat pisze winę na ojca, który był alkoholikiem, można się zastanowić jakie on miał dzieciństwo. Można się zastanowić, jakie są powody dla tego, że on pił. Czasami się okazuje, że ta osoba nie mogłaby żyć bez tego picia, że ten alkohol był jedynym wyjściem. Albo się np. okazuje, że nie miał rodziny, albo miał przemoc w rodzinie.

Ewa Turek: To był sposób na przetrwanie.

Magdalena Czaja: Zaczynamy rozumieć, że ta osoba nie umiała być inna w stosunku do nas i czy to ją tłumaczy jako oprawcę? Nie.

Ewa Turek: Ale pozwala nam spojrzeć na nią z innej perspektywy.

Magdalena Czaja: Dokładnie tak.

Ewa Turek: No dobrze mamy napisany drugi list. Co z nim robimy?

Magdalena Czaja: Palimy.

Ewa Turek: Nie w wannie akrylowej (śmiech). 

Magdalena Czaja: Palimy go, mijają 24 godziny i albo go komuś czytamy, albo czytamy na głos sobie, palimy i przechodzimy do trzeciego.

 

Trzeci List

Ewa Turek: List numer trzy.

Magdalena Czaja: List numer trzy jest w całości duchowym spojrzeniem na to co się wydarzyło, czyli możecie wykorzystać rzeczy, które są w arkuszu, bodajże punkt 16 i 17, to są takie punkty, które są prawie jak modlitwa.

Możecie z tego skorzystać. Możecie skorzystać z tych zdań, które przeczytałam przed chwilą. W każdym razie patrzymy na to już z punktu widzenia tego, jak patrzy na świat Radykalne Wybaczanie. Czyli że jesteśmy istotami wielowymiarowymi, że doświadczamy ludzkiego losu, że wszystko co się zdarza, zdarza się nie nam, lecz dla nas, że inni przynoszą nam w darze pewne rzeczy, które są okazją do uzdrowienia. To wszystko ma być w tej trzeciej części. Ta trzecia część to już jest taka część, gdzie wychodzimy ze świata ofiar, widzimy to z lotu ptaka i otwieramy się na to, że to było dla nas darem.

Ewa Turek: I co z nim robimy?

Magdalena Czaja: Palimy w doniczce na balkonie.

Ewa Turek: Taka była rada od uczestnika na webinarze.

No dobrze czyli palimy. I jakie mogą być efekty, zmiany?

Magdalena Czaja: No efekty i zmiany mogą być bardzo podobne do tego jak pracuje się z innymi narzędziami. Po pierwsze: ulga. Z reguły jest to pierwsza rzecz, którą ludzie mówią, że się dzieje – ulga, to nawet wynika z takiego faktu, że opisywanie sytuacji i uwalnianie uczuć jest też metodą terapeutyczną, więc samo to już przynosi dużo, ale ulgę przynosi też otworzenie się na możliwość, że ta sytuacja wyglądała jednak trochę inaczej z takiego innego punktu widzenia niż tylko ludzki. Może się tak zdarzyć, że osoba na którą pisaliśmy te trzy listy nagle w jakiś sposób się zmieni, albo się odezwie jak się nie odzywała. 

Ewa Turek: Mam mnóstwo takich historii.

Magdalena Czaja: Mnóstwo, mnóstwo. Naprawdę to jest niesamowite jak ludzie odbierają, że coś się zmieniło w innej osobie.

Ewa Turek: Czasami to jest porównywalne do scenariusza filmowego – to się nie mogło wydarzyć na żywo, tylko w filmie wymyślają takie scenerię, ale życie jest właśnie tak cudowne, że nas zaskakuje.

Magdalena Czaja: Jedna z trenerek w raporcie z sesji praktykanckich opisywała historię kobiety, która przyszła na tę sesję praktykanckie do niej. I miała taki problem, że partner w ogóle nie okazywał jej uczuć, po prostu nie wyniósł tego z domu i ona po trzech sesjach napisała do trenerki: „Mój mąż przyszedł do mnie po raz pierwszy i mnie zapytał czy ja wiem, że on mnie kocha”.

Ewa Turek: Cuda.

Magdalena Czaja: No i była tak tym zszokowana, a akurat ona była osobą dosyć sceptycznie podchodzącą do sprawy, ale otworzyła się na taką możliwość, że to działa. Ewidentnie energia poszła w ruch i usłyszała po raz pierwszy, że mąż ją kocha. Polecamy.

Ewa Turek: Polecamy. To jest narzędzie, które jest dedykowane na pracę na kogoś, jak mamy problem z kimś. Dwa odcinki wcześniej, podcast dotyczył Samowybaczania. Pytanie czy możemy coś takiego zastosować w stosunku do siebie?

Magdalena Czaja: Tak, można. Można napisać list na siebie, aczkolwiek zawsze będziemy powtarzać, że łatwiej i skuteczniej i szybciej jest zrobić na kogoś, ale ja wiem jak wiele osób pyta o Samowybaczanie, jest to w ogóle odrębny duży temat. Wielka potrzeba, więc jeżeli ktoś bardzo chce to tak. Tylko pamiętajcie o jednej rzeczy, koniecznie doprowadźcie ten proces do końca. Przejdźcie do tej duchowej perspektywy zobaczcie siebie bardziej łaskawym okiem.

Ewa Turek: Czyli w pierwszym liście wrzucamy sobie ile wlezie. W drugim jesteśmy na dwóch nogach pomiędzy światem ofiary, a mocy.

Magdalena Czaja: I też wejdźcie w swoje buty, ale trochę inaczej. Spójrzcie na siebie z zewnątrz. Dlaczego tak zrobiliście? Jakie macie przekonania? Prawie zawsze wydaje nam się, że robimy 100 procent tego co możemy. Rzadko kiedy naprawdę zachowujemy się w sposób, kiedy wiemy, że nie dajemy z siebie wszystkiego. Z reguły jest tak, że dajemy z siebie sto procent, tyle mogliśmy w danym momencie, ale jesteśmy dla siebie szalenie surowi. Nikt nie jest dla nas takim katem jak my. Większość ludzi niestety właśnie tak działa.

Ewa Turek: Co ciekawe można wybrać konkretny obszar życia i napisać Trzy Listy jak np. obszar finansowy, czyli pisać do siebie Trzy Listy wybaczając to co się wydarzyło w obszarze finansów. Inny bardzo palący temat to np. nadwaga. Nie zawsze nadwaga jest wynikiem jakichś czynników konkretnych choroby, czy innych czynników zewnętrznych. Ale nawet już medycyna też to podkreśla, że często są to wewnętrzne procesy, które nas blokują, chronią ciało. Ale również można pisać Trzy Listy na swój zły stan zdrowia i to bardzo ładnie opisuje Colin Tipping w swojej książce Radykalne Samowybaczanie.

Polecamy, żeby przeczytać i zobaczyć jakie propozycje ma Colin Tipping. No i na koniec mamy dla Was, też z książki Radykalne Samowybaczanie, coś co można nazwać mantrą, czy takim zamknięciem procesu po Trzech Listach. Przeczytam dla was właśnie fragment z tej książki:

„Ty jesteś wyjątkiem. Na całym świecie nie ma nikogo takiego jak ty. Od początku dziejów nie było nikogo takiego. Nikt nie ma twojego uśmiechu, nikt nie ma takich oczu, nosa, włosów, dłoni, głosu. Jesteś wyjątkowy. Nikt nie widzi rzeczy tak jak ty. Nigdy nie było nikogo kto śmieje się tak jak ty. Nikogo kto płacze tak jak ty. A to co wywołuje u ciebie śmiech i płacz nigdy nie wywoła uśmiechu, ani łez u kogoś innego. Nigdy. Jesteś w całym wszechświecie jedyny obdarzony zbiorem takich naturalnych zdolności. Zawsze znajdzie się ktoś, kto jest od ciebie lepszy. W sprawach, w których Ty jesteś dobry, ale nikt nie będzie mieć takiego samego zbioru talentów, idei, cech fizycznych i zdolności duchowych”. 

Magdalena Czaja: Bardzo piękne i tego Wam życzymy, żebyście zobaczyli swoją wyjątkowość, bo z jakiegoś powodu jesteście dokładnie tacy inni.

Ewa Turek: Jesteśmy cudem. Każdy z nas.

Magdalena Czaja: I z tym was zostawiamy. Do usłyszenia, do następnego odcinka. 

Ewa Turek: Do usłyszenia. Pozdrawiamy.

Magdalena Czaja: Pozdrawiamy.