Rozmowa Magdaleny Czaji i Ewy Turek. Odcinek 55, lipiec 2022.
Prowadzące otwierają serię o związkach od tematu, który same nazywają nieświadomą umową: cichej zgody dwojga ludzi na to, żeby pewnych spraw nie ruszać. Magdalena opisuje ją jako układ, w którym oboje udają, że jakiegoś obszaru nie ma, a Ewa dodaje, że taka umowa „nawet nie jest ustalona, wypowiedziana, a jednak funkcjonuje”. Rozmowa jest zbiorem przykładów takich umów, listą sygnałów, które prowadzące wymieniają na sesjach, i pytaniem, które wracają w niej najczęściej: jaką masz z tego korzyść?
Jeśli w twoim związku jest przemoc albo uzależnienie, zacznij od rozmowy z człowiekiem, nie od materiału edukacyjnego. Niebieska Linia, dla osób doznających przemocy: 800 120 002 (całodobowo, bezpłatnie). Ogólnopolski telefon zaufania dla osób z problemem alkoholowym i ich rodzin: 800 12 02 89. Jeśli dzieje się coś, co zagraża twojemu bezpieczeństwu: 112.
Wolisz posłuchać? Odcinek jest też na Spotify i w Apple Podcasts.
Najważniejsze z rozmowy
- Prowadzące opisują współuzależnienie w związku jako nieświadomą umowę: niewypowiedzianą zgodę na to, że pewnych tematów się nie rusza.
- Podają konkretne przykłady takich umów: milczenie o zachowaniu partnera, wybór łatwiejszego problemu zamiast trudnego, pozycja „jak ty się nie zmienisz, to ja też nie”, podział na osobę mocną i osobę słabą.
- Najczęstsze pytanie, które według Magdaleny otwiera te układy na sesjach: jaką masz z tego korzyść? Ich zdaniem korzyść daje się znaleźć nawet tam, gdzie ktoś jest wyraźnie pokrzywdzony.
- Wymieniają sygnały, na które warto zwrócić uwagę: poczucie, że trzeba kogoś ratować, poczucie winy z powodu czegoś zrobionego dla siebie, samopoczucie zależne od nastroju partnera, obrona partnera przed uwagami bliskich.
- Zdaniem prowadzących relacja pogarsza się często dokładnie w momencie, gdy jedna strona zaczyna stawiać granice. To dla nich nie znak, że praca nad sobą szkodzi, ale że układ był oparty na braku granic.
- Ewa Turek zwraca uwagę na rzecz zupełnie praktyczną: sprawdź, co prawnie należy do ciebie. Mieszkanie teściów i firma zapisana na partnera nie są twoje.
- Prowadzące nie mówią, że trzeba odejść. Mówią, że można sprawdzić, na co jest zgoda, i dopiero potem decydować.
Pojęcia z tego odcinka
| Pojęcie | Co znaczy w tej rozmowie |
|---|---|
| Nieświadoma umowa | Niewypowiedziana zgoda dwojga osób, że pewnego tematu się nie porusza; według prowadzących podtrzymuje zachowania szkodliwe dla relacji i zatrzymuje ją w miejscu |
| Nieuświadomiona korzyść | To, co dana osoba zyskuje na trwaniu w układzie, który jej szkodzi: status, poczucie bezpieczeństwa, zabezpieczony byt. Pytanie „jaką masz z tego korzyść?” jest w tej rozmowie głównym narzędziem |
| Rana pierwotna | Stary ból z dzieciństwa, w który, jak mówią prowadzące, partner potrafi uderzać najdokładniej ze wszystkich ludzi |
| Powrót do domu | Nazwa Magdaleny na mechanizm wybierania partnerów przypominających rodzica, z cichą nadzieją, że tym razem historia skończy się inaczej |
| Siedzenie w słoiku | Skrót Magdaleny na to, że własnego układu nie widzi się z środka; stąd rekomendacja spojrzenia z zewnątrz |
| Zasada gotowanej żaby | Przenośnia Ewy: zmiany w relacji są tak małe, że pojedynczo nie zwracają uwagi, a po latach widać, jak daleko zaszły |
| Homeostaza związku | Stan, w którym żadna strona nie chce ruszyć pierwsza i układ trwa bez zmiany, choć obu stronom w nim ciężko |
Czym jest ta „nieświadoma umowa”?
Prowadzące używają tego określenia zamiast nazwy klinicznej i to jest w tej rozmowie kluczowe: opisują wzorzec zachowania, a nie stawiają rozpoznania. Umowa polega na tym, że oboje partnerzy godzą się nie dotykać jakiegoś obszaru. Magdalena podaje przykład partnera, który zachowuje się uwodząco wobec innych kobiet, i partnerki, która tego tematu nie rusza, a uwagi przyjaciółek tłumaczy ich zazdrością.
Ewa dokłada drugi mechanizm: w związku dominuje jeden temat, którym nikt się nie zajmuje, bo zajęcie się nim odsłoniłoby coś poważniejszego.
Zajęcie się tym po pierwsze jest bolesne, a po drugie zmiana może odsłonić tę prawdę, która jest pod spodem.
- Ewa Turek
Magdalena idzie dalej i mówi o wybieraniu problemu zastępczego, który skutecznie odciąga uwagę od tego prawdziwego. Trzeci przykład jest jej ulubiony: pozycja „jak ty się nie zmienisz, to ja się też nie zmienię”. Nikt nie chce być pierwszy, więc obie strony stoją w miejscu. Rozwinięcie tego wątku jest w naszym tekście o współuzależnieniu w związku.
Jakie sygnały wymieniają prowadzące?
Ta część rozmowy to lista, ale prowadzące podają ją jako powód do zatrzymania się, nie jako test z wynikiem. Pierwszy sygnał: poczucie, że drugą osobę trzeba ratować, że bez ciebie nie da sobie rady, więc płacisz jej rachunki i zasypujesz dziury. Magdalena opowiada o mężczyźnie, który został w relacji, bo był przekonany, że partnerka bez niego nie przeżyje; partnerka odeszła sama i poradziła sobie dobrze.
Drugi: poczucie winy albo lęk przed karą za coś zrobionego dla siebie, choćby za wyjazd z koleżanką. Trzeci: samopoczucie zależne od nastroju partnera, aż do pytania „jak ja się czuję?” zadanego drugiej osobie. Czwarty: obrona partnera przed uwagami bliskich, przy cichym „chyba mają rację”. Piąty: brak poczucia domu we wspólnej przestrzeni, chodzenie po skorupkach jajek. Do tego dochodzi zarzut zbyt dużych oczekiwań, po którym zostaje myśl „chyba coś ze mną jest nie tak”.
To przykład żaby, która powoli jest gotowana. Nie zauważamy tych zmian, bo to jest jeden sygnał, jeden komentarz.
- Ewa Turek
Jaką korzyść można mieć z układu, który boli?
To pytanie jest w tej rozmowie najmocniejsze i Magdalena mówi wprost, że wraca do niego na każdej sesji i na każdym kursie.
Uwielbiam na sesjach i na kursie też często pada to pytanie: jaką masz z tego korzyść?
- Magdalena Czaja
Jej odpowiedź na wątpliwość, którą sama przewiduje u słuchaczy, brzmi jednoznacznie: nawet w sytuacji wyraźnej krzywdy da się, jej zdaniem, znaleźć nieuświadomioną korzyść. Podaje przykład kobiety źle traktowanej, która wygląda na osobę bez wyboru, a przy dłuższej rozmowie okazuje się, że utrzymuje ją status żony, wyższy w jej przekonaniu niż status kobiety samotnej. Ewa dodaje krótko: „Boimy się norm społecznych i religijnych”.
Ewa opowiada też o klientce, która przyszła dopiero wtedy, gdy mąż położył na stole papiery rozwodowe. Ta kobieta zostawiła wcześniej dobrą pracę, wyjechała za mężem do innego kraju i wybaczała kolejne zdrady, bo normy z domu mówiły, że żona zostaje przy mężu. Przy tej samej okazji pada w rozmowie uwaga zupełnie praktyczna, bez żadnej perspektywy duchowej: sprawdź, co prawnie należy do ciebie.
Dlaczego partner uderza dokładnie w to, co najbardziej boli?
Tutaj prowadzące przechodzą do perspektywy, którą trzeba czytać jako ich pogląd, nie jako wiedzę o mechanizmach psychicznych. Ich zdaniem partnerów wybieramy z dużą precyzją: takich, którzy dosięgają starych bólów z dzieciństwa.
My perfekcyjnie wybieramy naszych partnerów, idealnie dobranych do naszych ran pierwotnych.
- Magdalena Czaja
Magdalena nazywa to powrotem do domu i wskazuje dwa powody, dla których, jak mówi, ten powrót się odbywa: żeby zająć się starą relacją, na przykład z ojcem, i z cichą nadzieją, że tym razem historia skończy się inaczej. Tę drugą nadzieję nazywa iluzją: w dorosłym życiu nikt nie da nam takiej miłości, jakiej potrzebowaliśmy jako dzieci. Ewa opisuje ten sam wzorzec krócej: wspomnienie nieobecnego ojca, a dzisiaj nieobecny partner.
Praktyczny wniosek prowadzących: zmiana partnera sama z siebie nic tu nie przestawia, bo kolejna osoba pokaże te same albo następne miejsca. Więcej o tym, jak wczesne relacje układają się na dorosłe, jest w odcinku 36 o stylach przywiązania.
Co prowadzące proponują zrobić z takim rozpoznaniem?
Ich lista jest krótka i dość konkretna. Po pierwsze, spojrzenie z zewnątrz: pytanie ludzi, którym się ufa, sesja u trenera, praca w grupie. Magdalena zamyka to jednym zdaniem, którego używa najczęściej: „jak się siedzi w słoiku, to się nie widzi etykiety”.
Po drugie, granice. Ewa mówi o uruchamianiu „mięśnia odwagi”, a Magdalena zauważa, że umiejętność stawiania granic jest tym, co jej klienci najczęściej wynoszą z sesji. Opowiada o kobiecie, która w końcu zapytała partnera, czy zamierza budować relację, usłyszała „nie” i podziękowała. Jak to robić, nie tracąc przy tym relacji, jest w odcinku 71 o asertywności.
Po trzecie, uznanie własnego lęku, a nie udawanie, że go nie ma; Magdalena nazywa to omijanie duchowym bypassem. Po czwarte, własne wartości i potrzeby, bo bez nich, jak mówią prowadzące, trudne decyzje podejmuje się po omacku. Pozostałe wątki związkowe zebrane są w dziale Związki.
Także powód do zostania z drugą osobą taki, że nie mogę odejść, bo ona sobie beze mnie nie poradzi, powiem od razu: ściema.
- Magdalena Czaja
Posłuchaj powiązanych odcinków
- RW 69: Dlaczego zdrowe relacje wymagają stawiania granic – rozwinięcie tego, co w tej rozmowie jest tylko wskazane.
- RW 71: Jak być asertywnym i nie stracić relacji – o momencie, w którym granice zaczynają zmieniać układ.
- RW 36: Jak style przywiązania determinują twoje relacje – wczesne relacje i ich ślad w dorosłych związkach.
- RW 91: Przestań szukać miłości i akceptacji – o szukaniu w partnerze tego, czego zabrakło wcześniej.
- RW 24: Kryzys w związku, jak perspektywa duchowa może ci pomóc – kolejny krok, gdy układ już się zachwiał.
- RW 26: Rozstanie bez cierpienia, czy jest możliwe – dla tych, dla których decyzja jest już podjęta.
Pogłęb temat
- Arkusz Radykalnego Wybaczania – bezpłatny; narzędzie, do którego prowadzące odsyłają w tym odcinku.
- Style przywiązania – materiał o wzorcach z wczesnych relacji, o których mówi wątek „powrotu do domu”.
- Katalog trenerów Radykalnego Wybaczania – sesje indywidualne, czyli to spojrzenie z zewnątrz, o którym mówi Magdalena.
- Współuzależnienie w związku – nasz tekst na ten sam temat, do czytania obok odcinka.
Najczęstsze pytania
Czym w tej rozmowie różni się współuzależnienie od zwykłej bliskości?
Prowadzące rozdzielają to po skutku. Bliskość, jak mówią, bierze się z tego, że razem jest lepiej. Układ, o którym rozmawiają, opiera się na tym, że nie można inaczej: samopoczucie jednej osoby zależy od nastroju drugiej, pewnych tematów się nie rusza, a zmiana budzi lęk większy niż obecny ból. Ewa nazywa to przyzwyczajeniem do stanu, który boli.
Czy po tym odcinku mogę stwierdzić, że jestem współuzależniona albo współuzależniony?
Nie i ten odcinek nie służy do stawiania sobie rozpoznania. Współuzależnienie jest pojęciem z obszaru zdrowia psychicznego i uzależnień, a nazwanie go u konkretnej osoby należy do specjalisty, który tę osobę zna. To, co znajdziesz w tej rozmowie, to opis wzorca i lista sygnałów, którymi posługują się prowadzące. Jeśli któryś z nich brzmi znajomo, jest to powód do rozmowy z kimś, kto się na tym zna, a nie do postawienia sobie etykiety.
Co jeśli w moim związku jest alkohol, uzależnienie partnera albo przemoc?
Wtedy pierwszeństwo ma pomoc, nie praca nad sobą. Praca nad sobą, kurs ani sesja nie zastępują leczenia uzależnienia i nie są odpowiedzią na przemoc. Uzależnienie leczy się w placówce leczenia uzależnień, a przy przemocy chodzi w pierwszej kolejności o bezpieczeństwo. Niebieska Linia, dla osób doznających przemocy w rodzinie: 800 120 002. Ogólnopolski telefon zaufania dla osób z problemem alkoholowym i ich rodzin: 800 12 02 89. W sytuacji zagrożenia: 112. Odcinek o tych wątkach wspomina, ale ich nie rozstrzyga.
Czy Radykalne Wybaczanie usuwa współuzależnienie?
Nie i nie ma w tym odcinku takiej obietnicy. Prowadzące mówią o narzędziach, które według nich pomagają zobaczyć własny udział w układzie i spojrzeć na niego z innej perspektywy. Co z tego wyniknie i czy relacja się zmieni, zależy od dwóch osób, a przy uzależnieniu albo przemocy potrzebna jest pomoc specjalistyczna. Metoda nie jest formą leczenia.
Czy z takiego związku trzeba odejść?
Prowadzące tego nie mówią. Mówią, że warto sprawdzić, na co się w tym układzie zgadzasz i jaką masz z tego korzyść, a decyzja należy do ciebie. Podają obie możliwości: pracę nad sobą wewnątrz obecnej relacji („można odrobić tę lekcję już przy tej osobie, która po prostu jest”) i rozstanie, jeśli do tego dojdzie. Ewa Turek dokłada rzecz praktyczną, niezależną od decyzji: sprawdź, co prawnie należy do ciebie.
Dlaczego w związku robi się gorzej, kiedy zaczynam stawiać granice?
Prowadzące mówią, że słyszą to niemal za każdym razem: ktoś zaczyna pracować nad sobą, zaczyna stawiać granice i wtedy sytuacja w związku się zaostrza. Ich odczytanie jest takie, że granice odsłaniają układ, który do tej pory trzymał się na ich braku. Nie traktują tego jako powodu, żeby granice wycofać, ale jako moment, w którym warto mieć wsparcie z zewnątrz.
Czy „każdy ma jakąś korzyść” nie znaczy, że skrzywdzona osoba sama jest sobie winna?
W tej rozmowie nie. Pytanie o korzyść jest u prowadzących narzędziem do zobaczenia własnego wyboru tam, gdzie wcześniej wydawało się, że wyboru nie ma, a nie sposobem przypisania komuś winy za krzywdę. Przy przemocy odpowiedzialność za nią ponosi osoba, która ją stosuje, i to się nie zmienia niezależnie od perspektywy, jaką ktoś przyjmuje.
Czy to zastępuje pomoc specjalisty?
Nie. To materiał edukacyjny i nie zastępuje pomocy lekarza ani psychoterapeuty. Przy przewlekłym przygnębieniu, lęku, uzależnieniu w rodzinie albo myślach o odebraniu sobie życia zacznij od specjalisty; całodobowo pomaga 800 702 222, a kryzysowy telefon dla dorosłych to 116 123.
Pełna transkrypcja odcinka (do czytania)
Magdalena Czaja: Witaj w Instytucie Metody Tippinga, w którym dzielimy się filozofią Radykalnego Wybaczania. Nazywam się Magdalena Czaja i prowadzę jedyny w Polsce ośrodek oficjalnie reprezentujący tę metodę w Polsce. W tym podkaście wraz z naszą trenerką i współpracownicą Ewą Turek, pomożemy Ci lepiej poznać Radykalne Wybaczanie i jego narzędzia. Narzędzia, które od dekad zmieniają życie tysięcy osób na całym świecie, pomagając uwolnić się od bólu, przeszłości i teraźniejszości po to, aby żyć z lekkością i radością. Bo wybaczanie naprawdę ma moc uzdrawiania. Zapraszam.
Magdalena Czaja: Dzień dobry.
Ewa Turek: Dzień dobry, witamy.
Magdalena Czaja: Witamy serdecznie. Można powiedzieć, że zaczynamy nową serię. Będzie ona dotyczyła związków. I pierwsza rzecz, która przyszła nam do głowy, jaki problem bardzo często związki mają, to bycie od siebie współuzależnionym.
Ewa Turek: Taka niepisana umowa, która nawet nie jest ustalona, wypowiedziana, a jednak funkcjonuje. Jak zawsze zajmujemy się "bolącymi zębami", więc chodzi o tę ciemną stronę współuzależnienia między sobą w związku.
Magdalena Czaja: Jest to rodzaj nieświadomej umowy, która niestety podtrzymuje zachowania szkodliwe dla relacji/związku i które blokują związek przed rozkwitem, przed rozwinięciem się, przed wzrostem. I ta umowa, ponieważ jest nieświadoma i cicha, bardzo rzadko jest w ogóle przez ludzi zauważana. Dlatego chcemy też dzisiaj o tym porozmawiać.
Ewa Turek: Tutaj dodam, że bardzo w to wierzę iż wszyscy przychodzimy na ten świat, żeby doświadczać pięknych rzeczy, dobrych. Jednak mamy takie otoczenie, środowisko, normy, które nas wychowały, że również ta ciemna strona się pojawia. Bardzo wierzę, że w końcu nastąpi to odkrycie tej pięknej strony. I po to jest też nasz praca i wasza, żeby tych uleczonych związków i dusz było coraz więcej.
Magdalena Czaja: Tak, ale pamiętajmy o tym, że to jest jak cebula. Im dalej w las, tym więcej drzew. Ludzie, którzy są już długo w rozwoju, wiedzą doskonale o tym, że to jest taka niekończąca się historia. Jest to szalenie frustrujące momentami, bo człowiek sobie myśl ,,nie no, ja już mam tego dosyć, już myślałam, że posprzątałam w tej szafie, a tu znowu coś wyłazi." Słuchajcie, ja mam wrażenie, że przechodzimy przeżywać piękne rzeczy, ale też przychodzimy doświadczać rzeczy, dzięki którym wzrastamy. A prawda jest taka, że jak jest dobrze, fajnie, miło, to nie chce się nic robić. Stąd te rzeczy się pojawiają, żebyśmy mogli wzrastać.
Ewa Turek: To przejdźmy teraz do przykładów, żeby zobrazować te sytuacje, które właśnie dzieją się w związku, w którym jest to niedobre współuzależnienie.
Magdalena Czaja: My będziemy z Ewą opowiadać historie, przykłady takich nieświadomych umów między ludźmi, a wy od razu odnoście to do siebie. Czy przypadkiem w waszej relacji nie jest, albo nie było właśnie takiej historii? Przykładowo, oboje udajemy w związku, że pewnych obszarów nie ma. Głowa w piasek i nawet jeśli się coś wydarzyło, nie wracamy do tego. Jest niepisana umowa, że o tym się milczy, o tym się nie mówi. Rzecz nie istnieje. Na przykład partner jest uwodzący w stosunku do innych kobiet, ale partnerka kompletnie nie rusza tego tematu. Jest to temat tabu i nawet tego nie chce ruszać kiedy przyjaciółki na przykład mówią: ,,słuchaj, a ciebie nie denerwuje, że on się tak zachowuje?" Ona tego nie widzi. One przesadzają, może są zazdrosne. W takiej sytuacji ludzie nie są nawet w stanie ze sobą porozmawiać o tym, co się dzieje.
Ewa Turek: Kolejny przykład może być taki, kiedy w związku dominuje jakiś temat. Bardzo często są to np. używki, alkohol, niewierność, wszelkiego rodzaju choroby, wszystko to, co jest, ale związek lub poszczególne osoby nie chcą się tym zająć. Zajęcie się tym po pierwsze jest bolesne, a po drugie zmiana może odsłonić tę prawdę, która jest pod spodem.
Magdalena Czaja: Dokładnie tak. Dlatego lepiej się zająć np. alkoholizmem, albo lepiej wywołać podświadomie chorobę, niż zająć się czymś, co jest naprawdę przerażające i zagrażające związkowi, wywoływanie czegoś, co odciąga uwagę od prawdziwego problemu. Następny przykład to mój ulubiony. Partnerzy tkwią na takich pozycjach: jak ty się nie zmienisz, to ja się też nie zmienię. Ja to często obserwuję u par, z którymi pracuję. Ktoś na przykład mówi, że chciałby, żeby jego partnerka zmieniła to i to, a partnerka na to odpowiada – no to najpierw ty zmień to i to. To jest sytuacja patowa, bo żadne z nich nie chce być pierwsze i to też ich utrzymuje pewnego rodzaju homeostazie, że nie idą ani kroku do przodu. Stoją w jednym miejscu.
Ewa Turek: Myślę, że to jest takie przyzwyczajenie się do stanu, który boli, ale jest jeszcze większy strach, żeby to dotknąć i się tym zająć.
Magdalena Czaja: Dokładnie.
Ewa Turek: I teraz kolejny przykład, który też czasami występuje właśnie w takich związkach. Takie naturalne role, które w takim związku się obejmuje. Na przykład jedna strona myśli za całą rodzinę, za cały związek, a druga strona jest bardziej emocjonalna, przeżywa, emocje na wierzchu. Ten układ jest niezdrowy wtedy, kiedy jedna i druga strona przerzuca na siebie oskarżenia. Przykładowo on jest bez uczuć, a ona jest zbyt emocjonalna.
Magdalena Czaja: Niby się dzielą tymi funkcjami, ale jednocześnie się o to oskarżają. I to jest bardzo często, zwłaszcza w rodzinach, gdzie np. jedna osoba zarabia na rodzinę, a druga osoba robi coś innego, ale obie mają do siebie o to pretensje. Ty nie masz dla nas czasu, a ty za bardzo się o wszystko czepiasz.
Ewa Turek: Przy takim układzie, kiedy to on zarabia więcej, a ona zajmuje się domem, to jest to stan, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. A jest jeszcze trudniej, kiedy jest odwrotnie. Gdy to ona zarabia, dodatkowo jeszcze ma obowiązki domowe, a on, mimo że oficjalnie jest głową rodziny, to frustracja rośnie i po jednej, i po drugiej stronie.
Magdalena Czaja: Ja bym się zastanowiła, czy on faktycznie oficjalnie jest głową rodziny, czy to nie jest stan udawany. Przypomina mi się historia. Byłam kiedyś na wykładzie, gdzie rozmawialiśmy o męskości i kobiecości. Tam padło takie zdanie ze strony prowadzącej wykład, że mężczyźni mogą okazywać uczucia, że mężczyźni mogą płakać, mogą okazywać słabość i że my, kobiety tego chcemy, żeby oni to robili. Ja wtedy powiedziałam coś, co zresztą tak myślę, że ja się zastanawiam, czy my (kobiety) jesteśmy już na to gotowe tak naprawdę? Czy to nie jest taki okres przejściowy, gdzie my jeszcze nie do końca jesteśmy w stanie to zaakceptować? Czy to nie jest tak, że niech on będzie wrażliwy, ale niech jednak będzie męski. I ja mam taką wątpliwość, do jakiego stopnia my mamy taką wewnętrzną zgodę? Myślę, że my kobiety też musimy dojrzeć do tego, żeby mężczyźni okazywali swoją słabość.
Ewa Turek: Ja pamiętam z kilku nawet sesji, kilku spotkań, że w układzie, gdzie kobieta zarabiała, a mąż z różnych przyczyn nie miał pracy, zajmował się domem, to jednak ta frustracja jednej i drugiej strony cały czas gdzieś tam wypływała. Ona z jednej strony miała dylemat bo chce być niezależna i mieć swoje pieniądze, ale z drugiej strony frustruje się, że partner nie robi wszystkiego, żeby pójść i coś znaleźć.
Magdalena Czaja: Zwłaszcza że pieniądze to symbol władzy. My jeszcze do tego dorastamy. Nie jesteśmy na takie pełne partnerstwo jeszcze gotowi. Jesteśmy społeczeństwem bardzo patriarchalnym. My kobiety też jesteśmy patriarchalne i myślę, że może kolejne pokolenia będą na to gotowe. Kolejna dygresja, widziałam takie badania, były różne grupy wiekowe badane i pojawił się taki obraz w pewnym momencie w tych badaniach, że w tych najmłodszych teraz pokoleniach (typu 20 latki), wyszedł taki procent dziewczyn, które chcą siedzieć w domu i mieć zarabiającego partnera, ale ci młodzi mężczyźni powiedzieli, że oni nie chcą już zarabiać na rodzinę.
Ewa Turek: Mamy dylemat. To się nie spina.
Magdalena Czaja: Robi się ciekawie muszę powiedzieć.
Magdalena Czaja: Kolejny taki przykład niepisanej umowy to umowa, że któreś z partnerów udaje, że jest słabe. Może nawet nie udaje, jest słabe.
Ewa Turek: Wierzy w to.
Magdalena Czaja: Wierzy w to, że jest słabe, potrzebuje ciągle pomocy, wsparcia, troski i opieki. A dzięki temu to drugie może być mocne. Takich związków jest dosyć dużo.
Ewa Turek: Oczywiście te nieświadome umowy na początku mogą sprawiać wrażenie, że służą, są po coś, że wypełniają swoją rolę i mają nieświadome korzyści np. cieszę się, iż mój partner czy partnerka opiekuje się mną. Jest tu ewidentnie korzyść. On jest taki zaradny, a ja jestem zaopiekowana. On jest mocny, a ja mogę być miękka, opiekuńcza. Każda ze stron ma jakąś korzyść z tego.
Magdalena Czaja: Uwielbiam na sesjach i na kursie też często pada to pytanie: jaką masz z tego korzyść? Uwielbiam to odkrywanie nieświadomych korzyści. To jest taka zmiana perspektywy. Np. układ, w którym kobieta jest źle traktowana i ewidentnie wygląda na ofiarę, ale kiedy podrążysz, to się okaże, że ma korzyść, bo jest żoną, a żona ma status wyższy w społeczeństwie niż kobieta samotna. Ona będzie znosić to wszystko właśnie po to, żeby nie mieć niższego statusu w swoim przekonaniu. Bardzo często to się na sesjach pojawia.
Ewa Turek: Boimy się norm społecznych i religijnych.
Magdalena Czaja: Religijnych, płciowych. Jestem przekonana, że my w każdej sytuacji, nawet w sytuacji, w której jesteśmy ewidentnie strasznie, strasznie pokrzywdzeni, mamy nieuświadomione korzyści wynikające z naszej podświadomości. I wiem, że jak teraz tego słuchacie, to część z was pomyśli "No nie przesadzaj! Są takie sytuacje, w których nie można mieć korzyści”. A ja uważam, że można i na sesjach się to odkrywa i wtedy jest – wow.
Ewa Turek: Mam taki przykład historii klientki, która przyszła w momencie, kiedy mąż położył papiery na stół, papiery rozwodowe, ale też i wspólny biznes. I podczas pierwszego, drugiego spotkania, kiedy dużo jest historii, dużo emocji, łez, sama klientka zobaczyła, że ona zamykała oczy, mimo że wiedziała, że podejmowała decyzje, żeby utrzymać związek, rodzinę, dla dzieci. To był jej koszt, bo zostawiła dobrą pracę, wyjechała za mężem do innego kraju, gdzie zaczynała wszystko od początku. Normy społeczne, rodzinne, religijne mówiły: kobieta zawsze jest przy mężu. Tyle razy wybaczała zdrady, potknięcia, oszustwa męża, i co? I dopiero kryzys w postaci papierów na stole zmusił ją do pracy nad sobą.
Magdalena Czaja: Pewnie miała też nieuświadomioną korzyść. Po pierwsze, tak jak powiedziałaś, korzyść społeczna. Zobaczcie, jaką jestem cudowną żoną. Kolejna nieuświadomiona korzyść to, że była pod jego skrzydłami. Nie wiem, czy ona tam pracowała, czy nie, ale mogło tak być, że miała zabezpieczony byt. Naprawdę, to jest fascynujące odkrywanie.
Ewa Turek: Jakie są zagrożenia w takich układach, w takich sytuacjach?
Magdalena Czaja: Jest ich wiele. Poruszymy tylko kilka. Bardzo poważnym zagrożeniem w relacji, gdzie jest współuzależnienie, jest to, że my po pewnym czasie w tej relacji tracimy poczucie, kim jesteśmy. Te umowy nieświadome, gdzie my się dopasowujemy do siebie, gdzie udajemy, że nie widzimy pewnych rzeczy, powodują, że gubimy to kim jesteśmy, jakie mamy potrzeby, a nawet rezygnujemy z własnych wartości. Ja bardzo lubię to powiedzenie, że relacja ma się dobrze, jeśli trzy rzeczy są w porządku: seks, wartości, pieniądze. Jeśli któraś z tych trzech rzeczy gnije, to niestety coś tam złego się dzieje.
Ewa Turek: Kolejny punkt, który diagnozujemy jako zagrożenie, że zadaniem tych umów jest podtrzymanie tej relacji w takim stanie, pomimo kosztów, żeby utrzymać ten status quo. Utrzymanie może trwać latami i to współuzależnienie powoduje, że ten związek się nie rozwija. Żadna ze stron nie rośnie i razem przestają rosnąć. Zamiast radować się i rozwijać i czuć satysfakcję, to jest ciężko. Jest walka, wyzwanie i zmęczenie.
Magdalena Czaja: Związek po prostu jest w stagnacji. A jeśli związek się nie rozwija, to się cofa i zostają w czymś takim do końca życia. Może nawet znacie związki, gdzie ludzie mieszkają w różnych pokojach, mają lodówkę na pół podzieloną, ale tkwią w tym. Kolejnym takim zagrożeniem też jest to, że robi się sytuacja, gdzie nie ma zwycięzcy i nie ma przegranych. Są tylko koszty. To jest taka sytuacja, w której raz jest się katem, raz jest się ofiarą, i tak na zmianę. Jeśli zakładam, że przychodzimy na ten świat po to, żeby się rozwijać, to nieodkryte współuzależnienie powoduje, że stoi się w miejscu.
Ewa Turek: I teraz bardzo ważny punkt dla naszych słuchaczy. Jak rozpoznać, że się jest w takim związku albo że bliska mi osoba z rodziny właśnie funkcjonuje w takim związku.
Magdalena Czaja: Pierwszy taki charakterystyczny objaw, tutaj wszyscy teraz lampki na siebie, czy gdzieś tam się nie poznajecie. Po pierwsze poczucie, że musisz ratować tę drugą stronę. Masz wrażenie, że ten człowiek po prostu bez ciebie nie da sobie rady. Płacisz za niego rachunki, bierzesz odpowiedzialność, zasypujesz dziury po nim. Co więcej, możecie nawet sobie zadawać pytanie czy to nie przez was on jest taki nieogarnięty. Taki Pan Kiepski. Przypomina mi się taka historia, że związek, w którym było współuzależnienie, jedna z tych osób była przekonana (mężczyzna), że jego partnerka sobie nie poradzi bez niego. Po drodze się gdzieś tam zakochał, ale zrezygnował z tej relacji, ponieważ stwierdził, że gdyby teraz odszedł, to po prostu ta jego stała partnerka zginie po prostu. I zdarzyło się tak, że ta jego partnerka poszła do pracy, zakochała się, przyszła do domu, spakowała walizkę i powiedziała Sajonara. I on został z otwartymi ustami.
Ewa Turek: Przypominają mi się takie zajęcia dla osób współuzależnionych, był taki temat: dlaczego nie odchodzę od swojego partnera? Każda z nas napisała listę powodów. Tam były setki powodów na tej kartce. Każda miała swoją. I później, kiedy była rundka i czytałyśmy sobie nawzajem, to były to te same rzeczy. Strach, czy sobie poradzę, strach o status, strach o majątek. Kiedy się okazuje, że nic nie należy do mnie. I tutaj zawsze jest ważne pytanie: kobieto, ale też i mężczyzno, zobacz, co prawnie należy do ciebie. Mieszkanie, które należy do teściów, albo firma, która jest na męża, nie jest twoja.
Magdalena Czaja: Tak i my się na to zgadzamy. Potem jesteśmy w szoku, że ktoś może być tak bezwzględny i nas zostawia bez niczego. Także dbajcie o siebie, również prawnie. Zawsze to będę powtarzała. Umowy się podpisuje na wypadek wojny. Jak jest dobrze, to jest dobrze i tyle. Wracając do tej historii, którą opowiedziałam, on miał przekonanie, że ją musi ratować, bo ona sobie bez niego nie poradzi. Ona sobie świetnie poradziła, to on sobie nie radził. Jeśli jesteście związku, w którym trzyma was to, że ta osoba bez was po prostu zginie albo przeżyje załamanie nerwowe, albo coś tam innego, to chcę wam powiedzieć, że w 99 przypadkach na sto ci ludzie przeżywają, a co więcej, wielu z nich potem ma się lepiej.
Ewa Turek: Nie ma ciężaru drugiej osoby, która ciągnęła w dół.
Magdalena Czaja: Także powód do zostania z drugą osobą taki, że nie mogę odejść, bo ona sobie beze mnie nie poradzi, powiem od razu: ściema.
Ewa Turek: I teraz kolejna sytuacja, w której powinna się zapalić lampka alarmowa. Gdy czujesz się winny/wina, bo robisz coś dla siebie, tylko dla siebie, kiedy włącza ci się poczucie winy albo lęk, że zostaniesz za to ukarana, awanturą, skrzywieniem, czy komentarzem z tej drugiej strony, sytuacja, w której boisz się coś ogłosić, powiedzieć, jaki masz pomysł. Przykładowo, chcesz się zapisać na tańce albo pojechać z koleżanką na wycieczkę do Krakowa. I ty boisz się to powiedzieć, chociaż masz na to wielką ochotę. Niech to będzie już sygnał alarmowy.
Magdalena Czaja: Może być tak, że boisz się to zrobić, bo boisz się, że w tym czasie ta osoba coś zrobi i wywinie jakiś numer, więc zostajesz. Jesteście blisko siebie, związek symbiotyczny, wszystko razem, co daje poczucie kontroli. Ta kontrola daje poczucie bezpieczeństwa ale to nie jest zdrowy układ. Kolejny przykład na to, jak rozpoznać współuzależnienie, to taka sytuacja, w której nie potrafisz tak do końca powiedzieć, co czujesz w tej relacji. Generalnie twoje samopoczucie jest uzależnione od tego, jak czuje się twój partner. Robisz wszystko, żeby on był szczęśliwy, bo wtedy masz takie poczucie, że wówczas będzie okej. To jest taka sytuacja, kiedy jedno zapytane – jak się czujesz? – patrzy na drugie i mówi – jak ja się czuję?
Ewa Turek: Taki mózg zewnętrzny, niech mi powie! Kolejna sytuacja może być taka, kiedy to inni, znając ciebie, mówią ci, jak jesteś źle traktowana/traktowany, a ty bronisz swojej drugiej połówki. Jednak gdzieś tam głęboko jest taki głosik – chyba ma rację, ale boję się do tego przyznać, boję się cokolwiek zrobić. To, co mówiłyśmy wcześniej przyklepać, żeby było tak, jak jest.
Magdalena Czaja: Czasami tak jest, że nasze otoczenie nie do końca jest obiektywne, np. twoja rodzina może go nie lubić, bo jest według nich niegodny. Nie ma szkoły albo źle zarabia. Albo ona jest źle wychowana, nie z dobrego domu i tak dalej. Generalnie, jeżeli macie tak, że przyjaciele wam coś sygnalizują i osoby, do których macie zaufanie, też wam coś mówią, że coś jest nie halo, to naprawdę się nad tym zatrzymajcie. Może mówią wam prawdę, której nie chcecie zobaczyć.
Ewa Turek: Kolejna sytuacja, kiedy dla bycia ze swoim partnerem i dla świętego spokoju i braku awantur, rezygnujesz ze swoich planów z przyjaciółmi czy z planów związanych z twoim dobrostanem.
Magdalena Czaja: Albo macie wspólną przestrzeń, a ty się nie czujesz jak u siebie. To bardzo częsta historia w takich narcystycznych relacjach. Masz wrażenie, że chodzisz po skorupkach jajek. W każdym momencie coś może się okazać nie tak, więc po prostu jesteś, ale to nie jest twoja przestrzeń.
Ewa Turek: Jest taki tytuł filmu ,,Mieszkając z wrogiem". Kolejna przykład, dostajesz sygnał, że masz za duże oczekiwania. Co ty sobie wyobrażasz? Jak możesz tak egoistycznie postępować?
Magdalena Czaja: Tak. I bardzo charakterystyczne jest to, że wpadasz w poczucie winy. Jakkolwiek nie zasygnalizujesz swoich potrzeb, oczekiwań, to odpowiedź jest taka: kurczę, coś ze mną jest nie tak. Chyba faktycznie jestem zbyt wymagający, wymagająca.
Ewa Turek: I uwaga, uwaga! Zawsze to słyszymy, kiedy ktoś opowiada nam swoją historię, że zaczyna pracować nad sobą, zaczyna siebie poznawać, pracuje na sesjach, czy kursach. No i zaczyna się problem, bo sytuacja w związku się pogarsza, gdy ty zaczynasz stawiać granice.
Magdalena Czaja: Ostatnio sobie uświadomiłam, że jednym z najczęściej osiąganych przez moich klientów etapów rozwoju po sesjach jest umiejętność stawiania granic.
Ewa Turek: Uczymy się na nowo uruchamiać ten mięsień odwagi stawiania granic. Piękne.
Magdalena Czaja: Ostatnio miałam taką sesję, gdzie bardzo piękna kobieta odważyła się w końcu zapytać swojego chłopaka, z którym się spotykała, czy on w ogóle ma zamiar budować relacje, bo tak to wyglądało, że nie bardzo. On odpowiedział, że nie. I ona wtedy powiedziała: to w takim razie ja dziękuję. Byłam z niej niesamowicie dumna, bo ją to bardzo dużo kosztowało, ale postanowiła stać po swojej stronie. I tego się warto uczyć.
Ewa Turek: Jest bardzo ładna przenośnia wpadania w pułapki uzależnienia. To przykład żaby, która powoli jest gotowana. Nie zauważamy tych zmian, bo to jest jeden sygnał, jeden komentarz. Po latach może się okazać, że kurczę, ugotowałam się w tym związku.
Magdalena Czaja: Jest też inne spojrzenie na tego typu relacje i współuzależnienia. My perfekcyjnie wybieramy naszych partnerów, idealnie dobranych do naszych ran pierwotnych. I ci nasi partnerzy, jak nikt inny potrafią uderzać w nasze rany bardzo stare, pierwotne, które otwierają się, ale tak naprawdę nigdy nie były zabliźnione.
Ewa Turek: Polecamy historie Jill.
Magdalena Czaja: Polecamy historię Jill na stronie www.metoda-tippinga.pl na pierwszej stronie. Polecamy wszystkim do przeczytania. Jest to rozdział z książki Radykalne Wybaczanie. W takich związkach, gdzie jest współuzależnienie, ludzie nie mają odwagi, żeby przyjrzeć się tym ranom pierwotnym, tylko robią wszystko, żeby to ukryć. Udają, że tego nie ma. Nie są w stanie o tym rozmawiać. Po co się spotkali – czyli ich wzrost, uleczenie nie dzieje się. Oni utykają w tym miejscu, stoją i po prostu związek się degraduje, prowadzi do potężnego rozczarowania, niechęci i rozpadu.
Ewa Turek: Z tej duchowej perspektywy związki, to właśnie najpotężniejsza okazja, największa i najbardziej przełomowa do rozwoju i do wzrostu. To jest właśnie okazja do uleczenia rany pierwotnej. Nowy związek nie uleczy starych ran z poprzedniego związku. Nic dodać, nic ująć.
Magdalena Czaja: Jeżeli macie okazję przyjrzeć się, co też próbuje się uzdrowić, jaką lekcje chcecie odebrać, to wykorzystajcie ten związek w którym jesteście.
Ewa Turek: Żeby nie trzeba było robić rewolucji.
Magdalena Czaja: Nie trzeba zmieniać partnera do tego, bo kolejny partner pokaże nam, jeśli nie te same, to kolejne rany. Można odrobić tą lekcje już przy tej osobie, która po prostu jest. Ja lubię takie powiedzenie ,,Kochaj siebie i zwiąże się z kim chcesz." To jest powiedzenie mówiące o tym, że jak przerobimy swoje rzeczy, zaakceptujemy siebie, to nie ma znaczenia, z kim się zwiążemy, bo ta osoba już nie będzie nas urażała w te nasze pierwotne bóle.
Ewa Turek: To okazja do uleczenia rany pierwotnej. To mogą być takie sytuacje, gdzie np. wspomnienie nieobecnego ojca, a teraz jest nieobecny partner. Podświadomie to jest nasz powrót do domu, do tego, co bolało, co jest nieuleczone. Nieświadome powroty do rany pierwotnej. To jest taka pieczęć, którą niesiemy ze sobą przez lata. I ona cały czas boli.
Magdalena Czaja: Warto powiedzieć (mówię o tym na sesjach), że ludzie się dziwią: ,,Jak to, wyszłam za mąż, myślałam, że to jest zupełnie inny człowiek, a tu się okazuje, że on po prostu przynosi mi to samo, te same emocje/zachowania co ojciec". Ja zawsze tłumaczę, że my najczęściej wybieramy sobie partnerów, którzy pomagają nam wrócić do domu w dwóch celach. Pierwszy to jest uleczenie rany pierwotnej, czyli OK, widzę, że chodzi o mojego ojca, zajmuje się moją relacją z ojcem. Druga, że mamy cichą nadzieję, że tym razem zmienimy historię, że tym razem ten partner będzie dla mnie obecny, że tym razem mnie pokocha, że w jakimś sensie wypełni tę lukę po ojcu. A prawda jest taka, że niestety już w życiu dorosłym nikt nie jest w stanie nam dać takiej miłości, jak potrzebowaliśmy, kiedy byliśmy dziećmi. Jest to iluzja.
Ewa Turek: Chodzi o to, że historii nie zmienimy. Nikt z nas nie ma takiej władzy. Możemy tylko i wyłącznie zmienić odczuwanie tej historii i zmienić siebie tu i teraz, dzisiaj. Wszystkie narzędzia, które są w Radykalnym Wybaczaniu, cała filozofia tej metody bardzo pomaga osobom zobaczyć to z nowej perspektywy. Co ważne, trzeba uszanować ten ból, który był w ranie pierwotnej po to, żeby się zagoiło i żeby dzisiaj stanąć już na własnych nogach, a nie z perspektywy starej rany.
Magdalena Czaja: Dokładnie tak. I teraz ważny punkt. Co można zrobić? Po pierwsze, pytać o perspektywę ludzi z zewnątrz, przyjaciół, ludzi, którym ufacie. Bardzo dobrym sposobem jest bycie na sesjach. Zawsze powtarzamy, jak się siedzi w słoiku, to się nie widzi etykiety. Dzisiaj miałam sesję i zadaję pytanie klientce, a ona mówi tak ,,Nie wiem, siedzę w słoiku. Powiedz mi, co ty tam widzisz!" Także to było śmieszne, siedziała w słoiku. Dlatego warto pójść na sesję do trenera. My z Ewą też prowadzimy sesje indywidualne. Można przyjść na kurs i wtedy w grupie w ogóle posłuchać tego feedbacku zewnętrznego.
Ewa Turek: Siła grupy jest potężna podczas gry Satori, potężne procesy. Kolejna rzecz, którą możecie robić, to uczyć się stawiania granic. To wymaga oczywiście odwagi, co jest przeciwieństwem lęku, czyli stawianie granic pomimo lęku. I tutaj przypomniało mi się, że bardzo pasuje cytat z książki i filmu "Diuna", że strach to mała śmierć ,,Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przyjdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę, którędy przeszedł strach. Tam nie ma nic. Jestem tylko ja".
Magdalena Czaja: Pamiętajcie też, jeśli czujecie lęk, to żeby go uznawać, bo też nie chodzi o to, żeby używać duchowego bypassu i udawać, że nic nam nie jest, jednocześnie trzęsąc się z lęku. Uznajemy swoje uczucia, to jest bardzo ważne. Kolejna rzecz, pracujemy nad poczuciem własnej wartości i tutaj polecamy nasz poprzedni odcinek podcastu, który jak piszecie, bardzo wam się podobał. Dziękujemy za każdy głos, który oddajecie.
Ewa Turek: Kolejna rzecz, którą możesz zrobić, to poznaj siebie. Jakie masz swoje potrzeby i wartości? Wartości, to jest fundamentalna wiedza na swój własny temat. Ja to nazywam, że to są nasze filary. Jeżeli rozpoznasz swoje wartości (chyba nagramy odcinek na ten temat), żeby wiedzieć, co jest kluczowe podczas trudnych decyzji, trudnych momentów, wtedy życie staje się prostsze, łatwiejsze.
Magdalena Czaja: Słuchajcie, jestem zdania, że jak bierzecie sobie choćby kogoś do współpracy albo współpracownika do zakładania firmy, to warto sprawdzić wartości. Jest to moja historia, gdzie ja miałam inne wartości niż osoba, która była bardzo blisko mnie. I dla mnie się to skończyło bardzo boleśnie, bo dla kogoś były ważniejsze pieniądze niż np. lojalność albo prawda. Dostałam dużą lekcję.
Ewa Turek: Powinno się robić test sprawdzający, jakie masz wartości.
Magdalena Czaja: Oczywiście tutaj wchodzi Radykalne Wybaczanie. Mówimy tutaj o sesjach, o kursie – to jest w ogóle potężna, potężna maszyna, która was 'przemieli'. Uczucie po kursie jest niesamowite. Możecie sobie poczytać opinie uczestników. Możecie też, tak jak Ewa wspomniała, Gra Satori. Te wszystkie rzeczy znajdziecie na naszej stronie, bo zaproszenie na nią pojawia się co jakiś czas na stronie www.metoda-tippinga.pl. Możecie sprawdzić, kiedy jest najbliższa. Oczywiście możecie też robić sami arkusz Radykalnego Wybaczania, który jest do ściągnięcia ze strony naszej.
Ewa Turek: Dodałabym jeszcze informacje, że jest arkusz Radykalnego Samowybaczania i mają ten arkusz trenerzy, bo czasami są sytuacje, że do siebie ma się pretensje w tej relacji, że na siebie bierze się winę. Wtedy ten arkusz bardzo, bardzo pomaga.
Magdalena Czaja: Jest on też w książce Radykalne Samowybaczenie, także macie go też dostępnego w książce. Generalnie, jeśli w czasie słuchania nas teraz doszliście do wniosku, że kurczę, chyba jestem w takiej właśnie relacji, to dobra wiadomość jest taka, że już o tym wiecie.
Ewa Turek: Teraz można podjąć decyzję, co dalej.
Magdalena Czaja: I teraz możecie powiedzieć dobra, to już teraz rozumiem, dlaczego się źle czułam/czułem i pytanie co robić dalej? I macie dużo opcji, tak jak tutaj mówiłyśmy. Nawet samo słuchanie naszych podcastów, gdzie dzielimy się swoją wiedzą z wami, czy też naszych webinarów, które też są dostępne na naszym YouTubie – Instytut Metody Tippinga. Tak jak piszecie, to już pozwala wam iść do przodu, widzieć pewne rzeczy. Ja powiem szczerze, jak rozmawiam z ludźmi i niektórzy mówią, że 4 razy odsłuchują odcinka, robią notatki, odkrywają coś, to jest to dla mnie zawsze takim cudem, że my tu sobie rozmawiamy z Ewą, a u was się dzieją procesy od samego słuchania nas. To jest cudowne po prostu. To na dzisiaj tyle. Myślę, że była znowu spora dawka wiedzy. Wiedzieć to jedno, ale drugie to czas zacząć działać, podjąć decyzję – robię coś z tym. I do dzieła. Także trzymamy za was kciuki.
Ewa Turek: Oświetlone zostało. Teraz ruch należy do Was.
Magdalena Czaja: Za dzisiaj dziękujemy i do usłyszenia za dwa tygodnie.
Ewa Turek: Do usłyszenia! Pozdrawiamy!
